Lokalizacja

25
paź

Słów kilka o lokalizacji gier komputerowych [aktualizacja]

W dzisiejszych czasach gry komputerowe są jedną z najbardziej popularnych form rozrywki – dogoniły już (a być może nawet wyprzedziły) kino, telewizję, czy książki – szczególnie w dzisiejszych czasach. Dowodem na to są wzrastające obroty światowych producentów gier. Z uwagi na fakt, iż większość gier na polskim rynku jest produkcji zagranicznej, muszą one zostać zlokalizowane – ich treść jest dostosowywana przez tłumaczy i specjalistów od IT do warunków językowo-kulturowych typowych dla naszego rynku zbytu, który często znacznie różni się od rynku pierwotnego. Oczywiście nie można zapomnieć o naszych rodzimych produkcjach, które mamy okazje tłumaczyć na język angielski, niemiecki, chiński, japoński, hiszpański, portugalski lub francuski.

Lokalizacja gier komputerowych to jedna z najnowocześniejszych dziedzin tłumaczenia, która w Polsce zaistniała dopiero w latach 70-tych XX w. Wówczas jednak tłumaczenie gier ograniczało się jedynie do przekładu dostępnych w menu opcji, nigdy nie ingerowało za to w treść samej gry. Zmieniło się to wraz z postępem technicznym. Na przełomie lat 90-tych XX w. i pierwszego dziesięciolecia XXI w. w naszym kraju pojawiły się pierwsze profesjonalne tłumaczenia gier z języka angielskiego. Przekłady te odznaczały się bardzo wysoką jakością wykonania. Pierwszy przekład gry „Planescape” po przetłumaczeniu zajmował objętość aż około 5000 stron! A postępujący rozwój technologii nastręczał tłumaczom coraz to nowych problemów i wyzwań.

Dziś tłumacz, który zajmuje się lokalizacją gier komputerowych, musi mierzyć się z rozmaitymi trudnościami. Pierwszym problematycznym czynnikiem przy lokalizacji gier jest ogromna presja czasu. Proces tworzenia większości gier komputerowych zajmuje od jednego roku do trzech lat (a w skrajnych przypadkach nawet całe życie developera). W niektórych przypadkach tłumaczenie rozpoczyna się zaraz po ukończeniu scenariusza, jednakże zazwyczaj odbywa się najczęściej dopiero wtedy, gdy gra jest już w zasadzie gotowa (beta). A lokalizacja musi zakończyć się przecież przed jej światową premierą, co sprawia, że termin realizacji tłumaczenia jest nieprzekraczalny. Przez to często trzeba zaangażować w projekt większą liczbę tłumaczy. Presja czasu i praca w grupie nie są jednak jedynymi trudnościami, z jakimi borykają się tłumacze. Mają oni bowiem często dostęp jedynie do papierowego scenariusza, bez możliwości obejrzenia gry. Znacznie utrudnia to rozwiązywanie niejasności, jakie napotykają w trakcie tłumaczenia. Kolejnym kluczowym elementem jest wpływ jakości przekładu na tzw. „grywalność” (ang. gameplay). Gry komputerowe różnią się bowiem od siebie pod względem historii, które opowiadają, stopnia interakcji, zasad rozgrywki, a także odniesieniami do elementów kultury. Różnorodność tematyczna, jaką charakteryzują się współczesne gry, wymaga od tłumacza wykształcenia w wielu dziedzinach, dzięki któremu da on radę sprostać wymaganiom danego projektu lokalizacyjnego.

Wiedza tłumacza na temat gier komputerowych nie powinna się jednak ograniczać do znajomości pojęcia grywalności. Tłumacz musi mieć także podstawowe wykształcenie informatyczne – musi być zaznajomiony m.in. ze strukturą i zasadami działania kodu źródłowego, bowiem usunięcie lub dodanie choćby jednego znaku w jakimkolwiek miejscu w kodzie źródłowym może spowodować w najlepszym przypadku przerwanie gry, w najgorszym natomiast uszkodzenie całego komputera. Na szczęście debugger dba o poprawność kodu (walidację), by uniknąć trwałych problemów.

Na szczęście lokalizacja gier komputerowych (w zasadzie nie tylko komputerowych, bo mamy jeszcze gry na konsole oraz urządzenia mobilne) jest ułatwiona, jeśli chodzi o kwestie techniczne specjalistycznymi narzędziami wspomagającymi proces przekładu (CAT tools). Programy tylko Trados lub MemoQ dbają m.in. o spójność stylistyczną (baza tłumaczeniowa), terminologiczną (glosariusz) – szczególnie w przypadku dzielenia projektu na kilkoro tłumaczy – oraz techniczną – oferując m.in. system walidacji, który nie pozwoli na finalizację projektu zawierającego błędy techniczne typu usunięcie znacznika z kodu itp.

Lokalizacja gier komputerowych wymaga od tłumacza także znajomości technik używanych w tłumaczeniach audiowizualnych, dla których typowe są takie elementy jak podpisy oraz limity znaków w nich wykorzystywanych, wyskakujące okna, synchronizacja ruchu warg, a także ograniczenia czasowe i przestrzenne.

W ramach projektu lokalizacyjnego oprócz samej gry tłumaczy się także inne rodzaje tekstów. Do najczęściej tłumaczonych tekstów należą: instrukcja, opakowanie gry, plik readme, strona internetowa gry (również materiały np. na Kickstarter), dialogi do dubbingu i podpisów (np. SRT lub VTT) oraz grafiki tekstowe (rastrowe/bitmapy), jak również cały GUI, czyli interfejs graficzny użytkownika (zawsze z limitem znaków). Instrukcje obsługi zawierają dokładne wskazówki, w jaki sposób można wykorzystać wszystkie możliwości gry. Częściowo są to także teksty reklamowe – mają za zadanie przedstawić grę w możliwie najatrakcyjniejszy sposób. Tekst na opakowaniu gry jest mini-odpowiednikiem instrukcji. Podobnie jak ona jest reklamą gry, jednak bardzo krótką ze względu na ograniczenia przestrzenne. Z kolei strona internetowa ma przyciągać nowych nabywców, ale także – dzięki forom internetowym i mediom społecznościowym – zachęcać stałych klientów, do dokonywania kolejnych zakupów. Marketingowy flow jest więc u tłumacza jak najbardziej w cenie (choć nie ma mowy o wolnej amerykance – niezbędny jest Brief od klienta). Plik readme jest zazwyczaj technicznym tekstem, który w zwięzłej formie opisuje działanie gry, minimalne wymagania sprzętowe potrzebne do jej komfortowego (pod kątem UX) użytkowania oraz wprowadzone nowości i błędy usunięte z oprogramowania. Tworzenie dialogów na potrzeby dubbingu oraz napisów to z kolei zadanie wymagające od tłumacza dużej kreatywności i elastyczności. W przypadku podpisów/list dialogowych należy pamiętać również o zasadach składu tekstu „pod” subtitling (np. limit ilości wierszy wyświetlanych jednocześnie, limit znaków na wiersz, brak tzw. sierotek itd.) – jazdą bez trzymanki są momenty, w których należy przetłumaczyć (w formie list dialogowych) jednocześnie wypowiedź bohatera oraz tekst wyświetlany na ekranie. Elementy takie jak rejestr, odmiana języka, a także słownictwo typowe dla danej postaci w grze komputerowej muszą zostać przeniesionego do języka docelowego. Innymi słowy, muszą zostać zlokalizowane. Ograniczona ilość czasu i miejsca na wypowiedź nastręcza jednak wielu trudności. Nie można zapomnieć również o tzw. grafikach tekstowych, czyli wielowarstwowych obrazach, w których jedna z warstw zawiera tekst wymagający przetłumaczenia. Przykładami takich grafik są: logo/tagline gry, tytuł na opakowaniu oraz komponenty tekstowe zawarte w grafice samej gry.

Poza warstwą językową i techniczną w procesie lokalizacji gier wiele zależy od konspektu i schematu blokowego całej koncepcji, jak również mechanizmu struktur algorytmicznych. Niektóre gry korzystają z potężnych silników nawet, gdy nie jest to niezbędne (ale na pewnym etapie upraszcza lub/oraz przyspiesza proces produkcji), a nieraz wręcza odwrotnie – w myśl zasady KISS (and. keep it simple stupid) – stosunkowo skomplikowane elementy są hard kodowane efektywnie – bez zbędnych bibliotek – co zupełnie zmienia koncept technologiczny. Ważne jest też to, czy gra jest tworzona od razu w kilku językach, czy tworzono ją tylko na jeden rynek, a jej sukces spowodował chęć przeniesienia jej na dodatkowe rynki. W takiej sytuacji niezbędne może okazać się poddanie gry procesowi internacjonalizacji (i18n), czyli takiej zmiany kodu sprzed kompilacji, by łatwo można było wydobyć wszystkie stringi do tłumaczenia, a implementację tłumaczenia ograniczyć do importu – bez ręcznego i ryzykownego „kopiuj & wklej”.

Po implementacji tłumaczeń należy przeprowadzić testowanie gry, czyli: importuje się treści, przeprowadza suchą walidację, potem debugowanie, a na końcu próbną kompilację pod kątem kontroli błędów i ostrzeżeń (szczególnie w kontekście plików i bibliotek zależnych). Po stworzeniu pierwszej wersji pre-stable należy wysłać ją do tłumaczy do „przejścia/przeklikania”. Tłumacze raportują (w specjalnym formularzu) teksty, które należy poprawić (wskazując m.in. wagę i ilość danego błędu opatrując go komentarzem). Poprawki można zaimplementować poprzez poprawienie dostarczonego wcześniej (do walidacji i kompilacji) kodu lub nanieść je ręcznie po stronie developera na skorygowanym kodzie po debugowaniu. Decyzje podejmuje klient – w oparciu o dane dotyczące ilości roboczogodzin spędzonych na przygotowaniu pierwszej kompilacji. Jeśli proces trwał kilka lub kilkanaście godzin, to nie warto wracać – w procesie – tak bardzo, by robić to ponownie. Raport poprawek i usprawnień jest przygotowywany w taki sposób, by zmiany w tłumaczeniach mogła nanosić również osoba, która nie zna danego języka obcego.

Informacje te są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej – każdy projekt powinien być traktowany indywidualnie, co wymaga doskonałego przygotowania zaplecza po stronie developera i oddelegowanie tłumaczenia gry biuru tłumaczeń lub oddelegowanie całego procesu lokalizacji gry, gdy developer nie czuje się pewnie w eksporcie, implementacji i kontroli przetłumaczonych materiałów przed publikacją (nie każdy producent gry jest „od razu” biegły w produkcji tytułów na wiele rynków). Współpraca software house lub gamedev z biurem tłumaczeń jest bezcenna – tej usługi nie powinno się zlecać bez przygotowania zaplecza, rozmów i zwarcia szeregów.

Teraz znają już Państwo podstawy lokalizacji gier komputerowych. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX oferuje Wam tę usługę z gwarancją terminowości i najwyższej jakości. Specjaliści współpracujący z naszym biurem są doświadczeni i w pełni profesjonalni. Zaufało nam już wielu Klientów (m.in. Playlink, T-Bull, MythicOwl, Nawia Games, Raba Games, BAAD Games, Gamezaur, Klabater, Immersion, Nesalis Games…). Dołącz do nich! Prześlij wzór NDA na biuro@translax.eu lub skorzystaj z formularza kontaktowego!

21
paź

DTP w pracy tłumacza

Doskonale wiemy, że w przypadku wielu tekstów znaczenie ma nie tylko to, jak są przetłumaczone, lecz także – jak wyglądają. Dlatego też w biurze tłumaczeń Translax oferujemy Państwu również usługi związane z DTP.

Tłumaczenia i DTP

DTP, czyli Desktop Publishing oznaczają czynności z zakresu prepress mające na celu stworzenie, rozwój i przygotowanie do druku publikacji w formie elektronicznej. Zgodnie z definicją z wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/DTP): termin oznaczający pierwotnie ogół czynności związanych z przygotowaniem na komputerze materiałów, które będą później powielone metodami poligraficznymi. Krócej mówiąc, termin ten oznacza komputerowe przygotowanie publikacji do druku.

Gdy zaistnieje potrzeba przetłumaczenia publikacji takiej jak ulotka, folder, katalog czy instrukcja obsługi, powinniśmy zadbać o to, żeby tłumaczenie dobrze spełniało swoją funkcję. Aby ulotka ciągle była ulotką, musi być atrakcyjna graficznie. Dlatego też niezbędna staje się współpraca tłumacza z grafikiem i specjalistą DTP. Po przetłumaczeniu tekst zmienia swoją objętość, inaczej wyglądają nagłówki i wyróżnione fragmenty tekstu – tekst inaczej przelewa się w wątkach i łamach. Aby w dalszym ciągu publikacja tworzyła przejrzystą i spójną całość, trzeba na nowo rozplanować położenie tekstu, zadbać o to, by dobrze komponował się z zakotwiczonymi elementami takimi jak tabele, zdjęcia, rysunki itp. Wychodząc naprzeciw Państwa potrzebom, w naszej firmie zadbaliśmy o to, by móc pełnić kompleksowe usługi DTP. Dlatego też zatrudniamy osoby odpowiedzialne za przygotowanie na komputerze materiałów, które można później powielać – w druku, bądź w internecie. W naszej firmie korzystamy z najpopularniejszych programów graficznych, są wśród nich: Adobe InDesign, Adobe FrameMaker (również w strukturze SGML), Adobe PageMaker, QuarkXPress, Adobe Acrobat+Distiller, Adobe Photoshop, Adobe Illustrator, Corel Draw, AutoCAD czy Microsoft Visio.

Czytaj więcej

20
paź

InDesign w pracy biura tłumaczeń – Przygotowywanie layoutu dokumentów wielojęzycznych [aktualizacja]

Jednym z najbardziej popularnych narzędzi do komputerowego składu typograficznego tekstu (DTP) w biurze tłumaczeń, o którym pisaliśmy poprzednio, jest program Adobe InDesign. Daje on użytkownikowi ogromne możliwości, trzeba jednak pamiętać, że inaczej pracuje się wtedy, gdy chce się przygotować dokument w jednym języku, niż w sytuacji, w której naszym zadaniem jest opracowanie dokumentu, który będzie funkcjonował w wielu językach.

Gdy projektuje się layout dla dokumentów wielojęzycznych, trzeba z rozwagą zaplanować miejsce na tekst – w tzw. ramkach tekstowych, które funkcjonują podobnie do pól tekstowych w Wordzie. Należy pamiętać, że po przetłumaczeniu tekst zmieni swoją objętość – może się rozszerzyć lub skrócić nawet o 35% (szczególnie w stosunku zachodniego języka niefleksyjnego do np. cyrylicznego). Zmiana objętości tekstu spowoduje modyfikację wyglądu dokumentu – zakotwiczone w nim elementy mogą się przemieścić i w konsekwencji popsuć wygląd publikacji. Konieczne będzie wtedy długotrwałe dopracowywanie dokumentu przez operatora DTP. Aby skrócić czas tej pracy, można zaprojektować layout w odpowiedni sposób.

Czytaj więcej

5
lut

Transkreacja, czyli tłumaczenie dla zaawansowanych

Translacja (tłumaczenie), cieszy się ogromną popularnością, jeśli chodzi o preferencje klientów firm tłumaczeniowych. Ilekroć chcemy dokonać przekładu, mówimy właśnie o tłumaczeniu, zupełnie zapominając, czym jest transkreacja. Trzeba przyznać, że samo słowo brzmi dość obco. Nigdy nie słyszeliśmy o agencjach transkeacyjnych. Trudno nam wyobrazić sobie, że ktoś może określać się mianem transkreatora.

Tymczasem, pozostająca w cieniu popularnej siostry, transkreacja jest prawdziwym diamentem branży tłumaczeniowej. Wymaga zupełnie innego zestawu umiejętności, niż zwyczajne tłumaczenie. Jest połączeniem ogromnej kreatywności, świetnej znajomości języków, a także znajomości najdrobniejszych niuansów i związanych z nimi realiów kulturowych, które dotyczą tłumaczonego tekstu.

By zajmować się transkreacją nie wystarczy dobra, a nawet bardzo dobra znajomość języka obcego. Zgodnie z najwyższymi standardami, jakich można przestrzegać przy dokonywaniu przekładu, tłumacze powinni ograniczyć się tylko do tłumaczenia na język rodzimy, nawet jeśli językiem obcym operują na poziomie mistrzowskim. Oczywiście jest to wizja utopijna, jednakże tylko wtedy można zbliżyć się do osiągnięcia pewności, że wszystkie językowe niuanse nie zostaną zagubione w tłumaczeniu.

No właśnie, czym jest to coś, co czasem gdzieś się zapodziewa i gubi w tłumaczeniu? A raczej, czego brakuje tłumaczeniom, które nie sprostały wymaganiom klienta, choć na pozór wydają się bezbłędne? Tym czymś bardzo często jest niewłaściwe podejście do przekładu. Niektóre teksty nie powinny być zwyczajnie tłumaczone, powinny za to być napisane od nowa, z zachowaniem zamiarów autora, stylu, tonu i kontekstu. Tym właśnie zajmuje się transkreacja. W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że zwyczajnemu tłumaczeniu bliżej do dosłownego przekładu na wzór tłumaczeń maszynowych (np. przy użyciu Google Translator), tymczasem transkreacja to tworzenie nowego tekstu od podstaw w celu wywołania w odbiorcy przekładu tych samych emocji, które były przewidziane dla odbiorcy oryginału. Na najprostszym poziomie praca transkreatora, czy może raczej tłumacza zajmującego się transkreacją, polega więc na:

  • Zrozumieniu tekstu źródłowego i efektu (emocji, refleksji itd.), jaki ma wzbudzić w odbiorcy.
  • Zapomnienie o tekście źródłowym.
  • Stworzenie (kreacja) własnego tekstu, który niesie to samo znaczenie i wywołuje ten sam efekt, co tekst źródłowy.

choose-language-1460824

Zastosowanie transkreacji

Pierwotnie termin transkreacja był używany przez fachowców od reklamy i marketingu, którzy usiłowali zachować znaczenie treści tłumaczonej z jednego języka na inny. Dzisiaj to pojęcie rozprzestrzeniło się wśród osób zawodowo zajmujących się tłumaczeniami tj.: wśród project managerów, tłumaczy i korektorów. Celem transkreacji wciąż pozostaje wzbudzenie w odbiorcy tych samych emocji i oddanie kontekstu znaczeniowego, które przeznaczył dla odbiorcy autor oryginalnego tekstu. Zwiększył się jednak zasięg transkreacji, która, oprócz reklamy i marketingu, obejmuje także wszelkie teksty związane ze sztuką i kreatywnością. Transkreacji podlegają więc grafiki, nagrania audio i video, gry komputerowe, strony internetowe i wiele, wiele innych.

Wielu tłumaczy posiada umiejętności w różnych specjalistycznych dziedzinach, takich jak finanse, inżynieria, technika, czy prawo. Oznacza to, że są właściwymi osobami, by tłumaczyć dokumenty powiązane z tymi branżami, ponieważ niejednokrotnie wysoce specjalistyczna terminologia uniemożliwi innym tłumaczom pełne zrozumienie tekstu.

Z kolei inni tłumacze lepiej odnajdują się w obszarze tak zwanego „creative writing”, czyli pisania wymagającego kreatywności. Z tego powodu są zatrudniani przez firmy tłumaczeniowe przy projektach dotyczących marketingu, reklamy i branży rozrywkowej.

W przypadku zleceń wymagających szczególnej kreatywności, musimy pójść o krok dalej. Wtedy zaczynamy mówić o transkreacji. Osoba zajmująca się transkreacją musi niezwykle dobrze orientować się w kulturze obu krajów, zarówno kraju, z którego pochodzi oryginalny produkt, jak i tego, na rynek którego tłumaczy. Tylko w ten sposób, będzie w stanie:

  • Zrozumieć wszystkie niuanse tekstu i zamysły autora.
  • Oddać ich charakter w tłumaczonym tekście.

Bo jeśli chodzi o sztukę, wiele może skrywać się między wierszami i tylko niektóre osoby są w stanie dostrzec te – dla większości niewidzialne –  znaczenia

Bo tekst wiosny znaczony jest cały w domyślnikach, w niedomówieniach, w elipsach, wykropkowany bez liter w pustym błękicie, i w wolne luki między sylabami ptaki wstawiają kapryśnie swe domysły i swe odgadnienia.” – Brunon Schulz, „Sanatorium pod Klepsydrą”.

Ale niech nie zwiedzie nas pojawienie się tutaj słów wielkiego klasyka. Transkreacja nie znajduje zastosowania tylko w sztuce wysokich lotów.

Wyobraźmy sobie, że pracujemy dla firmy, która chce umieścić na rynku nowym produkt bądź usługę i zleciła nam zadanie napisania tekstu reklamowego, w taki sposób, że nie tylko przedstawimy ów produkt bądź usługę, ale też tchniemy weń życie i obdarzymy dużą siłą oddziaływania. Naszym celem będzie zaintrygowanie potencjalnego klienta, oczarowanie go i ostatecznie zachęcenie do kupna. To właśnie takie działanie określamy terminem: „copywriting”.

Ale co, jeśli zostaniemy poproszeni o przekład istniejącego tekstu reklamowego z języka obcego na rodzimy? Właśnie tutaj powinniśmy zacząć myśleć o transkreacji, która jest procesem wymagającym całkowicie innego podejścia niż zwykłe tłumaczenie.

Jeśli chodzi o tłumaczenie, można je opisać przymiotnikami takimi jak: „wierne”, czy „dokładne”. Używamy ich, by opisać jakość. Z kolei o przekładzie, który poddaliśmy procesowi transkreacji, powiemy: „kreatywny”, „oryginalny”, „śmiały”. Tłumaczeniem zazwyczaj zajmuje się jedna osoba (czasem dwie, jeśli chcemy wykonać korektę), podczas gdy transkreacja to proces, w który zazwyczaj angażuje się drużynę – jej zadaniem jest opracowanie strategii przekładu i ciągła komunikacja z klientem w celu stworzenia tłumaczenia, które będzie odpowiadało jego potrzebom.

Poprawność gramatyczna jest kluczowym elementem tłumaczenia. Nigdy nie należy zostawiać miejsca na możliwość popełnienia błędu, dlatego też tłumacze zawsze powinni tłumaczyć na swój rodzimy język. Jeśli nie jest to możliwe, najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest korekta native speakera, czyli osoby posługującej się językiem źródłowym, jako językiem rodzimym. Jednakże nawet opanowanie języka na poziomie mistrzowskim i dokonywanie przekładu na język rodzimy nie jest jedynym warunkiem, który należy spełnić, by zajmować się transkreacją. Konieczne jest tutaj posiadanie wysokich kwalifikacji, jeśli chodzi o pewnego rodzaju zręczność językową i twórczą. Przykładowo, niejednokrotnie transkreacja będzie wymagała oddania zabawnej gry słów – w takim wypadku należy wymyślić żart zrozumiały dla odbiorcy i zachować przy tym charakter oryginału.

transkreacja w branży filmowej

Trudno wyobrazić sobie, by swego czasu popularny w naszym kraju „Shrek”, osiągnął taki sukces bez genialnej transkreacji.

Ten film animowany to doskonały przykład, jak oddać ducha oryginału i jednocześnie wpisać się w gust odbiorcy przekładu. „Swojskość” wypowiedzi Osła i ogra jak najbardziej trafiła do polskiego odbiorcy.

Można tutaj zadać sobie pytanie, dlaczego firmy w ogóle decydują się na transkreację; czy nie wystarczy zespół copywriterów, którzy stworzą produkt od zera? Otóż większość klientów pragnie zachować charakter oryginału, co wymaga kogoś, kto posiada dużą znajomość języka źródłowego. Ktoś taki wie, dlaczego określone elementy produktu (określone gry słów, gagi itd.) działają i odnoszą określony skutek. Ktoś taki, osoba będąca połączeniem tłumacza i copywritera, może stworzyć produkt zlokalizowany na potrzeby nowego rynku.

Transkreacja nie jest wykorzystywana w celu powiedzenia tej samej rzeczy w innym języku. Prawda jest taka, że często nie jest to w ogóle możliwe. Celem transkreacji jest otrzymanie tej samej reakcji, którą wzbudza oryginalny produkt. Czasem zwykłe tłumaczenie nie jest w stanie osiągnąć tego celu.

Kto może zajmować się transkreacją?

Transkreacja znajduje wiele zastosowań w lokalizacji produktów, czyli dostosowaniu ich do określonego rynku. Z tego powodu osoba zajmująca się transkreacją, musi posiadać zespół cech świadczących o kompetencji kulturowej. Cechy te oznaczają umiejętność zachowania się w sposób odpowiedni dla danej kultury, posiadanie znajomości ważnych dla tej kultury wartości, a także pragmatyczną wiedzę o społeczeństwie i społecznych niuansach. Ten zespół cech i wiedza umożliwiają całościowe zrozumienie przekładanego tekstu, a także ułatwiają odpowiednie przekazanie treści przeznaczonych dla odbiorcy. Niejednokrotnie to właśnie osoba zajmująca się transkreacją musi zwracać klientowi uwagę na takie szczegóły jak nieodpowiednie gesty postaci występujących w produkcie (czy będzie to gra komputerowa, film, czy animacja) – szczególnie kraje europejskie są wyczulone na gesty przypominające nazistowski salut.

Znajomość kultury umożliwia właściwe określenie tolerowanego poziomu takich elementów jak przemoc, czy seks (mowa tutaj głównie o grach komputerowych). Te dwa elementy są dopuszczalne w różnych ilościach, jeśli chodzi o poszczególne kraje. Przykładowo: w Niemczech przemoc jest tak niepożądana we wszelkiego rodzaju mediach, że w historii tego kraju zdarzyły się już przypadki cenzury poszczególnych gier. Dochodziło od kuriozalnych z punktu widzenia graczy, ingerencji w kod źródłowy gry, przez co postaci, do których gracz strzelał ostrą amunicją, nie umierały, lecz zasypiały. Z kolei w Stanach Zjednoczonych przemoc jest tolerowana w o wiele większym stopniu, niż erotyka.

Należy więc posiadać dogłębną znajomość tła kulturowego, wykazać się uwagą i wrażliwością.

Profesjonaliści w fachu transkreacji muszą posiadać wiedzę nie tylko o języku, ale także o kulturze. Muszą brać udział w nieprzerwanym procesie nauki i nadążać za wydarzeniami w danym kraju, a wszystko to, by zachować wrażliwość na określone słowa, frazy i metody wyrażania się. Celem jest oczywiście także uniknięcie wpadek. Wszyscy znamy przykłady niefortunnych sformułowań, które, choć nie są błędne, to wzbudzają w odbiorcy określone konotacje. Z pewnością marka OSRAM nie wzbudza tych konotacji intencjonalnie, możemy być pewni, że nie takie było założenie właścicieli, gdy instalowali swoje żarówki na polskim rynku.

Osoba zajmująca się transkreacją powinna także mieszkać w kraju, w którym mówi się językiem docelowym. Dzięki temu ma nieprzerwany dostęp do języka, ale także do panujących aktualnie trendów i posiada wiedzę o tym, co jest ważne dla odbiorców, co ich smuci, a co śmieszy. Podobna zasada dotyczy znajomości grup docelowych, do których skierowany jest tłumaczony produkt lub usługa. Należy posiadać jak najwięcej informacji o życiu danej grupy, by móc do niej w efektywny sposób dotrzeć. Poza zdolnościami językowymi, wiedzą na temat kultur, znajomością danej materii i wysokimi umiejętnościami pisarskimi, umiejętność przekonania grupy docelowej jest jednym z głównych warunków, które musi spełnić osoba chcąca zajmować się transkreacją.

Dlaczego transkreacja to coś innego niż tłumaczenie i copywriting?

Mimo wyłożonej teorii trudno jednoznacznie określić granicę przebiegającą między tłumaczeniem a transkreacją. Nie jest to kwestia zero-jedynkowa. Tłumaczenia często zawierają elementy transkreacji w różnym natężeniu, zaś wybór między jednym a drugim odbywa się na poziomie poszczególnych zdań i zależy od decyzji tłumacza. Doświadczeni tłumacze wiedzą, kiedy pozostać wiernym źródłu na poziomie dosłownym, a kiedy stworzyć własną interpretację tekstu. Ten drugi wybór zachodzi częściej podczas tłumaczeń tekstów z dziedziny marketingu i rozrywki. Trudno wskazać wyższość jednego procesu nad drugim: mają one po prostu inne zastosowanie.

W teorii można jednak wskazać podstawowe różnice między tłumaczeniemtranskreacją.

Tłumaczenie Transkreacja
Struktura Identyczna jak oryginalny tekst Dopuszczalne są zmiany w oryginalnej strukturze
Styl Taki sam jak w oryginale Przystosowany do grupy docelowej
Informacja Dokładne odzwierciedlenie oryginału Zmiany pewnych elementów są możliwe, pod warunkiem, że tekst wywiera to samo wrażenie co oryginał
Wrażenie wywierane na odbiorcy Tekst poprawny, lecz brak w nim żywiołowości Tekst dostosowany do konkretnego odbiorcy, pełen zrozumiałych odniesień
Rodzaj tekstu Prawne, medyczne, techniczne itp. Teksty wymagające dużej kreatywności: opisy produktów, filmy, gry

Biuro tłumaczeń Translax korzysta z wiedzy i umiejętności wyspecjalizowanych tłumaczy posiadających wieloletnie doświadczenie w określonych dziedzinach technicznych, finansowych, medycznych i prawnych. Jednocześnie do państwa dyspozycji pozostają tłumacze z doświadczeniem w tworzeniu własnych tekstów, zdolni podjąć się transkreacji – wyspecjalizowani w obszarze literatury, mediów, rozrywki i marketingu.

Chociaż transkreacja w dużym stopniu opiera się na zdolności kreatywnego pisania, to istnieją zasadnicze różnice, między tymi dwoma pojęciami. Poniżej znajduje się krótkie zestawienie.

Transkreator

  • Posługuje się co najmniej dwoma językami w stopniu bardzo dobrym.
  • Specjalizuje się w tworzeniu przekładu, który jest oparty na tekście oryginalnym.
  • Posiada specjalistyczną wiedzę w co najmniej dwóch kulturach; rozumie niuanse tekstu źródłowego i potrafi znaleźć ich odpowiedniki tworząc przekład.
  • Przystosuje produkt w ten sposób, żeby został dobrze przyjęty przez rynek/grupę docelową.
  • Zwróci klientowi uwagę na różnice i problemy kulturowe pojawiające się przy lokalizacji produktu.
  • Posiada większe uprawnienia, jeśli chodzi o ingerowanie w wizerunek marki i ostateczny wygląd produktu.

Copywriter

  • W większości nie posługuje się językiem obcym na poziomie zbliżonym do transkreatora.
  • Tworzy od zera, nie opierając się na żadnym tekście źródłowym ani określonych emocjach czy reakcjach, jakie ma wzbudzać.
  • Specjalizuje się w określonych dziedzinach, na przykład: marketing, branże
  • Nie gwarantuje globalnej jednolitości, jeśli chodzi o markę. Tworzony przez niego tekst/produkt nie będzie posiadał cech wspólnych ze swoimi zagranicznymi odpowiednikami.

Czy potrzebujemy transkreacji?

Transkreacja pełni inną rolę niż zwykłe tłumaczenie czy copywriting. Jest połączeniem obu tych pojęć, a jednocześnie czymś więcej – oryginalną jakością, która wypełnia usługową lukę. Dobrze jest wiedzieć o istnieniu tej alternatywy. Zwłaszcza klienci, którzy obawiają się, że ich specyficzny, kreatywny tekst straci na tłumaczeniu, powinni zdecydować się na usługi transkreacyjne. W ten sposób mogą zyskać świadomość, że ich produkt w sposób bezpieczny zostanie zlokalizowany na rynku zagranicznym.

 

23
sty

Rynek tłumaczenia filmów – kontrowersje i perspektywy

Odwieczny konflikt między zwolennikami filmów z dubbingiem, a fanami filmów z napisami chyba nigdy na dobre nie zostanie rozwiązany. Nie da się jednak ukryć, że ci drudzy są w lepszej sytuacji – w kinach wszystkie filmy są z napisami, a dubbing generalnie zarezerwowany jest dla filmów animowanych lub dla dzieci. Czasami dopiero po kilku latach ten sam film dostępny jest zarówno w wersji z napisami, jak z dubbingiem. Skąd wziął się prymat filmów z napisami i jak wygląda rynek tłumaczeń?

Kto tłumaczy filmy i jak powstaje dubbing?

Tłumaczenia dzielą się na dwa rodzaje – profesjonalne i amatorskie. Oglądając filmy na platformach filmowych bardzo często możemy dostrzec błędy ortograficzne lub stylistyczne. Oczywiste jest, że takie tłumaczenie nie zostało wykonane przez absolwenta wyższej szkoły filmowej, a co najwyżej studenta. Oprócz tego istnieje stały podział na tłumaczenie filmów związane ze stworzeniem napisów oraz nagraniem dubbingu. Dubbing jest bez wątpienia bardziej skomplikowany niż napisy do filmów – jest tożsamy z nagraniem nowej ścieżki dźwiękowej do filmu, co z kolei oznacza wyższe kwoty całego przedsięwzięcia.

recording-studio-1231072

Plusy i minusy pracy tłumacza

Praca tłumacza tekstów kultury, niezależnie czy jest to książka, czy film, nie należy do łatwych. Oprócz perfekcyjnej znajomości języka obcego należy również orientować się w historii kultury, bez trudu odnajdywać powiązania i zależności intertekstualne, a czasami wykazać się własną artystyczną inicjatywą. Tłumacz filmów jest również pod stałą presją związaną z surową oceną jego pracy przez tysiące lub miliony osób oglądających film, czasami należący do ich ulubionego, świętego niemal gatunku czy reżysera.

Wystarczy przypomnieć sobie, ile kontrowersji wywołało przetłumaczenie tytułu Dirty Dancing na Wirujący Seks.

Tłumacz, na którego spadają gromy krytyki musi być bardzo odporny psychicznie. Z drugiej strony satysfakcja z wykonanej pracy, przyjemność związana z oglądaniem filmów może rekompensować wszystkie trudy.

Perspektywy rynku tłumaczeń

Znajomość języka angielskiego wciąż nie jest powszechna, a umiejętność rozumienia ze słuchu jest jedną z najtrudniejszych, więc nawet zdane certyfikaty językowe nie gwarantują pełnego zrozumienia sensu poszczególnych zdań w filmie. Poza tym, choć amerykańska kinematografia wciąż dominuje, to dobrze mają się również filmy francuskie, czeskie czy skandynawskie. Co ciekawe, w kilku europejskich krajach znajomość języka angielskiego jest tak powszechna, że rynek tłumaczenia angielskich i amerykańskich filmów właściwie nie istnieje. Należą do nich państwa skandynawskie – Szwecja, Norwegia i Finlandia. Złośliwi twierdzą, że ojczysty język w tych państwach jest tak trudny w wymowie, że nie chodzi tu o świetny system szkolnictwa i ambicje młodych Skandynawów, a fakt, że zwyczajnie wolą oni używać łatwiejszego w wymowie i gramatyce angielskiego. Jeśli lekcje języka angielskiego w polskich szkołach będą wyglądać tak, jak obecnie, to tłumacze amerykańskich filmów nie muszą bać się o pracę – na pewno nie prędko jej zabraknie.

6
paź

Dobrze i szybko, bo szybko i dobrze

DOBRZE I SZYBKO, BO SZYBKO I DOBRZE

„Na wczoraj!” – czy znasz ten zwrot? W ustach przełożonego, zleceniodawcy, czy pedagoga wywołuje on co najmniej gęsią skórkę. Działanie pod presją czasu to proces doskonale znany w każdej branży. Pośpiesznie i tym samym nierzadko chaotycznie wykonując polecenie często popełnia się błędy. Jak pogodzić najwyższą jakość pracy z optymalnie krótkim jej czasem? Czy w branży tłumaczeniowej taki kompromis w ogóle jest możliwy?

Czytaj więcej

23
wrz

Lokalizacja multimediów

Interaktywne media cyfrowe są szczególnym kanałem komunikacji XXI wieku. Są one znamienitą wypadkową współczesnej kultury i postępu technologicznego – umożliwiają wielokanałową komunikację i aktywność medialną w praktycznie każdej ze sfer życia – także reklamy. Filmy promocyjne, programy instruktażowe, aplikacje reklamowe, to wszystko bardzo atrakcyjne sposoby promocji przedsiębiorstwa na arenie międzynarodowej. Dedykując film zagranicznemu odbiorcy musimy mieć jednak pewność, że tłumaczenie treści jest bez skazy. Błędy w przekładzie mogą nie tylko utrudnić zrozumienie materiału, ale również wprowadzić w błąd jego adresata.

Czytaj więcej

25
mar

Tłumaczenie audiowizualne – nowoczesne ujęcie przekładu

W jaki sposób zagraniczne filmy przystosowywane są do wymagań narodowych przemysłów filmowych i widzów na całym świecie? Za wszystko odpowiedzialni są tłumacze zajmujący się tzw. przekładem audiowizualnym. Właśnie tę dziedzinę tłumaczenia chcielibyśmy przybliżyć w poniższym wpisie.

Przekład audiowizualny (z ang. screen translation) jest stosunkowo nową i dynamicznie rozwijającą się gałęzią tłumaczenia. Świadczą o tym organizowane coraz częściej konferencje, kursy, warsztaty oraz liczne organizacje zrzeszające tłumaczy audiowizualnych. Ten rodzaj tłumaczenia zakłada wykorzystanie dźwięku (audio-) i obrazu (-wizualny) w procesie translacji w celu pełnego wyrażenia przekazywanych treści.

Początków tłumaczenia audiowizualnego upatruje się już w powstaniu kina niemego. Kino zaczęło dostarczać publiczności nowej formy narracji. Jednak akcja filmów była niejednokrotnie dla widzów tak zawiła, że duża ich część nie rozumiała tego, co się w nich działo. Stąd narodził się pomysł zatrudnienia w niektórych kinach aktorów, którzy na żywo czytali lub improwizowali odgrywane na ekranie dialogi. Dziś uważa się ich za pierwowzór tłumaczy audiowizualnych. Kino nieme wspomagane przez aktorów-interpretatorów nie przyniosło jednak zamierzonego efektu. Nie rozwiązywało także problemu przekładu filmów obcojęzycznych. Pierwsze jego próby pojawiły się na początku XX wieku wraz z narodzinami kina dźwiękowego. Jednakże koszt nagrania jednego filmu w kilku wersjach językowych był bardzo wysoki i na początku ograniczono się wyłącznie do nagrywania i odtwarzania filmów anglojęzycznych. Jednak wkrótce potem zaczęto poszukiwać nowych sposobów przekładu filmowego, gdyż widzowie byli już zmęczeni inwazją tego języka. Prężnie działające wówczas studia amerykańskie zaczęły więc przekładać dialogi z angielskiego w formie napisów na trzy języki: francuski, niemiecki i hiszpański. W krótkim czasie rozszerzono tłumaczenia także o inne języki. Przekład w formie napisów był jednak uciążliwy dla widzów, których większość była ówcześnie analfabetami. Jego niedociągnięcia przyczyniły się do powstania w 1929 roku pierwszego filmu dubbingowanego pt. Rio Rita. Jednak bardzo słaba jakość (przede wszystkim asynchronia) tej oraz kilku kolejnych produkcji spowodowała odrzucenie dubbingu przez widzów oraz krytyków filmowych na dłuższy czas. Od tego momentu wszystkie techniki tłumaczenia audiowizualnego przeszły szereg zmian oraz zostały udoskonalone.

Współczesny przekład audiowizualny zakłada interpretację oraz objaśnianie znaków językowych za pomocą systemów znaków niejęzykowych z jednego języka na drugi, które przez swoją intertekstualność czy kontekst kulturowy mogą być dla widza niezrozumiałe. Nowy tekst musi być spójny z innymi elementami dzieła, których transfer językowy nie obejmuje m.in. z obrazem, scenografią, muzyką, gestykulacją, mimiką twarzy aktorów itp. Techniką tłumaczeniową wiodącą obecnie prym pośród technik audiowizualnych są napisy (z ang. subtitles), które jednak przez wymogi oraz ograniczenia techniczne z góry zakładają skrócenie oraz kondensację tekstu, co często wiąże się z „wypłaszczeniem” sensu. Badania dowodzą, że w tłumaczeniu zanika około 30–40% oryginalnego tekstu. Taka redukcja jest zabiegiem koniecznym, ponieważ przeciętny widz czyta wolniej niż odbiera zapis dźwiękowy. Stąd też, aby mógł on śledzić wszystkie elementy filmu (ścieżkę dźwiękową, szybko zmieniające się obrazy), tekst musi zostać ograniczony do koniecznego minimum. Tłumaczenie musi bowiem harmonijnie współgrać z wszystkimi elementami filmu i tworzyć jego homogeniczną wizję. I to właśnie do tłumacza należy trudna decyzja, które informacje tekstu oryginalnego pominąć, a które zostawić, aby zachować charakter i intencję tekstu wyjściowego. Oczywiście wspomniana kondensacja nie może być przypadkowa. Do zadań tłumacza należy również dobór typu, koloru, rozmiaru i umiejscowienia czcionki, które są bardzo istotne dla skutecznego odbioru tekstu. Standardowo przyjmuje się, że napisy powinny mieścić się u dołu ekranu i zajmować dwie linijki liczące 34–38 znaków. Aby to osiągnąć, tłumacz ma on do dyspozycji specjalistyczne narzędzia, np. popularne oprogramowania Subtitle Workshop, SSA Tool, Subedit-Player itp. Główną zaletą tej metody jest stosunkowo niewielka ingerencja tłumacza w dzieło, gdyż widz może śledzić zarówno grę, interpretację, jak i umiejętności grających w filmie aktorów. Dodatkowo widz obcujący z oryginalną wersją filmu w tle może porównać przekład z oryginałem oraz ma bezpośredni kontakt z językiem i kulturą dzieła źródłowego, co jest dla niego bardzo cennym doświadczeniem. Zaraz za napisami plasuje się dubbing, czyli podkładanie tekstu w rodzimym języku pod ruchy warg postaci. Niekwestionowaną zaletą tej metody jest możliwość nieograniczonego dostępu widza do warstwy wizualnej filmu, ponieważ wszelkie dialogi i wypowiedzi docierają do niego w warstwie dźwiękowej. Odbiorca może się więc całkowicie skupić na tym, co dzieje się na ekranie. Do wad tej metody można zaliczyć jej sztuczność, gdyż nawet najlepiej przetłumaczone dialogi, dopasowane pod kątem czasu trwania czy rozłożenia spółgłosek bądź samogłosek, tak aby odpowiadały one ruchowi ust aktorów, bardzo często różnią się od oryginału i wywołują u widza uczucie nienaturalności. Łatwo również wywnioskować, iż w metodzie tej tłumacz w znaczący sposób ingeruje w tekst, aby zachować spójną wizję na płaszczyźnie słownej, dźwiękowej oraz wizualnej, dokonując przy tym wielu skrótów, kondensacji, ale również adaptacji i udomowień w języku docelowym, które mają pomoc we właściwym odczytaniu kontekstu kulturowego tekstu. Wśród ważnych technik tłumaczenia audiowizualnego wyróżnia się także metodę voice-over, czyli nakładanie z kilkusekundowym opóźnieniem głosu lektora, który w pojedynkę odczytuje kwestie wypowiadane w oryginale przez wszystkich aktorów. Okazuje się, że właśnie ta ostatnia metoda jest w Polsce najbardziej popularna. Społeczeństwo polskie przyzwyczaiło się tak bardzo do jednostajnego głosu lektora w telewizji, że nierzadko rezygnuje z podjęcia wysiłku towarzyszącego np. czytaniu napisów umieszczanych w dolnej części ekranu.

Wymienione do tej pory techniki przekładu audiowizualnego nie są jedynymi odmianami spotykanymi w tej dziedzinie tłumaczenia. Wyróżnia się także metody poboczne, takie jak komentarz, w którym nie ma konieczności synchronizacji dźwięku z obrazem, nadpisy (np. w operze), tłumaczenie symultaniczne, z którym można się zetknąć w programach na żywo czy wywiadach telewizyjnych, tłumaczenie wielojęzykowe w formie teletekstu (np. na płytach DVD) oraz podpisy dla osób niesłyszących, a także tzw. audio deskrypcja dla osób niewidomych, która polega na umieszczaniu dodatkowej ścieżki dźwiękowej zawierającej narrację ze skrótowym opisem scen widzialnych na ekranie.

Każda z przedstawionych metod przekładu audiowizualnego ma swoje zalety, ale też liczne wady, z którymi musi się zmierzyć tłumacz. Oprócz ograniczeń technicznych musi się on także zmierzyć z ograniczeniami socjokulturowymi, które często w znaczący sposób rzutują na przekład. Niektórzy uważają, że tłumaczenie filmowe jest mało istotnym typem tłumaczenia. Jednak w dzisiejszych czasach, w dobie elektroniki, tłumaczenie filmowe ma prawdopodobnie większy zasięg i wpływ na komunikację międzynarodową niż tłumaczenie literackie.

5
lip

Dobór czcionki do dokumentu wielojęzycznego

wybor_czcionkiDobór czcionki do dokumentu wielojęzycznego jest sprawą niezwykle ważną. Wybrana czcionka tworzy bowiem klimat całego projektu i/lub materiałów marketingowych. Tak więc rozpoczynając proces formatowania przetłumaczonego dokumentu, należy wybrać czcionkę bardzo starannie.

Wielojęzyczny skład komputerowy to proces dostarczenia takiego tłumaczenia dokumentu w języku docelowym, które jak najdokładniej odpowiada specyfikacji formatu oraz układowi dokumentu źródłowego.

Wielojęzyczny skład komputerowy jest ważną usługą dla każdego międzynarodowego przedsiębiorstwa lub globalnego marketera, który potrzebuje lokalizacji i internacjonalizacji dokumentu w różnych językach i krajach. Oprócz dokładności tłumaczenia bardzo ważnymi elementami przy tworzeniu globalnej dokumentacji do użytku na rynkach międzynarodowych są także: ostateczny układ dokumentu, rodzaj wybranej czcionki oraz kulturowa poprawność przetłumaczonego tekstu.

W języku angielskim do dyspozycji jest więcej rodzin czcionek niż w przypadku języków azjatyckich i wschodnioeuropejskich. Może to stwarzać problemy, gdy dany dokument jest tłumaczony na któryś z nich.

W przypadku języków, które wymagają znaków innych niż łacińskie, takich jak np. język rosyjski czy grecki, do dyspozycji są jedynie najpopularniejsze czcionki komercyjne. Ostateczny układ przetłumaczonego dokumentu może więc wyglądać inaczej niż w wersji angielskiej lub innej wersji oryginalnej.

W przypadku niektórych języków, takich jak np. hebrajski, arabski, chiński, japoński czy koreański, system znaków i pisma jest inny niż w językach opartych na łacinie. W rezultacie, aby prawidłowo przetworzyć tekst, trzeba wybrać inną czcionkę, a w niektórych sytuacjach nawet specjalne oprogramowanie lub system operacyjny.

Czcionki odgrywają ważną rolę w formacie dokumentu. Zapewniają one czytelność przekazu informacji nie tylko w plikach źródłowych, ale także w dokumentach wielojęzycznych. Pewne wskazówki oraz najlepsze praktyki pozwalają specjalistom od składu komputerowego dobrać odpowiednią czcionkę do międzynarodowej treści i materiałów marketingowych.

Czytaj więcej

1
lip

Tłumaczenie stron internetowych na język niemiecki

POLANDNiemcy są jedną z europejskich potęg gospodarczych. Ich liczna i zamożna ludność stanowi siłę napędową drugiego co do wielkości rynku internetowego w Europie.

W dzisiejszych czasach, jeśli chce się dotrzeć do niemieckiego konsumenta czy też czytelnika, nie można pominąć lokalizacji stron internetowych. Ponad 65 mln użytkowników Internetu korzysta bowiem na co dzień z mediów społecznościowych, przegląda strony www lub dokonuje zakupów online.

Mimo że przy lokalizowaniu strony internetowej na język niemiecki mogą wystąpić pewne problemy (zwłaszcza w przypadku sklepów internetowych, dla których niemieckie wymogi bezpieczeństwa dotyczące transakcji online mogą być większe), jest ono wielką szansą dotarcia do niemieckiego użytkownika końcowego i generowania przychodów.

Internet w Niemczech

Według Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego (ITU) prawie 80% z 82 mln mieszkańców Niemiec korzysta z Internetu. Oznacza to, że ponad 65 mln użytkowników odwiedza strony internetowe w celach zawodowych i prywatnych. Choć pod względem rozpowszechnienia Internetu szerokopasmowego Niemcy pozostają jeszcze w tyle za europejską czołówką, to szybko nadrabiają straty. Obecnie już ponad połowa mieszkańców Niemiec ma dostęp do Internetu za pośrednictwem łącza szerokopasmowego lub kablowego. Warto także wspomnieć, że rynek telefonii komórkowej w Niemczech jest największy w Europie, a niemieccy internauci coraz częściej używają swoich urządzeń i aplikacji do wszelkiego rodzaju transakcji, zaczynając od wykupienia miejsca parkingowego lub też zakupu pojedynczego biletu za parkowanie.

Czytaj więcej