Biuro tłumaczeń translax – tłumaczenia dla firm
Pewnego dnia sprawdzałem status przesyłki, którą zamówiłem przez Internet. Po drodze coś musiało się stać, czas mijał, a przesyłka nie przychodziła. Moje zamówienie zostało zignorowane albo – zwyczajnie rzecz ujmując – ktoś zawalił przy jego realizacji. W rezultacie przesyłka nie nadeszła w spodziewanym terminie. A więc zdecydowałem się zadzwonić. Dzwoniłem w kółko i na okrągło, lecz po drugiej stronie nikt nie odbierał. Kiedy po ośmiu telefonach nareszcie przedarłem się do obsługi klienta, miła pani próbowała mi pomóc, lecz nikt nigdy tak naprawdę nie wyjaśnił, co się stało. A wystarczyło jedno słowo – „przepraszam”. Gdyby to słowo padło, firma nie straciłaby klienta.
W 2013 roku 62% konsumentów rezygnowało z usług firm ze względu na słabą obsługę klienta.
Przepraszaj. Niezależnie od wykonywanej pracy, wszyscy czasem popełniają błędy. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi (oczywiście maszyny też nie są niezawodne!), a kiedy coś zawalimy, najlepszą rzeczą jest rozpoznać błąd i przyznać, że problem zaistniał. Następnie można przystąpić do prób znalezienia rozwiązania.
W świecie obsługi klienta, a także w świecie tłumaczeń, wiele rzeczy jest zależnych od punktu widzenia. Czasem los tekstu, jego akceptacja albo odrzucenie, zależy od osobistych preferencji osób decyzyjnych – dotyczy to zwłaszcza tekstów kreatywnych. Dla wielu firm tłumaczeniowych, problemy może stwarzać także duża liczba obsługiwanych projektów. Żeby temu zapobiec, należy wybierać firmy z dużym doświadczeniem, a przede wszystkich, stosujące wysokie standardy tłumaczeń.
Wysokie standardy pozwalają rozpoznać sytuację, w której pojawia się problem wymagający rozwiązania.
Świadcząc usługi, jako firma tłumaczeniowa, organizacja, czy inny wykonawca, można natrafić na problemy i popełnić błędy. Jedyną właściwą rzeczą w takim wypadku jest użyć słowa, bez którego nie można budować partnerstwa w biznesie. Oczywiście lepiej, żeby nie musieć go używać, ale prawdziwi partnerzy nie usiłują się zwodzić i okłamywać. Tak postępują najlepsi w zakresie obsługi klienta.
Translacja (tłumaczenie), cieszy się ogromną popularnością, jeśli chodzi o preferencje klientów firm tłumaczeniowych. Ilekroć chcemy dokonać przekładu, mówimy właśnie o tłumaczeniu, zupełnie zapominając, czym jest transkreacja. Trzeba przyznać, że samo słowo brzmi dość obco. Nigdy nie słyszeliśmy o agencjach transkeacyjnych. Trudno nam wyobrazić sobie, że ktoś może określać się mianem transkreatora.
Tymczasem, pozostająca w cieniu popularnej siostry, transkreacja jest prawdziwym diamentem branży tłumaczeniowej. Wymaga zupełnie innego zestawu umiejętności, niż zwyczajne tłumaczenie. Jest połączeniem ogromnej kreatywności, świetnej znajomości języków, a także znajomości najdrobniejszych niuansów i związanych z nimi realiów kulturowych, które dotyczą tłumaczonego tekstu.
By zajmować się transkreacją nie wystarczy dobra, a nawet bardzo dobra znajomość języka obcego. Zgodnie z najwyższymi standardami, jakich można przestrzegać przy dokonywaniu przekładu, tłumacze powinni ograniczyć się tylko do tłumaczenia na język rodzimy, nawet jeśli językiem obcym operują na poziomie mistrzowskim. Oczywiście jest to wizja utopijna, jednakże tylko wtedy można zbliżyć się do osiągnięcia pewności, że wszystkie językowe niuanse nie zostaną zagubione w tłumaczeniu.
No właśnie, czym jest to coś, co czasem gdzieś się zapodziewa i gubi w tłumaczeniu? A raczej, czego brakuje tłumaczeniom, które nie sprostały wymaganiom klienta, choć na pozór wydają się bezbłędne? Tym czymś bardzo często jest niewłaściwe podejście do przekładu. Niektóre teksty nie powinny być zwyczajnie tłumaczone, powinny za to być napisane od nowa, z zachowaniem zamiarów autora, stylu, tonu i kontekstu. Tym właśnie zajmuje się transkreacja. W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że zwyczajnemu tłumaczeniu bliżej do dosłownego przekładu na wzór tłumaczeń maszynowych (np. przy użyciu Google Translator), tymczasem transkreacja to tworzenie nowego tekstu od podstaw w celu wywołania w odbiorcy przekładu tych samych emocji, które były przewidziane dla odbiorcy oryginału. Na najprostszym poziomie praca transkreatora, czy może raczej tłumacza zajmującego się transkreacją, polega więc na:

Pierwotnie termin transkreacja był używany przez fachowców od reklamy i marketingu, którzy usiłowali zachować znaczenie treści tłumaczonej z jednego języka na inny. Dzisiaj to pojęcie rozprzestrzeniło się wśród osób zawodowo zajmujących się tłumaczeniami tj.: wśród project managerów, tłumaczy i korektorów. Celem transkreacji wciąż pozostaje wzbudzenie w odbiorcy tych samych emocji i oddanie kontekstu znaczeniowego, które przeznaczył dla odbiorcy autor oryginalnego tekstu. Zwiększył się jednak zasięg transkreacji, która, oprócz reklamy i marketingu, obejmuje także wszelkie teksty związane ze sztuką i kreatywnością. Transkreacji podlegają więc grafiki, nagrania audio i video, gry komputerowe, strony internetowe i wiele, wiele innych.
Wielu tłumaczy posiada umiejętności w różnych specjalistycznych dziedzinach, takich jak finanse, inżynieria, technika, czy prawo. Oznacza to, że są właściwymi osobami, by tłumaczyć dokumenty powiązane z tymi branżami, ponieważ niejednokrotnie wysoce specjalistyczna terminologia uniemożliwi innym tłumaczom pełne zrozumienie tekstu.
Z kolei inni tłumacze lepiej odnajdują się w obszarze tak zwanego „creative writing”, czyli pisania wymagającego kreatywności. Z tego powodu są zatrudniani przez firmy tłumaczeniowe przy projektach dotyczących marketingu, reklamy i branży rozrywkowej.
W przypadku zleceń wymagających szczególnej kreatywności, musimy pójść o krok dalej. Wtedy zaczynamy mówić o transkreacji. Osoba zajmująca się transkreacją musi niezwykle dobrze orientować się w kulturze obu krajów, zarówno kraju, z którego pochodzi oryginalny produkt, jak i tego, na rynek którego tłumaczy. Tylko w ten sposób, będzie w stanie:
Bo jeśli chodzi o sztukę, wiele może skrywać się między wierszami i tylko niektóre osoby są w stanie dostrzec te – dla większości niewidzialne – znaczenia
Bo tekst wiosny znaczony jest cały w domyślnikach, w niedomówieniach, w elipsach, wykropkowany bez liter w pustym błękicie, i w wolne luki między sylabami ptaki wstawiają kapryśnie swe domysły i swe odgadnienia.” – Brunon Schulz, „Sanatorium pod Klepsydrą”.
Ale niech nie zwiedzie nas pojawienie się tutaj słów wielkiego klasyka. Transkreacja nie znajduje zastosowania tylko w sztuce wysokich lotów.
Wyobraźmy sobie, że pracujemy dla firmy, która chce umieścić na rynku nowym produkt bądź usługę i zleciła nam zadanie napisania tekstu reklamowego, w taki sposób, że nie tylko przedstawimy ów produkt bądź usługę, ale też tchniemy weń życie i obdarzymy dużą siłą oddziaływania. Naszym celem będzie zaintrygowanie potencjalnego klienta, oczarowanie go i ostatecznie zachęcenie do kupna. To właśnie takie działanie określamy terminem: „copywriting”.
Ale co, jeśli zostaniemy poproszeni o przekład istniejącego tekstu reklamowego z języka obcego na rodzimy? Właśnie tutaj powinniśmy zacząć myśleć o transkreacji, która jest procesem wymagającym całkowicie innego podejścia niż zwykłe tłumaczenie.
Jeśli chodzi o tłumaczenie, można je opisać przymiotnikami takimi jak: „wierne”, czy „dokładne”. Używamy ich, by opisać jakość. Z kolei o przekładzie, który poddaliśmy procesowi transkreacji, powiemy: „kreatywny”, „oryginalny”, „śmiały”. Tłumaczeniem zazwyczaj zajmuje się jedna osoba (czasem dwie, jeśli chcemy wykonać korektę), podczas gdy transkreacja to proces, w który zazwyczaj angażuje się drużynę – jej zadaniem jest opracowanie strategii przekładu i ciągła komunikacja z klientem w celu stworzenia tłumaczenia, które będzie odpowiadało jego potrzebom.
Poprawność gramatyczna jest kluczowym elementem tłumaczenia. Nigdy nie należy zostawiać miejsca na możliwość popełnienia błędu, dlatego też tłumacze zawsze powinni tłumaczyć na swój rodzimy język. Jeśli nie jest to możliwe, najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest korekta native speakera, czyli osoby posługującej się językiem źródłowym, jako językiem rodzimym. Jednakże nawet opanowanie języka na poziomie mistrzowskim i dokonywanie przekładu na język rodzimy nie jest jedynym warunkiem, który należy spełnić, by zajmować się transkreacją. Konieczne jest tutaj posiadanie wysokich kwalifikacji, jeśli chodzi o pewnego rodzaju zręczność językową i twórczą. Przykładowo, niejednokrotnie transkreacja będzie wymagała oddania zabawnej gry słów – w takim wypadku należy wymyślić żart zrozumiały dla odbiorcy i zachować przy tym charakter oryginału.
Trudno wyobrazić sobie, by swego czasu popularny w naszym kraju „Shrek”, osiągnął taki sukces bez genialnej transkreacji.
Ten film animowany to doskonały przykład, jak oddać ducha oryginału i jednocześnie wpisać się w gust odbiorcy przekładu. „Swojskość” wypowiedzi Osła i ogra jak najbardziej trafiła do polskiego odbiorcy.
Można tutaj zadać sobie pytanie, dlaczego firmy w ogóle decydują się na transkreację; czy nie wystarczy zespół copywriterów, którzy stworzą produkt od zera? Otóż większość klientów pragnie zachować charakter oryginału, co wymaga kogoś, kto posiada dużą znajomość języka źródłowego. Ktoś taki wie, dlaczego określone elementy produktu (określone gry słów, gagi itd.) działają i odnoszą określony skutek. Ktoś taki, osoba będąca połączeniem tłumacza i copywritera, może stworzyć produkt zlokalizowany na potrzeby nowego rynku.
Transkreacja nie jest wykorzystywana w celu powiedzenia tej samej rzeczy w innym języku. Prawda jest taka, że często nie jest to w ogóle możliwe. Celem transkreacji jest otrzymanie tej samej reakcji, którą wzbudza oryginalny produkt. Czasem zwykłe tłumaczenie nie jest w stanie osiągnąć tego celu.
Transkreacja znajduje wiele zastosowań w lokalizacji produktów, czyli dostosowaniu ich do określonego rynku. Z tego powodu osoba zajmująca się transkreacją, musi posiadać zespół cech świadczących o kompetencji kulturowej. Cechy te oznaczają umiejętność zachowania się w sposób odpowiedni dla danej kultury, posiadanie znajomości ważnych dla tej kultury wartości, a także pragmatyczną wiedzę o społeczeństwie i społecznych niuansach. Ten zespół cech i wiedza umożliwiają całościowe zrozumienie przekładanego tekstu, a także ułatwiają odpowiednie przekazanie treści przeznaczonych dla odbiorcy. Niejednokrotnie to właśnie osoba zajmująca się transkreacją musi zwracać klientowi uwagę na takie szczegóły jak nieodpowiednie gesty postaci występujących w produkcie (czy będzie to gra komputerowa, film, czy animacja) – szczególnie kraje europejskie są wyczulone na gesty przypominające nazistowski salut.
Znajomość kultury umożliwia właściwe określenie tolerowanego poziomu takich elementów jak przemoc, czy seks (mowa tutaj głównie o grach komputerowych). Te dwa elementy są dopuszczalne w różnych ilościach, jeśli chodzi o poszczególne kraje. Przykładowo: w Niemczech przemoc jest tak niepożądana we wszelkiego rodzaju mediach, że w historii tego kraju zdarzyły się już przypadki cenzury poszczególnych gier. Dochodziło od kuriozalnych z punktu widzenia graczy, ingerencji w kod źródłowy gry, przez co postaci, do których gracz strzelał ostrą amunicją, nie umierały, lecz zasypiały. Z kolei w Stanach Zjednoczonych przemoc jest tolerowana w o wiele większym stopniu, niż erotyka.
Należy więc posiadać dogłębną znajomość tła kulturowego, wykazać się uwagą i wrażliwością.
Profesjonaliści w fachu transkreacji muszą posiadać wiedzę nie tylko o języku, ale także o kulturze. Muszą brać udział w nieprzerwanym procesie nauki i nadążać za wydarzeniami w danym kraju, a wszystko to, by zachować wrażliwość na określone słowa, frazy i metody wyrażania się. Celem jest oczywiście także uniknięcie wpadek. Wszyscy znamy przykłady niefortunnych sformułowań, które, choć nie są błędne, to wzbudzają w odbiorcy określone konotacje. Z pewnością marka OSRAM nie wzbudza tych konotacji intencjonalnie, możemy być pewni, że nie takie było założenie właścicieli, gdy instalowali swoje żarówki na polskim rynku.
Osoba zajmująca się transkreacją powinna także mieszkać w kraju, w którym mówi się językiem docelowym. Dzięki temu ma nieprzerwany dostęp do języka, ale także do panujących aktualnie trendów i posiada wiedzę o tym, co jest ważne dla odbiorców, co ich smuci, a co śmieszy. Podobna zasada dotyczy znajomości grup docelowych, do których skierowany jest tłumaczony produkt lub usługa. Należy posiadać jak najwięcej informacji o życiu danej grupy, by móc do niej w efektywny sposób dotrzeć. Poza zdolnościami językowymi, wiedzą na temat kultur, znajomością danej materii i wysokimi umiejętnościami pisarskimi, umiejętność przekonania grupy docelowej jest jednym z głównych warunków, które musi spełnić osoba chcąca zajmować się transkreacją.
Mimo wyłożonej teorii trudno jednoznacznie określić granicę przebiegającą między tłumaczeniem a transkreacją. Nie jest to kwestia zero-jedynkowa. Tłumaczenia często zawierają elementy transkreacji w różnym natężeniu, zaś wybór między jednym a drugim odbywa się na poziomie poszczególnych zdań i zależy od decyzji tłumacza. Doświadczeni tłumacze wiedzą, kiedy pozostać wiernym źródłu na poziomie dosłownym, a kiedy stworzyć własną interpretację tekstu. Ten drugi wybór zachodzi częściej podczas tłumaczeń tekstów z dziedziny marketingu i rozrywki. Trudno wskazać wyższość jednego procesu nad drugim: mają one po prostu inne zastosowanie.
W teorii można jednak wskazać podstawowe różnice między tłumaczeniem a transkreacją.
| Tłumaczenie | Transkreacja | |
| Struktura | Identyczna jak oryginalny tekst | Dopuszczalne są zmiany w oryginalnej strukturze |
| Styl | Taki sam jak w oryginale | Przystosowany do grupy docelowej |
| Informacja | Dokładne odzwierciedlenie oryginału | Zmiany pewnych elementów są możliwe, pod warunkiem, że tekst wywiera to samo wrażenie co oryginał |
| Wrażenie wywierane na odbiorcy | Tekst poprawny, lecz brak w nim żywiołowości | Tekst dostosowany do konkretnego odbiorcy, pełen zrozumiałych odniesień |
| Rodzaj tekstu | Prawne, medyczne, techniczne itp. | Teksty wymagające dużej kreatywności: opisy produktów, filmy, gry |
Biuro tłumaczeń Translax korzysta z wiedzy i umiejętności wyspecjalizowanych tłumaczy posiadających wieloletnie doświadczenie w określonych dziedzinach technicznych, finansowych, medycznych i prawnych. Jednocześnie do państwa dyspozycji pozostają tłumacze z doświadczeniem w tworzeniu własnych tekstów, zdolni podjąć się transkreacji – wyspecjalizowani w obszarze literatury, mediów, rozrywki i marketingu.
Chociaż transkreacja w dużym stopniu opiera się na zdolności kreatywnego pisania, to istnieją zasadnicze różnice, między tymi dwoma pojęciami. Poniżej znajduje się krótkie zestawienie.
Transkreacja pełni inną rolę niż zwykłe tłumaczenie czy copywriting. Jest połączeniem obu tych pojęć, a jednocześnie czymś więcej – oryginalną jakością, która wypełnia usługową lukę. Dobrze jest wiedzieć o istnieniu tej alternatywy. Zwłaszcza klienci, którzy obawiają się, że ich specyficzny, kreatywny tekst straci na tłumaczeniu, powinni zdecydować się na usługi transkreacyjne. W ten sposób mogą zyskać świadomość, że ich produkt w sposób bezpieczny zostanie zlokalizowany na rynku zagranicznym.
Art. 577 § 1 k.c., jeśli kupujący otrzymał od sprzedawcy dokument gwarancyjny, uważa się, że wystawca dokumentu (gwarant) jest obowiązany do usunięcia wady fizycznej rzeczy lub do dostarczenia rzeczy wolnej od wad, jeżeli wady te ujawnią się w ciągu terminu określonego w gwarancji. Jeżeli gwarancja nie wskazuje tego terminu, to wynosi on jeden rok licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana.
Jeśli w ciągu roku od otrzymania tłumaczenia Klient stwierdzi występowanie wad w tłumaczeniu, poprawimy je bez dodatkowych kosztów.
Na życzenie Klienta każde tłumaczenie przechodzi przez redakcję, korektę językową oraz korektę techniczną. Dodatkowo istnieje możliwość wykonania korekty przez drugiego native speakera, lokalizacji, czyli dostosowanie tłumaczonego tekstu do warunków lokalnych danego kraju oraz audyt wcześniej wykonanych tłumaczeń.
Polityka jakości Biura Tłumaczeń Translax opiera się na następujących zasadach:

Przygotowujemy wiążącą ofertę cenowo-terminową na podstawie materiałów źródłowych. Część biur tłumaczeń rozlicza się na podstawie tekstu docelowego, co może zwiększyć koszt usługi nawet o 40% w przypadku tłumaczenia np. z języka angielskiego na język rosyjski. W przypadku podpisania umowy o stałej współpracy, cennik negocjowany jest indywidualnie i obowiązuje przez cały okres współpracy niezależnie od inflacji, czy sytuacji na rynku.
Na życzenie Klientów możemy nie tylko zobowiązać się standardową lub niestandardową klauzulą o zachowaniu poufności, lecz dodatkowo przesyłać do wglądu treść i warunki umów o zachowaniu poufności, które zawarliśmy z naszymi pracownikami, współpracownikami i wykonawcami. Nasze biuro posiada niezbędne zaplecze, zapewniające ograniczony dostęp do informacji – system alarmowy, bezpieczny serwer lokalny oraz kopię RAID 1+1 w innej lokalizacji oraz zabezpieczenia sieci komputerowej.
Posiadamy polisę ubezpieczeniową od odpowiedzialności cywilnej dla biur tłumaczeń na kwotę 1 000 000 zł. Na życzenie przesyłamy skan aktualnej polisy OC do wglądu.
Odwieczny konflikt między zwolennikami filmów z dubbingiem, a fanami filmów z napisami chyba nigdy na dobre nie zostanie rozwiązany. Nie da się jednak ukryć, że ci drudzy są w lepszej sytuacji – w kinach wszystkie filmy są z napisami, a dubbing generalnie zarezerwowany jest dla filmów animowanych lub dla dzieci. Czasami dopiero po kilku latach ten sam film dostępny jest zarówno w wersji z napisami, jak z dubbingiem. Skąd wziął się prymat filmów z napisami i jak wygląda rynek tłumaczeń?
Tłumaczenia dzielą się na dwa rodzaje – profesjonalne i amatorskie. Oglądając filmy na platformach filmowych bardzo często możemy dostrzec błędy ortograficzne lub stylistyczne. Oczywiste jest, że takie tłumaczenie nie zostało wykonane przez absolwenta wyższej szkoły filmowej, a co najwyżej studenta. Oprócz tego istnieje stały podział na tłumaczenie filmów związane ze stworzeniem napisów oraz nagraniem dubbingu. Dubbing jest bez wątpienia bardziej skomplikowany niż napisy do filmów – jest tożsamy z nagraniem nowej ścieżki dźwiękowej do filmu, co z kolei oznacza wyższe kwoty całego przedsięwzięcia.
Praca tłumacza tekstów kultury, niezależnie czy jest to książka, czy film, nie należy do łatwych. Oprócz perfekcyjnej znajomości języka obcego należy również orientować się w historii kultury, bez trudu odnajdywać powiązania i zależności intertekstualne, a czasami wykazać się własną artystyczną inicjatywą. Tłumacz filmów jest również pod stałą presją związaną z surową oceną jego pracy przez tysiące lub miliony osób oglądających film, czasami należący do ich ulubionego, świętego niemal gatunku czy reżysera.
Wystarczy przypomnieć sobie, ile kontrowersji wywołało przetłumaczenie tytułu Dirty Dancing na Wirujący Seks.
Tłumacz, na którego spadają gromy krytyki musi być bardzo odporny psychicznie. Z drugiej strony satysfakcja z wykonanej pracy, przyjemność związana z oglądaniem filmów może rekompensować wszystkie trudy.
Znajomość języka angielskiego wciąż nie jest powszechna, a umiejętność rozumienia ze słuchu jest jedną z najtrudniejszych, więc nawet zdane certyfikaty językowe nie gwarantują pełnego zrozumienia sensu poszczególnych zdań w filmie. Poza tym, choć amerykańska kinematografia wciąż dominuje, to dobrze mają się również filmy francuskie, czeskie czy skandynawskie. Co ciekawe, w kilku europejskich krajach znajomość języka angielskiego jest tak powszechna, że rynek tłumaczenia angielskich i amerykańskich filmów właściwie nie istnieje. Należą do nich państwa skandynawskie – Szwecja, Norwegia i Finlandia. Złośliwi twierdzą, że ojczysty język w tych państwach jest tak trudny w wymowie, że nie chodzi tu o świetny system szkolnictwa i ambicje młodych Skandynawów, a fakt, że zwyczajnie wolą oni używać łatwiejszego w wymowie i gramatyce angielskiego. Jeśli lekcje języka angielskiego w polskich szkołach będą wyglądać tak, jak obecnie, to tłumacze amerykańskich filmów nie muszą bać się o pracę – na pewno nie prędko jej zabraknie.
Okazjonalne „wpadki” z pewnością zdarzają się każdemu usługodawcy, bez względu na branżę czy dotychczasową jakość obsługi, i nie jest to powodem, by kończyć współpracę. Podstawą jest wzajemne zrozumienie. Skoro tak, to kiedy można uznać, że starczy już rozczarowań?
Jakie znaki świadczą o tym, że czas poszukać nowej firmy?
Czy dzwoniąc do działu obsługi klienta, za każdym razem słyszysz w słuchawce głos innej osoby? Pierwszym powodem do niepokoju może być duża rotacja na stanowiskach. Trzeba pamiętać, że jest to normalne, w przypadku, gdy nie przybiera zbyt dużych rozmiarów. Jeśli jednak odnosisz wrażenie zbytniego natężenia rotacji, może to świadczyć o ogólnej niestabilności w firmie. Co to oznacza dla ciebie, jako klienta? Firma ukierunkowuje się na pokonanie wewnętrznych wyzwań, co może prowadzić do zaniedbania obsługi projektów.
Dobra firma tłumaczeniowa nie przestaje myśleć o kliencie i sposobach ułatwienia mu życia. Kiedy ostatnio otrzymałeś telefon z sugestiami dotyczącymi nowych rozwiązań, które ułatwiłyby realizację twoich projektów? Czy masz wrażenie, że firma pozwala Ci korzystać ze swojego doświadczenia i wiedzy? Jeśli odpowiedź na oba pytania brzmi: „nigdy” oraz „nie”, znaczy to, że firma nie pomaga Ci w dostateczny sposób.
Innowacja to także nowe rozwiązania technologiczne.
W służbie tłumaczeniu można użyć różnych narzędzi, które pozwalają zaoszczędzić czas i pieniądze klienta, a firmę, która z nich korzysta, można określić jako godną współpracy.
Kiepska komunikacja bywa przyczyną straty czasu. Nawet praktykowane w dobrej wierze, częste informowanie o postępach w realizacji projektu odwraca uwagę klienta od innych spraw i jest szkodliwe.
Z drugiej strony możesz mieć powód do niepokoju, jeśli cały feedback, który otrzymujesz od swojej firmy tłumaczeniowej, to faktury. Spotkawszy się z takim traktowaniem, bądź świadom, że firma będzie miała problem ze zrozumieniem twoich długofalowych strategii.
W branży tłumaczeniowej firma obsługująca klienta powinna być jego partnerem, nie tylko wykonawcą.
W przypadku świadczonych usług, jakość nie jest czymś pozostawionym przypadkowi. Przynajmniej nie powinna być. Najlepsze firmy tłumaczeniowe przestrzegają ścisłej definicji jakości, jako procesu, nad którym czuwa się podczas każdej fazy realizacji projektu, przy użyciu określonych instrumentów, takich jak:
W skrócie, twój partner w biznesie powinien poświęcić dużo czasu i wysiłku na zdefiniowanie jakości i doglądanie jej jako procesu.
Sytuacja ta często zachodzi w przypadku wielu mniejszych przedsiębiorstw, których zasoby są ograniczone, przez co oferują tłumaczenia na niewiele języków. Korzystanie z ich usług jest opłacalne tylko przez pewien czas, ale kiedy pojawi się potrzeba lokalizacji nowego produktu na kilkanaście nowych rynków, wtedy należy poszukać większej firmy. Małe przedsiębiorstwa nie podołają takim zadaniom.
Nawet jeśli korzystasz z wielu mniejszych usługodawców, jeden z nich powinien służyć jako główny partner, który w przypadku większych projektów przejmie rolę lidera.
Zazwyczaj jest to spowodowane ograniczonymi zasobami. Firma, która nie respektuje ustalonych terminów, marnuje czas klienta.
Jeśli już doszło do spóźnienia, firma powinna wyjaśnić powód i zrobić wszystko, żeby taka sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości. W dobrym guście jest również zaoferowanie jakiejś formy zadośćuczynienia.
WIEDZ, KIEDY PODZIĘKOWAĆ ZA WSPÓŁPRACĘ
Idealna firma tłumaczeniowa przyzwyczai Cię do doskonałej obsługi. Jeśli dotychczas zadowalałeś się czymś mniej niż perfekcją, najwyższy czas wypróbować nowego partnera.
Dla jednych crowdsourcing jest przyszłością w automatyzacji pracy, dla innych sposobem na życie, a jeszcze inni widzą w nim rozrywkę. Na czym polega to zjawisko – w Polsce wciąż dopiero rozwijające się, za to na Zachodzie stosowane przez największe marki i tworzące rynek wielkości setek milionów dolarów? Czy warto korzystać z niego przy wykonywaniu tłumaczeń?
Czym jest tłumaczenie crowdsourcingowe?
Tłumaczenie tego typu polega na podziale tekstu źródłowego, a następnie rozdzieleniu pracy na wielu indywidualnych wykonawców – bardzo często wolontariuszy – którzy z różnych powodów (np. z chęci identyfikowania się z ulubioną marką), chcą wykonać tłumaczenie. Tak zdefiniowany crowdsourcing w dobie Internetu nabiera ogromnego potencjału. Mogło się zdarzyć, że sami zajmowaliśmy się crowdsourcingiem, nawet o tym nie wiedząc! Z pewnością każdy z nas wykonywał test CAPTCHA:
Ten system uwierzytelniania wykorzystano przy rozdzieleniu pracy między internautów i zastosowano do digitalizacji książek, zwłaszcza tekstów zbyt trudnych do rozpoznania przez maszyny. Niewątpliwie w crowdsourcingu tkwi wielki potencjał. W branży tłumaczeniowej szczególnie kuszące mogą wydawać się płynące z niego oszczędności. Istnieją jednak pewne minusy. Ważne jest, aby zapoznać się z obiema stronami medalu, zanim podejmie się decyzję o skorzystaniu z crowdsourcingu w realizacji projektów tłumaczeniowych twojej firmy.
Zalety tłumaczenia crowdsourcingowego.
Na tym rozwiązaniu szczególnie skorzystają firmy, które chcą ukończyć pojedynczy projekt przy niskiej cenie. Główne zalety to:
Tłumaczenia crowdsourcingowe najlepiej stosować do prac, które są łatwe, powinny zostać wykonane szybko i nie wymagają specjalistycznej wiedzy, a nawet szczególnie wysokiej jakości. Z pewnością problemem jest brak konsekwencji, wynikający z podziału zadań między dużą liczbę wykonawców. Z tego powodu warunkiem koniecznym przy stosowaniu crowdsourcingu w realizacji projektu tłumaczeniowego jest nadzór doświadczonych specjalistów, którzy w czasie rzeczywistym będą dokonywać oceny i ujednolicania.
Nie wszystko złoto, co się świeci
Tego typu tłumaczenie ma niewątpliwe zalety, ale niestety wady mogą okazać się przytłaczające, gdy pomyślimy o istniejących zagrożeniach:
Wybierz najlepszą opcję
Wydaje się, że wybór zależy od celów, jakie stawia sobie firma chcąca skorzystać z usług tłumaczeniowych. Ktoś, kto postanowi oszczędzać na tłumaczeniu i w rezultacie zadowoli się niższą jakością, może próbować skorzystać z rozwijającego się crowdsourcingu. Z kolei biznes ceniący sobie jakość i bezpieczeństwo wybierze doświadczoną firmę tłumaczeniową.
Należy jednak pamiętać, że w przypadku crowdsourcingu potencjalne zyski i koszty mogą szybko ulec odwróceniu. Jeśli tłumaczenie jest słabej jakości, należy przekazać je do korekty, a czasem nawet spisać na straty i zacząć od nowa. Z drugiej strony koszty wykonawców, korzystających z baz tłumaczeniowych, spadają im dłużej trwa partnerstwo. Wniosek jest następujący: przy wyborze powinniśmy w pierwszej kolejności kierować się wartością danej oferty (bezpieczeństwem, jakością i doświadczeniem), nie samą ceną.
Jak w przypadku każdego zakupu, korzystając z usługi tłumaczeniowej staramy się o jak najlepszą ofertę. W poszukiwaniach najniższej ceny można przeglądać cenniki freelancerów jak i firm tłumaczeniowych, a kiedy zdobędziemy już liczby, możemy na ich podstawie porównać oferty i dokonać wyboru.
„Nie można porównywać freelancera z firmą tłumaczeniową.”
Praca z wolnym strzelcem z pewnością ma swoje zalety i rzeczywiście, pod pewnymi względami może być tańsza. Wybór freelancera może mieć swoje uzasadnienie, zwłaszcza, jeśli projekt jest stosunkowo mały i charakteryzuje się niespecjalistycznym słownictwem.
Dlaczego więc zatrudniać całą firmę, kiedy pracę zdolna jest wykonać pojedyncza osoba, którą można zarządzać osobiście? Otóż przy większych, wielojęzycznych projektach, dodatkowo cechujących się specjalistyczną tematyką, zarządzanie pojedynczymi wykonawcami nie wydaje się być dobrym pomysłem.
Korzystając z usług firmy tłumaczeniowej możesz zyskać o wiele więcej.
Myślmy nie tyle o cenie, co o wartości oferty.
Usługi świadczone przez freelancera kończą się wraz z wykonaniem przekładu. Z kolei firma tłumaczeniowa podchodzi do klienta w sposób kompleksowy, dbając nie tylko o jakość przekładu, ale także jego przydatność w osiąganiu szeroko pojętych celów i strategii klienta. Pod tym względem firma tłumaczeniowa okazuje się partnerem w biznesie, uwzględniającym zawiłości językowe wymagane przez rynek produktu bądź usługi, dostosowuje się do biznesowego rytmu danego przedsiębiorstwa, z wyprzedzeniem oferując swoje usługi, w momencie, gdy są one wymagane, a przy tym działa jako doradca, mający na celu oszczędność przy zachowaniu wysokiej jakości.
85,3% respondentów uważa za niezbędne przetłumaczenie informacji produktowych przed podjęciem decyzji o zakupie produktu.Proces tłumaczenia, edycji i uwierzytelniania
Podczas gdy usługi freelancerskie świadczy pojedyncza osoba, firma tłumaczeniowa przypisuje do zlecenia cały zespół kierunkowo wyspecjalizowanych fachowców. Jeden z nich jest odpowiedzialny za tłumaczenie, następny za edycję, podczas gdy trzeci sprawdza gotowy tekst w poszukiwaniu błędów. Jest to dodatkowe zabezpieczenie gwarantujące najwyższą jakość.
Firmy tłumaczeniowe w krótkim czasie radzą sobie nawet z prawdziwie dużymi projektami. Ich niewątpliwą zaletą jest także fakt, że korzystają z ogromnych zasobów ludzkich, zwłaszcza pod względem tłumaczy specjalizujących się w danych dziedzinach wiedzy.
Jeśli klientowi zależy na terminowości w przypadku dużych zleceń, powinien on korzystać z usług firm tłumaczeniowych, które obsługują partnerów biznesowych – czyli firm zdolnych do zajmowania się dużymi projektami (tłumaczenia B2B). W przeciwieństwie do pojedynczych wykonawców nie zachodzi tutaj ryzyko stwarzane przez czynniki losowe, takie jak choroba pojedynczego wykonawcy czy okres niedostępności (wakacje, święta, okresy dużej liczby zamówień).
Co więcej, firmy tłumaczeniowe oferują także inne usługi, takie jak przygotowanie graficzne (OCR), skład tekstu do druku (DTP), konsultacje techniczne itp.
Biuro Tłumaczeń Translax powiększyło grono zadowolonych Klientów o kolejne firmy:
Wyręczeniem klienta, pod względem zarządzania pojedynczymi tłumaczami oraz ich obsługą, a także stroną techniczną, zajmuje się zespół project managerów. Takie rozwiązanie pozwala zaoszczędzić czas klienta i umożliwia mu skupienie się na właściwej pracy. Więcej o pracy project managera można przeczytać tutaj.
Najlepsze firmy tłumaczeniowe korzystają z technologii (narzędzia CAT), które pozwalają klientowi oszczędzać przy długiej współpracy. To rozwiązanie działa na zasadzie przechowywania gotowych tłumaczeń w postaci baz danych, zwanych pamięcią tłumaczeń, która powiększa się wraz z każdym ukończonym projektem. Tłumacz korzystający z pamięci tłumaczeń (która jest spersonalizowana i przypisana do konkretnego klienta), jest w stanie zaoszczędzić czas, bowiem baza tłumaczeniowa przedstawia mu propozycje tłumaczenia, bazując na frazach powtarzających się we wcześniejszych projektach. Oszczędzając czas tłumacza, firmy są w stanie oferować niższe ceny stałym klientom oraz szybsze terminy realizacji zleceń.
Jakość pamięta się o wiele dłużej niż cenę. – Gucci
Traktując tłumaczenie jako inwestycję (w swoją firmę, czy produkt), o wiele atrakcyjniejsza wydaje się oferta firm tłumaczeniowych, ze względu na wiele czynników, z których kilka wymieniono powyżej.
Z pewnością praca z freelancerami w niektórych przypadkach bywa zasadna, jednak każdy, kto decyduje się na korzystanie z usług tłumaczeniowych, powinien uwzględnić liczne benefity wynikające z kompleksowej usługi oferowanej przez firmy.
Jeśli szukasz sprawdzonych rozwiązań i atrakcyjnych warunków współpracy, to skontaktuj się z nami.
Adres e-mail: biuro@translax.eu
Telefon: 22 201 28 66 lub 728 203 164.
Nawet profesjonalni tłumacze z bardzo długim stażem aktywnie korzystają z różnorakich słowników i glosariuszy. Są to narzędzia niezbędne w tego typu pracy. Internet pełen jest cyfrowych słowników i zestawień słownictwa, które z powodzeniem zastępują tradycyjne drukowane tomy. Różnorodność wykonywanych przekładów wymaga od tłumaczy znajomości nie tylko wielu różnych języków, lecz także specyficznego słownictwa związanego z daną branżą. Dzięki korzystaniu z konkretnej bazy terminów translatorzy mogą sprawnie poruszać się w nomenklaturze programistyki, finansów, bankowości, IT, medycyny, techniki, sportu, handlu, sztuki, marketingu, multimediów, Internetu itd.
Poniżej przedstawiamy zestawienie kilkudziesięciu portali z wielojęzycznymi pomocami dla tłumaczy. Są to nie tylko słowniki, ale również zbiory specyficznych terminów z różnych dziedzin nauki i techniki oraz wyszukiwarki antonimów, synonimów czy abrewiacji, a także przydatne dla tłumaczy odnośniki do stron internetowych różnych organizacji zrzeszających translatorów.
Słowniki, glosariusze i poradnictwo językowe:
Akronimy, abrewiacje:
Militaria i wojsko:
Nauki przyrodnicze:
Prawo:
IT:
Finanse:
Slang:
Zasoby słowników i glosariuszy z różnorodnych dziedzin:
Organizacje tłumaczy:
Masz problem ze swoim tłumaczeniem mimo wspomagania swojej pracy wieloma słownikami i glosariuszami? Zleć je nam! Tłumacze Biura TRANSLAX nie tylko doskonale znają języki, lecz także są ekspertami w różnych dziedzinach. Wszystkie zlecenia w naszym biurze wykonywane są przez profesjonalistów, którzy łączą swoje umiejętności z fachową wiedzą i prawdziwą pasją. Oferta Biura Tłumaczeń Translax obejmuje tłumaczenia w wielorakich branżach i dyscyplinach, począwszy od treści stron internetowych, a na wysokospecjalistycznych tekstach technicznych skończywszy.
Obsługujemy m.in. następujące sektory gospodarki:
– IT (bazy danych, sieci komputerowe, hardware, software, bezpieczeństwo, grafika komputerowa, Internet, programowanie, systemy operacyjne, radiotechnika, telefonia, telefony, telefony komórkowe, telekomunikacja).
– Technika i technologia (akustyka, architektura, urbanistyka, inżynieria budowlana, włókiennictwo, lotnictwo, kolejnictwo, transport, telekomunikacja, pożarnictwo, inżynieria materiałowa, inżynieria środowiska, maszynoznawstwo, geodezja i kartografia, energetyka, elektryka, elektronika, elektrotechnika, AGD i RTV, automatyka i robotyka, inżynieria biomedyczna, budowa maszyn, mechanika, hutnictwo, metale, metale nieżelazne, metaloznawstwo, metalurgia, przemysł drewniany, papierniczy).
– Ekonomia i finanse (ekonomika, finanse i bankowość, gospodarka, polityka ekonomiczna, praca, rachunkowość, statystyka, ubezpieczenia, zarządzanie, dokumentacja bankowa, opinie biegłych rewidentów, sprawozdania finansowe, raporty roczne, korespondencja biznesowa, listy handlowe, oferty przetargowe).
– Transport (kolejnictwo, nawigacja, okręty pasażerskie, spedycja, transport, transport drogowy, transport morski, transport wodny, żegluga, auta, autobusy, dokumenty samochodowe, motocykle, motoryzacja, samochody, silniki).
– Prawo (prawo konstytucyjne, cywilne, pracy, podatkowe, karne, administracyjne, gospodarcze, handlowe, rodzinne, finansowe, publiczne, międzynarodowe; umowy, regulacje prawne, korespondencja prawnicza, wyroki, odwołania, dyrektywy, dzienniki ustaw, opinie prawne, patenty).
– Medycyna i farmacja (dokumentacja medyczna, farmaceutyka, farmakologia, leki, weterynaria).
– Marketing i reklama (strony WWW, teksty reklamowe, ulotki, etykiety, oferty, promocja, public relations, reklama).
Obsługujemy m.in. języki: angielski, arabski, białoruski, bośniacki, bułgarski, chiński, chorwacki, czarnogórski, czeski, duński, estoński, fiński, francuski, grecki, hebrajski, hindi, hiszpański, indonezyjski, islandzki, japoński, koreański, litewski, macedoński, malajski, niderlandzki, niemiecki, norweski, ormiański, perski, polski, portugalski, rosyjski, rumuński, serbski, szwedzki, słowacki, tajski, ukraiński, węgierski, wietnamski, włoski, łotewski.
18 kwietnia 2015 roku to jeden z ważniejszych dni dla polskich tłumaczy. Odbył się wówczas wielki Kongres Tłumaczy Lubelszczyzny – jedyne tak obfite w informacje i prelekcje wydarzenie w kraju. Jest to wydarzenie inaugurujące cykliczne spotkania branżowe tłumaczy z województwa lubelskiego zainicjowane i zorganizowane przez Lubelskie Stowarzyszenie Tłumaczy.
Tematem tegorocznego kongresu było prawo w praktyce zawodowej tłumacza. Uczestnicy spotkania mieli okazję usłyszeć prelekcje dotyczące m. in.:
– Roli tłumacza przysięgłego w postępowaniu sądowym z uwzględnieniem zmian w Kodeksie karnym
– Profesjonalizacji zawodu tłumacza konferencyjnego w Polsce
– Statusu i etyki zawodu tłumacza przysięgłego
Rafał Kwiatkowski, założyciel i właściciel naszego biura tłumaczeń jako uznany specjalista i trener w zakresie DTP, obsługi narzędzi CAT oraz rozwoju nowych technologii w branży tłumaczeniowej został zaproszony do wygłoszenia prelekcji na tym wyjątkowym wydarzeniu. Wykład lidera TRANSLAXU dotyczył innowacji w najnowszych programach CAT.
Kongres Tłumaczy Lubelszczyzny ma na celu integrację, doskonalenie zawodowe lokalnego środowiska tłumaczy oraz propagowanie najlepszych praktyk i najwyższych standardów pracy tłumacza. Jest to możliwe dzięki sprawnej współpracy specjalistów z zakresu prawa krajowego i międzynarodowego. W realizacji projektu uczestniczyli również członkowie ogólnokrajowych stowarzyszeń tłumaczy, reprezentanci lokalnego biznesu oraz przedstawiciele międzynarodowych izby handlowo–przemysłowe.

Tegoroczny Kongres Tłumaczy Lubelszczyzny zainaugurował cykliczne spotkania tłumaczy, które będą odbywały się co roku.
Święta, sprzątanie, gotowanie, choinka, karp, goście, opłatek, prezenty, pierniki. Sylwester, zabawa, szampan, karnawał, Nowy Rok, fajerwerki, przyjaciele, życzenia i… I potem znów szara rzeczywistość. Ach, jak dobrze znamy ten scenariusz! Ale w tym roku, oprócz niedopasowanego swetra, resztek ciasta, dodatkowych kilogramów i szumu w głowie zachowajmy z tego radosnego okresu coś jeszcze! Mamy dla Was kilka gramatycznych porad na okres świąteczny, które mogą przydać się w każdej chwili.
Jak powszechnie wiadomo, święta się zarówno przeżywa, jak i przeżuwa. Polską tradycją jest zastawianie stołu wigilijnego dwunastoma potrawami. Smażony karp, śledzie, kapusta, barszcz z uszkami… Co roku gospodynie domowe i równie domowi gospodarze przeżywają w kuchni istny horror, nie wiedząc od czego zacząć to wielkie gotowanie. Niestety nie poradzimy jak upiec idealny piernik, ale podpowiemy jak prawidłowo czytać niektóre elementy przepisów kucharskich;
Bardzo często tak zapisane jednostki wagi przysparzają nam problemów. W tym przypadku dopuszczalne są obie powszechnie występujące w użyciu formy, czyli „pięć gram”, jak i „pięć gramów”. Warto jednak wiedzieć, że forma „pięć gram” jest potoczna, natomiast „pięć gramów” – już bardziej oficjalna i akceptowalna. Jeśli więc gotujecie w towarzystwie teściowej, wiecie jak czytać.
Pojawia się odwieczne pytanie o to, czy czytamy „półtora”, czy „półtorej”? Zasada jest bardzo prosta: 1,5 w połączeniu z rzeczownikami rodzaju męskiego w dopełniaczu zawsze czytamy jako „półtora” (np. półtora litra, półtora kilo, półtora ziemniaka), natomiast „półtorej” występuje w połączeniu z rzeczownikami rodzaju żeńskiego w dopełniaczu (np. półtorej szklanki, półtorej miski, półtorej głowy kapusty).
W przypadku takiego ułamku o formie rzeczownika decyduje liczebnik ułamkowy. Czyli jeśli mamy 3.5 kg twarogu, czytamy to jako „trzy i pół kilograma twarogu”, a nie „trzy i pół kilogramy twarogu”. Podobnie np. dwa i „pół tygodnia temu”, a nie „dwa i pół tygodni temu”, „sześć i pół miesiąca temu”, zamiast „sześć i pół miesięcy temu”, czy „czeka już trzy i pół dnia”, zamiast „czeka już trzy i pół dni”.
Wyjątkiem od wyżej opisanej reguły jest mnożenie ilości. Czytamy wówczas „dwa i pół razy większe”, a nie „dwa i pół raza większe”. Ot, taka naszego języka specyfika.
Jeśli coś wydarza się przed 30 minutami, albo po 30 minutach, możemy powiedzieć, że wydarzyło się „przed pół godziną”, albo „po pół godzinie”. W przypadku czasu, nasze „pół” zachowuje się tak, jakby go nie było. Mówienie, że coś miało miejsce „przed pół godziny” jest najzwyczajniej w świecie błędne.
Jeżeli „pół” wchodzi w związek z przyimkiem i rzeczownikiem, to forma rzeczownika jest dopełniaczowa. Mówimy wówczas, że drożdże rozpuszczamy „w pół szklanki wody”, a nie „pół szklance wody” (bo ciasto zamierzamy wsadzić do piekarnika o „w pół do drugiej”, żeby wszystko było gotowe na czas).
Coroczne rajdy po sklepach, tłumy w galeriach handlowych czyli świąteczne szaleństwo zakupów… Na pewno spotkaliście się choć raz ze stwierdzeniem, że coś kosztowało „50 złoty”, prawda? Pamiętajcie, że skoro mamy „jeden złoty”, „dwa złote” i „trzy złote”, to w rezultacie mamy „pięć złotych” i przy odrobinie szczęścia pomnażamy je do chociażby „stu złotych”. I bynajmniej, nie chodzi tutaj o matematykę, ale o istotną końcówkę „ch” na końcu jednostki walutowej, którą bardzo często (nie wiedzieć czemu) pomijamy! I nie jest to jedynie kosmetyka. Pominięcie w tym kontekście końcówki to poważny błąd językowy.
Na zabawie sylwestrowej zazwyczaj nie brakuje nam…Procentów i (w efekcie) promili. Uwaga! Treści nieodpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia!
Przy liczebnikach oznaczających całości, takich jak na przykład 10, 15, 25, w mianowniku, dopełniaczu i bierniku występuje tylko forma „procent”. Np. „Pięć procent populacji tego gatunku to albinosy”, „pięćdziesiąt procent uczniów w naszej szkole to chłopcy”, „zabrakło nam trzech procent głosów”.
Jeżeli zaś rozpatrujemy sprawę pozostałych przypadków, czyli celownika, narzędnika i miejscownika, to rzeczownik „procent” przybiera konkretne końcówki. Przykładowo „podamy dwóm procentom”, „posłużymy się trzema procentami”, „mówimy o stu procentach”.
Jeśli zaś rozważamy sprawę w perspektywie liczebników ułamkowych, to we wszystkich przypadkach występuje forma „procent”. Czyli wówczas mówimy: „trzy i pół procent”, „trzech i pół procent”, „trzem i pół procent”.
Kiedy rozważamy „jeden procent” w dopełniaczu, wyjątkowo możemy użyć dwóch form: „procentu” albo „procenta”. Obie formy są wówczas poprawne.
„Promile” w połączeniu z liczebnikami oznaczającymi całości we wszystkich przypadkach odmieniamy. Jeśli zaś znajdujemy je w dopełniaczu i bierniku mamy dowolność – możemy je odmieniać, lub nie. Tym sposobem poprawne jest zarówno zdanie „biesiadnik miał pięć promili alkoholu we krwi”, jak i „biesiadnik miał pięć promil alkoholu we krwi”. W połączeniu z liczebnikami ułamkowymi promile pozostają odmienne we wszystkich przypadkach.
Wigilia to oczywiście 24.12.2014. Czytamy „dwudziesty czwarty grudnia dwa tysiące czternastego roku”, a nie „dwudziestego czwartego grudnia dwutysięcznego czternastego roku”. Należy tutaj zwrócić uwagę na dwie zasadnicze pułapki w tej dacie; Przede wszystkim mówimy „dwudziesty czwarty grudnia”, a nie „dwudziesty czwarty grudzień”, ponieważ zapis 24.12. to po prostu skrót, który mówi o „dwudziestym czwartym [dniu] grudnia”. Odnośnie 2014 roku, ważne jest, że jest to „dwa tysiące czternasty rok”, a nie „dwutysięczny czternasty”. Dlaczego? Analogicznie moglibyśmy mówić, że coś zdarzyło się w „tysięcznym dziewięćset dwudziestym roku”, zamiast „tysiąc dziewięćset dwudziestym”, a przecież tak nie mówimy… Być może błędna forma „dwutysięczny czternasty” to echo roku 2000, czyli „dwutysięcznego”, który wyjątkowo mogliśmy tak nazywać?
I jeszcze na koniec, pamiętajcie, że każda okazja jest dobra, żeby dbać o swój ojczysty język: A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.