Biuro tłumaczeń translax – tłumaczenia dla firm
Laikowi ten zestaw znaków nie powie kompletnie nic, pisarze techniczni i tłumacze powinni go doskonale kojarzyć. Kryje się pod nim nazwa standardu dotyczącego tekstów technicznych. Jest on postrzegany jako następca EN 62079:2001. Ale jakie zmiany wprowadza i co ulepsza? Poniżej znajdą Państwo kilka informacji na jego temat.
Standard IEC 82079-1 nie jest dedykowany dla żadnego specyficznego produktu czy sektora. Jego twórcy pomyśleli go jako międzynarodowy zestaw reguł dający się zastosować do instrukcji obsługi powstających we wszystkich branżach, jest on więc uniwersalnym standardem.
Do czego służy IEC 82079-1?
Przy tworzeniu instrukcji obsługi trzeba pamiętać o wielu ważnych kwestiach. Najważniejsze jest, by efektem pracy był dokument, który jest przyjazny i łatwy w odbiorze dla użytkownika. Poza tym musi zawierać wszystkie niezbędne informacje. Muszą one być także w odpowiedni sposób pogrupowane.
Twórcy instrukcji obsługi często zadają sobie pytania, jak ona powinna wyglądać, co dokładnie powinno się w niej znaleźć, jakie informacje są w niej konieczne, a jakie zbędne. Standard IEC 82079-1 ma ułatwić im zadanie, można znaleźć w nim bowiem sporo regulacji na temat tego, jak powinna być przygotowana instrukcja. Przeczytać w nim można między innymi odpowiedzi na pytania:
– Jak powinni być wykwalifikowani twórcy i tłumacze instrukcji?
– Jak powinna wyglądać instrukcja obsługi – jakie fonty są odpowiednie, co powinno być przemyślane podczas opracowywania layoutu i konspektu, jakiego stylu języka powinno się używać?
– Jak powinny być zorganizowane, zaprojektowane i wyróżnione w instrukcji informacje dotyczące bezpieczeństwa?
Instrukcje stworzone zgodnie ze standardem będą czytelne, klarowne, a użytkownicy znajdą w nich wszystkie niezbędne informacje o działaniu danego sprzętu.
Tworząc wielojęzyczne projekty, takie jak ulotki, podręczniki, instrukcje obsługi, trzeba dużo uwagi poświęcić elementom graficznym – mapom, schematom, wykresom itd. Przekazują one zazwyczaj znaczną część informacji, często również poprzez elementy tekstowe (podpisy, wskazania itd.), które trzeba przetłumaczyć.
Lokalizacja grafiki jest zadaniem trudnym i czasochłonnym, jednak usprawnić ją może dobra współpraca między zleceniodawcą a biurem tłumaczeń. W mocy tego pierwszego jest takie przygotowanie dokumentu do lokalizacji, by osoba, która będzie nad nim pracować, miała z tym jak najmniej problemów. Tymczasem twórcy ilustracji nie zawsze myślą o tym, że kolejne osoby będą pracować nad plikiem. Dokument nieodpowiednio przygotowany, może być bardzo trudny do edycji. Jednak dzięki kilku zabiegom, można ułatwić zadanie pracownikowi biura tłumaczeń.
Ważne!
Programem, w którym przeprowadza się lokalizację grafiki jest np. Adobe Photoshop. Aby tłumacz mógł przetłumaczyć elementy tekstowe ilustracji, musi być ona zapisana jako plik edytowalny – czyli w formacie PSD (w tym wypadku). Potrzebny jest bowiem dostęp do wszystkich warstw tekstowych dokumentu – tak, aby można było wprowadzać w nich zmiany. Jeśli zleceniodawca nie jest w stanie dotrzeć do pliku źródłowego i dysponuje tylko nieedytowalnymi wersjami dokumentu, lokalizacja również jest możliwa, trzeba jednak liczyć się z tym, że będzie to trwało dłużej (przez co będzie to również droższa).
Aby projekt tłumaczenia lub lokalizacji strony WWW, programu komputerowego czy jakiegoś dokumentu poszedł sprawnie i bez problemu, trzeba bardzo dużo uwagi włożyć w zarządzanie nim. Problemy związane z komunikacją i podziałem obowiązków mogą bowiem zaowocować wydłużeniem czasu pracy i dodatkowymi kosztami. W dzisiejszym wpisie przedstawimy kilka zasad, których przestrzeganie pomoże w sprawnym zrealizowaniu projektu.
1. Gdy zleceniodawca przesyła do biura translatorskiego materiały do wyceny, musi koniecznie uwzględnić wszystkie pliki źródłowe – nawet te z elementami graficznymi – ilustracjami i zrzutami. Niezbędne jest to do oszacowania czasu potrzebnego na tłumaczenie i wykonania prawdopodobnego kosztorysu.
2. Wysyłając katalog z plikami do tłumaczenia, należy się upewnić, czy wszystkie dokumenty w nim zamieszczone mają zostać przełożone. Zdarza się bowiem, że w pośpiechu ktoś wyśle folder, w którym znajdują się pliki niepotrzebne. Generuje to dodatkową pracę, wydłuża czas trwania projektu i zwiększa jego koszty (np. samo zarządzanie projektem tłumaczeniowym).
Od tłumaczonych dokumentów często bardzo wiele zależy – dotyczy to zarówno spraw osób prywatnych, jak i firm i instytucji. Podejmując się przekładu, tłumacz musi zadawać sobie sprawę z tego, że ciąży na nim duża odpowiedzialność. Musi też liczyć się z tym, że w przypadku popełnienia błędu, może zostać za to ukarany – a sankcje nie muszą ograniczać się do straty wynagrodzenia. Może bowiem zdarzyć się, że klient, który poniesie straty związane z błędnym tłumaczeniem, będzie żądał odszkodowania.
Człowiek nie jest nieomylny – każdemu zdarzają się sytuacje, w których coś przeoczy bądź się pomyli. Konsekwencje bywają różne – czasem pomyłka nawet nie zostaje zauważona. Zdarza się jednak, że błędy przynoszą spore straty – na takie ryzyko narażony jest także tłumacz. Musi się on liczyć z faktem, że niezadowolony z jakości tłumaczenia zleceniodawca może wystąpić do sądu o odszkodowanie. Roszczenia finansowe w tego typu sprawach nie ograniczają się do zwrotu kosztów tłumaczenia. Mogą one być natomiast żądaniami rekompensaty nakładów, jakie zleceniodawca poniósł wskutek błędu – np. koszty druku i dystrybucji folderów, które ze względu na pomyłkę nie mogą być wykorzystane. W porównaniu do wynagrodzenia, jakie otrzymał tłumacz, koszty te mogą być nieproporcjonalnie duże. W skrajnych przypadkach może się zdarzyć, że zleceniodawca może chcieć rekompensaty za cały projekt, który – według niego – nie powiódł się przez źle przetłumaczone dokumenty.
Przekłady specjalistyczne są trudnymi wyzwaniami dla każdego biura tłumaczeń. Tłumacz bowiem wykazywać się nie tylko świetną znajomością języka, lecz także bardzo dobrą orientacją w tematyce, której dotyczy tłumaczenie. Bez niej bardzo łatwo mógłby popełnić błąd, którego konsekwencje mogłyby być spore. Szczególnie istotne jest to w wypadku tłumaczeń medycznych – tu może zdarzyć się, że od precyzji tłumacza zależeć będzie czyjeś zdrowie, a nawet życie.
Zapotrzebowanie na przekłady medyczne obejmuje zarówno tłumaczenia ustne, jak i pisemne. Przekłady ustne wiążą się najczęściej z sytuacją, w której pacjent i jego rodzina nie posługują się językiem służby medycznej. Tłumacz ma za zadanie ułatwić komunikację chorego z opiekunem medycznym – przekazać, o jakich dolegliwościach mowa, wytłumaczyć szczegóły leczenia, wyjaśnić kwestie niejasne itd. Często przypadnie mu też niewdzięczna rola dostarczyciela złych informacji. Łatwo bowiem wyobrazić sobie, jak trudno jest przetłumaczyć diagnozę lekarza, która mówi o nieuleczalnej chorobie. Praca taka wymaga od wykonującej ją osoby nie tylko świetnej znajomości języka, lecz także dużej wiedzy medycznej. Poza tym niezbędna jest tu umiejętność radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, no i wyczucie – trzeba wiedzieć, w jaki sposób rozmawiać z chorym człowiekiem.
Tłumaczenia sądowe – do czego potrzebny jest tłumacz w trakcie rozprawy?
Jeśli cudzoziemcowi nie władającemu językiem polskim zdarzy się w Polsce wejść w konflikt z prawem i czeka go proces karny, ma on prawo do asysty tłumacza. Zasada ta regulowana jest przez przepisy prawa międzynarodowego (Konwencja o Ochronie Praw Człowieka), wspólnotowego (Karta Praw Podstawowych i od października 2010 r. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady) oraz krajowego (Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego). W świetle przepisów, gdy osoba nie władająca językiem polskim musi stanąć przed polskim sądem, ma prawo, by tłumaczono na jej język to, co jest powiedziane w sądzie (wypowiedzi sędziego, prokuratora, obrony oraz zeznania świadków), a także by przekładano jej wypowiedzi. Tłumacz w takiej sytuacji jest niezbędny do rzetelnego przebiegu rozprawy. Jego asysta jest konieczna, aby oskarżony wiedział, co dzieje się w trakcie rozprawy oraz by mógł się bronić i wypowiadać.
Pomoc tłumacza potrzebna jest także we wszystkich tych sprawach, w których niezbędne są dokumenty, które oryginalnie powstały w innym języku, a także wtedy, gdy w charakterze świadka występuje osoba niemówiąca po polsku.
Większość ludzi, gdy usłyszy o tłumaczeniach ustnych, skojarzy tylko tyle, że tłumacz, stojąc obok osoby wypowiadającej się w jednym języku, przekłada jej słowa na drugi. Tymczasem sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana – rozróżniamy kilka rodzajów tłumaczeń ustnych, a każde z nich ma swoją specyfikę.
Generalnie tłumaczenia ustne dzieli się na konsekutywne i symultaniczne. Te podgrupy z kolei ulegają kolejnym rozróżnieniom. Podział ten wynika ze sposobu koegzystowania mówcy i tłumacza, a także sposobu docierania tłumaczenia do odbiorców.
Tłumaczenia symultaniczne, to takie, które odbywają się w tym samym czasie, w którym wypowiada się mówca. Oznacza to, że nie przerywa się wypowiedzi, by przekazać słuchaczom tłumaczenie – otrzymują je oni w czasie rzeczywistym, niejako automatycznie. Tłumaczenia symultaniczne spotyka się podczas konferencji i obrad międzynarodowych, a także w trakcie spotkań urzędników i polityków. Najczęściej spotykaną formą są tłumaczenia kabinowe. W takim wypadku tłumacz nie ma bezpośredniego kontaktu ani z mówcą, ani ze słuchaczem. Znajduje się on bowiem w dźwiękoszczelnej kabinie – wypowiedzi mówiącego docierają do niego dzięki słuchawkom, sam zaś wypowiada tłumaczenie do mikrofonu, a jego słowa docierają do odbiorców przez słuchawki.
Zasadniczo, aby tłumaczyć teksty, nie trzeba spełniać żadnych formalnych wymagań (pomijając kwestię tłumaczeń przysięgłych, o których można przeczytać w naszych wcześniejszych wpisach). Nie ma obowiązku kończenia konkretnej szkoły, ani pozyskiwania licencji. Tłumacz musi znać doskonale język i wyrobić sobie odpowiedni warsztat. To, w jaki sposób zdobędzie te umiejętności, nie jest w żaden sposób regulowane prawnie.
Nauka języka
Oczywiście w zdobyciu doskonałej znajomości języka wręcz niezbędne są szkoły – dobrze jest zacząć uczyć się go jak najwcześniej – nie ograniczając się przy tym do zajęć ze szkoły publicznej. Tak naprawdę, jeśli ktoś wiąże swoją przyszłość z językiem obcym, powinien jak najwcześniej wykorzystywać możliwości jakie dają korepetycje, szkoły językowe i np. zagraniczne kursy wakacyjne. Dobrze jest poznawać też język u źródeł – wyjeżdżać do jego kraju ojczystego, aby słuchać i ćwiczyć mówienie w warunkach naturalnych, a także – by poznawać realia danego miejsca.
Kolejnym etapem są oczywiście szkoły wyższe i proponowane przez nie studia filologiczne. W grę wchodzą wszelkie filologie, na których człowiek uczy się nie tylko języka – ale i niezbędnego kontekstu kulturowego. Poznaje się tam również historię literatury i kultury danego miejsca, a bez tej wiedzy ciężko jest np. lokalizować teksty. Jeśli ktoś chce zostać tłumaczem, warto by zainteresował się takim kierunkiem studiów jak lingwistyka stosowana, a zwłaszcza specjalnością translatoryka. Jak sama nazwa wskazuje, jest to dział językoznawstwa zajmujący się problemami związanymi z tłumaczeniami. Podczas takich studiów zdobywa się wiedzę o strategiach i technikach tłumaczenia oraz nowoczesnym warsztacie tłumacza i najnowszych środkach technicznych. Uczelnie oferują tłumaczom różne opcje, mogą oni uczyć się przekładu w trakcie studiów licencjackich i magisterskich, bardzo wiele jest ofert specjalistycznych studiów podyplomowych. (Wykaz uczelni oferujących studia z zakresu translatoryki http://studia.biz.pl/translatoryka/1/)
Gdy myślimy o lokalizacji produktu takiego jak instrukcja obsługi czy ulotka, na myśl najczęściej przychodzą nam czynności, które trzeba podjąć w celu dostosowania tekstu głównego do potrzeb określonego odbiorcy. Zwykło się myśleć, że jest to najważniejszy, najbardziej czasochłonny element pracy. Takie przekonanie może się okazać jednak zwodnicze. Wyobraźmy sobie podręcznik obsługi programu, w którym wszystkie zrzuty ekranowe prezentowałyby interfejs oprogramowania przed tłumaczeniem. Nie spełniałby on swojej funkcji, podobnie jak instrukcja obsługi sokowirówki, w której ilustracje nie miałyby przetłumaczonych podpisów i wskazań. Pewnie użytkownik byłby w stanie jakoś z kontekstu wywnioskować, o co chodzi. Cel lokalizacji produktów jednak jest inny. Mają one być w pełni czytelne dla ich użytkowników. Dlatego też ogromnie ważna jest lokalizacja grafiki.
Kiedy grafika musi zostać poddana lokalizacji?
Przetłumaczyć na język użytkownika trzeba każdy element grafiki, w którym znajduje się tekst. Dlatego też o lokalizacji mówi się głównie w kontekście zrzutów ekranu oraz map, wykresów i ilustracji zawierających wskazania i podpisy.
Wracając do kwestii poprawności językowej w tłumaczeniach dokumentów, po raz kolejny sięgamy po temat interpunkcji. Tym razem na warsztat bierzemy kropkę – podstawowy znak, który w zasadzie stosuje się intuicyjnie. No właśnie – intuicyjnie. Dobrze wiemy, że zdanie czy wypowiedź należy zakończyć kropką. W trakcie korekty tłumaczonego dokumentu często pojawiają się jednak sytuacje, w których zdarza nam się zastanawiać, czy w tym miejscu na pewno powinna się kropka znajdować. Poniżej znajdą Państwo zebrane zasady stosowania kropki w publikacjach w języku polskim.
Kropka jest podstawowym i najważniejszym znakiem przestankowania. Zasadniczą jej funkcją jest kończenie wypowiedzi – zdania lub równoważnika zdania. W tej pozycji czasem zastępują ją wykrzyknik, pytajnik lub wielokropek. Istnieje również cały szereg innych zastosowań kropki.
Kropkę stawiamy:
– po skrócie wyrazu, w którym odrzucono końcową część, np. ul. (ulica), prof. (profesor).
Należy jednak pamiętać, że jeśli skrót zawiera ostatnią literę wyrazu, wtedy kropki nie stawiamy, np. dr (doktor). Koniecznie dodać trzeba jednak, że w przypadku, gdy odmieniamy skrót, stosujemy wtedy kropkę, np.
Byłam wczoraj u dr. (doktora) Nowaka. Ewentualnie Byłam wczoraj u dra Nowaka.
Nie stosujemy natomiast kropki po skrótach jednostek miar i wag oraz jednostek pieniężnych, np. g (gram), ha (hektar), km (kilometr), zł (złoty).