Tłumaczenia

21
cze

Tłumaczenie stron internetowych – kiedy, jak i dlaczego warto?

Internet to jedno z najbardziej pomocnych i funkcjonalnych narzędzi w rękach konsumentów. Nie wstając z kanapy, można uzyskać informacje o interesujących produktach i usługach. Aby bliżej poznać konkretną markę, zagląda się najpierw na jej stronę internetową. Ona bowiem jest zapowiedzią tego, czego należy spodziewać się w trakcie współpracy z daną firmą. Warto więc zadbać o to, by zamieszczane tam treści były kompletne, aktualne i poprawne. Jednak nadal to nie wszystko. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że przestrzeń wirtualna powinna łamać bariery dostępności i komunikacji. Chodzi tu nie tylko o dbałość odnośnie do kwestii technicznych, ale też aspektu językowego.

Strona internetowa jest wizytówką biznesu, dlatego należy zadbać o jej solidne tłumaczenie. Oczywiście można wyjść z założenia, że korzystając z dostępnych narzędzi, takich jak tłumacz Google lub translator Google, odbiorca sam „rozszyfruje” informacje, jakich szuka. Czy jednak jego determinacja będzie aż tak duża? Wszak konkurencja zawsze ma się na baczności i z pewnością już współpracuje z profesjonalnym dostawcą usług tłumaczeniowych. Zapewniając tym samym swoim zagranicznym klientom dostęp do informacji o prowadzonej firmie.

Profesjonalna usługa tłumaczenia strony internetowej obejmuje dokładne przetłumaczenie tekstu źródłowego na język docelowy, edycję tekstu przez zespół tłumaczeniowy oraz końcową korektę wykonaną przez native speakera. W przypadku tłumaczenia tekstów perswazyjnych, czyli materiałów marketingowych, nieodzowny jest także copywriting lub transkreacja. Chodzi o wprowadzenie do przetłumaczonego tekstu niezbędnych zmian w celu wywołania u odbiorcy takiego samego efektu, jaki oryginał wywołuje u czytelnika w kulturze języka źródłowego. W niektórych przypadkach lokalne uwarunkowania języka docelowego mogą być tak odmienne od uwarunkowań języka źródłowego, że konieczna jest gruntowna zmiana całego tekstu marketingowego.

Kod PHP

Tłumaczenie strony internetowej – ważny krok w stronę rozwoju biznesu

Dlaczego warto przetłumaczyć stronę internetową? Powodów jest wiele. Statystycznie ponad połowa aktywnych użytkowników Internetu kupuje wyłącznie w serwisach oferujących strony zlokalizowane na ich język ojczysty. Dla większości użytkowników jest to najważniejsze do podjęcia decyzji o zakupie.

Stronę www może odwiedzić każdy. Internet nie stanowi przestrzeni ograniczonej terytorialnie (z kilkoma wyjątkami), zatem potencjalny klient ma możliwość przeglądać Twoją ofertę, będąc mieszkańcem innego kraju. Szybko się jednak zniechęci, gdy zobaczy, że witryna posiada tylko jedną wersję językową. Jeśli podobna sytuacja będzie miała miejsce kilka razy w miesiącu, tracisz możliwość większego zysku, a także rozwoju.

Rozwój jest Twoim celem? Zatem na pewno chcesz rozszerzyć swoje działanie biznesowe na rynek międzynarodowy. W tej sytuacji tłumaczenie strony internetowej powinno być jednym z pierwszych działań, jakie podejmie firma. Aspekt ten należy jednak odpowiednio przemyśleć i zaplanować, a ostatnia kwestia, czyli komu zlecić wykonanie przekładu, jest szersza niż mogłoby się wydawać.

Wszak opiera się ona o problem:

Człowiek czy maszyna?

człowiek czy maszyna? – Oto jest pytanie!

Przy dzisiejszym szybkim tempie rozwoju technologicznego i jego rosnącym wpływie na technikę tłumaczenia coraz częściej słyszy się o zastosowaniu „tłumaczenia maszynowego”. Na czym polega ta technika i czy przynosi zamierzony efekt?

Początki tłumaczenia maszynowego (zwanego również tłumaczeniem automatycznym) sięgają XX wieku, a dokładniej zimnej wojny i są związane z rozwojem lingwistyki obliczeniowej. Dziś istnieje kilka różnych metod tłumaczenia maszynowego.

Są nimi m.in.:

  • tłumaczenie bezpośrednie – w tej metodzie zwroty z tekstu źródłowego zamieniane są bezpośrednio na tłumaczenie w oczekiwanym języku. Dzieje się tak, ponieważ program do tłumaczenia maszynowego zawiera bazę odpowiadających sobie par słów i najczęściej stosowanych fraz.
  • przekład składniowy – program analizuje składnię tekstu i na jej podstawie dokonuje tłumaczenia.
  • przekład międzyjęzykowy – metoda oparta na uniwersalnym języku reprezentacji znaczenia (tzw. interlingwie), który jest niezależny od języków naturalnych. Przekład taki składa się z dwóch etapów: tłumaczenia z języka źródłowego na interlingwę i tłumaczenia z interlingwy na język docelowy.
  • przekład gramatyczny – metoda oparta na rozkładzie gramatycznym zdania. Oprogramowanie analizuje dokument źródłowy pod kątem gramatycznym i na jego podstawie tworzy model gramatyczny dla każdego zdania docelowego. Następnie otrzymany model gramatyczny języka źródłowego jest porównywany z modelem gramatycznym języka docelowego.
  • tłumaczenie statystyczne – proces tłumaczenia maszynowego bazuje tutaj na tworzeniu rozbudowanych korpusów dwujęzycznych powstałych na bazie wcześniej tłumaczonych tekstów źródłowych. Na podstawie tych danych tworzone są statystyczne tablice korelacyjne. Dzięki nim słowa, zdania i zwroty w jednym języku są przyporządkowywane swoim odpowiednikom w języku obcym na zasadzie prawdopodobieństwa. Metoda ta nie jest zbyt skuteczna, ponieważ, aby osiągnąć zadowalające rezultaty tłumaczenia, baza tekstów źródłowych musi być bardzo obszerna i zawierać teksty o zbliżonej tematyce.
  • tłumaczenie oparte na przykładach – metoda ta, podobnie jak statystyczna, również opiera się na korpusie dwujęzycznym. W tym przypadku jednak korpus jest wykorzystywany jako baza danych umożliwiająca utworzenie tłumaczenia na podstawie występujących w korpusie podobnych struktur tekstu źródłowego i odpowiadających mu tłumaczeń tego tekstu.

Tłumaczenie maszynowe – system (prawie) idealny

Możliwość tłumaczenia maszynowego to z pewnością dowód na ogromny sukces technologiczny. Czy jednak ta metoda jest w pełni efektywna? Zdania na ten temat są podzielone. Tłumacz Google lub translator Google w porównaniu z usługami profesjonalnego biura tłumaczeń prezentują wiele niedociągnięć.

Po przetłumaczeniu tekstów z języka źródłowego metodą maszynową ponownie należy zaangażować w pracę wykwalifikowanych tłumaczy weryfikatorów i korektorów, których zadaniem jest ocenić jakość otrzymanego tekstu.

Tłumaczenie maszynowe warto stosować wtedy, gdy odbiorca chce poznać ogólny sens tekstu, bez zagłębiania się w szczegóły i nie wymaga perfekcyjnego stosowania poprawności językowej.

Podstawowe problemy napotykane w tłumaczeniu maszynowym to:

  • metaforyczność,
  • synonimia i różny zakres pojęciowy wyrazów,
  • homonimia,
  • różnice składniowe w języku źródłowym i docelowym,
  • dwuznaczność i zmienność znaczeniowa wyrazów uwarunkowana czynnikami historycznymi i kulturowymi, czyli kwestia lokalizacji.

Zdarza się, że tekst źródłowy jest już wstępnie przygotowywany do poddania tłumaczeniu maszynowemu. Jaką przyjmuje wtedy formę? Najbardziej istotne jest to, aby nie zawierał wieloznacznych sformułowań i był zgodny z określonymi zasadami językowymi odnośnie do stosowanej terminologii i struktury zdania języka docelowego. Czynniki te spowodują, że jakość treści po dokonaniu procesu tłumaczenia maszynowego jest lepsza. Omawiana metoda przekładu jest najczęściej stosowana w projektach, w których zespół kierujący całym procesem zarówno opracowuje tekst źródłowy, jak i zarządza samym tłumaczeniem. Wymaga to jednak dodatkowego nakładu pracy.

Translax wychodzi z założenia, że pomimo ciągłego rozwoju programów komputerowych, techniki tłumaczenia maszynowego wciąż pozostają bardzo niedoskonałe. W związku z tym nasz zespół nie stosuje tłumaczenia maszynowego. Uważamy, że aby otrzymać tekst najwyższej jakości, udział wykwalifikowanych tłumaczy jest niezbędny. A wszystko to, aby sprostać wymaganiom klientów i stworzyć tłumaczenia spełniające ich oczekiwania.

Lokalizacja - dopasowanie do określonych odbiorców

Lokalizacja, czyli ukłon w stronę odbiorcy

Pierwsze wrażenie użytkownika na stronie internetowej jest bardzo istotne – często to właśnie na jego podstawie klient podejmuje decyzję, czy z daną firmą warto nawiązać kontakt. Prawidłowo przetłumaczona strona internetowa oraz jej właściwa lokalizacja są przede wszystkim międzynarodową wizytówką firmy, która dostarcza zagranicznemu klientowi zrozumiałych dla niego informacji na temat działalności przedsiębiorstwa. Faktem jest, że dobra prezentacja na stronie internetowej budzi zaufanie do firmy, zwiększając przy tym jej biznesowe powodzenie. Fachowa lokalizacja strony internetowej ułatwia poszukiwanie potencjalnych klientów za granicą, dotarcie do określonej grupy docelowej oraz zwiększa działalność sprzedażową.

Lokalizacja stron internetowych jest jednym z najbardziej wymagających i wieloaspektowych zagadnień lingwistyki. Stanowi proces o wiele szerszy od zwykłego tłumaczenia.

W branżowym slangu lokalizacja stron internetowych nazywana jest w skrócie L10n (localization; 10 liter pomiędzy L i N). Określenie to ma kluczowe znaczenie szczególnie dla przedsiębiorstw, które mają w swoich strategiach marketingowych zaplanowane skuteczne „wejście” na rynki zagraniczne.

Przed rozpoczęciem lokalizacji należy ustalić:

  • cele kampanii

Głównym celem kampanii reklamowych jest przeważnie zaistnienie danej marki i jej produktów oraz usług w świadomości klientów. Wiążą się z tym kolejne założenia, czyli m.in. wprowadzenie nowego produktu na rynek, a także wzrost sprzedaży.

  • profil klienta docelowego

Aby trafić z produktem lub usługą do danej grupy docelowej, należy ją najpierw dokładnie opisać. Wyznacznikami, jakie należy wziąć pod uwagę, są tutaj przede wszystkim wiek, płeć, sytuacja materialna oraz rodzinna, miejsce zamieszkania, hobby, motywacje i cele życiowe – ogólnie: dane demograficzne.

  • informacje o produkcie

Opis produktu powinien zawierać nie tylko parametry i instrukcję użytkowania. Aby po niego sięgnąć, potencjalny klient musi wiedzieć, jakie korzyści mu to przyniesie. Ważne jest podkreślenie, co skorzystanie z oferty zmieni w jego życiu i dlaczego stanie się ono lepsze.

  • specjalistyczną terminologię

Aby odbiorca rozumiał czytany tekst, musi on być spójny. W ogólnym znaczeniu chodzi o to, by jego poszczególne zdania i akapity współgrały ze sobą, skupiając się wokół jednego tematu. Bardzo istotna jest także spójność terminologiczna. Zwłaszcza w tekstach specjalistycznych i branżowych należy zadbać o to, by fachowa nomenklatura była uporządkowana.

  • listę słów kluczowych

SEO, czyli Search Engine Optimization to pojęcie, które zawiera w sobie wszelkie działania, jakie mają na celu zwiększenie poprawy „odbioru” witryny przez wyszukiwarkę. W efekcie doprowadzą one do podwyższenia pozycji danej strony internetowej w wynikach wyszukiwania.

  • charakter identyfikacji wizualnej

Identyfikacja wizualna to zbiór wytycznych niezbędnych do wykreowania konsekwentnego wizerunku danej marki. Składają się na nią między innymi logo lub logotyp, kolorystyka czy wygląd produktów i ich opakowań. Wszystko to, poza warstwą treściową, sprawia, że klient zapamiętuje firmę na podstawie jej znaków rozpoznawczych.

  • specyfikę działania najważniejszych konkurentów na zagranicznym rynku

Wejście firmy na zagraniczny rynek to ogromne wyzwanie. Dopracowanie własnych produktów, kwestii marketingowych i wizerunkowych to jednak nadal za mało. Należy zrobić solidny research konkurencyjnych marek i ich metod dotarcia do klientów.

Tłumaczymy, o co chodzi w lokalizacji

Wiesz już, że lokalizacja w procesie tłumaczenia strony internetowej ma ogromne znaczenie i jest działaniem wielopłaszczyznowym. Masz też wiedzę na temat tego, jakie kwestie należy ustalić przed przystąpieniem do niego. Przejdźmy zatem do meritum i sprawdźmy o co dokładnie chodzi w tym temacie.

Tłumaczenie strony www i jej lokalizacja nie są, co oczywiste, tym samym. Czym jest tłumaczenie, wie chyba każdy. Lokalizacja natomiast jest procesem dostosowywania produktu, m.in. strony internetowej zarówno do językowych, jak i kulturowych wymogów określonego środowiska – rynku docelowego („lokacji”). Proces lokalizacji strony internetowej jest powiązany z adaptacją kulturową oraz tłumaczeniem wszystkich jej elementów – zarówno treści, jak i kodów.

Lokalizacja polega na dostosowaniu warstwy tekstowej, kodów źródłowych, słów kluczowych, szaty graficznej, a także formatów zapisu daty, czasu, jednostek miar, walut do sytuacji językowej, rynkowej oraz socjokulturowej odbiorcy.

Tłumacz lokalizujący stronę, poza tekstem widocznym dla odbiorcy, analizuje i tłumaczy między innymi kod źródłowy, słowa kluczowe, metatagi, opisy, nagłówki, atrybuty alt, tytuły grafik oraz odsyłaczy. Dobranie skutecznych słów kluczowych w lokalizacji jest jednym z najbardziej efektywnych sposobów na zwiększenie popularności strony. Warto zwrócić na to szczególną uwagę, bo wyszukiwarki właśnie dzięki tym słowom generują najwięcej ruchu na stronach internetowych. Słowa kluczowe muszą być ustalone w porozumieniu ze zleceniodawcą.

Zaraz po procesie obejmującym tłumaczenie kodu źródłowego następuje dostosowanie etapu końcowego strony do specyfiki i języka rynku lokalnego. Zarówno treść tekstu strony, jak i jej wszelkie graficzne elementy (UI/GUI/UX/AX) muszą odpowiadać preferencjom nowych użytkowników. Aby wzbudzić lokalne uczucia i zaufanie zagranicznych użytkowników, należy zapewnić im dostęp do bezbłędnych tłumaczeń. Jest to poważne zadanie, ponieważ w zależności od charakteru strony język może różnić się pod względem swojej formy. Słownictwo specjalistyczne, formalne, slangowe, związki wyrazowe charakterystyczne dla danego języka – to wszystko narzędzia, które ułatwią dotarcie do preferowanej grupy docelowej. Trzeba także wziąć pod uwagę to, że proces lokalizacji może dotyczyć regionów oraz krajów, w których ludzie posługują się tym samym lub różnymi językami (dobrym przykładem może być tutaj wielojęzyczna Szwajcaria, Belgia, albo różnice w języku hiszpańskim w Hiszpanii oraz Ameryce Północnej). Poprawność pisania daty czy jednostek, kierunek tekstu (w hebrajskim czy np. arabskim tekst jest czytany od prawej do lewej, a dodatkowo cały układ graficzny wymaga przeprojektowania – konieczne jest jego lustrzane odbicie), adaptacja symboli, grafik, nazw również mogą zaważyć na wiarygodności firmy. Przykładowo w Europie biały kolor kojarzy się z czystością, niewinnością, podczas gdy w Japonii czy Chinach jest to kolor żałobny. Dobrym przykładem może być również na pozór nieistotny rozmiar fonta. Okazuje się, że w przypadku liter chińskiego alfabetu wielkość fontów musi wynosić przynajmniej 12 pkt. W przeciwnym razie tekst będzie zupełnie nieczytelny. Ilustracji podobnych różnic znajdziemy wiele: to, że w większości zachodnich krajów liczba „13” przywołuje na myśl coś pechowego, nie znaczy, że takie same konotacje liczba ta ma na wschodzie (w Japonii pechowe są czwórka i dziewiątka) itd.

Faktem jest, że klienci z innych krajów mogą być przyzwyczajeni do bardzo odmiennych standardów, jeśli chodzi o dobór kolorów czy układ graficzny. Aby sprostać ich oczekiwaniom, należy znać ich preferencje.

znaczenie kolorów w typografii

W takich przypadkach najlepiej sprawdzają się specjaliści ds. lokalizacji, którzy są przy okazji native-speakerami danego języka, pochodzą z docelowego państwa i znają kulturę jego narodu. Tylko ktoś taki może w pełni dopasować słownictwo do tego, jakim posługują się mieszkańcy danego kraju, tak by wszystko brzmiało naturalnie i nie raziło. Bardzo często korzysta się również z konsultacji z profesjonalistami: filologami, kulturoznawcami, antropologami. Taka pomoc przydaje się na dłuższą metę przedsiębiorcom, którzy osiągają sukces za granicą – w kontaktach twarzą w twarz, rozmowach telefonicznych czy nawet korespondencji mailowej różnice w standardach mogą naprawdę wprawić w zdumienie. Przy bliższym zapoznaniu się z problemem można dostrzec, że zagadnienia takie jak kolejność zwracania się do ludzi zatrudnionych w przedsiębiorstwie, poczucie humoru, przebieg procesów decyzyjnych, pojęcie przestrzeni osobistej, sposób odnoszenia się do osób w różnym wieku, czy nawet prowadzenie spotkań, wygłaszanie prezentacji i podejście do punktualności bardzo często diametralnie różnią się w przypadku odmiennych kultur.

Strony o tematyce technicznej wymagają dodatkowo współpracy ze specjalistami, którzy doskonale znają terminologię występującą na stronie. Minimalizujemy wówczas zniekształcenia przekazu, które często przydarzają się nieprofesjonalnym tłumaczom.

Specjalista ds. lokalizacji o umiejętnościach copywritera, doskonale znający zasady publikowania tekstów w Internecie w konkretnym języku będzie wiedział, które treści pominąć, a które zaakcentować na konkretnym rynku. Stworzy wiarygodny i spójny przekaz, który dzięki swojej autentyczności najtrafniej dotrze do odbiorców. Na tym etapie należy nadmienić, żeby nie mylić zawodu tłumacza z transkreatorem, o czym piszemy w dalszej części.

Lokalizacja posiada bardzo ważne, prawne podłoże. Prawie każdy kraj ma ustalone własne metody płatności stosowane w handlu elektronicznym. Niezlokalizowana strona sklepu internetowego może uniemożliwić zapłatę za produkt potencjalnemu lokalnemu klientowi, który, zniechęcony, zdecyduje najpewniej o przeniesieniu się na stronę innego sklepu. Podobnie sprawa wygląda w kwestii zasad i warunków, poufności danych, metryki i lokalnych wymogów, które dla każdego kraju mogą być zupełnie inne. Przestrzeganie przepisów nie tylko zapewni bezpieczeństwo podmiotowi i użytkownikowi, ale również wzbudzi zaufanie klientów.

Biuro Tłumaczeń TRANSLAX oferuje wysokiej jakości usługi lokalizacji. Wykonywane przez nas lokalizacje oprogramowania to suma naszych umiejętności, wiedzy specjalistycznej, wieloletniego doświadczenia oraz możliwości technicznych. Jesteśmy pewni jakości naszych usług – podejmujemy się realizacji nawet najbardziej skomplikowanych projektów lokalizacyjnych. Skuteczne i rzetelne wykonanie lokalizacji jest możliwe dzięki najnowocześniejszym programom oraz współpracy z doświadczonymi i wykwalifikowanymi kierownikami projektów, koordynującymi poszczególne zadania.

Skuteczna lokalizacja stron internetowych jest jedną z najbardziej wymagających dziedzin, w których nieustannie potwierdzamy swoje możliwości. Wynika to w dużej mierze z faktu, że fachowe tłumaczenie stron internetowych i kwestie związane z profesjonalną lokalizacją stron internetowych wymagają od dostawcy elastyczności oraz zróżnicowanych zasobów. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX doskonale sobie radzi z opisami specjalistycznych produktów oraz usług, komunikacją firmy z zagranicznymi inwestorami, interpretacją wymogów prawnych, kampaniami marketingowymi i oprogramowaniem.

transkreacja

Transkreacja – w obronie kreatywności Twoich treści

Translacja (tłumaczenie), cieszy się ogromną popularnością, jeśli chodzi o preferencje klientów firm tłumaczeniowych. Ilekroć chcą dokonać przekładu, mówią właśnie o tłumaczeniu, zupełnie zapominając, czym jest transkreacja. Trzeba przyznać, że samo słowo brzmi dość obco. Nigdy nie słyszeliśmy o agencjach transkeacyjnych. Trudno zatem wyobrazić sobie, że ktoś może określać się mianem transkreatora.

Transkreacja jest prawdziwym diamentem branży tłumaczeniowej. Wymaga zupełnie innego zestawu umiejętności niż zwyczajne tłumaczenie. Jest połączeniem ogromnej kreatywności, świetnej znajomości języków, a także znajomości najdrobniejszych niuansów i związanych z nimi realiów kulturowych, które dotyczą tłumaczonego tekstu.

By zajmować się transkreacją, nie wystarczy dobra, a nawet bardzo dobra znajomość języka obcego. Zgodnie z najwyższymi standardami, jakich można przestrzegać przy dokonywaniu przekładu, tłumacze powinni ograniczyć się tylko do tłumaczenia na język rodzimy, nawet jeśli językiem obcym operują na poziomie mistrzowskim. Oczywiście jest to wizja utopijna, jednakże tylko wtedy można zbliżyć się do osiągnięcia pewności, że językowe niuanse nie zostaną zagubione w tłumaczeniu.

No właśnie, czym jest to coś, co czasem gdzieś się zapodziewa i gubi w tłumaczeniu? A raczej, czego brakuje tłumaczeniom, które nie sprostały wymaganiom klienta, choć na pozór wydają się bezbłędne? Tym czymś bardzo często jest niewłaściwe podejście do przekładu. Niektóre teksty nie powinny być zwyczajnie tłumaczone, powinny za to być napisane od nowa, z zachowaniem zamiarów autora, stylu, tonu i kontekstu. Tym właśnie zajmuje się transkreacja. W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że zwyczajnemu tłumaczeniu bliżej do dosłownego przekładu na wzór tłumaczeń maszynowych (np. przy użyciu Google Translator), tymczasem transkreacja to tworzenie nowego tekstu od podstaw w celu wywołania w odbiorcy przekładu tych samych emocji, które były przewidziane dla odbiorcy oryginału. Na najprostszym poziomie praca transkreatora, czy może raczej tłumacza zajmującego się transkreacją, polega więc na:

  • Zrozumieniu tekstu źródłowego i efektu (emocji, refleksji itd.), jaki ma wzbudzić w odbiorcy.
  • „Zapomnienie” o tekście źródłowym.
  • Stworzenie (kreacja) własnego tekstu, który niesie to samo znaczenie i wywołuje ten sam efekt, co tekst źródłowy.

Pierwotnie termin transkreacja był używany przez fachowców od reklamy i marketingu, którzy usiłowali zachować znaczenie treści tłumaczonej z jednego języka na inny. Dzisiaj to pojęcie rozprzestrzeniło się wśród osób zawodowo zajmujących się tłumaczeniami tj.: wśród project managerów, tłumaczy i korektorów. Celem transkreacji wciąż pozostaje wzbudzenie w odbiorcy tych samych emocji i oddanie kontekstu znaczeniowego, które przeznaczył dla odbiorcy autor oryginalnego tekstu. Zwiększył się jednak zasięg transkreacji, która, oprócz reklamy i marketingu, obejmuje także wszelkie teksty związane ze sztuką i kreatywnością. Transkreacji podlegają więc grafiki, nagrania audio i video, gry komputerowe, strony internetowe i wiele, wiele innych.

Wielu tłumaczy dysponuje umiejętnościami w różnych specjalistycznych dziedzinach, takich jak finanse, inżynieria, technika, czy prawo. Oznacza to, że są właściwymi osobami, by tłumaczyć dokumenty powiązane z tymi branżami, ponieważ niejednokrotnie wysoce specjalistyczna terminologia uniemożliwi innym tłumaczom pełne zrozumienie tekstu.

Z kolei inni tłumacze lepiej odnajdują się w obszarze tak zwanego „creative writing”, czyli pisania wymagającego kreatywności. Z tego powodu są zatrudniani przez firmy tłumaczeniowe przy projektach dotyczących marketingu, reklamy i branży rozrywkowej.

W przypadku zleceń wymagających szczególnej kreatywności musimy pójść o krok dalej, bowiem zaczynamy wówczas już mówić o transkreacji. Osoba zajmująca się transkreacją musi niezwykle dobrze orientować się w kulturze obu krajów, zarówno kraju, z którego pochodzi oryginalny produkt, jak i tego, na którego rynek tłumaczy. Tylko w ten sposób, będzie w stanie:

  • zrozumieć wszystkie niuanse tekstu i zamysły autora,
  • oddać ich charakter w tłumaczonym tekście.

Jeśli chodzi o sztukę, wiele może skrywać się między wierszami i tylko niektóre osoby są w stanie dostrzec te – dla większości niewidzialne – znaczenia.

Wyobraźmy sobie, że pracujemy dla firmy, która chce umieścić na rynku nowy produkt bądź usługę i zleciła nam zadanie napisania tekstu reklamowego, w taki sposób, że nie tylko przedstawimy ów produkt bądź usługę, ale też tchniemy weń życie i obdarzymy dużą siłą oddziaływania. Naszym celem będzie zaintrygowanie potencjalnego klienta, oczarowanie go i ostatecznie zachęcenie do kupna. To właśnie takie działanie określamy terminem: „copywriting”.

Ale co, jeśli zostaniemy poproszeni o przekład istniejącego tekstu reklamowego z języka obcego na rodzimy? Właśnie tutaj powinniśmy zacząć myśleć o transkreacji, która jest procesem wymagającym całkowicie innego podejścia niż zwykłe tłumaczenie.

Jeśli chodzi o tłumaczenie, można je opisać przymiotnikami takimi jak: „wierne”, czy „dokładne”. Używamy ich, by opisać jakość. Z kolei o przekładzie, który poddaliśmy procesowi transkreacji, powiemy: „kreatywny”, „oryginalny”, „śmiały”. Tłumaczeniem zazwyczaj zajmuje się jedna osoba (czasem dwie, jeśli chcemy wykonać korektę), podczas gdy transkreacja to proces, w który zazwyczaj angażuje się drużynę – jej zadaniem jest opracowanie strategii przekładu i ciągła komunikacja z klientem w celu stworzenia tłumaczenia, które będzie odpowiadało jego potrzebom.

Poprawność gramatyczna jest kluczowym elementem tłumaczenia. Nigdy nie należy zostawiać miejsca na możliwość popełnienia błędu, dlatego też tłumacze zawsze powinni tłumaczyć na swój rodzimy język. Jeśli nie jest to możliwe, najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest korekta native speakera, czyli osoby, dla której język źródłowy jest językiem ojczystym. Jednakże nawet opanowanie języka na poziomie mistrzowskim i dokonywanie przekładu na język rodzimy nie jest jedynym warunkiem, który należy spełnić, by zajmować się transkreacją. Konieczne jest tutaj posiadanie wysokich kwalifikacji, jeśli chodzi o pewnego rodzaju zręczność językową i twórczą. Przykładowo, niejednokrotnie transkreacja będzie wymagała oddania zabawnej gry słów – w takim wypadku należy znaleźć lub wymyślić żart zrozumiały dla odbiorcy i zachować przy tym charakter oryginału.

Czym zajmuje się transkreator i jakimi umiejętnościami powinien się wyróżniać?

  • Posługuje się co najmniej dwoma językami w stopniu bardzo dobrym.
  • Specjalizuje się w tworzeniu przekładu, który jest oparty na tekście oryginalnym.
  • Posiada specjalistyczną wiedzę w co najmniej dwóch kulturach; rozumie niuanse tekstu źródłowego i potrafi znaleźć ich odpowiedniki tworząc przekład.
  • Przystosuje produkt w ten sposób, żeby został dobrze przyjęty przez rynek/grupę docelową.
  • Zwróci klientowi uwagę na różnice i problemy kulturowe pojawiające się w lokalizacji produktu.
  • Posiada rozległe uprawnienia w zakresie ingerowania w wizerunek marki i ostateczny wygląd produktu.

Transkreacja pełni inną rolę niż zwykłe tłumaczenie czy copywriting. Jest połączeniem obu tych pojęć, a jednocześnie czymś więcej – oryginalną jakością, która wypełnia usługową lukę. Dobrze jest wiedzieć o istnieniu tej alternatywy. Zwłaszcza klienci, którzy obawiają się, że ich specyficzny, kreatywny tekst straci na tłumaczeniu, powinni zdecydować się na usługi transkreacyjne. W ten sposób mogą zyskać świadomość, że ich produkt w sposób bezpieczny zostanie zlokalizowany na rynku zagranicznym.

jaki kierunek językowy obrać?

Polsko-angielski czy polsko-japoński, czyli jaki kierunek językowy obrać?

Wybór języka, na który lokalizuje się stronę internetową, zależy od wielu czynników. Główny to oczywiście popularność. Faktem jest, że kluczowym w europejskim biznesie jest język angielski. Świadczą o tym statystyki, a to one stanowią kolejny ważny wyznacznik podczas podejmowania decyzji, którą wersję językową zastosować podczas tłumaczenia witryny. W zestawieniu najczęściej używanych języków na świecie The Most Spoken Languages in The World in 2020 prym wiodą chiński, hiszpański oraz oczywiście angielski. Podobnie jest w przypadku 10 najpopularniejszych języków, używanych obecnie w Internecie:

  • angielski – 25.3%
  • chiński – 19.8%
  • hiszpański – 8%

Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że np. mieszkaniec Czech, mimo że płynnie mówi po angielsku, nadal będzie korzystał z czeskiej wyszukiwarki i będzie szukał interesujących go zagadnień najpierw w języku ojczystym. Dopiero później, chociażby w przypadku niepowodzenia pierwszego wyszukiwania, potencjalny klient zdecyduje się skorzystać z języka angielskiego czy niemieckiego. To samo dotyczy każdej innej narodowości.

Coraz większym zainteresowaniem cieszy się także tłumaczenie w kierunkach polski-japoński oraz japoński-polski. Popularność tego orientalnego języka stale rośnie, a liczba osób, które nim władają, to aż 125 milionów na całym świecie. Nic zatem dziwnego, że przedsiębiorcy decydują się tłumaczyć swoje witryny internetowe również na język japoński.

W ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci zdobycie przyczółku na ciekawym i skomplikowanym rynku japońskim okazywało się trudne dla firm spoza Japonii. Dopiero Internet pomógł nieco szerzej otworzyć drzwi do niego. Japończycy znają wprawdzie język angielski, ale zdecydowana większość z nich woli odwiedzać strony typowo japońskie zarówno pod względem stylu, jak i treści. Mimo to jednak wiele firm wciąż zdaje się nie dostrzegać znaczenia lokalizacji stron internetowych i dostosowywania ich treści do potrzeb japońskiego konsumenta.

proces

Wybrane etapy tłumaczenia strony internetowej

1. Opracowanie glosariusza

Z plików źródłowych dostarczonych przez klienta wyodrębniana jest kluczowa terminologia, która po akceptacji przez klienta jest tłumaczona i przedstawiana mu do weryfikacji i zatwierdzenia. Następnie terminologia jest importowana do pamięci tłumaczeniowej i w razie potrzeby aktualizowana.

Należy się przy tym upewnić, czy uwzględnione zostały następujące aspekty kulturowe:

  • lokalne zwyczaje,
  • lokalna treść,
  • moralność,
  • symbolika,
  • wartości kulturowe i realia społeczne,
  • należy nie tylko tłumaczyć, ale także „lokalizować” treść zgodnie z wymogami rynków zagranicznych,
  • różnice kulturowe,
  • kolory mające różne znaczenie w różnych krajach (np. w USA biały oznacza świętość, a w Chinach żałobę),
  • odniesienia kulturowe i przykłady muszą być dostosowane do języka lub kraju docelowego,
  • oddziaływanie na wyobraźnię: kwestie zrozumiałości i kulturowej adekwatności (np. oddziaływanie piłki nożnej w Argentynie można przyrównać do oddziaływania baseballu w USA).

2. Tłumaczenie i copywriting

Profesjonalna usługa tłumaczeniowa obejmuje dokładne przetłumaczenie tekstu źródłowego na język docelowy, edycję tekstu przez odrębny zespół tłumaczeniowy oraz końcową korektę wykonaną przez native speakera. W przypadku tłumaczenia tekstów perswazyjnych, tj. materiałów marketingowych, nieodzowny jest także copywriting lub transkreacja, czyli wprowadzenie do przetłumaczonego tekstu niezbędnych zmian w celu wywołania u odbiorcy takiego samego efektu, jaki oryginał wywołuje u odbiorcy w kulturze języka źródłowego. W niektórych przypadkach lokalne uwarunkowania języka docelowego mogą być tak odmienne od uwarunkowań języka źródłowego, że konieczna jest gruntowna zmiana całego tekstu marketingowego.

3. Lokalizacja grafiki

Elementy graficzne są aktualizowane poprzez wyodrębnienie z nich tekstu, który po przetłumaczeniu jest z powrotem w nich umieszczany.

4. Kontrola jakości

Nad realizacją projektów dotyczących lokalizacji stron internetowych powinni czuwać doświadczeni lingwiści, którzy są w stanie zapewnić poprawność merytoryczną i kulturową lokalizowanej treści. W celu zapewnienia wysokiego poziomu usług stosuje się odpowiednio dobrane do potrzeb rynku docelowego platformy, przeglądarki i skrypty testowe.

5. Praca z systemami zarządzania treścią (CMS)

Istnieją różne rodzaje rozwiązań dotyczących zarządzania treścią wielojęzycznych stron internetowych, które wspomagają proces lokalizacji strony internetowej w języku japońskim. Są to m.in.:

Posiadanie jednego z nich zmniejsza liczbę osób potrzebnych do pracy nad projektem, dzięki czemu znacznie spada odsetek popełnianych pomyłek. Wyeliminowanie udziału webmastera oraz wiedzy technicznej wymaganej przez autorów po stronie klienta lub lingwistów agencji tłumaczeń może znacznie obniżyć koszty tłumaczeń stron internetowych.

W Japonii bardzo popularną wyszukiwarką jest Yahoo Japan. Pozycjonowanie japońskich stron internetowych mające na celu dotarcie do większości japońskich internautów powinno więc koncentrować się zarówno na Yahoo Japan, jak i na Google.

Główne etapy kompleksowego procesu pozycjonowania japońskiej strony internetowej to m.in.:

  • kompleksowe tłumaczenie stron internetowych i lokalizacja,
  • wyszukiwanie wielojęzycznych słów i wyrażeń kluczowych (keyword research) oraz lokalizacja,
  • wielojęzyczne pozycjonowanie strony internetowej i copywriting jej głównej treści,
  • wielojęzyczna optymalizacja meta tagów, tytułów, alt tagów, tagów nagłówków, kodów HTML itp.,
  • zgłoszenie strony w głównych wyszukiwarkach krajowych i międzynarodowych,
  • raportowanie na temat aktywności na stronie oraz rankingu słów kluczowych,
  • lokalizacja treści kampanii pay-per-click,
  • zarządzanie kampanią pay-per-click.

Warto pamiętać, że zbyt dosłowne i autorytatywne tłumaczenie treści serwisu nie pomaga, może jedynie zaszkodzić wizerunkowi firmy. Dostosowanie treści strony do preferencji nowych odbiorców polega poniekąd na kreowaniu nowego profilu działalności. Tłumacz o umiejętnościach copywritera, doskonale znający zasady publikowania tekstów w internecie w konkretnym języku, będzie wiedział, które treści pominąć, a które zaakcentować na konkretnym rynku. Stworzy wiarygodny i spójny przekaz, a ten, dzięki swojej autentyczności, najtrafniej dotrze do odbiorców.

Strony internetowe i kontaktowanie się poprzez nie z odbiorcą to jedna z najatrakcyjniejszych form informowania o przedsiębiorstwie i jego ofercie. Aby zdobyć nowe rynki, konieczna jest profesjonalna lokalizacja strony pozwalająca kreować dokładnie taki wizerunek, jakiego oczekujesz.

Dobór fontów

Nie tylko treść tłumaczenia, ale i forma. Kilka słów o fontach

Dobór fontów jest sprawą niezwykle ważną. Wybrany font tworzy bowiem klimat całego projektu. Tak więc rozpoczynając proces „formatowania” przetłumaczonej strony internetowej, należy wybrać font bardzo starannie.

Oprócz dokładności tłumaczenia bardzo ważnymi elementami przy tworzeniu wielojęzycznej strony internetowej są także: ostateczny układ (layout) strony, krój wybranego fonta oraz kulturowa poprawność przetłumaczonego tekstu.

W języku angielskim do dyspozycji jest więcej rodzin fontów niż w przypadku języków azjatyckich i wschodnioeuropejskich. Może to stwarzać problemy, gdy dana strona internetowa jest tłumaczona na któryś z nich.

W przypadku języków, które wymagają znaków innych niż łacińskie, takich jak np. język rosyjski czy grecki, do dyspozycji są zwykle najpopularniejsze czcionki komercyjne. Ostateczny układ przetłumaczonej strony internetowej może więc wyglądać inaczej niż w wersji angielskiej lub innej wersji oryginalnej.

W przypadku niektórych języków, takich jak np. hebrajski, arabski, chiński, japoński czy koreański, system znaków i pisma jest inny niż w językach opartych na łacinie. W rezultacie, aby prawidłowo przetworzyć tekst, trzeba wybrać inny font.

Typografia odgrywa ważną rolę w odbiorze każdej strony internetowej.

Wskazówki dotyczące fontów dla wielojęzycznych stron internetowych

  1. Należy używać prostych fontów, które mogą obsługiwać wszystkie znaki ewentualnych języków docelowych, w przeciwnym wypadku będzie trzeba zastąpić font takim, który obsługuje wszystkie znaki (znaki diakrytyczne, znaki cyrylicy itp.) języka docelowego.
  2. Nie należy używać zbyt małego rozmiaru liter (np. 6 pkt).
  3. Wskazane jest stosowanie odpowiedniej (czytelnej i estetycznej) interlinii – odstępu między wierszami.
  4. W miarę możliwości powinno się stosować fonty wieloplatformowe (nie wszystkie fonty współpracują z wieloma systemami operacyjnymi).
  5. Należy unikać zbyt ściśniętych fontów, np. odmian Narrow, mimo tego, że w niektórych językach, takich jak niemiecki czy rosyjski, przetłumaczony tekst zwiększa swoją objętość, nie powinno się zmieniać czcionek na domyślnie ściśnięte.
  6. Przed wysłaniem plików do tłumaczenia należy upewnić się, że owe pliki zawierają wszystkie treści, które mają zostać przetłumaczone. Warto przeprowadzić testowy import (do systemu CMS) plików po pseudotranslacji na język posługujący się alfabetem innym niż język źródłowy. Dzięki zaimportowaniu „na” stronę tłumaczoną z języka polskiego plików poddanych pseudotranslacji np. na język grecki (mimo, że strona ma być tłumaczona na zupełnie inny język) łatwo będzie dostrzec, które elementy się nie wyeksportowały i dosłać je w osobnym pliku lub ponownie wykonać eksport treści używając innych ustawień.
  7. W przypadku używania wielu fontów na jednej stronie internetowej należy zastanowić się nie tylko nad tym, jak będą one z sobą współpracować, ale także nad tym, jaki będzie efekt wizualny w lokalizowanych dokumentach. Fonty powinny wzajemnie się dopełniać, a nie dezorientować użytkowników.
  8. Należy podawać agencji tłumaczeń wszystkie tabele podstawień (zamiany) fontów, jeśli takie podmiany będą miały miejsce na etapie wdrażania tłumaczeń na stronę internetową.

Zalety fontów OpenType

OpenType (.otf) to wieloplatformowy format plików czcionek opracowany wspólnie przez firmy Adobe i Microsoft.

Dwie główne zalety tego formatu to:

  1. kompatybilność wieloplatformowa (ten sam plik czcionki działa w systemie Macintosh i Windows),
  2. zdolność do obsługi rozbudowanych zestawów znaków oraz funkcji układu strony, która zapewnia bogatsze wsparcie językowe i zaawansowaną kontrolę typograficzną.

Tworzenie wielojęzycznych stron internetowych

Dobrze widziane są wielojęzyczne strony WWW należące do przedsiębiorstw, które adresują swoje usługi do osób obcojęzycznych znajdujących się na terenie Polski. Są one odbierane jako ukłon w kierunku turystów, zagranicznych studentów czy biznesmenów. Nieco inaczej rzecz wygląda w przypadku przedsiębiorców, którzy chcą eksportować swoje produkty i usługi – tu przetłumaczona strona WWW jest wręcz niezbędna.

Jak w każdym tłumaczeniu, tak i w przypadku stron WWW niezmiernie istotne jest, by nie zgubiły się ważne informacje. Dlatego TRANSLAX współpracuje ze specjalistami z różnych dziedzin, tak aby nasi klienci mieli pewność, że teksty będą poprawne nie tylko pod względem językowym, lecz także merytorycznym.

Ponadto należy pamiętać, że tłumaczenie strony WWW to nie tylko przełożenie tekstów, które się na niej pojawiają, na inny język. Zagadnienie to wiąże się również z następującymi kwestiami:

  • Konieczne jest zastosowanie takiego systemu CMS, który obsługuje znaki różnych alfabetów. Cóż bowiem z tłumaczenia strony WWW na język rosyjski, jeśli technicznie niemożliwe jest wyświetlenie na niej cyrylicy. Istotna jest również możliwość zapisu tekstu od prawej do lewej strony – pamiętajmy, że w wielu językach (np. arabskich) taki system jest obowiązujący. Dotyczy to nie tylko możliwości układania tekstu od prawej do lewej strony, ale również tworzenia i wyświetlania całego układu graficznego w lustrzanym odbiciu.
  • W poszczególnych wersjach językowych strony warto używać różnych domen albo przynajmniej osobnych adresów URL. Jest to istotne ze względu na indeksowanie w wyszukiwarkach. Gdy na danej stronie występują teksty w różnych językach, wyszukiwarki starają się zidentyfikować główny język strony i przypisać właściwemu użytkownikowi. W praktyce może wyglądać to tak, że wielojęzyczna strona będzie proponowana internautom posługującym się językiem, który na stronie występuje najczęściej. Dlatego zalecane jest posiadanie odrębnych adresów dla każdego z języków i umożliwienie użytkownikom przełączania się między nimi za pomocą linków.
  • Nie można zapominać, że zadanie tłumacza nie ogranicza się tylko do przełożenia tekstu widocznego na stronie WWW, lecz także obejmuje tłumaczenie tekstów ukrytych (znajdujących się w kodzie strony, np. w znacznikach „meta”, „alt”, „title”, „cdata” itp.). Od tego typu elementów zależy opis strony pojawiający się w wyszukiwarkach oraz tytuł strony, słowa kluczowe dla SEO itp.
  • Tłumacząc stronę, trzeba wziąć pod uwagę również różnice kulturowe – odnosi się to zarówno do zamieszczanych tekstów, jak i grafik. Po pierwsze materiały na stronie WWW nie mogą nikogo obrażać, po drugie – muszą być czytelne dla ludzi spoza danego kręgu kulturowego, po trzecie – istotne stają się tu kwestie marketingowe (chociażby w doborze słów kluczowych służących do pozycjonowania strony).

Wiele jest zagadnień, o których trzeba pamiętać, tłumacząc stronę internetową. Dzięki naszej pomocy proces ten może stać się dla Ciebie znacznie łatwiejszy. Dlatego też zachęcamy do współpracy.

Na zakończenie tego wątku warto poruszyć jeszcze jedną kwestię, pozostawiając ją do przemyślenia:

Dyskusyjne jest oznaczanie opcji językowych strony WWW za pomocą flag. Wielu specjalistów zauważa, że językami takimi jak angielski, francuski czy hiszpański posługują się ludzie różnych narodowości. Zdarza się, że niektórym użytkownikom źle kojarzy się flaga kraju ojczystego dla danego języka – np. ze względu na pamięć o kolonizatorach. Z drugiej strony używanie flag jest sposobem najłatwiejszym, najczytelniejszym i najczęściej stosowanym… 

Jak poradzić sobie z tym zagadnieniem, by nie popełnić faux pas? Najbardziej neutralnym rozwiązaniem wydaje się zastosowanie skrótów dla danego języka, np. DE – niemiecki, EN – angielski itd.

Dzięki temu pomijamy kwestie historyczne i geograficzne, a zatem nie urazimy żadnego użytkownika.

Cena tłumaczenia strony internetowej

Ile kosztuje tłumaczenie strony internetowej?

Czy tłumaczenie strony internetowej jest kosztowne? Na pewno nie należy oszczędzać na procesie, który ma mieć wpływ na dalszy rozwój biznesu, czyli w przyszłości generować zyski. Szczegółowa wycena takiej usługi zależy od kilku czynników, a każda witryna ma własną specyfikę. W związku z tym najlepiej nawiązać współpracę z zespołem specjalistów, którzy dokonają indywidualnej wyceny projektu. Możesz skorzystać również z darmowego kalkulatora.

Tłumaczenie stron internetowych, globalizacja witryn, lokalizacja sklepu internetowego – wszystkie te terminy odnoszą się do czynności, które trzeba wykonać, aby dostosować stronę internetową do potrzeb użytkownika posługującego się innym językiem. Jeśli chcesz eksportować swoje produkty, koniecznym ze względów marketingowych posunięciem jest przetłumaczenie strony internetowej. W obecnych czasach to właśnie z internetu klienci czerpią informacje o produktach i usługach. Z całą pewnością zastanawiasz się, ile może kosztować przetłumaczenie strony internetowej na język niemiecki (przykładowo).

Szczegółowa wycena tłumaczenia strony zależy od bardzo wielu czynników – ponieważ każda strona ma swoją specyfikę, dlatego biuro tłumaczeń Translax poszczególne projekty wycenia indywidualnie. Poniżej przedstawiamy jednak podstawowe pozycje, które trzeba wziąć pod uwagę przy wycenie tego typu projektu.

Cena tłumaczenia strony internetowej

Kosztorys tłumaczenia strony internetowej zawiera następujące elementy (nie każda strona wymaga wszystkich z poniższych składników!):

  • eksport i import treści – prace inżynieryjno-informatyczne,
  • liczbę słów w tekście źródłowym,
  • obróbkę DTP, której koszt wyliczany jest na podstawie godzin pracy lub liczby podstron,
  • lokalizację grafiki – wycenianą na podstawie liczby godzin pracy,
  • koszt zarządzania projektem i tworzenia glosariusza – jeśli występuje,
  • tworzenie projektu wielojęzycznej strony, które wyceniane jest w zależności od liczby godzin pracy,
  • testowanie i sprawdzanie funkcjonalności oraz jakości strony – również brany jest tu pod uwagę czas pracy,
  • sprawdzanie strony pod względem poprawności kulturowej – tu także obowiązuje stawka godzinowa,
  • usługi SEO w języku tłumaczenia wyceniane są na podstawie liczby godzin pracy.

Dodatkowe koszty do uwzględniania podczas tłumaczenia stron internetowych

  • Koszty związane z liczbą słów mogą się zmienić, gdyż w Biurze Tłumaczeń Translax nie płaci się za tłumaczenie powtarzających się fraz. Aby sprawdzić ilość powtórzeń do odliczenia, należy przesłać treści do wyceny. Z doświadczenia wiemy, że na standardowych stronach powtórzenia liczą 40-60 % całej treści. W przypadku sklepów e-commerce powtórzenia mogą przekraczać 98% całej treści.
  • Czas potrzebny na lokalizacje grafik zależy od ich specyfiki, rozmiaru i ilości tekstu.
  • Czas przeznaczany na czynności przygotowawcze może się różnić dla poszczególnych systemów zarządzania treścią.
  • Zakładamy, że wielojęzyczny projekt jest tworzony za pomocą prostych narzędzi systemu zarządzania treścią. Czas poświęcony na ten etap pracy zależy również od tego, jaki CMS jest stosowany.
  • W przypadku zamawiania kilku języków w pakiecie oferujemy atrakcyjne rabaty.
  • Tłumaczenie sklepów internetowych i całego asortymentu wymaga indywidualnego podejścia, gdyż ilość tekstu, procent powtórzeń oraz sposób rozliczania tłumaczeń w danym biurze mogą zmienić całą ofertę – dlatego nie powinno się porównywać stawek (za stronę) danych biur, lecz oferty.
  • Zwykle strony internetowe liczą przynajmniej kilka tysięcy słów, więc – przy zaangażowaniu klienta w przygotowanie plików – w przypadku tłumaczenia na jeden język powinno zmieścić się w około 600-800 zł netto.

Chcesz sprawdzić, ile będzie kosztować tłumaczenie Twojej strony internetowej? Skontaktuj się z nami lub skorzystaj z darmowego kalkulatora.

Tłumaczenie strony internetowej

Tłumaczenie strony internetowej – to się opłaca!

Budowanie rozpoznawalności marki, wzrastająca liczba odwiedzających, poszerzanie grupy docelowej i zauważalnie większe zyski – to główne następstwa dokonania profesjonalnego tłumaczenia strony internetowej. Nawiąż współpracę z doświadczonym i wykwalifikowanym zespołem tłumaczy, a z powodzeniem wkroczysz ze swoimi usługami oraz produktami na rynek zagraniczny.

Biuro Tłumaczeń Translax ma doświadczenie w wykonywaniu tłumaczeń oraz lokalizacji stron www. Praca ta wymaga od nas ogromnej elastyczności ze względu na różnorodność plików otrzymywanych od klientów. Potrafimy poddać lokalizacji plik w dowolnym formacie, nie tylko w najpopularniejszych jak HTML, HTM, XHTML, PHP, XML, czy PO/MO/TPL, ale także tych stosowanych przez korporacje i tworzonych specjalnie na ich potrzeby.

Dzięki wysokiej jakości naszych tłumaczeń otrzymasz doskonale przetłumaczoną stronę, niezależnie od jej tematyki. Nasi tłumacze są ekspertami w różnych dziedzinach. Istnieje też możliwość tłumaczenia strony z języka obcego na obcy, z pominięciem języka polskiego, co sprawia, że strona jest idealnie dopasowana do odbiorcy.

Znajdź wspólny język z odbiorcą, tak jak od dawna robi to Translax.

W razie pytań zapraszamy do kontaktu:

 

    21
    kw.

    Jak znaleźć wspólny język z odbiorcą, czyli co jest istotne w tłumaczeniu tekstów marketingowych

    Marketing to słowo pochodzące z języka angielskiego, którego znaczenia zapewne tłumaczyć nie trzeba. Market to rynek, a jednym z mechanizmów, który napędza jego działanie jest reklama. Samo pojęcie jest zatem wszystkim ogólnie znane i nie ma potrzeby go szczegółowo wyjaśniać, jednak warto zająć się wytłumaczeniem innej kwestii – z czym wiąże się tłumaczenie tekstów marketingowych.

    Dynamika i różnorodność – jaki jest język reklamy?

    Choć reklama zwraca się do odbiorców na wiele sposobów, w zależności od tego do kogo i o czym opowiada, można wyróżnić kilka charakterystycznych cech jej narracji.

    Są nimi:

    • posługiwanie się danymi („99% zadowolonych klientek potwierdza skuteczność produktu”),
    • odwoływanie się do uczuć („Daj się zauroczyć nowemu zapachowi, zamkniętemu w stylowym flakonie”),
    • zwroty o dużym nacechowaniu emocjonalnym („Z miłości do piękna”),
    • żarty i gry słowne („Dobrze posiedzieć przy żubrze”),
    • metafory („Bukiet wiosennych promocji”).

    Profesjonalnie przygotowana treść reklamowa potrafi dostosować język oraz tematykę tak, aby skutecznie trafić do grupy docelowej. Ma ona pełnić funkcję informacyjną, wywoływać odpowiednie emocje oraz nakłaniać do konkretnego działania.

    Reklama czai się wszędzie – co wchodzi w skład tłumaczeń marketingowych?

    Marketing jest dziedziną wielopłaszczyznową i z biegiem czasu jego poszczególne obszary dynamicznie się rozwijają. Nic więc dziwnego, że przekrój treści, które się z nim wiążą, także prezentuje szeroką rozpiętość.

    Z jakimi tekstami może mieć do czynienia tłumacz marketingowy?

    Najczęściej spotykane są:

    1. treści reklamowe, dotyczące marki, produktu lub usługi,
    2. slogany i hasła reklamowe, nierzadko w postaci gier słownych czy neologizmów,
    3. teksty z zakresu e-mail marketingu, np. newsletter dla subskrybentów,
    4. scenariusze reklam, publikowane w środkach masowego przekazu,
    5. artykuły sponsorowane, np. tworzące blogi firmowe i eksperckie.

    Kampania reklamowa jeszcze do niedawna była narzędziem do promowania marki, który kojarzył się z generowaniem sporych kosztów. Dziś z pomocą przychodzą Internet oraz social media. Wizytówką biznesu jest strona internetowa i to o jej solidne tłumaczenie należy zadbać najpierw. Oczywiście można wyjść z założenia, że korzystając z dostępnych narzędzi, takich jak tłumacz Google lub translator Google, odbiorca sam „rozszyfruje” informacje, jakich szuka. Czy jednak jego determinacja będzie aż tak duża? Wszak konkurencja zawsze ma się na baczności i z pewnością już współpracuje z profesjonalnym dostawcą usług tłumaczeniowych. Zapewnia tym samym swoim zagranicznym klientom pełny dostęp do informacji o prowadzonym biznesie.

    Badania CSA Research z 2020 roku pokazują, że aż 39% konsumentów z 8709 respondentów preferuje zakup ze sklepu internetowego, który posiada wersję językową odwiedzjącego. Jeśli kupujący nie znają języka angielskiego, to prawie 90% takich odwiedzających porzuci koszyk i poszuka innego sklepu. Dane te dotyczą zakupów w sklepach online, ale jest bardzo prawdopodobne, że podobne liczby będą miały odniesienie również do wspomnianej wyżej determinacji.

    Treści reklamujące produkt oraz markę pojawiają się także w mediach społecznościowych. Regularne publikowanie postów na portalach buduje grupę odbiorców, umożliwia stały kontakt z nimi oraz pozwala przemycać informacje o firmie, marce, produktach czy usługach. Chcesz rozpocząć promocję o zasięgu globalnym, aby docierać także do klientów zagranicznych? Działania promujące na taką skalę muszą być spójne. Nazwa fanpage’a, opis firmy, obcojęzyczne posty wraz z materiałami graficznymi i wideo, a nawet przemyślane hashtagi – to wszystko wchodzi w skład działań marketingowych, które budują wizerunek firmy wśród zagranicznych odbiorców.

    Tłumacz tekstów marketingowych – wiedza i umiejętności

    Jak widać, tłumacz marketingowy ma do czynienia z całym wachlarzem różnorodnych treści. Niektóre stanowią wymagające wyzwania zawodowe, a żeby im podołać, należy dysponować odpowiednimi kwalifikacjami oraz cechami. Co jest potrzebne, aby dobrze odnajdywać się w tłumaczeniach marketingowych?

    PERFEKCYJNA ZNAJOMOŚĆ JĘZYKA ŹRÓDŁOWEGO I DOCELOWEGO

    Perfekcyjna znajomość języka źródłowego i docelowego jest elementem kluczowym. Poprawność językową należy zachować bezwzględnie. Nie ma znaczenia, z jakiej dziedziny pochodzi tekst oraz czy przekładu będzie dokonywał tłumacz angielsko-polski, polsko-niemiecki czy jakikolwiek inny. Znajomość języków nie może być jednak podparta jedynie wiedzą teoretyczną. Aby dobrze rozumieć teksty marketingowe i móc je odpowiednio tłumaczyć, trafiając do świadomości żyjących nierzadko w innych realiach odbiorców, należy „zanurzyć się” w języku, czyli podążać metodą immersji. Stałe obcowanie z językiem pozwala śledzić jego ewolucję, trendy oraz slangi i neologizmy. Ich znajomość jest szczególnie istotna właśnie w przypadku pracy z tekstami reklamowymi.

    JĘZYK KORZYŚCI – JAK PRZETŁUMACZYĆ, ŻE TO SIĘ OPŁACA

    Język docelowy, język wyjściowy oraz … język korzyści. (patrz: https://www.facebook.com/translax/photos/a.602713193094493/5611676395531456/)

    Tłumacz marketingowy musi być z nim za pan brat, aby bezbłędnie oddać charakter treści sprzedażowych. Nierzadko sztuką jest stworzenie takiego opisu zwykłego stolika nocnego, aby odbiorca poczuł, że ten produkt jest mu niezbędny i odmieni jego życie. Także przekład mowy korzyści może być wyzwaniem, wszak nie każdy język cechuje się tak samo bogatym słownictwem. Chodzi tu jednak nie tylko o prawidłowe użycie pięknych przymiotników, ale też znalezienie odniesienia do gier językowych, popularnych cytatów czy żartów.

    ZNAJOMOŚĆ REALIÓW, CZYLI NIE TYLKO TO, CO W PODRĘCZNIKACH

    Język reklamy jest bardzo dynamiczny. Profesjonalni specjaliści do spraw marketingu bardzo szybko reagują na bieżące wydarzenia, wykorzystując je w materiałach promocyjnych. Także tłumacz musi stale orientować się, co jest obecnie „na czasie” wśród użytkowników danego języka, dla których przekład przygotowuje. To, co bawi, wzrusza, wywołuje kontrowersje, ale także jest nieakceptowane i stanowi tabu, musi być autorowi tłumaczenia znane. W przeciwnym razie kampania reklamowa, w której zastosował nieodpowiednią analogię, może okazać się absolutną pomyłką.

    Czy wierność zawsze popłaca?

    Wierność to cecha, która niewątpliwie ma wydźwięk pozytywny – zarówno w relacji z drugim człowiekiem, jak i odnośnie do własnych zasad. Tłumaczenia treści marketingowych prezentują tendencję odwrotną – zbyt dosłowny, czyli wierny przekład haseł reklamowych (np.: https://www.facebook.com/translax/photos/a.602713193094493/5478753958823701/) najczęściej nie przynosi zamierzonego sukcesu. Jak zatem tłumaczyć, aby wytłumaczyć, co ma się na myśli?

    Jedną z możliwych opcji jest… nie tłumaczyć.

    Wiele międzynarodowych marek posługuje się w swoich kampaniach reklamowych sloganami jedynie w języku źródłowym. Przykładami są:

    • Volkswagen – Das Auto.
    • Nokia – Connecting People.
    • McDonald’s – I’m lovin’ it.
    • Adidas – Impossible Is Nothing.
    • Nike – Just do it.

    Większość z nas kojarzy wszystkie wyżej wymienione i rozumie ich znaczenie, nawet jeśli nie posługuje się biegle językiem obcym. Zatem podejmowanie prób tłumaczenia „na siłę” jest jednak dużo gorszym rozwiązaniem, niż celowe pozostawienie hasła w niezmienionej formie.

    Kolejną możliwością jest zastosowanie lokalizacji językowej. Niektórzy traktują ją jako proces odrębny od tłumaczenia, inni natomiast określają jako kolejny etap przekładu.

    Tłumaczenie to, przynajmniej w teorii, proces nieskomplikowany. Jego zadaniem jest zaprezentowanie w języku docelowym treści, która została stworzona w języku źródłowym.

    W zakresie działań językowych lokalizacja polega na dostosowaniu danej treści do realiów danego środowiska, rynku lub kraju. Strategia ta znajduje zastosowanie w próbach adaptacji kultury, w grach komputerowych, aplikacjach mobilnych oraz właśnie materiałach reklamowych.

    Przyglądając się bliżej przebiegowi procesów tłumaczenia oraz lokalizacji, nietrudno zauważyć, że ta ostatnia ma na celu coś więcej, niż jedynie zaprezentowanie tekstu w innym języku.

    W ramach lokalizacji językowej dostawca usług tłumaczeniowych powinien pamiętać o:

    • adaptacji dwuznaczności językowych, żartów itp.,
    • przekładzie grafik oraz elementów multimedialnych,
    • działaniach wchodzących w skład DTP,
    • modyfikacjach w układzie tekstu (np. lustrzane odbicie układu dla języków arabskich),
    • dostosowaniu jednostek, miar i walut do realiów towarzyszących odbiorcy.

    Dokonanie lokalizacji tekstu, zwłaszcza w kampaniach marketingowych, zapewnia nie tylko wysoką jakość tłumaczenia, ale też sukces działań promujących.

    Reasumując, tłumaczenie to przełożenie treści z języka źródłowego do docelowego, a lokalizacja językowa ma za zadanie umiejscowić tekst w innych realiach i dostosować go do rzeczywistości odbiorcy. Istnieje jeszcze inna strategia, istotna w zakresie przekładu materiałów marketingowych, która pomaga przekazać nie tylko warstwę treściową, kulturową, ale i emocjonalną.

    Mowa tu o transkreacji.

    Odpowiednio zastosowana ma wielką moc, jest bowiem zorientowana na uczucia, intencje, styl oraz motywacje danej grupy docelowej. Rozszyfrowanie wszystkich tych czynników ma kluczowe znaczenie w pozyskaniu sympatii produktu lub usługi na rynku. Jeśli konsument pod wpływem danej, przetłumaczonej już treści reklamowej wzrusza się, śmieje, snuje refleksje bądź jest zmotywowany do danego działania – oznacza to, że proces transkreacji przebiegł pomyślnie.

    Warto jednak wiedzieć, jakie elementy, poza samą treścią reklamową, mogą podlegać transkreacji.

    Są nimi przede wszystkim:

    Aby trafiała ona do jak największej liczby użytkowników zagranicznych, należy przetłumaczyć ją od podstaw – także z uwzględnieniem fraz, jakie wśród rodzimych użytkowników danego języka są najpopularniejsze. W tym aspekcie nie zawsze sprawdza się wierny przekład.

    • nazwa firmy, marki, produktu

    W każdym języku obcym istnieją wyrazy, które swoim brzmieniem przypominają rodzimą mowę. Nie zawsze jednak niosą one za sobą skojarzenia pozytywne lub zamierzone przez autora. Przykładem może być np. OSRAM – nazwa przedsiębiorstwa produkującego sprzęt oraz akcesoria oświetleniowe. Trzeba przyznać, że w tym przypadku, wkraczając na rynek polski oraz ogólnie na obszary wschodnioeuropejskie, należało przemyśleć użycie innej nomenklatury.

    Współpraca z profesjonalnym transkreatorem zostanie doceniona także przez amatorów kina, gier komputerowych oraz różnego rodzaju aplikacji.

    Tłumaczenia także są dźwignią handlu…

    Spacerując po ulicach miasta, spotykamy reklamę na każdym kroku – wręcza się nam ulotki, „przyozdabia” budynki billboardami, informuje z głośników o tym, co jest dziś w promocyjnej cenie. Niektóre hasła wydają się zabawne, refleksyjne, a inne irytują. Wszystkie jednak wzbudzają jakieś emocje. To właśnie dlatego, że dzięki pracy specjalistów w zakresie marketingu oraz wykwalifikowanych tłumaczy, jesteśmy w stanie zrozumieć ich przekaz. Reklama jest zatem dźwignią handlu, jednak dźwignia ta działa poprawnie wtedy, gdy zostanie poddana odpowiednim strategiom translatorskim.

    Proces tłumaczenia treści reklamowych ma ogromny wpływ na sukces kampanii marketingowej lub na jej niepowodzenie. Nie należy zatem oszczędzać na nim czasu ani pieniędzy, a co najważniejsze, warto współpracować z doświadczonymi specjalistami o ugruntowanej pozycji na rynku. Tylko wtedy uda się znaleźć wspólny język z odbiorcą i przekonać go do skorzystania z usługi lub nabycia promowanego produktu.

    9
    lut

    Tłumaczenia techniczne – czym są i dlaczego należy zadbać o ich solidne wykonanie

    Technika to obszar zajmujący się praktycznym zastosowaniem osiągnięć naukowych. Prowadzi zatem do rozwoju takich gałęzi jak medycyna, transport czy przemysł, które niewątpliwie sprawiają, że ludzkość nie stoi w miejscu. Zarówno nauka, jak i technika wymagają ogromnej precyzji nie tylko od osób prowadzących działania w tych obszarach, ale także od tych, którzy przebieg tych działań dokumentują i opisują. Dotyczy to także tłumaczy – przekład tekstów specjalistycznych wymaga solidnej wiedzy w danym zakresie, dlatego należy go powierzać specjalistom.

     

    Tłumaczenia techniczne – wiedza i precyzja

    Po czym można poznać, że dany tekst będzie podlegał tłumaczeniu technicznemu, nie zaś „zwykłemu”? Decyduje o tym przede wszystkim zawartość terminologii, która jest specyficzna dla konkretnej branży. Wiedza ogólna, jaką dysponuje przeciętny tłumacz, najczęściej nie wystarczy, aby profesjonalnie zająć się przekładem języka fachowego. Wymagane są w tym przypadku doświadczenie, znajomość opisywanej dziedziny oraz precyzja. W tekstach specjalistycznych nie ma bowiem miejsca na nadinterpretację czy pominięcia. Zdarza się także, że sam tłumacz decyduje się skonsultować ewentualne niejasności z ekspertem, aby uniknąć pomyłek.

    Teksty, które trafiają do tłumaczy technicznych, wiążą się najczęściej z takimi dziedzinami jak:

    • medycyna,
    • prawo,
    • przemysł,
    • matematyka i fizyka,
    • programowanie i nowe technologie.

    W związku z tym, podejmując decyzję o tym, komu zlecić tłumaczenie techniczne, należy wziąć pod uwagę kompetencje oraz dotychczasowy dorobek tłumacza w danej branży. Warto również zasięgnąć opinii tych, którzy już korzystali z usług np. typowanego biura tłumaczeń, bo często zawierają one zweryfikowane uwagi na temat terminowości, jakości usług oraz obsługi klienta.

     

    Tłumaczenia techniczne – charakterystyka

    Tłumaczenia techniczne, klasyfikowane niewątpliwie jako specjalistyczne, obejmują swoim zakresem szeroką gamę treści. Będą one dotyczyły zarówno przekładu różnego rodzaju instrukcji i specyfikacji, jak i katalogów o tematyce technicznej czy kosztorysów, dokumentacji inżynierskiej, a także oprogramowań. Bardzo istotne są w tym przypadku nie tylko perfekcyjne umiejętności językowe, lecz także wiedza w danej dziedzinie na podstawie ISO 17100. Jak czytamy na stronie Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich, norma ta odnosi się do usług tłumaczeniowych w zakresie pisemnym, a ponadto „podaje i definiuje kluczowe pojęcia (łącznie 42 terminy branżowe), wymogi i specyfikacje związane z usługą tłumaczeniową, jej uczestnikami, zarządzaniem projektem tłumaczeniowym, zastosowanymi technologiami i wykorzystywanymi zasobami oraz obiegiem i bezpieczeństwem informacji”.[1]

    Tłumaczenia techniczne zaczęły być opisywane w translatoryce około roku 1960. Aktualnie dominują, stanowiąc niemalże 90% wszystkich przekładów, jakie są realizowane przez wykwalifikowanych tłumaczy technicznych.

    Cechą nadrzędną tego rodzaju przekładu jest interdyscyplinarność — wysokospecjalistyczne teksty techniczne kumulują w sobie bowiem wiedzę z wielu obszarów tematycznych.

     

    Jakie teksty najczęściej trafiają do tłumaczy technicznych?

    Teksty techniczne bazują na danych – dotyczą one w głównej mierze cech fizycznych, budowy, zaleceń odnośnie do eksploatacji. Jak czytamy w abstrakcie artykułu pt. „Co to jest język techniczny”, autorstwa Edwarda Musiała[2]:

    Adresowane do specjalistów teksty pisane i wypowiedzi ustne w sprawach techniki operują terminologią dziedziny, której dotyczą. Powinny być precyzyjne i logiczne, powinny posługiwać się wewnętrznie spójnym systemem pojęć i terminów. Nie muszą być zrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy, ale powinny być łatwo zrozumiałe i jednoznaczne dla adresatów. Tak się pisze podręczniki, poradniki i inne wydawnictwa szkoleniowe, a szczególnie ważne jest to w wypadku tekstów normatywnych, jak normy i przepisy techniczne, oraz w wypadku innych dokumentów technicznych jak ekspertyzy techniczne, warunki techniczne, dokumentacje techniczno-ruchowe, projekty, protokoły oględzin, prób i badań.

    Jakie teksty trafiają zatem najczęściej to tłumaczy technicznych?

    DOKUMENTACJA KONSTRUKCYJNA

    Dokumentacja konstrukcyjna stanowi ogół danych na temat stworzonego przedmiotu. Znajdują się one zarówno w dokumentacji opisowej, jak i na rysunkach technicznych. Głównymi cechami treści z tego obszaru powinny być:

    1. kompletność – w dokumentacji konstrukcyjnej nie może zabraknąć wszelkich danych na temat urządzenia, jakie są niezbędne do jego poprawnego i bezpiecznego uruchomienia oraz użytkowania;
    2. jednoznaczność – w tekstach technicznych nie ma miejsca na dowolność interpretacji. Każdy odbiorca dokumentacji konstrukcyjnej musi odbierać jej przekaz dokładnie tak, jak autor.

    Ponadto poszczególne elementy dokumentacji konstrukcyjnej winny być wykonywane według dokładnie sprecyzowanych norm państwowych lub, jeśli takie nie istnieją, branżowych.


    INSTRUKCJA MONTAŻU, OBSŁUGI, INSTALACJI, KONSERWACJI…

    Instrukcje także powinny zawierać wszelkie istotne dane na temat ich użytkowania. Należy jednak pamiętać, że odbiorcami tego typu tekstów mogą być nie tylko osoby dorosłe. Wszak istnieją także zabawki lub sprzęty przeznaczone dla dzieci i młodzieży. Dlatego tak istotne jest w instrukcjach obsługi dostosowanie języka do grupy docelowej. Ponadto autor musi pamiętać o jednoznacznych komunikatach, które nie pozostawiają wątpliwości oraz o zachowaniu chronologii: „(…)wrzucić do miski wszystkie składniki i włączyć funkcję mielenia po uprzednim(…). Taka konstrukcja zdania jest nieakceptowalna, gdyż – jak się okazuje – należało zrobić coś jeszcze (przed zmieleniem), a użytkownik dowiedział się o tym zbyt późno (najprawdopodobniej po włączeniu funkcji mielenia). Jeśli instrukcja zawiera ilustracje wraz z podpisami, trzeba dopilnować, aby format tekstu nie wprowadzał chaosu i nie wywoływał niejasności.


    KARTA CHARAKTERYSTYKI SUBSTANCJI NIEBEZPIECZNEJ

    Karta charakterystyki (SDS/MSDS) zawiera dane na temat niebezpieczeństw wynikających z magazynowania danej substancji lub mieszaniny. Informuje także o jej odpowiednim magazynowaniu, obchodzeniu się z nią, a także o jej usuwaniu. Dzięki temu użytkownik jest w stanie podjąć odpowiednie kroki w celu zabezpieczenia zdrowia i życia, jak również środowiska w miejscu pracy. Karta charakterystyki substancji niebezpiecznej składa się z kilkunastu sekcji, wśród których znajdują się między innymi:

    • informacja o składzie substancji,
    • identyfikacja zagrożeń,
    • postępowanie w przypadku pożaru,
    • dane toksykologiczne,
    • informacje dotyczące przepisów prawnych.

    Karta charakterystyki powinna być napisana językiem jasnym oraz precyzyjnym, bez nadużywania żargonu oraz skrótów.

     

    Kompetencje i kwalifikacje tłumacza technicznego

    Jak zostało wspomniane we wstępie, przekładem tekstów technicznych nie powinien zajmować się tłumacz, posiadający jedynie wiedzę ogólną. Ponadto, poza wykazywaniem się dokładną znajomością danej dziedziny w ujęciu teoretycznym, bardzo ważne jest także doświadczenie. Nie wiedząc, jak funkcjonuje np. określony sprzęt, trudno jest przełożyć dokumenty, które go dotyczą, bez zgubnych nieścisłości. Stały kontakt z daną branżą, jakiego nie ma przeciętny tłumacz, wpływa na wzorową znajomość terminologii. Proces tłumaczenia dokumentacji technicznej nie będzie problemem dla takiego specjalisty, a dodatkowo potrwa w jego wykonaniu krócej.

    Co oczywiste, słownik zawsze proponuje kilka propozycji odnośników danego terminu w języku obcym. Bazowanie na wiedzy ogólnej i losowym dobieraniu odpowiedników może w najlepszym przypadku wywołać uśmiech na twarzy odbiorcy tekstu. W najgorszym zaś doprowadzić do katastrofy (np. szkody osobowe), zwłaszcza jeśli w grę wchodzi instrukcja obsługi maszyny czy karta charakterystyki substancji chemicznej.

    Czy zatem należy obrać jakąś konkretną ścieżkę edukacji, by móc zajmować się przekładem tekstów technicznych? Nie ma jednej optymalnej drogi. Jednak warto zauważyć, że tłumacze techniczni to przeważnie osoby mające wykształcenie specjalistyczne, a ponadto wykazujące biegłą znajomość danego języka (nierzadko z wykształceniem językowym).

     

    Jak tłumaczyć dokumentację techniczną i dlaczego jakość przekładu ma ogromne znaczenie?

    Proces tłumaczenia dokumentacji technicznej wymaga dużo więcej precyzji i dokładności niż w przypadku przekładu literackiego. Źle wprowadzone poszczególne elementy interpunkcji mogą doprowadzić do niepoprawnego zrozumienia tekstu, a w konsekwencji nieodpowiedniego obchodzenia się z maszyną lub substancją. Dlatego zaleca się, aby po wykonaniu tłumaczenia technicznego, zweryfikowała je dodatkowo osoba, która nie była zaangażowana w proces przekładu (np. na etapie Client’s Review). Treść powinna zostać przeanalizowana pod kątem językowym oraz merytorycznym. Jeśli tłumacz, będący wykonawcą, posiada jakiekolwiek wątpliwości w zakresie poprawności przełożonego tekstu, powinien skonsultować je z ekspertem branżowym, który także biegle włada językiem docelowym.

    Również sam klient może wesprzeć przebieg tłumaczenia dokumentacji technicznej. Jeżeli jego firma posiada już glosariusz – zestawienie terminologii, jaka ma zostać zastosowana w danym tekście, powinien dostarczyć go w momencie składania zamówienia.

    Specjalista może ułatwić sobie proces tłumaczenia treści technicznych, korzystając również z oprogramowania typu CAT. Dzięki jego funkcjom dużo łatwiejsze i mniej czasochłonne jest tworzenie baz terminologicznych dla określonych dziedzin i branż. Co za tym idzie, praca nad każdym kolejnym przekładem tekstu z danego obszaru przebiega sprawniej, oprogramowanie podpowiada bowiem zgromadzone wcześniej słownictwo. Klient natomiast nie musi się obawiać braku spójności terminologicznej w tłumaczeniach dokumentacji technicznej dla swojej firmy.

     

    Specjalistyczne czy ogólne – oto jest pytanie…

    Każdy z nas na co dzień ma do czynienia z tekstami, które podejmują tematy naukowe. Nie wszystkie one będą jednak treściami stricte technicznymi i wysokospecjalistycznymi, które w przypadku konieczności tłumaczenia wymagałyby tłumacza technicznego. Wiele publikacji przybliża po prostu, językiem niemal potocznym i zrozumiałem dla laików, daną tematykę z zakresu naukowego. W przypadku wątpliwości, czy dana treść wymaga przekładu specjalistycznego, czy jednak ogólnego, należy skonsultować się z profesjonalnym biurem tłumaczeń.

     

    [1] http://www.stp.org.pl/norma-iso-pn-en-iso-171002015-06-dotyczaca-uslug-tlumaczeniowych/ z dn. 02.02.2022.

    [2] http://yadda.icm.edu.pl/baztech/element/bwmeta1.element.baztech-article-BWA0-0054-0001 z dn. 03.02.2022.

    22
    lis

    Etapy tłumaczenia tekstu

    Prawie 30 lat temu na obradach poświęconych przekładom literackim w Arles, Umberto Eco ogłosił, że „przyszłym językiem Europy jest przekład”. Czy ten wybitny włoski humanista miał rację? Czym jest właściwie przekład i jaką drogę musi, w ramach jego poszczególnych etapów, pokonać tłumaczony tekst, aby trafić do odbiorcy w jak najlepszym wydaniu?

    Przekład niejedno ma imię

    Rozpoczynając rozważania nad procesem przekładu, należy uświadomić sobie, jak szeroki zakres obejmuje to pojęcie. Słownik Języka Polskiego traktuje temat lakonicznie, głosząc, że przekład to „tłumaczenie tekstu, utworu z jednego języka na drugi”.[1]

    Można zatem wysnuć wniosek, iż termin „przekład” może być stosowany wymiennie ze słowem „tłumaczenie”. Specjaliści z zakresu translatoryki wskazują jednak istniejące między nimi różnice. Bardzo klarownie czyni to dr hab. Piotr Müldner-Nieckowski:

    Wydawałoby się, że między tymi słowami nie ma istotnej różnicy, jednak zawodowi tłumacze przysięgli i tłumacze literatury uważają, że tłumaczenie (przekład pierwotny) polega na niemal dosłownym odwzorowaniu słów oryginału w języku, na który się tłumaczy, natomiast przekład jest opracowaniem tłumaczenia na wyższym poziomie. Przekład nigdy nie jest dosłowny, uwzględnia zarówno potrzeby języka, na który się tłumaczy, jak i realia związane z tym językiem. Stąd się wzięło przewrotne powiedzenie, że dobry tłumacz powinien bezbłędnie znać przede wszystkim swój język rodzimy.[2]

    Jasno wynika z tego zatem, że przekład odnosi się bardziej do tekstów literackich, aniżeli użytkowych. Jednak z drugiej strony – trudno zakwalifikować treści marketingowe, stosowane w reklamie do poezji. A jednak także do ich profesjonalnego tłumaczenia niezbędna jest wiedza o realiach i codziennym funkcjonowaniu użytkowników języka docelowego. Dlatego można pokusić się o stwierdzenie, że z biegiem czasu, wraz z pojawianiem się nowych rodzajów tekstów, granica między terminami „przekład” i „tłumaczenie” delikatnie się zaciera.

    Klasyfikacje przekładu także bywają różne, w zależności od tego, czy jego problematyka jest traktowana globalnie czy też fragmentarycznie. Podstawowy schemat podziału to ten na tłumaczenia:

    • wykonywane przez maszynę (automatyczne),
    • tworzone przez człowieka.

     

    Rozważając natomiast typologię przekładu, wymienia się:

    • literacki i poetycki,
    • naukowy i techniczny,
    • prawny i prawniczy,
    • audiowizualny,
    • symultaniczny,
    • konsekutywny,
    • maszynowy.

    Klasyfikacja przekładu/tłumaczeń zawsze zależeć będzie od rodzaju tekstu, celu jego przekazu oraz adresata.

    Droga na skróty zawsze zmierza donikąd

    Bez względu na to, z jakim tekstem ma do czynienia tłumacz, nie powinien on pomijać żadnego z etapów procesu przekładu. Należy jednak nadmienić, że mowa tu o niepoświadczonym tłumaczeniu pisemnym, bowiem to uwierzytelnione rządzi się własnymi regulacjami.

    Końcowa wersja tłumaczenia będzie merytorycznie i formalnie perfekcyjna, jeśli zostanie ono zlecone osobie z odpowiednim zapleczem kompetencji językowych oraz dziedzinowych. Profesjonalne biuro tłumaczeń ma za zadanie powierzyć tekst specjaliście, który nie tylko perfekcyjnie włada danym językiem obcym, ale też wykazuje się wiedzą w zakresie poruszanej tematyki. Minimalizuje to prawdopodobieństwo wystąpienia błędów rzeczowych.

    Wykonane tłumaczenie – z założenia poprawne merytorycznie – powinno obejmować następujące elementy:

    1. spójność terminologiczną, zgodną z wytycznymi klienta;
    2. poprawność pod względem składniowym, ortograficznym oraz interpunkcyjnym według zasad języka docelowego;
    3. koherentność frazeologiczną i leksykalną;
    4. odpowiedni format tekstu.

    Co więcej, dokonując przekładu, tłumacz cały czas musi mieć na uwadze cel powstania danej treści, a także jej grupę docelową.

    Co dwie pary oczu, to nie jedna – weryfikacja

    Drugim etapem procesu tłumaczenia tekstu jest weryfikacja. Polega ona na skrupulatnej analizie dokonanego przekładu przez weryfikatora oraz porównaniu go z tekstem źródłowym, celem sprawdzenia, czy wszystkie aspekty treściowe zostały odpowiednio ujęte. Rolę weryfikatora pełni drugi tłumacz, najczęściej rodzimy użytkownik języka docelowego. On także musi wykazywać się wiedzą w obszarze tematycznym, poruszanym w tekście. Weryfikator ma za zadanie dopilnować, aby wszystkie zaprezentowane uprzednio elementy tłumaczenia zostały poprawnie zastosowane. Ponadto ma prawo wdrożyć do tekstu zmiany takie jak:

    – transformacje terminologiczne,

    – modyfikacje stylistyczne,

    – korektę (także „kosztem” ponownego wykonywania tłumaczenia poszczególnych fragmentów).

    Weryfikator może także nanieść swoje uwagi i zlecić autorowi tłumaczenia samodzielne wprowadzenie ich.

    Wszystkie działania w ramach weryfikacji przeprowadzane są w pliku docelowym lub w oprogramowaniu CAT. Pierwsza opcja daje możliwość analizy tekstu globalnie, z zachowaniem rozmieszczenia akapitów oraz elementów graficznych. Druga natomiast pozwala na wyświetlanie jedynie pojedynczych segmentów, jednak jej przewagą są różne funkcje programu (m.in. aktualizacja pamięci tłumaczeniowej). W jakiej lokalizacji dokonywać zatem weryfikacji? – zależy to od preferencji tłumacza lub instrukcji od klienta.

    Redakcja, czyli bez kontroli ani rusz

    Kolejny krok w procesie tłumaczenia tekstu to redakcja. Na tym etapie tłumacz – redaktor nie dokonuje już porównania przekładu z tekstem wyjściowym, lecz analizuje go pod kątem:

    1. spełniania przyjętego celu komunikacyjnego (informacyjny, reklamowy itd.),
    2. poprawności językowej,
    3. spójności merytorycznej,
    4. terminologii specjalistycznej, stosowanej w danej branży.

    Szczególnie ważny w procesie redakcji jest pierwszy ze wspomnianych elementów, czyli opracowanie tekstu w taki sposób, aby spełniał swój cel i był czytelny dla grupy docelowej. Dlatego tłumacz dokonujący zmian na tym etapie, może wprowadzić modyfikacje w treści, jeśli stwierdzi, że np. opis produktu zawiera zbyt wiele wyrażeń technicznych,  niezrozumiałych dla potencjalnego użytkownika. Podobnie jak w przypadku weryfikacji, także i tutaj poprawek może dokonywać sam weryfikator (tłumacz doświadczony w danej branży) lub zlecić je autorowi tłumaczenia.

    Korekta – diabeł tkwi w szczegółach

    Do wyłapania wszelkich nieścisłości, literówek, błędów stylistycznych, ortograficznych czy interpunkcyjnych służy korekta przetłumaczonego tekstu. Obejmuje ona węższy zakres niż proces redakcji, bowiem analizowana jest głównie poprawność językowa, a nie merytoryczna.

    Próby pełnienia tych funkcji przez autora tłumaczenia na ogół są nieskuteczne, gdyż naszych własnych błędów nie widzimy, co w konsekwencji powoduje mniejszą poprawnością tekstu docelowego.

    Czym jest DTP?

    Kiedy tłumaczenie tekstu przeszło przez wszystkie opisane powyżej etapy, następuje jego przygotowanie do publikacji (prepress), czyli wdrożenie czynności z zakresu Desktop Publishing. Sam fakt poprawności treści nie zapewnia jeszcze, że zostanie ona pozytywnie odebrana przez odbiorców, dlatego zapewnienie atrakcyjności graficznej jest elementem niezbędnym.

    Należy także pamiętać o kwestiach typograficznych – bez ich odpowiedniego dostosowania do realiów właściwych dla odbiorców (np. lustrzane odbicie układu graficznego w przypadku tłumaczenia na język arabski), tekst zupełnie traci na wiarygodności, a co za tym idzie, także i na wartości. Do najczęstszych błędów w tym zakresie należą:

    • nieodpowiednie dopasowanie czcionki do tematyki i charakteru tekstu,
    • nierównomiernie rozplanowana struktura tekstu,
    • przesyt elementów mających zwrócić uwagę na tekst (np. jednoczesne zastosowania pogrubienia, kursywy oraz podkreślenia).

    Przekład poddany weryfikacji, redakcji oraz korekcie może stać się nieco chaotyczny wizualnie, dlatego współpraca biura tłumaczeń z grafikiem i/lub specjalistą z zakresu DTP zdecydowanie podnosi poziom świadczonych usług. Zwłaszcza że wykresy, tabele, grafiki czy zdjęcia mają tendencje do „psot” i potrafią namieszać w pierwotnym układzie stron.

    W ramach redakcji technicznej ważnym elementem są czynności z zakresu DTP-QA, czyli Desktop Publishing – Quality Assurance. Jest to proces analizowania projektu pod kątem zgodności z normami jakości oraz odnalezienia metod eliminacji niezadowalających efektów. W trakcie sprawdzania układu plików brana jest „pod lupę” interpunkcja, nagłówki i stopki, numeracja, odsyłacze, spisy treści itp. Na tym etapie chodzi o upewnienie się, czy obróbka graficzna nie doprowadziła do błędów w treści tłumaczenia.

    LSO – linguistical sign-off, ostateczna kontrola jakości po stronie biura tłumaczeń

    Usługa LSO, to ostatni etap, kiedy tłumacz analizuje treść w końcowym formacie projektu. Ma to na celu oszacowanie, jaką reakcję na tak przygotowaną wersję publikacji wykaże odbiorca. LSO stosowane jest głównie w materiałach marketingowych, czyli np. broszurach, katalogach, stronach internetowych, platformach e-learningowych czy projektach reklamowych. Działania weryfikacyjne w ramach tego etapu dotyczą zatem nie tylko materiałów przygotowanych do druku, ale także oprogramowań i plików multimedialnych.

    Client’s review

    Zanim przygotowany do druku tekst, faktycznie zostanie do niego skierowany, powinien trafić „w ręce” klienta, który zlecił jego wykonanie. Na tym etapie chodzi głównie o kontrolę pod względem merytorycznym oraz terminologicznym. Zdarza się, że zleceniodawca dostarcza do biura tłumaczeń nie tylko tekst w języku wyjściowym, ale też glosariusz, będący zbiorem terminów branżowych, jakich używa się w jego firmie. Pomaga to uniknąć nieścisłości, które wpływają na jakość przekładu oraz skraca czas realizacji zlecenia. Jeśli jednak tego typu rozwiązanie nie zostanie zastosowane, clients review to szczególnie ważny moment w procesie przekładu tekstu.

    Final delivery

    Po ostatecznym zaakceptowaniu treści i formy tekstu przez klienta, następuje final delivery, czyli moment, kiedy klient otrzymuje ostateczną wersję plików produkcyjnych, zgodnych z wytycznymi.

    Od momentu wyboru tłumacza, któremu powierzone zostanie zlecenie, do otrzymania przez klienta ostatecznej wersji przekładu, tekst podlega, jak widać, kilku bardzo istotnym etapom. Oczywiście można próbować pominąć któryś z nich, jednak należy sobie zadać pytanie, czy taka oszczędność jest dobrym rozwiązaniem.

    [1] https://sjp.pwn.pl/slowniki/przek%C5%82ad.html z dn. 10.11.2021.

    [2] Dr hab. Piotr Müldner-Nieckowski, Najpierw tłumaczenie, potem przekład, Lekarski Poradnik Językowy, http://lpj.pl/przeklad.htm z dn. 10.11.2021.

    25
    paź

    Tłumaczenia techniczne

    Określeniem „tłumaczenie techniczne” nazywa się rodzaj przekładów podręczników, instrukcji, specyfikacji itp., czyli takich, które zawierają specyficzne dla danej dziedziny słownictwo, szczegółowo opisują tę dziedzinę lub zawierają informacje technologiczne. Nie każdy tekst posługujący się charakterystyczną nomenklaturą może być zakwalifikowany jako techniczny.

    Tłumaczenia techniczne obejmują przekłady różnego rodzaju tekstów specjalistycznych i wymagają wysokiego poziomu umiejętności językowych (m.in. opanowania właściwej terminologii i pisania w konwencji), a także szerokiej wiedzy dziedzinowej (zgodnie z ISO 17100:2015).

    W tłumaczeniach technicznych bardzo istotna jest spójna i konsekwentna terminologia oraz pewna oficjalna schematyczność. Ze względu powtarzalność i przewidywalność tekstów technicznych szczególne znaczenie dla tłumacza ma możliwość zastosowania nowoczesnych komputerowych narzędzi, takich jak np. programy typu CAT (Computer Aided Translation). Tłumaczenia techniczne wymagają od tłumacza zachowania równowagi pomiędzy formą i treścią tekstu – na cechy tłumaczenia technicznego składają się zarówno jego charakterystyczna forma językowa, jak i sensu stricto techniczny tekst.

    W translatoryce tłumaczenia techniczne zostały oficjalnie zdefiniowane około 1960 roku. Obecnie są to najczęściej wykonywane tłumaczenia profesjonalne – ponad 90% wszystkich tłumaczeń wykonywanych jest przez wyspecjalizowanych, profesjonalnych tłumaczy technicznych.

    Tłumacz techniczny jest nie tylko pośrednikiem w komunikacji technicznej, lecz także konstruktorem dyskursu, pewnej formy organizacji języka techniki poprzez dobieranie odpowiednich słów o konkretnym znaczeniu. Często tłumacz techniczny może oficjalnie podjąć się roli twórcy tekstów technicznych. Bardzo często zleceniodawcy oczekują, że przetłumaczone teksty techniczne będą nie tylko nowymi „opakowaniami” starej treści, ale też same ustanowią zupełnie nową jakość i znaczenie, co podkreśla bardzo ważną rolę, jaką odgrywają tłumacze w tej dziedzinie.

    Podobnie jak na przykład inżynier ds. lokalizacji, tłumacz techniczny musi posiadać wieloaspektową wiedzę i umiejętności. Oprócz teoretycznych kwalifikacji i zdolności językowych tłumacz ten musi rozumieć przedmiot danego tekstu, znać pewne mechanizmy psychologii poznawczej, inżynierii użyteczności oraz komunikacji technicznej. Są to niezbędne narzędzia pracy profesjonalnego tłumacza technicznego. Ponadto większość tłumaczy technicznych pracuje w zakresie specjalistycznej dziedziny, takiej jak na przykład medycyna lub IT, która wymaga bardzo szerokiego zakresu wiedzy i odbycia specjalistycznych szkoleń.

    Tłumaczenie techniczne wymaga solidnych umiejętności technologicznych, zwłaszcza jeśli tłumacz zdecyduje się używać programów komputerowych wspomagających tłumaczenie. Wiele internetowych translatorów w postaci darmowych wyszukiwarek jest dostępnych w Internecie. Jednakże w dziedzinie komunikacji technicznej prym wiodą specjalistyczne, profesjonalne programy typu CAT (np. Trados lub MemoQ), które w krótkiej chwili są w stanie „przełożyć” ogromne ilości tekstu (dzięki bazie danych tzw. bazie tłumaczeniowej). Tłumaczenia techniczne zawierają bardzo dużą liczbę powtórzeń (zasady bezpieczeństwa, klauzule narzucone przepisami prawa itd.). Bywa też tak, że zdania różnią się od siebie zaledwie jednym/dwoma słowami, własnościami lub oznaczeniami. W takich sytuacjach zupełnie naturalną i logiczną czynnością jest skorzystanie z wcześniej przetłumaczonych fraz, skopiowanie ich i wklejenie (po dokonaniu ewentualnych poprawek) we właściwe miejsce. Właśnie w takich momentach z pomocą przychodzą tłumaczom programy typu CAT.

    Ich działanie oparte jest na bazie danych zawierającej wcześniej wykonane tłumaczenia. Systemy tłumaczenia maszynowego działają na zupełnie innych zasadach. Maszyna pracuje w ramach wytycznych opracowanych przez językoznawców, a po podpięciu – do silnika przedtłumaczania maszynowego – sieci neuronowej uzyskujemy względnie poprawne tłumaczenia – tekst wymaga jedynie tzw. editingu post-maszynowego. Tłumaczenia techniczne wykonywane przy użyciu narzędzi CAT bazują na tłumaczeniach ludzkich wykonanych wcześniej przez tłumaczy dobranych do obsługi danego klienta.

    Mimo że teksty techniczne na pierwszy rzut oka mogą się wydawać bardzo formalne, uniwersalne i pozbawione indywidualnego charakteru, bardzo istotnym czynnikiem w ich tłumaczeniach jest jednak kontekst kulturowy i specyficzne cechy kulturowe.

    W rzeczywistości w tekstach technicznych zrozumienie kontekstu kulturowego jest równie ważne jak umiejętności językowe. W wypadku takich tłumaczeń dwie różne kultury mogą wykazywać drastyczne różnice w pisaniu tekstów technicznych, nawet wtedy, gdy obie pracują w tym samym języku docelowym, dlatego inaczej tłumaczy się np. na język portugalski kontynentalny, a inaczej na wersję brazylijską. To samo dotyczy afrykańskich francuskich, zamorskich angielskich itd. Uwidocznia się to nie tylko w kwestii formatów daty i godziny, jednostek miar i walut, lecz także w obieraniu konkretnych strategii retorycznych, dyskursów i rozbieżności w celach. Przykładem może być test przeprowadzony na powszechnie dostępnych oficjalnych tłumaczeniach Deklaracji Praw Człowieka według Organizacji Narodów Zjednoczonych[1]. Zanalizowano wówczas korelacje między siedmioma wersjami językowymi dokumentu. W obrębie tych siedmiu języków wspólne słowa, takie jak „ludzie”, „jednostka”, „człowiek”, „naród”, „prawo”, „wiara” i „rodzina”, miały względem siebie odmienne poziomy ważności w dokumencie. Podczas gdy w języku arabskim słowo „człowiek” wykazuje bardzo wysoki poziom znaczenia w tekście, w innych językach na podobnym poziomie znajdują się słowa takie jak „osoba” czy „jednostka”. Pokazuje to, że w treści nawet dobrego tłumaczenia nieodpowiednie użycie słów bez znajomości subtelnych różnic kulturowych może doprowadzić do zatracenia istoty albo zupełnej zmiany pierwotnego znaczenia tekstu. W wypadku tekstów technicznych niepełna baza wiedzy kulturowej – lub jej brak – może być dramatyczna w skutkach i doprowadzić na przykład do nieskutecznego i nieczytelnego ostrzeżenia o ryzyku. Różne paradygmaty wiedzy i różne strategie retoryczne mogą skłonić ludzi do reagowania na naprawdę bardzo zróżnicowane sposoby. Zrozumienie kontekstu kulturowego musi być więc priorytetem, zwłaszcza w wypadku komunikatów i ostrzeżeń o zagrożeniach, których nie brak w tekstach technicznych. Rozbieżność definicji pojęć i niespójne paradygmaty wiedzy kulturowej wskazują na potrzebę uważnego określania grupy docelowej oraz odpowiedniego doboru słów w komunikatach o ryzyku. To, co jest właściwe dla jednej grupy odbiorców, może zupełnie nie wywrzeć odpowiedniego wrażenia na innej grupie. Porównując komunikację dotyczącą ryzyka w górnictwie w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, można zauważyć różnice między postrzeganiem tego, kto jest odpowiedzialny za promowanie bezpieczeństwa w miejscu pracy. Podczas gdy jedna kultura utrzymuje, że odpowiedzialny za to jest pracownik, druga wskazuje na odpowiednich instruktorów lub regulaminy. Mimo że generalnie uważa się, iż zagrożenia, ostrzeżenia lub przestrogi są często ważnymi i obiektywnymi elementami dokumentów technicznych, profesjonalny tłumacz musi rozumieć, jak niuanse wrażliwości kulturowej mogą wpływać na skuteczność przetłumaczonego komunikatu w danej grupie. Z kolei próby przekazywania treści w jak najbardziej internacjonalny, uniwersalny i pozbawiony kulturowych zabarwień sposób być może rozwiązują problem z samą czytelnością komunikatu, lecz badania wykazują, że komunikat może bardzo stracić na swojej mocy i sile perswazji[2].

    Tłumacze techniczni muszą być cały czas świadomi, że kultura i jej konteksty mają ogromny wpływ na Internet. Różne języki, wpływ wrażliwości narodowych i przyzwyczajenia niejako formują sposób korzystania z Sieci na całym świecie. Aby skutecznie dotrzeć do różnych grup docelowych w dziedzinie komunikacji technicznej, trzeba wykorzystać wiedzę i strategię opracowaną przez wielu specjalistów i inżynierów. Technologia może sprawić, że komunikacja międzykulturowa jest łatwiejsza i bardziej czytelna. Bardzo często kluczem do porozumienia jest płaszczyzna etyki. Tradycyjne modele podejmowania decyzji mogą być implementowane w przypadku lokalizowanych tekstów technicznych, jednakże profesjonaliści unikają takich zastosowań ze względu na ryzyko stereotypowości czy etnocentryzmu.

    Tłumaczenie techniczne jest medium, dzięki któremu zarówno język, jak i dyskurs oraz komunikacja swobodnie współistnieją w globalnym świecie.

    Ponieważ technologia umożliwia łatwą i szybką komunikację, świat podąża w kierunku stania się ogromną globalną społecznością. W obliczu takich zmian podczas komunikowania się z ludźmi z różnych stron trzeba mieć na względzie również konteksty kulturowe. Zamiast pracować na całym świecie w wielu językach, niektórzy zaproponowali ideę posługiwania się językiem angielskim jako podstawowym dla globalnej komunikacji. Lingua franca, bo tak nazwano ten projekt, zakłada język angielski jako wspólny dla świata. Jednak angielski jako lingua franca ma różne konsekwencje dla zakresu komunikacji technicznej. Szczególnie w wypadku tłumaczeń technicznych tłumacze, którzy są native speakerami języka angielskiego, czasem wykazują tendencję do przyjmowania tylko jednego kontekstu tłumaczenia. Konsekwencją obrania jako priorytetu samego procesu translacji z języka angielskiego i na język angielski jest pozbawienie przekładów kulturowych kontekstów. Wówczas cel i sens lokalizacji zostają w najlepszym przypadku sprowadzone jedynie do kultury anglosaskiej, a w najgorszym – pozbawione jakiegokolwiek zabarwienia. W tym miejscu warto wspomnieć o STE (Simplified Technical English) – uproszczonej odmianie języka angielskiego stworzonej m.in. w celu efektywnego tworzenia (i przyswajania) dokumentacji technicznych.

    Koncepcja utrzymania komunikacji technicznej w językach innych niż angielski ma szczególne znaczenie w krajach o dużym odsetku osób wielojęzycznych.

    Na przykład badania wykazały, że anglojęzyczne nastawienie w ramach komunikacji i tłumaczeń technicznych ma negatywny wpływ na hiszpańskojęzycznych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Odzwierciedlało się to zarówno w drastycznie pogarszającej się jakości tłumaczeń hiszpańskich, jak i w malejącej ich liczbie. Brakowało wówczas m.in. instrukcji obsługi różnych urządzeń elektronicznych, a dostęp do nielicznych, które pozostały, był wówczas bardzo ograniczony.

    Lingua franca jest projektem dosyć nieudanym również ze względu na tzw. słowa nieprzetłumaczalne, które mają wbrew pozorom ogromne znaczenie dla tłumaczeń technicznych.

    Takie słowa lub wyrażenia to po prostu pojęcia, które nie są łatwe do przetłumaczenia. Słowo jest uważane za nieprzetłumaczalne, gdy na przykład nie ma bezpośrednio odpowiadającego mu słowa w języku docelowym lub gdy wymaga ono innych słów do jego opisania, albo też gdy posiada ważne konotacje kulturowe z języka źródłowego, które są trudne do zrozumienia dla odbiorców spoza tej kultury.

    Jednym z wielu przykładów takich słów może być niemieckie fernweh oznaczające „tęsknotę za miejscem, w którym nigdy wcześniej się nie było”. Ilustruje ono nieprzekładalność z powodu braku odpowiedniego słowa w języku polskim. Badania wykazują, że w wypadku słów nieprzetłumaczalnych w tłumaczeniach technicznych niektórzy tłumacze uciekają się często do pomijania tych słów całkowicie! Jest to zupełnie nieprofesjonalna taktyka, która może mieć naprawdę poważne konsekwencje. Tłumaczenia techniczne nie mogą więc korzystać tylko z języka angielskiego jako lingua franca.

    Dobry tłumacz techniczny posiada kwalifikacje i kompetencje językowe, dziedzinowe oraz warsztatowe – m.in. umiejętności z pogranicza technical writingu, czyli – najlepsi z najlepszych – tłumacząc zajmują się transkreacją treści technicznych (z zachowaniem rzetelności przekładu warstwy merytorycznej oraz znajomością i stosowaniem zaleceń dyrektywy maszynowej, jak również innych wytycznych branżowych). Tłumacz techniczny musi wiedzieć, w jaki sposób stworzyć dokumentację techniczną w innym języku.

    Tłumacze Biura Tłumaczeń Translax posiadają nie tylko umiejętności językowe, lecz także kierunkowe wykształcenie, rozległą wiedzę specjalistyczną i pasję. Wszystko to składa się na doskonałe tłumaczenie tekstu i zachowanie stylistycznej i merytorycznej spójności przekładu. Każdy z przetłumaczonych materiałów poddawany jest wielokrotnej kontroli jakości.

    Nasza oferta obejmuje tłumaczenia tekstów z różnych dziedzin. Niejednokrotnie pracujemy na materiale o bardzo zaawansowanej i niestandardowej tematyce. Dbamy o najwyższą jakość tekstu, więc śledzimy nowe trendy i zmiany w poszczególnych gałęziach biznesu, m.in. w takich sektorach jak: IT, technika i technologia, transport, prawo, ekonomia i finanse, marketing i reklama, medycyna, farmacja itp. Biuro Tłumaczeń Translax tłumaczy m.in.: podręczniki użytkownika, książki serwisowe, instrukcje: instalacji, obsługi, konserwacji, serwisowania, szybkiego startu, dokumentacje maszyn i procesów technologicznych, dokumentacje DTR, specyfikacje techniczne urządzeń elektronicznych i elektrycznych, katalogi i broszury o charakterze technicznym.

    Konkurencyjność rośnie w każdej branży. Zespół Translax posiada w swoich szeregach tłumaczy o bardzo fachowej wiedzy. Nasi eksperci wyposażeni są we wszystkie niezbędne narzędzia potrzebne do tłumaczeń specjalistycznych: biegłość językową, doświadczenie i wiedzę. Znajomość danych sektorów rynku i związanego z nimi języka pozwala zarówno na przetłumaczenie specyficznego tekstu, jak i na merytoryczne utrzymanie jego sensu. Dobre tłumaczenie nie jest bowiem oparte jedynie na doborze słów.

    Translax gwarantuje nie tylko najwyższą jakość tłumaczenia, lecz także możliwość znacznego obniżenia kosztów. Dzięki najnowocześniejszym narzędziom CAT zleceniodawca płaci tylko raz za unikatowe wyrażenia. Powtarzające się fragmenty tekstu są tłumaczone bezpłatnie.

    Biuro Tłumaczeń Translax obsługuje wszystkie rodzaje plików graficznych i tekstowych, nawet w formatach wymagających specjalistycznego oprogramowania (Adobe InDesign, Framemaker, Photoshop, Illustrator, QuarkXPress, Corel Draw, AutoCAD itp.).

    Oferta biura Translax zawiera również kompleksowe usługi DTP, dzięki czemu możemy nie tylko przygotować do tłumaczenia pliki FM, QXP, INDD, czy PM (i inne), lecz także wykonać skład typograficzny po tłumaczeniu. Dysponujemy 16-osobowym zespołem grafików i inżynierów DTP, który zajmuje się składem typograficznym i fotoskładem. Tekst po tłumaczeniu zmienia swoją objętość – w wypadku tłumaczenia na język polski zwykle wydłuża się o kilkanaście procent, więc bez stosownej obróbki zwyczajnie nie zmieści się w układzie graficznym. Gotowy skład możemy przygotować do druku cyfrowego lub offsetowego zgodnie z dostarczoną specyfikacją. Projekty do druku dostarczane są w postaci kompozytu, separacji CMYK lub gotowej impozycji.

    [1] http://en.wikipedia.org/wiki/Technical_translation

    [2] https://en.wikipedia.org/wiki/Technical_translation

    25
    paź

    Słów kilka o lokalizacji gier komputerowych [aktualizacja]

    W dzisiejszych czasach gry komputerowe są jedną z najbardziej popularnych form rozrywki – dogoniły już (a być może nawet wyprzedziły) kino, telewizję, czy książki – szczególnie w dzisiejszych czasach. Dowodem na to są wzrastające obroty światowych producentów gier. Z uwagi na fakt, iż większość gier na polskim rynku jest produkcji zagranicznej, muszą one zostać zlokalizowane – ich treść jest dostosowywana przez tłumaczy i specjalistów od IT do warunków językowo-kulturowych typowych dla naszego rynku zbytu, który często znacznie różni się od rynku pierwotnego. Oczywiście nie można zapomnieć o naszych rodzimych produkcjach, które mamy okazje tłumaczyć na język angielski, niemiecki, chiński, japoński, hiszpański, portugalski lub francuski.

    Lokalizacja gier komputerowych to jedna z najnowocześniejszych dziedzin tłumaczenia, która w Polsce zaistniała dopiero w latach 70-tych XX w. Wówczas jednak tłumaczenie gier ograniczało się jedynie do przekładu dostępnych w menu opcji, nigdy nie ingerowało za to w treść samej gry. Zmieniło się to wraz z postępem technicznym. Na przełomie lat 90-tych XX w. i pierwszego dziesięciolecia XXI w. w naszym kraju pojawiły się pierwsze profesjonalne tłumaczenia gier z języka angielskiego. Przekłady te odznaczały się bardzo wysoką jakością wykonania. Pierwszy przekład gry „Planescape” po przetłumaczeniu zajmował objętość aż około 5000 stron! A postępujący rozwój technologii nastręczał tłumaczom coraz to nowych problemów i wyzwań.

    Dziś tłumacz, który zajmuje się lokalizacją gier komputerowych, musi mierzyć się z rozmaitymi trudnościami. Pierwszym problematycznym czynnikiem przy lokalizacji gier jest ogromna presja czasu. Proces tworzenia większości gier komputerowych zajmuje od jednego roku do trzech lat (a w skrajnych przypadkach nawet całe życie developera). W niektórych przypadkach tłumaczenie rozpoczyna się zaraz po ukończeniu scenariusza, jednakże zazwyczaj odbywa się najczęściej dopiero wtedy, gdy gra jest już w zasadzie gotowa (beta). A lokalizacja musi zakończyć się przecież przed jej światową premierą, co sprawia, że termin realizacji tłumaczenia jest nieprzekraczalny. Przez to często trzeba zaangażować w projekt większą liczbę tłumaczy. Presja czasu i praca w grupie nie są jednak jedynymi trudnościami, z jakimi borykają się tłumacze. Mają oni bowiem często dostęp jedynie do papierowego scenariusza, bez możliwości obejrzenia gry. Znacznie utrudnia to rozwiązywanie niejasności, jakie napotykają w trakcie tłumaczenia. Kolejnym kluczowym elementem jest wpływ jakości przekładu na tzw. „grywalność” (ang. gameplay). Gry komputerowe różnią się bowiem od siebie pod względem historii, które opowiadają, stopnia interakcji, zasad rozgrywki, a także odniesieniami do elementów kultury. Różnorodność tematyczna, jaką charakteryzują się współczesne gry, wymaga od tłumacza wykształcenia w wielu dziedzinach, dzięki któremu da on radę sprostać wymaganiom danego projektu lokalizacyjnego.

    Wiedza tłumacza na temat gier komputerowych nie powinna się jednak ograniczać do znajomości pojęcia grywalności. Tłumacz musi mieć także podstawowe wykształcenie informatyczne – musi być zaznajomiony m.in. ze strukturą i zasadami działania kodu źródłowego, bowiem usunięcie lub dodanie choćby jednego znaku w jakimkolwiek miejscu w kodzie źródłowym może spowodować w najlepszym przypadku przerwanie gry, w najgorszym natomiast uszkodzenie całego komputera. Na szczęście debugger dba o poprawność kodu (walidację), by uniknąć trwałych problemów.

    Na szczęście lokalizacja gier komputerowych (w zasadzie nie tylko komputerowych, bo mamy jeszcze gry na konsole oraz urządzenia mobilne) jest ułatwiona, jeśli chodzi o kwestie techniczne specjalistycznymi narzędziami wspomagającymi proces przekładu (CAT tools). Programy tylko Trados lub MemoQ dbają m.in. o spójność stylistyczną (baza tłumaczeniowa), terminologiczną (glosariusz) – szczególnie w przypadku dzielenia projektu na kilkoro tłumaczy – oraz techniczną – oferując m.in. system walidacji, który nie pozwoli na finalizację projektu zawierającego błędy techniczne typu usunięcie znacznika z kodu itp.

    Lokalizacja gier komputerowych wymaga od tłumacza także znajomości technik używanych w tłumaczeniach audiowizualnych, dla których typowe są takie elementy jak podpisy oraz limity znaków w nich wykorzystywanych, wyskakujące okna, synchronizacja ruchu warg, a także ograniczenia czasowe i przestrzenne.

    W ramach projektu lokalizacyjnego oprócz samej gry tłumaczy się także inne rodzaje tekstów. Do najczęściej tłumaczonych tekstów należą: instrukcja, opakowanie gry, plik readme, strona internetowa gry (również materiały np. na Kickstarter), dialogi do dubbingu i podpisów (np. SRT lub VTT) oraz grafiki tekstowe (rastrowe/bitmapy), jak również cały GUI, czyli interfejs graficzny użytkownika (zawsze z limitem znaków). Instrukcje obsługi zawierają dokładne wskazówki, w jaki sposób można wykorzystać wszystkie możliwości gry. Częściowo są to także teksty reklamowe – mają za zadanie przedstawić grę w możliwie najatrakcyjniejszy sposób. Tekst na opakowaniu gry jest mini-odpowiednikiem instrukcji. Podobnie jak ona jest reklamą gry, jednak bardzo krótką ze względu na ograniczenia przestrzenne. Z kolei strona internetowa ma przyciągać nowych nabywców, ale także – dzięki forom internetowym i mediom społecznościowym – zachęcać stałych klientów, do dokonywania kolejnych zakupów. Marketingowy flow jest więc u tłumacza jak najbardziej w cenie (choć nie ma mowy o wolnej amerykance – niezbędny jest Brief od klienta). Plik readme jest zazwyczaj technicznym tekstem, który w zwięzłej formie opisuje działanie gry, minimalne wymagania sprzętowe potrzebne do jej komfortowego (pod kątem UX) użytkowania oraz wprowadzone nowości i błędy usunięte z oprogramowania. Tworzenie dialogów na potrzeby dubbingu oraz napisów to z kolei zadanie wymagające od tłumacza dużej kreatywności i elastyczności. W przypadku podpisów/list dialogowych należy pamiętać również o zasadach składu tekstu „pod” subtitling (np. limit ilości wierszy wyświetlanych jednocześnie, limit znaków na wiersz, brak tzw. sierotek itd.) – jazdą bez trzymanki są momenty, w których należy przetłumaczyć (w formie list dialogowych) jednocześnie wypowiedź bohatera oraz tekst wyświetlany na ekranie. Elementy takie jak rejestr, odmiana języka, a także słownictwo typowe dla danej postaci w grze komputerowej muszą zostać przeniesionego do języka docelowego. Innymi słowy, muszą zostać zlokalizowane. Ograniczona ilość czasu i miejsca na wypowiedź nastręcza jednak wielu trudności. Nie można zapomnieć również o tzw. grafikach tekstowych, czyli wielowarstwowych obrazach, w których jedna z warstw zawiera tekst wymagający przetłumaczenia. Przykładami takich grafik są: logo/tagline gry, tytuł na opakowaniu oraz komponenty tekstowe zawarte w grafice samej gry.

    Poza warstwą językową i techniczną w procesie lokalizacji gier wiele zależy od konspektu i schematu blokowego całej koncepcji, jak również mechanizmu struktur algorytmicznych. Niektóre gry korzystają z potężnych silników nawet, gdy nie jest to niezbędne (ale na pewnym etapie upraszcza lub/oraz przyspiesza proces produkcji), a nieraz wręcza odwrotnie – w myśl zasady KISS (and. keep it simple stupid) – stosunkowo skomplikowane elementy są hard kodowane efektywnie – bez zbędnych bibliotek – co zupełnie zmienia koncept technologiczny. Ważne jest też to, czy gra jest tworzona od razu w kilku językach, czy tworzono ją tylko na jeden rynek, a jej sukces spowodował chęć przeniesienia jej na dodatkowe rynki. W takiej sytuacji niezbędne może okazać się poddanie gry procesowi internacjonalizacji (i18n), czyli takiej zmiany kodu sprzed kompilacji, by łatwo można było wydobyć wszystkie stringi do tłumaczenia, a implementację tłumaczenia ograniczyć do importu – bez ręcznego i ryzykownego „kopiuj & wklej”.

    Po implementacji tłumaczeń należy przeprowadzić testowanie gry, czyli: importuje się treści, przeprowadza suchą walidację, potem debugowanie, a na końcu próbną kompilację pod kątem kontroli błędów i ostrzeżeń (szczególnie w kontekście plików i bibliotek zależnych). Po stworzeniu pierwszej wersji pre-stable należy wysłać ją do tłumaczy do „przejścia/przeklikania”. Tłumacze raportują (w specjalnym formularzu) teksty, które należy poprawić (wskazując m.in. wagę i ilość danego błędu opatrując go komentarzem). Poprawki można zaimplementować poprzez poprawienie dostarczonego wcześniej (do walidacji i kompilacji) kodu lub nanieść je ręcznie po stronie developera na skorygowanym kodzie po debugowaniu. Decyzje podejmuje klient – w oparciu o dane dotyczące ilości roboczogodzin spędzonych na przygotowaniu pierwszej kompilacji. Jeśli proces trwał kilka lub kilkanaście godzin, to nie warto wracać – w procesie – tak bardzo, by robić to ponownie. Raport poprawek i usprawnień jest przygotowywany w taki sposób, by zmiany w tłumaczeniach mogła nanosić również osoba, która nie zna danego języka obcego.

    Informacje te są zaledwie wierzchołkiem góry lodowej – każdy projekt powinien być traktowany indywidualnie, co wymaga doskonałego przygotowania zaplecza po stronie developera i oddelegowanie tłumaczenia gry biuru tłumaczeń lub oddelegowanie całego procesu lokalizacji gry, gdy developer nie czuje się pewnie w eksporcie, implementacji i kontroli przetłumaczonych materiałów przed publikacją (nie każdy producent gry jest „od razu” biegły w produkcji tytułów na wiele rynków). Współpraca software house lub gamedev z biurem tłumaczeń jest bezcenna – tej usługi nie powinno się zlecać bez przygotowania zaplecza, rozmów i zwarcia szeregów.

    Teraz znają już Państwo podstawy lokalizacji gier komputerowych. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX oferuje Wam tę usługę z gwarancją terminowości i najwyższej jakości. Specjaliści współpracujący z naszym biurem są doświadczeni i w pełni profesjonalni. Zaufało nam już wielu Klientów (m.in. Playlink, T-Bull, MythicOwl, Nawia Games, Raba Games, BAAD Games, Gamezaur, Klabater, Immersion, Nesalis Games…). Dołącz do nich! Prześlij wzór NDA na biuro@translax.eu lub skorzystaj z formularza kontaktowego!

    22
    paź

    Narzędzia CAT – oprogramowanie wspomagające tłumacza [aktualizacja]

    CAT, czyli Computer Aided Translation, to nazwa obejmująca wszelkiego rodzaju narzędzia usprawniające pracę tłumacza.

    Dzięki nowoczesnemu i rozbudowanemu systemowi tzw. pamięci tłumaczeniowych (ang. Translation Memory) programy CAT znacznie przyspieszają i ujednolicają proces przekładu. Tego typu narzędzia są wręcz niezastąpione w wypadku tłumaczeń technicznych, w których nader często występują powtórzenia słów, nazw, a nawet całych zdań. Programy CAT to po prostu pomoc tłumacza.

    Oprogramowanie CAT przede wszystkim przyspiesza oraz ułatwia pracę tłumaczowi, umożliwia mu wykonywanie szybszych i lepszych tłumaczeń, przez co poprawia jego konkurencyjność. Pozwala również na tworzenie baz tłumaczeniowych i terminologicznych, dzięki którym podnosi się jakość przekładów. Umożliwia łatwą redakcję jednolitych, profesjonalnych i konsekwentnych pod względem językowym tekstów. Programy CAT gwarantują także zachowanie spójności terminologicznej i stylistycznej. Profesjonalne narzędzia pozwalają na tłumaczenie dokumentów w niepopularnych formatach (np. InDesign, Quark, FrameMaker). Coraz częściej Klienci mają własne bazy terminologiczne i oczekują, że będą one stosowane. Dzięki programom CAT tłumacz może spełnić oczekiwania nawet najbardziej wymagających zleceniodawców. Omawiane narzędzia udoskonalają również programy do kontroli jakości (QA Distiller, X-Bench, QA Checker itp.).

    Programy CAT są bardzo pomocne w wypadku tekstów w formatach elektronicznych, o dużym lub umiarkowanym stopniu powtarzalności (np. dokumenty rejestracyjne samochodu, odpis aktu urodzenia, instrukcje urządzeń, licencje, umowy) bądź w przypadku tłumaczeń o zbliżonej tematyce dla jednego klienta. Nie pomogą natomiast w tłumaczeniach o dużym stopniu zróżnicowania tematycznego lub dla różnych zleceniodawców, którzy posiadają odmienne preferencje dotyczące stylistyki albo terminologii.

    Niemal każde tłumaczenie tekstu nieliterackiego zawiera w sobie pewne powtarzające się fragmenty. W zależności od charakteru materiału są to poszczególne nazwy, frazy, albo nawet całe zdania. Bywa też tak, że zdania różnią się od siebie zaledwie jednym lub dwoma słowami. W takich sytuacjach zupełnie naturalną i logiczną czynnością jest skorzystanie z wcześniej przetłumaczonych fraz, skopiowanie ich i wklejenie ich (po dokonaniu ewentualnych poprawek) we właściwe miejsce. Właśnie w takich momentach z pomocą przychodzą tłumaczom programy typu CAT.

    W największym uproszczeniu: programy te są jak suflerzy – podpowiadają wcześniejsze tłumaczenie, jeśli dany fragment tekstu przypomina coś, co już wcześniej zostało przełożone.

    Istnieją dwie zasadnicze kategorie programów typu CAT. Ze względu na funkcjonalność wyróżniamy programy przystosowane do współpracy z MS Word jako nakładki oraz programy z własnym, niezależnym edytorem tekstu. Pierwsza grupa umożliwia tłumaczowi pracę w doskonale znanym mu środowisku (grupa ta traci na popularności), natomiast programy CAT należące do drugiej grupy oferują większą elastyczność i wygodę, umożliwiając tłumaczenie szerokiej gamy formatów plików (m.in. HTM/HTML, XML/SGML, edytorów tekstowych, programów do składu DTP itd.). Większość programów CAT umożliwia obecnie tłumaczenie przynajmniej 50 formatów plików.

    Praca z narzędziem CAT nie jest szczególnie skomplikowana, ale wymaga podstawowej wiedzy na temat możliwości i funkcji programu. Każdy plik, który poddajemy obróbce – dzielony jest na tzw. segmenty (TU – translation unit/jednostki tłumaczeniowe). Najczęściej są nimi zdania albo ich fragmenty, jeśli zdanie zawiera dwukropki, średniki, myślniki itd. Nie jest to jednak arbitralne – sposób segmentacji dokumentu może zostać spersonalizowany. Na przykład można zdefiniować funkcję dzielenia pliku tak, żeby uniknąć podziału zdania po „np.”.

    Bez względu na to, czy program jest nakładką na MS Word, czy niezależnym narzędziem, CAT rozpoznaje, zapamiętuje i wyróżnia pierwszy segment (w Wordzie jest on wyróżniany graficznie, w edytorze wyświetlany w specjalnym oknie). Pojawią się wówczas dwa pola tekstowe: jedno z tekstem źródłowym, a drugie z tłumaczeniem lub miejscem na wpisanie tłumaczenia. Jeżeli pamięć tłumaczenia jest jeszcze pusta, bo tłumacz dopiero rozpoczął pracę, program nie będzie miał z czego czerpać podobnych fragmentów i jeszcze w niczym nie pomoże. Natomiast jeśli program ma już bazę, z której może skorzystać, to – w przypadku tekstu podobnego do niegdyś już przetłumaczonego – oprócz tekstu źródłowego pokaże propozycję tłumaczenia wraz z informacjami dodatkowymi. Te dodatkowe informacje to najczęściej identyfikator autora poprzedniego tłumaczenia, data powstania przekładu itd. Program będzie wówczas wymagał zatwierdzenia wpisanego tłumaczenia i automatycznie przejdzie do następnego segmentu. Graficzna oprawa tekstu pozwala tłumaczowi już na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy fragment tekstu jest identyczny z tym, który występuje w bazie, czy podobny w mniejszym lub większym stopniu. Szacowana zgodność określana jest również procentowo, a różnice są wyraźnie oznaczane kolorami.

    W miarę postępujących prac translatorskich programy CAT tworzą tzw. pamięć tłumaczeń (Translation Memory), czyli bazę, na podstawie której działają.

    Im większa, bardziej pojemna i zróżnicowana pamięć, tym lepiej dla tłumacza. Szeroka baza pojęć zwiększa szansę na znalezienie podobnych segmentów w kolejnych tłumaczeniach.

    Jak to działa w praktyce? Bardzo obrazowym przykładem jest tłumaczenie instrukcji obsługi różnych urządzeń. Często urządzenia są udoskonalane i powstają ich nowe wersje. Przykładowo Produkt 1000 firmy X może się różnić od Produktu 2000 tej samej firmy zaledwie kilkoma funkcjami, które oczywiście należy uwzględnić również w jego instrukcji obsługi. Dysponując pamięcią tłumaczeniową z przekładu instrukcji Produktu 1000, z łatwością można stworzyć tłumaczenie instrukcji obsługi Produktu 2000, wzbogaconego o nowe funkcje. Będący w posiadaniu takiej bazy tłumacz może w kilkanaście sekund policzyć całkowitą objętość tekstu oraz liczbę nowych segmentów, które różnią się od tekstu już wcześniej przetłumaczonego. W takiej sytuacji może się okazać, że w tekście o objętości 60 tys. słów nowe fragmenty to zaledwie 5%! Nie trzeba więc nikogo przekonywać, że takie tłumaczenie zajmuje o wiele mniej czasu niż pisanie całkiem nowego tekstu. Ponadto duże międzynarodowe firmy same korzystają z narzędzi CAT do przygotowania plików do tłumaczeń i przechowują własne bazy pamięci tłumaczeniowych. Dzięki temu po wysłaniu takiego pliku do tłumacza firma może zachować stylistykę i terminologię wszelkich wcześniejszych tłumaczeń.

    Programy CAT umożliwiają bardzo łatwe i szybkie przeszukiwanie pamięci tłumaczeń.

    Jeżeli jakieś słowo było już kiedyś przetłumaczone, za pomocą zaledwie paru kliknięć myszy czy też kombinacji klawiszowych można odnaleźć wszystkie segmenty, w których kiedykolwiek występował dany termin (funkcja concordance).

    Co ważne, programy tego typu pozwalają na zdefiniowanie funkcji, które odpowiadają za rozpoznawanie pewnych fragmentów tekstu (tzw. placeables), i kopiowanie ich za pomocą skrótu klawiszowego z tekstu źródłowego do wykonywanego w danej chwili tłumaczenia. Jest to funkcja bardzo przydatna w wypadku nazw produktów, dat (programy CAT przy okazji konwertują je na inny format), wartości liczbowych itd.

    Wszystkie marki programów CAT posiadają własne moduły zarządzania terminologią lub umożliwiają współpracę z modułami peryferyjnymi – można więc zsynchronizować z takim narzędziem wszelkiego rodzaju słowniki, które podpowiadają prawidłowe tłumaczenia zdefiniowanych pojęć.

    Należy jednak zawsze pamiętać o tym, że nie wszystkie tłumaczenia będą wykonywane za pomocą programów CAT z podobną skutecznością. Używanie jednej pamięci do wszystkich tłumaczeń również może się okazać złym pomysłem. Przykładowo baza tłumaczeniowa, która powstała na podstawie tłumaczenia programów komputerowych, nie przyda się w tłumaczeniach regulaminów sklepów internetowych, a pamięć tłumaczeniowa z zakresu medycyny nie znajdzie zastosowania w lokalizacji oprogramowania i tłumaczenia plików XML, SGML lub HTML.

    Narzędzia CAT opierają się na następujących funkcjach:

    1. Segmentowanie tłumaczonego tekstu, czyli dzielenie go na jednostki (zdania lub fragmenty zdań). Taka forma podziału tekstu znacznie ułatwia i przyspiesza tłumaczenie. Często tekst oryginalny i tekst tłumaczony znajdują się w dwóch sąsiadujących ze sobą okienkach, dzięki czemu tłumacz może na bieżąco kontrolować przebieg procesu tłumaczenia.
    2. Tekst oryginalny i tekst tłumaczony traktowane są jako tzw. jednostka tłumaczeniowa. Jednostki takie są zapisywane w specjalnej bazie i tłumacz może z nich korzystać, wykonując kolejne tłumaczenia o podobnej tematyce.
    3. Korzystanie z tzw. pamięci tłumaczeniowych (są to specjalne pliki), w których przechowywane są jednostki tłumaczeniowe, czyli odpowiadające sobie fragmenty tekstu oryginalnego i przetłumaczonego z dokumentów, które wcześniej zostały przetłumaczone. Dzięki temu tłumacz może w dowolnym momencie korzystać z przetłumaczonych fragmentów (fuzzy matching), co znacznie przyspiesza pracę i zapewnia spójność tłumaczenia.

    Najważniejsze programy CAT to m. in.:

    – Pakiet Trados Studio – jego podstawą jest Translator´s Workbench, program zarządzający TM. W skład pakietu wchodzą ponadto: uniwersalny edytor, zestaw makr do pracy w edytorze MS Word, programy wspomagające tłumaczenie plików w formacie Excel i PowerPoint, program do tworzenia plików TM z wcześniejszych tłumaczeń, narzędzia umożliwiające tłumaczenie plików programów do składu oraz program do zarządzania terminologią niezależny pakiet oprogramowania pozwalający na zakładanie projektów (również z ewidencją zleceniodawców, diagramami Gantta itd.), zarządzanie plikami, pracę we wbudowanym edytorze kompatybilnym m.in. z tłumaczeniem programów komputerowych, plików XML, HTML i DTP, kontrolę jakości (w tym kontrolę pisowni i walidację techniczną), finalizację projektów, zarządzanie bazami tłumaczeniowymi oraz terminologicznymi i wiele więcej.

    Tego oprogramowania nie trzeba przedstawiać chyba żadnemu tłumaczowi. Więcej informacji: https://pl.wikipedia.org/wiki/SDL_Trados_Studio

    – SDLX – obecnie element pakietu Trados, program pracujący z użyciem własnego edytora nie występuje w sprzedaży. Możliwości programu:

    • obsługa wielu formatów (m.in. FrameMaker, Quark, InDesign, XML, SGML, (X)HTML, Illustrator itp.),
    • możliwość wykorzystywania wcześniejszych tłumaczeń poprzez rejestrowanie wykonanych przekładów,
    • tworzenie baz terminologicznych (SDLTM, MDB, TMW, TMX),
    • opcje/filtry Quality Assurance (QA Checker) oraz implementacja poprawek,
    • automatyczne podpowiedzi tłumaczeń w trakcie pracy, ustawienia liczby podpowiedzi i głębokości wyszukiwania,
    • zakładanie projektów tłumaczeniowych, dystrybucja (Trados Studio Professional) i finalizacja,
    • analiza powtarzalności treści, wewnętrzne dopasowania rozmyte, perfect matchcontext match,
    • tworzenie pamięci tłumaczeń z materiałów referencyjnych, baz terminologicznych, glosariuszy.

    – MemoQ nowy, bardzo dobry program, dynamicznie rozwijany, zdobywający coraz większą liczbę zwolenników.

    Oprócz typowych cech programu CAT, takich jak: ułatwione tłumaczenie i weryfikacja tekstu, możliwość korzystania z pamięci tłumaczeń i wcześniej wypracowanych rozwiązań, tworzenie i rozbudowa baz terminologicznych, automatyczne podpowiedzi tłumaczeń, analiza powtarzalności (wraz z analizą jednorodności) tekstu źródłowego, ma zalety szczególne:

    • obsługa formatów plików utworzonych w innych programach CAT (np. TTX TagEditor, Star Transit, SDLXLIFF Trados Studio),
    • łączenie funkcjonalności edytora tekstu z zarządzaniem pamięciami tłumaczeń i bazami terminologicznymi oraz integracja z silnikami przedtłumaczania maszynowego,
    • możliwość tworzenia projektów na serwerze MemoQ i dzielenia się pracą z innymi tłumaczami pracującymi nad projektem.

    – OmegaTjedyne całkowicie bezpłatne narzędzie CAT, dostępne dla większości systemów operacyjnych (program w języku Java). Ma wiele funkcji typowych dla oprogramowania CAT: tworzenie, import, eksport pamięci tłumaczeniowych, dopasowywanie tłumaczeń. Umożliwia również:

    • tłumaczenie wielu plików w różnych formatach jednocześnie,
    • korzystanie naraz z kilku pamięci tłumaczeń i słowników,
    • kompatybilność z innymi narzędziami CAT, np. TRADOS Studio (SDLXLIFF),
    • pracę w różnych systemach operacyjnych.

    Dzięki licznym dodatkom OmegaT można rozbudować o kolejne przydatne funkcje. Interfejs programu jest całkowicie spolszczony.

    – Across – program niedoceniany w naszym kraju, choć godny uwagi, ponieważ:

    • w wersji dla freelancerów jest bezpłatny, można go więc starannie przetestować, poznając zalety programów CAT bez ponoszenia kosztów,
    • może działać w dwóch trybach: jako samodzielny program lokalny lub połączony ze zdalnym serwerem,
    • jest to zintegrowane środowisko pracy z bogatą listą możliwości,
    • zawiera moduły pozwalające na tworzenie bazy Klientów, zarządzanie projektami, tworzenie glosariusza, kontrolę jakości.

    – Matecat – kompatybilny (na chwilę obecną) z 79 formatami plików (od plików MS Office – również odpowiedniki OSX – przez MIF, IDML, XML, aż po pliki lokalizacyjne PO, RESX, TXML i wiele innych – patrz niżej). Jego zalety:

    • jest darmowy i w pełni online (zaleca się używanie Chrome),
    • jest wyposażony w silnik do przedtłumaczania maszynowego,
    • przy odpowiedniej konfiguracji pamięci TM zachowujemy nasze jednostki tłumaczeniowe dla siebie (bez współdzielenia z producentem),
    • umożliwia wgrywanie ZIP-ów i wskazywanie plików z Google Drive,
    • umożliwia podzielenie projektu na kilkoro tłumaczy i ich równoległą pracę na współdzielonych zasobach (TM i TB).

    – Muldrato – w pełni kompatybilny z plikami DWG i DXF, doskonały program do tłumaczenia dokumentacji CAD. Jego zalety:

    • jest autonomiczny i niezależny od systemu CAD – posiadanie AutoCAD czy innych tego typu programów nie jest konieczne do pracy nad tłumaczeniem dokumentacji,
    • pozwala eksportować teksty i automatycznie je optymalizować, analizować czcionki, teksty i rysunki,
    • ma odpowiednie narzędzia i funkcje do tworzenia, edycji i optymalizacji słowników,
    • nie wymaga ręcznego przetwarzania rysunków,
    • wspiera każdy język.

    Zdecydowana większość biur tłumaczeń w Polsce stosuje narzędzia CAT – nie tylko ze względu na skrócenie czasu realizacji czy ograniczenie kosztu tłumaczenia, lecz także dla kontroli QA Checker (Trados Studio), kompatybilności z plikami w formatach DTP (IDML, MIF) i IT (XML, SGML, HTM, HTML, PO, MO, SRT, VTT) oraz rozbudowywania własnej bazy tłumaczeniowej TM. Na rynkach zachodnich prawie wszystkie biura korzystają z co najmniej jednego narzędzia CAT. Biuro Tłumaczeń Translax prowadzi szkolenia z obsługi najważniejszych programów CAT dla tłumaczy i menedżerów projektu. Takie zajęcia pozwalają zapoznać się z możliwościami tych narzędzi, dzięki czemu tłumaczenie nawet trudnych tekstów technicznych będzie przebiegać sprawniej przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej jakości przekładu.

    Który program CAT wybrać?

    Trados Studio posiada około 70% udziałów w rynku. Nie jest to narzędzie idealne, ale zaraz obok MemoQ jedno z najlepszych (choć ostatnio zdania są podzielone). Oba programy są równie kompatybilne (krzyżowo), funkcjonalne i wygodne (według indywidualnych preferencji). Sugerujemy, by przed podjęciem decyzji zapoznać się z wersjami testowymi. Oba programy różnią się tak niewielkimi detalami (przynajmniej w kwestii rezultatów, które uzyskujemy pracując z nimi), że z pewnością każdy z nich sprawdzi się w większości codziennych zadań. Osoby mające jednak inne zdanie mogą wybrać szkolenie z CAT: Trados Studio, Matecat, MemoQ, OmegaT lub Muldrato.

    Przeprowadziliśmy niejedno szkolenie lub/oraz kurs z obsługi Trados Studio, MemoQ, Matecat, OmegaT, InDesign, Framemaker oraz z lokalizacji stron internetowych i oprogramowania. Przeszkoliliśmy m.in.: WSZOP w Katowicach, UAM w Poznaniu, SWPS w Warszawie, LOT, Whirlpool/Indesit, Getresponse, PIBR w Warszawie, SKWP w Warszawie, wielu pracowników biur tłumaczeń oraz dziesiątki freelancerów.

    Na naszym kanale youtube można znaleźć kompletny, darmowy kurs/szkolenie z podstaw obsługi programu Trados Studio: https://bit.ly/szkolenie-trados

    Zapraszamy!

    21
    paź

    DTP w pracy tłumacza

    Doskonale wiemy, że w przypadku wielu tekstów znaczenie ma nie tylko to, jak są przetłumaczone, lecz także – jak wyglądają. Dlatego też w biurze tłumaczeń Translax oferujemy Państwu również usługi związane z DTP.

    Tłumaczenia i DTP

    DTP, czyli Desktop Publishing oznaczają czynności z zakresu prepress mające na celu stworzenie, rozwój i przygotowanie do druku publikacji w formie elektronicznej. Zgodnie z definicją z wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/DTP): termin oznaczający pierwotnie ogół czynności związanych z przygotowaniem na komputerze materiałów, które będą później powielone metodami poligraficznymi. Krócej mówiąc, termin ten oznacza komputerowe przygotowanie publikacji do druku.

    Gdy zaistnieje potrzeba przetłumaczenia publikacji takiej jak ulotka, folder, katalog czy instrukcja obsługi, powinniśmy zadbać o to, żeby tłumaczenie dobrze spełniało swoją funkcję. Aby ulotka ciągle była ulotką, musi być atrakcyjna graficznie. Dlatego też niezbędna staje się współpraca tłumacza z grafikiem i specjalistą DTP. Po przetłumaczeniu tekst zmienia swoją objętość, inaczej wyglądają nagłówki i wyróżnione fragmenty tekstu – tekst inaczej przelewa się w wątkach i łamach. Aby w dalszym ciągu publikacja tworzyła przejrzystą i spójną całość, trzeba na nowo rozplanować położenie tekstu, zadbać o to, by dobrze komponował się z zakotwiczonymi elementami takimi jak tabele, zdjęcia, rysunki itp. Wychodząc naprzeciw Państwa potrzebom, w naszej firmie zadbaliśmy o to, by móc pełnić kompleksowe usługi DTP. Dlatego też zatrudniamy osoby odpowiedzialne za przygotowanie na komputerze materiałów, które można później powielać – w druku, bądź w internecie. W naszej firmie korzystamy z najpopularniejszych programów graficznych, są wśród nich: Adobe InDesign, Adobe FrameMaker (również w strukturze SGML), Adobe PageMaker, QuarkXPress, Adobe Acrobat+Distiller, Adobe Photoshop, Adobe Illustrator, Corel Draw, AutoCAD czy Microsoft Visio.

    Czytaj więcej

    14
    paź

    Jakie konsekwencje mogą mieć błędy w tłumaczeniach i kto za nie odpowiada?

    „Najlepszą pracę dostaje ten, kto może ją wykonać bez zrzucania odpowiedzialności na innych i przychodzenia z usprawiedliwieniami, dlaczego jej nie wykonał” – te słowa, których autorem jest Napoleon Hill, amerykański twórca bestsellerowej pozycji „Myśl i bogać się”, stanowią bardzo dobry wstęp do rozważań na temat konsekwencji pomyłek w przekładzie i tego, kto i jak za nie odpowiada.

    Czym jest odpowiedzialność zawodowa?

    Określenie to odwołuje się do obowiązku ponoszenia konsekwencji za popełnione przewinienia w zakresie wykonywania obowiązków zawodowych. Wobec pracownika mogą zostać zastosowane sankcje (np. majątkowe lub osobiste), których formy definiowane w kodeksie karnym lub cywilnym. Rzeczona odpowiedzialność dotyczy przede wszystkim osób, które wykonują tzw. zawody zaufania publicznego. Pojęcie to nie funkcjonuje w innych krajach europejskich, natomiast w Polsce jest używane na mocy art. 17. Konstytucji z dn. 2 kwietnia 1997 i współistnieje z samorządami zawodowymi. Te z kolei zrzeszają osoby wykonujące określoną profesję, które podlegają także tym samym normom.

    Jakie przepisy regulują odpowiedzialność zawodową tłumacza przysięgłego?

    Także zawód tłumacza przysięgłego objęty jest regulacjami, dotyczącymi popełniania błędów w sztuce i skutkami, jakie są przewidziane za ich zaistnienie. Postępując wbrew zapisom w ustawie o zawodzie tłumacza przysięgłego, podlega się odpowiedzialności dyscyplinarnej. Artykuł 24. tejże ustawy wyjaśnia, że na wniosek wojewody bądź Ministra Sprawiedliwości postępowanie dotyczące osoby wykonującej omawiany zawód wszcząć może Komisja Odpowiedzialności Zawodowej. W przypadku, kiedy tłumacz przysięgły wypełni swoje obowiązki w sposób niedostatecznie staranny lub wadliwy, istnieje możliwość zastosowania w stosunku do niego sankcji o następujących wymiarach:

    1. upomnienie,
    2. nagana,
    3. zawieszenie w wykonywaniu zawodu (od 3 do 12 miesięcy),
    4. całkowite odebranie prawa do wykonywania zawodu wraz z koniecznością przystąpienia na nowo do egzaminu, jednak nie wcześniej, niż po dwóch latach od decyzji Komisji Odpowiedzialności Zawodowej.

    Ponadto przeciwko tłumaczowi przysięgłemu może zostać rozpoczęte postępowanie również w przypadku, gdy nie dostosuje się do obowiązku przyjmowania zleceń od organów administracji publicznej, prokuratury, sądów, czy policji. Ewentualna odmowa musi być spowodowana priorytetowymi okolicznościami.

    Nieco inaczej sytuacja prezentuje się w przypadku tłumacza, który nie ma uprawnień do wykonywania przekładów poświadczonych. Jeżeli błąd w tłumaczeniu, wynikający z winy jego przeoczenia, niedostatecznej wiedzy w danej dziedzinie czy ubytkach w warsztacie doprowadzi do strat finansowych bądź wizerunkowych zleceniodawcy, ten ma prawo wnieść do sądu sprawę o odszkodowanie.

    Polisa OC – zabezpieczenie odpowiedzialności kontraktowej i deliktowej

    Błądzić jest rzeczą ludzką i każdemu zdarzają się pomyłki, także w zakresie pracy zawodowej. Niekiedy mogą one jednak stanowić poważną skazę na karierze, renomie, a przede wszystkim, bardzo obciążyć finansowo. Aby zapewnić sobie większy komfort realizacji zleceń, bez posiadania balastu w postaci obaw o konsekwencje ewentualnych pomyłek, warto pomyśleć o wykupieniu ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Trzeba zadbać, aby uwzględniała ona zarówno kwestie odpowiedzialności kontraktowej, jak i deliktowej.

    Czym się one różnią?

    Odpowiedzialność cywilna kontraktowa odnosi się do zaniechania wykonania zlecenia, bądź zrealizowania go w sposób nieprawidłowy w momencie, kiedy z klientem łączy nas umowa. W przeciwieństwie do odpowiedzialności deliktowej, w tym przypadku zleceniodawca nie musi udowadniać winy i może wystąpić o wypłatę roszczenia z naszego OC. Także gdy tłumaczenie zostało przekazane do wykonania innej osobie, konsekwencje błędów ponosi ten, kto podpisał umowę.

    Natomiast odpowiedzialność cywilna deliktowa regulowana jest przepisami art. 415-449 kodeksu cywilnego, a także przepisami prawa zobowiązań z art. 353-404 kodeksu cywilnego i dotyczy czynu niedozwolonego, którego dopuści się tłumacz. Istotą tego rodzaju odpowiedzialności jest udowodnienie winy oraz wykazanie szkody (niemajątkowej lub majątkowej), a także związku między tymi dwoma czynnikami. Jeśli błędne wykonanie tłumaczenia przyczyniło się do poniesienia szkody przez klienta, jego autor może zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Podobnie w sytuacji, gdy wykonanie zlecenia zostało przez nas przekazane osobie trzeciej. Skutki prawne, jakie wiążą się z odpowiedzialnością cywilną deliktową to, w zależności od wyrządzonej szkody, wypłata odszkodowania, zadośćuczynienia, czy nawet świadczenia rentowego (w przypadku szkód osobowych).

    Mając świadomość, jak duża odpowiedzialność ciąży na osobie wykonującej zawód tłumacza, warto zabezpieczyć się przed opisanymi powyżej, przykrymi konsekwencjami, poprzez wykupienie ubezpieczenia zawodowego OC. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX posiada polisę OC (odpowiedzialność deliktowa oraz kontraktowa) na kwotę 1 000 000 zł (https://translax.eu/dokumenty/#ubezpieczenie-oc).

    BŁĘDY, JAKIE NAJCZĘŚCIEJ POJAWIAJĄ SIĘ W TŁUMACZENIACH

    Istnieją pewne okoliczności, które zaburzają proces przekładu na tyle, że w wykonanym tłumaczeniu pojawiają się błędy. Co ważne, wynikają one nie tylko, jak się powszechnie zakłada, z winy jego autora, ale także np. z niedociągnięć w dokumentacji źródłowej. O jakie konkretnie pomyłki chodzi?

    Najpierw dokonajmy analizy błędów „w sztuce” oraz powodów ich wkradnięcia się do tekstu.

    BŁĘDY TŁUMACZENIA SYNTAGMATYCZNEGO

    Tłumaczenie syntagmatyczne to strategia polegająca na przekładzie pojedynczych struktur wyrazowych, a często także samych słów, poprzez zastępowanie ich odpowiednikami z języka docelowego. Metoda ta pozbawiona jest głębszej analizy tekstu w ujęciu globalnym oraz opiera się często na zastosowaniu pierwszego podanego w słowniku ekwiwalentu wyrazowego, bez uwzględnienia kontekstu. Tego rodzaju błędy wiążą się także z nieznajomością false friends czy użyciem kalek językowych.

    BŁĘDY REALIZACJI TEKSTU DOCELOWEGO

    Tekst lub komunikat zostanie nieprawidłowo zrozumiany, jeśli w procesie przekładu tłumacz nie dostosuje opisywanych realiów do rzeczywistości odbiorców. Dlatego specjalista w tej dziedzinie powinien nie tylko biegle władać wyuczonym językiem, ale znać sytuację historyczną, geograficzną i społeczną danego obszaru językowego.

    BŁĘDY METATRANSLACYJNE

    Przekład tekstu jest procesem kilkuetapowym (analiza i przygotowanie, tłumaczenie, obróbka tekstu, finalizacja). Pominięcie któregoś z tych kroków, czyli droga na skróty, najczęściej prowadzi do wdarcia się do treści przekładu błędów metatranslacyjnych. Wynikają one z nieznajomości zasad i konwencji tłumaczeniowych, a efektem mogą być nieprawidłowo przetłumaczone terminy specjalistyczne czy pomyłki w danych (datach, nazwiskach, statystykach).

    Jednak nie tylko niedociągnięcia w warsztacie językowym tłumacza mogą powodować pomyłki w tłumaczeniu. Ich przyczyną bywa także dostarczenie przez klienta treści, które zawierają:

    • błędy rzeczowe – pomyłki na płaszczyźnie treściowej, które ujmują treści logiki,
    • brak spójnej terminologii – stosowanie różnych wyrazów na nazwanie danego pojęcia, zwłaszcza w tekstach specjalistycznych, może wprowadzać chaos, który doprowadzi do nieodpowiedniego dostosowania terminologii przez tłumacza,
    • brak informacji stylistycznych i glosariusza podczas składania zlecenia – brak doprecyzowania przez klienta konkretnych wytycznych w zakresie stylistycznym oraz pominięcie dołączenia glosariusza, ujednolicającego zawartą w tekście terminologię, może być powodem dłuższego terminu realizacji zlecenia oraz niespójności przetłumaczonej dokumentacji.

    Ryzyko związane z wystąpieniem pomyłek w tłumaczeniu oczywiście można zminimalizować, trzymając się następujących zasad:

    • Wybieraj biura tłumaczeń, które cieszą się renomą

    O rekomendację możesz zapytać znajomych, sprawdzić opinie w Internecie, a także skontaktować się z kilkoma firmami, prosząc o przedstawienie oferty.

    • Do tłumaczenia przekaż tekst w wersji ostatecznej

    Zawsze, jeśli to możliwe, przekazuj tłumaczowi finalną wersję treści. Wprowadzanie poprawek w trakcie procesu przekładu może być przyczyną niespójności, a styl tekstu, a czasem także warstwa merytoryczna, mogą na tym stracić.

    • Jasno określ zakres zlecenia

    Jeśli potrzebujesz przetłumaczyć jedynie określone fragmenty danego tekstu, dokładnie zaznacz, o które chodzi. Pomożesz tym samym skrócić czas realizacji zlecenia oraz zmniejszyć cenę usługi.

    • Dołącz informacje na temat terminologii oraz dodatkowe uwagi

    Jak już zostało wspomniane, teksty specjalistyczne cechują się indywidualną terminologią, nie tylko w zakresie branży, ale czasem także danej firmy. Możesz więc wspomóc proces tłumaczenia i przyspieszyć czas jego realizacji poprzez udostępnienie glosariuszy i dołączenie wszelkich wytycznych „z góry”.

    POPRAWIAĆ, CZY NIE POPRAWIAĆ? – OTO JEST PYTANIE…

    Czy zatem w obliczu napotkanych błędów w tekście źródłowym, tłumacz ma prawo wprowadzić poprawki w treści czy jest to zabronione?

    Jak podaje Kodeks Tłumacza Przysięgłego według opracowania TEPIS, błędy, które nie mają wpływu na treść dokumentu, należy zwyczajnie pomijać. Jeśli zaś w grę wchodzą pomyłki poddające w wątpliwość rozumienie tekstu, informację o nich trzeba zamieścić w adnotacji w przypisie dolnym, na początku dokumentu lub bezpośrednio przy rzeczonym błędzie.

    W tłumaczeniu poświadczonym nie można sobie także pozwolić na poprawianie „literówek” w danych osobowych czy nazwach własnych. Zatem jeśli pan Nowakowski widnieje w dokumencie jako Nowakwski, należy taką formę zostawić w niezmienionej postaci. Jednak także w tym przypadku w nawiasie kwadratowym dopuszczalne jest umieszczenie uwagi o prawdopodobieństwie wystąpienia błędu.

    Zdecydowanie mniej restrykcyjnie wygląda proces przekładu tekstu np. przez tłumacza literackiego. Jeśli napotka on podczas pracy nad treścią błędy, które nie wpływają na jej sens, może je „naprawić” bez konieczności dodawania adnotacji. Należy jednak dokładnie przemyśleć daną kwestię, bo może się okazać, że jest to nie pomyłka, a gra słów czy celowy zabieg językowy. Warto zatem konsultować wprowadzanie poprawek z klientem.

    PROFESJONALNE PODEJŚCIE DO POPEŁNIONYCH BŁĘDÓW

    Jak wiadomo, nad rozlanym mlekiem płakać nie ma sensu. Aby zatem nie tracić czasu w momencie, kiedy błąd jednak wkradnie się do tłumaczenia, należy zastosować odpowiednie regulacje, które zminimalizują szkody zarówno po stronie biura tłumaczeń, jak i klienta. Translax posiada w swoim regulaminie zapis, który głosi, że:

    reklamacje dotyczące tłumaczeń pisemnych zawierających wady w rozumieniu Kodeksu Cywilnego będą poprawiane nieodpłatnie w ciągu roku od chwili dostarczenia Klientowi gotowego tłumaczenia.

    Dodatkowo posiadamy polisę dla biur tłumaczeń, której skan udostępniamy na stronie https://translax.eu/dokumenty/#ubezpieczenie-oc.

    Mamy na uwadze, że pomyłki mogą się zdarzyć każdemu, ale także zdajemy sobie sprawę, że nie tylko do świadczonych usług, ale też do poprawiania błędów i minimalizacji ich ewentualnych następstw należy wykazywać profesjonalne podejście. Dodatkowo każda reklamacja jest rejestrowana w wewnętrznym wykazie działań niepożądanych.

    30
    sie

    Tłumaczenie maszynowe – wady i zalety

    Rozwój językoznawstwa komputerowego sprawia, że tłumaczenie maszynowe wykonywane przez algorytmy jest coraz doskonalsze. Czy to oznacza, że może zastąpić tłumacza? Niestety lub na szczęście – nie zawsze. Sprawdź, jakie są wady i zalety tłumaczenia maszynowego i dowiedz się, kiedy warto, a kiedy nie warto z niego korzystać.  

    Co to jest tłumaczenie maszynowe? Definicja i rodzaje

    Tłumaczenie maszynowe (ang. Machine Translation), zwane też automatycznym, jest wykonywane w całości przez oprogramowanie komputerowe, bez ingerencji człowieka. Powstaje przy użyciu: 

    • specjalistycznych algorytmów językowych, 
    • zestawów reguł gramatycznych,
    • zbioru dostępnych przekładów (tzw. korpus tłumaczeniowy). 

    Tłumaczenie automatyczne może odbywać się na kilka sposobów, w zależności od rodzaju systemu. Dla przykładu, translacja bezpośrednia polega na przełożeniu znaczenia pojedynczych słów (np. w zdaniu: To jest dom każdy wyraz zostaje niezależnie przetłumaczony na język docelowy). 

    Metoda międzyjęzykowa z kolei opiera się na tłumaczeniu tekstu źródłowego w dwóch etapach. Najpierw tłumaczy się na język uniwersalny (tzw. interlinguę). Jest to sztuczny, międzynarodowy język pomocniczy, który łączy słownictwo romańskie z łatwą, regularną gramatyką. Dopiero tak powstały tekst tłumaczy się na język docelowy. 

    Obecnie najbardziej rozwiniętym i precyzyjnym systemem jest neuronowe tłumaczenie maszynowe, które uczy się na podstawie wcześniej wykonanych przekładów. Sposób ten wyparł statystyczne tłumaczenie maszynowe

    Więcej informacji na temat rodzajów tłumaczenia maszynowego znajdziesz tutaj.

    Tłumaczenie maszynowe – czy warto?

    Choć tłumaczenia maszynowe są coraz dokładniejsze i działają szybciej niż człowiek, wciąż nie mogą dorównać profesjonalnemu tłumaczowi. Jako biuro tłumaczeń przeprowadzające audyty tłumaczeń wciąż dostajemy do poprawy teksty, które zostały przetłumaczone właśnie tą metodą. Doskonale więc zdajemy sobie sprawę z tego, jak wadliwe bywają takie przekłady.

    Przekład automatyczny najczęściej nie jest dokładny, może też zawierać błędy albo nie oddawać w pełni sensu tekstu źródłowego. Nawet najbardziej zaawansowane algorytmy nie są wyczulone na niuanse językowe – dosłownie odczytują metafory, nie zawsze rozumieją wieloznaczności, brakuje im językowego wyczucia oraz intuicji. Wniosek jest prosty: żaden komputer nie zapewni jakości, która nie wymagałaby interwencji profesjonalisty. 

    Przykładem absurdalnych (a zarazem opłakanych w skutkach) błędów jest tłumaczenie na język węgierski wykonane przez Google Translate – czołowego dostawcy tłumaczeń maszynowych. Tekst źródłowy „Niegazowane” Google tłumaczy jako „Nem szénsavas”, co oznacza „Niegazowany/Niegazowana/Niegazowane” (język węgierski jest niefleksyjny). Natomiast tłumaczenie słowa „niegazowane” (zgadza się! zmieniono tylko wielkość litery!) tłumaczone jest tak: „még mindig”, co oznacza „wciąż/jeszcze/nadal”.

    Idąc dalej, angielski zwrot „we’ve been blown away” często jest tłumaczony jako „zostaliśmy zdmuchnięci” – i to przez najlepsze maszyny! Ponadto niewłaściwie postawiony przecinek lub literówka w tekście źródłowym może wywieść automatycznego tłumacza na manowce. Tego typu błędy potrafią wygenerować rezultaty zupełnie sprzeczne z intencją autora, co oczywiście nie będzie miało miejsca w momencie, gdy tłumaczenie przygotowuje wykwalifikowany człowiek.

    Co więcej, niektóre programy wykonujące tłumaczenia maszynowe przechowują przekłady w swoich bazach danych. Nie można ich więc stosować w przypadku poufnych treści. To właśnie między innymi ze względu na bezpieczeństwo danych klientów nasze biuro nie używa systemów Machine Translation i korzysta wyłącznie z pracy doświadczonych tłumaczy. 

    Tłumaczenie maszynowe – kiedy warto? 

    Szereg wad nie oznacza, że tłumaczenie maszynowe nie ma żadnych zalet. Przede wszystkim pozwala ono zaoszczędzić czas i pieniądze. Za jego pomocą w krótkim czasie i niewielkim kosztem da się przełożyć bardzo dużą ilość tekstu. Oparte na Machine Translation programy działają błyskawicznie, a ich obsługa jest łatwa i intuicyjna.

    Tłumaczenie automatyczne można więc z powodzeniem stosować w sytuacjach, w których akceptowane są ograniczenia i niedokładność. Może być ono bardzo pomocne w ogólnym zrozumieniu sensu treści. Znakomicie sprawdzi się więc w celach prywatnych, np. do komunikacji w podróży zagranicznej albo tłumaczenia artykułu na stronie internetowej. 

    Kiedy tłumaczenie maszynowe to zły pomysł? 

    Obecnie w branży translatorskiej rozwija się trend łączenia pracy tłumacza i maszyny. Przyspiesza to realizację przekładów prostych, powtarzalnych tekstów. Jednak w sytuacji, kiedy jest potrzebne wnikliwe zrozumienie tekstu, jego intencji i celu, często skuteczniej jest bezpośrednio tłumaczyć tekst źródłowy.

    Dlatego też przekład bardziej wymagających treści najlepiej od razu zlecić profesjonalnemu tłumaczowi. Dotyczy to między innymi dzieł artystycznych i poetyckich, np. powieści, tekstów piosenek, wierszy. Ich tłumaczenie nie może się bowiem obyć bez znajomości kulturowego i historycznego kontekstu, właściwej interpretacji i językowej wrażliwości, których brakuje sztucznej inteligencji. 

    Maszynowe tłumaczenie nie sprawdzi się również w przypadku materiałów biznesowych, sprzedażowych i marketingowych (które z zasady wymagają bardziej kreatywnego podejścia i wyczucia). Ich głównym celem jest w końcu budowanie relacji z potencjalnym klientem. Niedokładny przekaz oferty firmowej rodzi nieufność i świadczy o braku profesjonalizmu. Tłumaczenie automatyczne nie nadaje się również w przypadku tekstów branżowych i technicznych – algorytm może nie poradzić sobie ze specjalistycznym słownictwem. 

    Największym wyzwaniem tłumaczeń maszynowych są tzw. stringi, czyli pojedyncze słowa lub frazy używane w przypadku tłumaczenia lub lokalizacji oprogramowania komputerowego. Tłumaczenie wyrwanych z kontekstu zbiorów złożonych ze specjalistycznych zwrotów wymaga wielu konsultacji z klientem, zebrania materiałów referencyjnych, dostępu demo do oprogramowania, znalezienia w sieci dodatkowych informacji, aby zrozumieć jego działanie… Maszyna tego nie uczyni, a jedynie przetłumaczy słowa w najlepszy, swoim zdaniem, sposób. 

    Powyżej widzimy słowo „aligner”, które może być przełożone na wiele sposobów. Automat wybierze pierwsze, jej zdaniem, pasujące tłumaczenie i będzie je (w najlepszym wypadku) spójnie stosować do końca pliku. Oczywiście, maszyna nie skonsultuje się z klientem, aby sprawdzić, czy wybrała właściwy wariant. 

    Problem ten dotyczy również branży e-commerce, gdzie mamy do czynienia z lokalizacją oprogramowania i systemów oraz software house, czyli twórców oprogramowania dedykowanego. Podobnie jest w przypadku branży technicznej, w której tłumaczy się dużo rysunków z AutoCAD lub schematów elektrycznych i całych dokumentacji techniczno-rozruchowych. Bazują one (w pewnym stopniu) na dokumentach dostarczonych przez poddostawców komponentów, a ich jakość wejściowa nierzadko wymaga doprecyzowania, co autor miał na myśli. Rozwiązania maszynowe nie wykażą się proaktywnością, a w razie wątpliwości nie poproszą o dodatkowe wskazówki.

    Podsumowując, maszyna jest w stanie rozpoznać kontekst, czyli zrozumieć, że dane słowo otoczone słowami należy przetłumaczyć inaczej niż wtedy, gdy jest w towarzystwie innych wyrazów. Nie rozumie jednak, że tłumaczenie niektórych dokumentów wymaga specjalnego podejścia. Sztuczna inteligencja nie wie na przykład, że tłumaczenie tekstów z branży spożywczej wymaga zastosowania formuł i reguł z rozporządzeń prawa żywnościowego, a słowo „About” na stronie internetowej lub w programie oznacza „O nas”, a nie „Około”.

    Tłumaczenie maszynowe – trendy branżowe

    Wiele źródeł, między innymi artykuł tcworld, sugeruje że biura tłumaczeń oraz tłumacze powinni dostosowywać się do nadchodzących zmian w branży, jakimi są sieci neuronowe oraz podpięte pod nie systemy automatyzujące. Czy powinniśmy jednak w pełni ufać automatom? Czy maszyny nie potrzebują operatorów, a ramiona robotyczne programistów? W końcu nawet autopilot Tesli nie jest nieomylny i także tak nowoczesnym autom zdarzają się wypadki.

    Tłumaczenia maszynowe prawdopodobnie zostaną z nami na dłużej, ale każdy projekt tłumaczony w ten sposób powinien być dobrze przemyślany (przynajmniej w modelu micro-SWOT). Przekład automatyczny przyjdzie z odsieczą w przypadku bardzo specyficznych potrzeb: 

    • odpowiedniej tematyki
    • odpowiedniego korpusu tłumaczeniowego (danych z bazy poprzednich tłumaczeń)
    • dużego wolumenu treści przy krótkim terminie realizacji
    • odpowiedniego zespołu korektorów MTPE oraz ekspertów MT (ds. tłumaczeń maszynowych). 

    Przed rozpoczęciem projektu należy więc przeanalizować wszelkie za i przeciw oraz zastosować właściwe podejście i procesy. 

    Tłumaczenie maszynowe – wybieraj świadomie

    Tłumaczenie automatyczne zyskuje na popularności. W większości przypadków wciąż bardziej opłaca się jednak skorzystać z doświadczenia i wiedzy tłumacza. Tylko zlecenie tłumaczenia profesjonaliście daje gwarancję wysokiej jakości przekładu z zachowaniem odpowiedniego stylu i kontekstu. Takie tłumaczenie nie wymaga też dodatkowej weryfikacji i korekty, co – wbrew pozorom – może przełożyć się na szybsze i tańsze wykonanie przekładu. Dlatego przed podjęciem decyzji o sposobie tłumaczenia weź pod uwagę charakter, cel i przeznaczenie tekstu. Pozwoli to uzyskać oczekiwaną jakość translacji i uniknąć katastrofalnych skutków błędnego tłumaczenia. 

    Szukasz partnera, który szybko dostarczy Ci doskonale przetłumaczone teksty? Skontaktuj się z nami. Wszystkie nasze treści są tłumaczone przez specjalistów, a nie maszyny – gwarantujemy poprawność przy szybkim czasie realizacji.