Tag: tłumaczenia techniczne

8
Lut

Zarządzanie terminologią, czyli jak usprawnić relacje klient/tłumacz

Dobre tłumaczenie powinno być przejrzyste, zrozumiałe oraz w pełni zgodne z tekstem źródłowym, jednak nie zawsze jest to uzależnione wyłącznie od tłumacza. Współpracy z klientem wymaga między innymi zarządzanie terminologią, ponieważ pojęcia fachowe, opisujące dany przedmiot mogą różnić się nie tylko między różnymi firmami, ale nawet w ramach jednego przedsiębiorstwa. Stworzenie spójnej, zrozumiałej dla wszystkich terminologii pozwala zatem zaoszczędzić cenny czas, a co za tym idzie – pieniądze.

Skutki braku spójnej terminologii

Potrzeba zarządzania terminologią wynika z postępu technologicznego oraz globalizacji, która wymaga tłumaczenia niekiedy bardzo skomplikowanych treści. Podczas tego procesu jednym z największych problemów jest wieloznaczność słów i terminów. Za jej sprawą dokument stworzony zgodnie ze sztuką może być niezrozumiały dla odbiorcy, który zamiast wykonywać swoją pracę musi dopytywać się innych pracowników, inne działy czy nawet biuro tłumaczeń, co tak naprawdę było zamysłem autora.

pytanie gif
Najwięcej problemów sprawiają tłumaczenia specjalistyczne. Jeżeli nieścisłość dotyczy folderu reklamowego, możemy potraktować to jako wpadkę, lecz jeśli dotyczy opisu lub instrukcji obsługi skomplikowanego urządzenia, błędy mogą okazać się dużo kosztowniejsze, a nawet niebezpieczne dla zdrowia i życia pracowników.

Dylemat nie tylko dla tłumaczy…

Tłumaczenia to tylko jedna z dziedzin, których dotyka zarządzanie terminologią. Dotyczy to również działów inżynierii i budownictwa, marketingu, zarządzania produktowego, szkoleń i wielu innych. Jak się okazuje, sporo firm sobie z tym nie radzi, na co wskazują chociażby wyniki badań przeprowadzonych przez tekom – największe, europejskie stowarzyszenie zawodowe poświęcone dokumentacji technicznej. Wynika z nich, że ponad 70 procent ankietowanych pracowników (głównie pracujących w przemyśle, ale również firmach z branży IT i usługowych) często spotyka się z różnym nazewnictwem tych samych części lub produktów w oficjalnych dokumentach. Większość z nich nie tylko dostrzega ten problem, ale również jest świadoma jego konsekwencji.

zarządzanie termnologią

Badaniem zostało objętych blisko 1000 pracowników w 2009 roku, ale mimo upływu czasu, z naszych doświadczeń wynika, że niewiele zmieniło się w tym zakresie – szczególnie w Polsce.

Trzymajmy się jasnych wytycznych!

Jeżeli zatem same firmy często nie potrafią sobie poradzić ze spójnością terminologii, jak może to zrobić biuro tłumaczeń pracujące na ich zlecenie? Najlepiej korzystając z jasnych wytycznych lub tworząc je, aby nie było wątpliwości co do pełnego zrozumienia końcowego przekazu. Temu właśnie służy glosariusz oraz tzw. style guide.

Glosariusz – co to jest i czemu warto go tworzyć?

Glosariusz to słownik skomplikowanych i specjalistycznych terminów używanych w danym przedsiębiorstwie lub jego oddziale, przetłumaczonych na konkretny język. Warto zaznaczyć, że obejmuje on przede wszystkim dokumentację techniczną i specjalistyczną, a nie marketingową. Tworzenie treści sprzedażowych wymaga bowiem polotu, co jest niewskazane w tekstach technicznych, gdzie panuje inna stylistyka i występuje wiele powtórzeń, ponieważ konkretna część musi być nazwana w taki, a nie inny sposób.

Jest to narzędzie niezwykle ważne w pracy tłumacza, a ujęte w nim zapisy powinny być dla niego „świętością”. Niestety, niektórzy są przekonani, że warto do niego zaglądać tylko wtedy, gdy istnieją pewne wątpliwości, co jest błędem w sztuce. Glosariusz nie zawiera luźnych podpowiedzi, lecz wytyczne, których należy w pełni przestrzegać, by tłumaczenie zawierało taką terminologię, jakiej życzy sobie klient. Poza tym, używając takich programów jak SDL Multiterm (który wchodzi w skład pakietu SDL TRADOS Studio) praca z glosariuszem jest przyjemna, efektywna i szybsza. Podstawy programu można zobaczyć na poniższym filmie:

Osobiście byłem świadkiem, jak w dwóch zakładach jednej firmy, te same komponenty maszyn nazywano zupełnie inaczej. Takie sytuacje niestety zdarzają się często.

Rafał Kwiatkowski, General Manager w Translax

Generalnie, w Polsce większość firm nie ma przygotowanych własnych glosariuszy, z wyjątkiem klientów korporacyjnych, którzy mają swoje wewnętrzne działy tłumaczeń i wiedzą, co oznacza borykanie się z problemami obejmującymi zarządzanie terminologią. Jeżeli natomiast są to klienci, którzy dopiero zaczynają przygodę z tego typu dokumentami, często oczekują od tłumaczy pomocy w ich stworzeniu. Przykładem firmy, która od dawna przygotowuje się pod kątem spójnej terminologii jest Microsoft. Już w 2008 roku (krótko po uruchomieniu i udostępnieniu usługi Microsoft Language Portal) Licia Corbolante, Senior Italian Terminologist firmy Microsoft przygotowała studium przypadku na temat zarządzania terminologią (kliknij obraz poniżej, aby otworzyć cały dokument w nowym oknie):

microsoft_glosariusz

Na tej stronie możemy wyszukiwać przygotowane przez Microsoft frazy – od ogólnych, do bardzo technicznych – we wszystkich kombinacjach pomiędzy blisko 100 językami.

Przygotowanie glosariusza. Jak to się odbywa?

Wiele biur tłumaczeń traktuje tworzenie glosariusza jako dodatkową usługę, ale Translax za przygotowanie tego dokumentu nie pobiera dodatkowych opłat (nie dotyczy tłumaczenia glosariusza), traktując to jako standard. Robimy to w dwojaki sposób, w zależności od potrzeb oraz planowanych terminów.

1. Glosariusz przed tłumaczeniem

Ta forma jest najlepsza, ale zajmuje nieco czasu. Przed tłumaczeniem „wyciągamy” z tekstu źródłowego terminologię fachową, aby zaproponować konkretne zwroty klientowi. On potwierdza, czy są to wszystkie terminy, które należy umieścić w dokumencie oraz czy nie usunąć pewnych zwrotów, ponieważ nie jest to terminologia fachowa, a tłumacz zaznaczył je asekuracyjnie. Następnie glosariusz jest tłumaczony i po raz kolejny wraca do klienta, do osoby technicznej, która nie musi być specjalistą pod kątem stylistyki czy gramatyki, lecz fachowcem znającym terminologię w swojej dziedzinie. Na tym etapie glosariusz jest autoryzowany lub ewentualnie są na niego nanoszone ostateczne poprawki i dopiero po zakończeniu tej pracy przystępujemy do właściwego tłumaczenia dokumentu źródłowego.

tworzenie glosariusza

2. Tworzenie spójnej terminologii po tłumaczeniu

Niestety, często zdarza się, że przed tłumaczeniem nie ma czasu na stworzenie glosariusza, ponieważ, jak to bywa w branży, terminy są „na wczoraj”. Wówczas ten proces się odwraca – po tłumaczeniu dokument w całości trafia do osoby technicznej ze strony klienta, aby naniosła poprawki w trybie śledzenia zmian. Na ich podstawie nasi tłumacze uzupełniają treść, zaznaczając, które słowa źródłowe odpowiadały wcześniej innym frazom i ustalając, czy były to zmiany zasadne. Po ostatecznej autoryzacji tworzymy glosariusz, którego trzymamy się przy kolejnych zleceniach dla danego klienta.

Istnieje wiele ciekawych książek i publikacji dotyczących zarządzania terminologią i terminografii.
M.in. klasyka:

z_htm1_hb

Handbook of Terminology Management: Basic aspects of terminology management

z_htm2_hb

Handbook of Terminology Management: Application-oriented terminology management”. Obie książki dostępne są w regularnej sprzedaży oraz w postaci elektronicznej np. w księgarni Google.

 

Z doświadczenia wiem, że nawet tłumacz z ponad 20-letnim doświadczeniem nie zachowa spójności terminologicznej w przypadku tłumaczenia kilkuset stron bez glosariusza.
Rafał Kwiatkowski, General Manager w Translax

Należy zwrócić szczególną uwagę na to, że po wykonanym tłumaczeniu istnieje możliwość przeprowadzenia automatycznej kontroli zgodności tłumaczenia z glosariuszem (nie ma takiej możliwości jeśli chodzi o style guide’y!), co pozwala na wyeliminowanie przeoczeń, czyli czynnika ludzkiego. Otrzymujemy wówczas gotowy raport z wykrytych niezgodności, który umożliwia szybkie poprawienie tłumaczenia zgodnie z wytycznymi. Oczywiście SDL Multiterm nie jest jedynym, słusznym narzędziem do zarządzania terminologią, jednak wchodzi w skład SDL Trados Studio (który jest najpopularniejszym na świecie programem wspomagającym prace tłumaczy) zatem otrzymujemy go w pakiecie – wystarczy go zainstalować i zacząć używać. Dobrą alternatywą jest Xbench. To genialne narzędzie, które umożliwia wiele interesujących konwersji glosariuszy między różnymi standardami, kontrolę spójności użytej w tłumaczeniu terminologii z tą, zawartą w glosariuszu oraz sprawdzenie tłumaczenie pod wieloma kątami, co jest w pełni konfigurowalne. Xbench jest kompatybilny z wieloma narzędziami typu CAT (computer-assisted translation, więcej: Wikipedia).

neley

Style guide – niezbędnik dla profesjonalnego tłumacza

Kolejny, ważny dla tłumacza dokument to tzw. style guide, czyli zestaw wytycznych dotyczących stylu pisania i projektowania dokumentów. Powinien być on stworzony dla każdego języka, na jaki zamierzamy tłumaczyć dokumentację. Najczęściej zawiera informacje, w jaki sposób budować zdania i podaje przykłady niepoprawnych zwrotów, których klient nie życzy sobie używać w swoich materiałach. Jego celem jest poprawa komunikacji oraz spójność przekazu w dokumentach tworzonych w ramach jednej firmy lub jednego działu.

styleguide

Style guide jest dokumentem, który liczy od kilkunastu do kilkudziesięciu stron. Im większa firma go tworzy oraz im bardziej skomplikowanej dziedziny dotyczy, tym więcej niuansów należy w nim zawrzeć, co przekłada się na jego rozmiar. Najgrubsze tego typu dokumenty, jakie widzieliśmy były tworzone przez takie firmy jak Lexmark, Caterpilar czy Volvo. Oczywiście Microsoft również mógłby zawstydzić wiele firm swoimi „niezbędnikami”. Style guide od Microsoft we wszystkich przygotowanych językach można pobrać z tej strony.

Ponad style guide przypisany do konkretnego języka Microsoft od dawna tworzy tzw. „główne wytyczne dotyczące stylu” swoich publikacji (również technicznych).

mmos_cover

Obecna, czwarta edycja została wydana w 2012 roku, a poprzednia w 2004 roku, więc najprawdopodobniej za kilka lat doczekamy się edycji piątej. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie Microsoft dla Developerów.
Poza wskazówkami dotyczącymi stylu, publikacja zawiera leksykon ponad 1000 słów oraz fraz, alternatywnie dopuszczalne formy, wskazówki dotyczące formatowania tekstu, gramatyki oraz wiele ustandaryzowanych zaleceń.

Niechciane słowa

W przeciwieństwie do glosariusza, style guide dotyczy nie tylko tłumaczeń technicznych i specjalistycznych, ale również kreatywnych. Często zdarza się bowiem, że klienci życzą sobie, by ich dokumentacje marketingowe lub sprzedażowe były produkowane w konkretny sposób. Chcą unikać kolokwializmów lub konkretnych sformułowań i np. nie życzą sobie, by pisać, że ich produkty są tanie, ponieważ patrząc na psychologię społeczną jest to sformułowanie o zabarwieniu pejoratywnym. Świadomi klienci preferują zatem, by ich produkty były oferowane w korzystnych lub atrakcyjnych cenach. Tłumacz, który korzysta z tego typu wskazówek ma w gruncie rzeczy ułatwione zadanie, ponieważ ma dokładnie sprecyzowane założenia oraz wymagania, w związku z tym minimalizujemy ryzyko, że ostateczny tekst nie spełni oczekiwań klienta.

dobra robota gif

Zachodnie standardy vs. polskie realia

Zarządzanie terminologią to temat bardzo rozwojowy, a odpowiednie podejście do niego wymusza rynek. Po doświadczeniach na rynkach zachodnich widać bowiem, jakie problemy i reperkusje powstają wskutek braku budowania spójnej terminologii, zarówno w kwestii tłumaczeń, jak i komunikacji wewnątrz danego przedsiębiorstwa.

W Polsce problem jest powoli zauważany, ale często podchodzi się do niego z dystansem. Jesteśmy jednak przekonani, że warto się nim zająć i tworzyć dobrą praktykę, która pomoże zapobiec nieścisłościom oraz znacznie usprawni relacje między klientem i biurem tłumaczeń. Dlatego m.in. Translax oferuje sporządzenie glosariusza w standardzie swoich usług, co przekłada się na korzyści po obu stronach – wystarczy zaangażować się w proces, gdyż tworzenie glosariusza wymaga współpracy zarówno biura tłumaczeń, jak również klienta.

zarządzanie terminologią w tłumaczeniach

Mamy nadzieję, że nieco przybliżyliśmy Wam kwestie związane z zarządzaniem terminologią, problemy z tym związane oraz rozwiązania, które pomogą ich uniknąć. Jeżeli chcecie zgłębić temat lub macie pytania z tym związane, zapraszamy do kontaktu.

Bądź na bieżąco
Zostaw adres, a poinformujemy Cię o nowych wpisach na blogu (zwykle 1-2 w miesiącu).
Nie rozsyłamy SPAM-u, ani nie udostępniamy adresów firmom trzecim.
10
Lut

W domu czy w biurze, oto jest pytanie – czyli kilka słów o odwiecznym dylemacie

Naturalnie wszystko zależy od temperamentu i indywidualnych preferencji, lecz większość czytających te słowa (zwłaszcza, jeśli robią to niewyspani po weekendzie), zgodzi się, że niezwykle atrakcyjna wydaje się perspektywa pracy zdalnej. Nigdy więcej zrywania się skoro świt, odśnieżania samochodu, czy pędzenia na autobus. Nigdy więcej czekania w korkach. Praca w domu rzeczywiście może zdawać się spełnieniem marzeń, zwłaszcza jeśli rozważymy wszystkie uciążliwości związane ze sztywnym harmonogramem i pracą w biurze. Ale czy nie jest tak, że – jak to mówią Anglicy:

The grass is always greener on the other side of the fence”?

Być może praca jako Freelancer – wolny strzelec realizujący projekty na zlecenie – jawi się osobom zatrudnionym na etacie w zbyt różowych barwach? Może, jeśli bliżej przyjrzeć się zagadnieniu, niesprecyzowane zalety, w które, w powszechnej świadomości, obfituje praca w domu, nie są wcale spełnieniem marzeń?

Piżama czy garnitur? A może wystarczy, że przy laptopie?

Oba rozwiązania tego dylematu mają swoje wady i zalety. Należy też pamiętać, że nie tylko indywidualne predyspozycje definiują szanse na zostanie freelancerem, lecz również praca, którą wykonujemy – pracować zdalnie można tylko w określonych zawodach, takich jak: copywriter, tłumacz, grafik, informatyk, czy programista. Postęp technologiczny i nowe narzędzia ułatwiające pracę otworzyły możliwość zarabiania na życie (a nie tylko dorabiania!), jako freelancer również takim zawodom jak specjalista sprzedaży internetowej, księgowy i doradca w dziedzinie biznesu, finansów, ubezpieczeń, czy porad prawnych.

„Z danych REGON wynika, że w Polsce zarejestrowanych jest niemal 3 mln jednoosobowych działalności gospodarczych.”

Przyjrzyjmy się kilku różnicom między pracą w domu a w biurze. Dla ułatwienia, zrobimy to na przykładzie pracy tłumacza.

Tłumacz pracujący w biurze/zdalnie

Zalety pracy w biurze

Nie musisz martwić się o nowych klientów. Tym zajmą się twoi koledzy z działu reklamy i marketingu. W przeciwieństwie do freelancera wystarczy być dobrym w tłumaczeniach, nie trzeba posiadać żadnych uzdolnień interpersonalnych. Wystarczą ci punktualność i rzetelność. Każdy, kto pracował jako freelancer z pewnością doceni wygodę takiego rozwiązania. Bywa, że dobrzy tłumacze nie mogą pracować zdalnie, ponieważ brakuje im siły przebicia i umiejętności pozyskiwania nowych klientów. Niewątpliwą zaletą jest możliwość całkowitego skupienia się na twojej jedynej pracy – tłumaczeniu.

Nie tracisz czasu na budowanie relacji z klientem. Zatrzymanie klienta na przekór wysiłkom konkurencji, a więc walka o niego i ciągła rywalizacja to zadania czasochłonne,  jeśli spoczywają na barkach jednej osoby – i wszystkie te wysiłki nie są wcale łatwiejsze, niż pozyskanie nowych klientów. W przeciwieństwie do freelancera te aspekty nie wpływają na to jak inni oceniają nasz profesjonalizm.

Za nic nie płacisz. Jeśli nie liczyć kosztów transportu, praca to czysty zysk. Nie płacisz rachunków za prąd, ogrzewanie i wynajem lokalu biurowego. Tym wszystkim zajmuje się pracodawca. To także on dostarcza wszelkie wyposażenie, również drogie programy wspomagające tłumaczy i tworzące tłumaczeniowe bazy danych.

Stałe źródło dochodu, płatne urlopy i ubezpieczenie. Bez wątpienia masz pod sobą społeczną poduszkę amortyzującą wiele życiowych wstrząsów. Dla wielu będzie to największą zaleta pracy w domu. Freelancerzy mają nienormowane godziny pracy, jednakże spytajcie ich, kiedy mogą pozwolić sobie na  wakacje. Większość freelancerów musi dbać o swoją markę, więc kiedy dzwoni telefon, to oni zmuszeni są go odebrać. Nawet jeśli podejmą ryzyko i zdecydują się na tygodniowe wakacje na plaży, to zawsze z telefonem pod ręką i laptopem na kolanach.

Możesz zostać awansowany. Nie wspominając już o tym, że koledzy, z którymi pracujesz w zespole, mogą nauczyć cię wielu pożytecznych rzeczy. Z kolei nowe umiejętności otwierają kolejne drzwi kariery.

Stajesz się specjalistą w danej dziedzinie. Chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, by freelancer odmówił przyjęcia zlecenia, w którym  nie czuje się pewnie, to zazwyczaj nie odmawia swoim klientom. Nigdy nie wiadomo, kiedy znowu pojawi się szansa na kolejny zarobek, dlatego odmowa w przypadku freelancera jest ryzykowna. Z kolei, jako pracownik biurowy, tłumacz może zazwyczaj wybrać wąską specjalizację. Tekstami z innych dziedzin zajmą się jego koledzy.

Masz dostęp do wszystkich materiałów referencyjnych. Jeśli zatrudnia cię solidna firma tłumaczeniowa i pracujesz w zespole, nigdy nie zabraknie ci materiałów referencyjnych. Twój pracodawca ufa ci w większym stopniu, niż freelancerom. Z tego powodu będziesz miał dostęp do całości lokalizowanych produktów, które nie znalazły się jeszcze na rynku. W przypadku  tłumaczeń gier komputerowych, będziesz mógł zagrać w grę, skonsultować swoje problemy z testerami i innymi tłumaczami. Freelancer często jest pozbawiony takiej możliwości. Może prosić o materiały referencyjne, ale nie zawsze zostaną mu one udostępnione. Co więcej, pracując w biurze możesz  na bieżąco konsultować się w sprawie wszelkich wątpliwości z klientem i project managerami. Ułatwiają to określone procedury i szablony raportowania błędów w lokalizowanych produktach.

Tłumacz, tłumacz i jeszcze trochę przetłumacz. Jak już wspomniano, praca w biurze, a tym samym w drużynie, sprawia, że wynosimy korzyści w postaci podziału obowiązków. Dla kogoś, kto chce zajmować się tylko tłumaczeniem jest to bardzo duża zaleta. Z kolei freelancer oprócz tego, że jest wykonawcą, musi być także biznesmenem. Główną przyczyną rezygnacji z pracy freelancera, jest znużenie koniecznością dbania o jej biznesowe aspekty takie jak marketing, promocja własnej marki, prowadzenie gospodarczych rozliczeń finansowych i zagadnienia prawne. Takie obowiązki mogą być męczące, jeśli nie masz charakteru przedsiębiorcy.

Możesz być freelancerem! No właśnie. Jeśli z zazdrością spoglądasz na to, co napisano w rubryce po prawej, pamiętaj, że dla freelancera znalezienie pracy w biurze nie będzie tak łatwe i szybkie, jak w twoim przypadku rozpoczęcie kariery freelancera. Istnieje wiele stron internetowych, na których czekają oferty dla tłumaczy lub grafików. Jeśli potrzebujesz paru groszy, możesz poszukać jakiegoś zlecenia w weekend. Jeśli masz doświadczenie i umiejętności, być może klient uzna, że jesteś odpowiednią osobą do tej pracy i cię zatrudni. Wtedy możesz pracować nawet w piżamie. Upewnij się tylko, że pozwala na to umowa, którą zawarł z tobą pracodawca!

Zalety pracy zdalnej

„Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem…”.

Chcesz wstać o 12? Nie ma problemu, o ile zdążysz zrealizować projekt w ustalonym terminie. Nie stracisz nerwów w korkach, nie stracisz czasu ani pieniędzy w celu dotarcia do pracy. Te dwie dodatkowe godziny, które inni wykorzystują na podróż, ty spędzisz na siłowni, czytając książkę, czy oglądając serial. Ze współczuciem będziesz patrzył na ludzi, którzy prowadza poranny wyścig z czasem, podczas gdy ty pijesz herbatę/kawę w zaciszu własnego domu. Freelancer jest swoim własnym szefem. Oczywiście czasem praca przeciągnie się na weekendy albo do późnych godzin nocnych, ale żaden freelancer nie może powiedzieć, że jest to niesprawiedliwe. Ponosisz całkowitą odpowiedzialność za swoją pracę, ale satysfakcja z dobrze wykonanego zlecenia jest ogromna.

Sam określasz, czym się zajmujesz. O ile nie jesteś w finansowych tarapatach i biznes idzie dobrze, możesz przebierać w ofertach. Wybierasz te najbardziej opłacalne, najłatwiejsze, najbardziej interesujące. To ty stawiasz kryteria i ustalasz warunki. Pracownik biurowy oczywiście nie może tego zrobić. Może specjalizować się w tłumaczeniu tekstów z określonej branży, lecz nie on podejmuje decyzję, czy przyjąć zlecenie. Jego jedyną możliwością jest wymóc na project managerze negocjację terminu z klientem, lecz określenie ostatecznych warunków znajduje się poza zakresem uprawnień tłumacza zatrudnionego na etat. W tym wypadku nie znajduje zastosowania sprawdzona wymówka freelancera: „Przykro mi, ale w tej chwili zajmuję się innym, dużym projektem”.

Elastyczny harmonogram. Nie da się ukryć, że osiem godzin w biurze do pewnego stopnia wymusza określony tryb życia. Z kolei jako freelancer masz pod tym względem większą elastyczność. Możesz zabrać laptop w niekończącą się podróż dookoła świata i pracować w autobusach, którymi podróżujesz od jednej turystycznej atrakcji do drugiej. Pracujesz wtedy, gdy potrzebujesz pieniędzy na kolejny bilet. Należy jednak pamiętać, że ta wizja (wspaniała dla osób kochających podróże), jest ograniczona koniecznością nieprzerwanego budowania własnej marki i walki o zdobycie oraz zatrzymanie klienta. Jako freelancer pracujesz za dwie osoby: wykonawcę i menadżera.

Pracujesz szybciej… a może wolniej? Ile osób, tyle opinii, jeśli chodzi o efektywność pracy zdalnej. Niektórzy twierdzą, że w domu łatwiej przychodzi im się skoncentrować, niż w biurze, gdzie rozpraszani są przez rozmowy ze współpracownikami. Z kolei ich przeciwnicy w tym sporze twierdzą, że to właśnie dom jest siedliskiem wszelkiego rodzaju rozpraszaczy, co z kolei prowadzi do zmniejszenia produktywności i „pracy po godzinach”. Szczególnie przekonani o słuszności tej racji są rodzice. I posiadacze kotów.

Zaszyj się w domu i nie wychodź.

Jeśli masz charakter introwertyka, lubisz ciszę i spokój, a w towarzystwie innych ludzi nie czujesz się najlepiej, zostanie freelancerem będzie idealnym rozwiązaniem twoich problemów. Nigdy więcej nie będziesz już musiał znosić humorów swoich współpracowników. Właściwe nigdy więcej nie będziesz już musiał spotykać się z ludźmi. Jako freelancer możesz wieść życie pustelnika z dostępem do Internetu. Pamiętaj tylko, żeby wychodzić czasem z domu i złapać trochę witaminy D, żeby nie wystraszyć swojego księgowego, gdy już będziesz zmuszony go odwiedzić – freelancerzy najczęściej zlecają prowadzenie księgowości zewnętrznym biurom rachunkowym.

image2

Powyższe przykłady oczywiście nie wyczerpują tematu, lecz w pewien sposób rzucają światło na główne zalety pracy w biurze i pracy zdalnej. Można jeszcze wspomnieć o wielu innych aspektach i różnicach. Jednakże podjęta przez nas decyzja zawsze w największym stopniu oparta będzie na osobistych preferencjach. Dla jednych większe znaczenie ma bezpieczeństwo i stabilizacja, dla innych wolność do podejmowania własnych decyzji, niezależność i nieokreślone godziny pracy.

Trudno stwierdzić, który model jest popularniejszy. Niektóre badania wskazują, że co czwarty z freelancerów, to tak naprawdę pracownik etatowy, dorabiający sobie poprzez realizację różnych projektów z zakresu tłumaczeń lub najczęściej grafiki bądź programowania. Jednakże większość z nich nie pracuje więcej niż w wymiarze ośmiu godzin dziennie. Wśród powodów rozpoczęcia kariery freelancera, najczęściej wymienia się szansę rozwijania swoich pasji poprzez pracę, a także swobodę, jeśli chodzi o czas pracy i podejmowanie decyzji. W największym stopniu sen z powiek spędza freelancerom konkurencja ze strony wykonawców zaniżających stawki (jeśli chodzi o tłumaczenia, zwłaszcza przodują w tym studenci filologii obcych, chcący dorobić sobie poprzez wykonywanie tanich i najczęściej kiepskich tłumaczeń), nieuczciwi klienci oraz wygrywanie zleceń na nowe projekty.

image3

Jak widać, życie freelancera nie jest tak różowe, jak mogłoby się wydawać. Nic dziwnego – ciągła walka jest wpisana w etymologię tego słowa. Po raz pierwszy użył go Walter Scott w powieści historycznej Ivanhoe z 1819 roku. Opisywał nim najemnika posługującego się lancą. Dzisiaj broń do walki wręcz zastąpiły laptopy, a na internetowych polach bitew może i nikt nie umiera, ale los freelancera pozostaje trudny.

A co na to klient?

Najważniejsze w pracy, nieważne czy jest ona wykonywana w domu czy w biurze, jest jej efektywność. Klienci poszukujący stałej współpracy z usługodawcą oferującym wykonywanie tłumaczeń, powinni wziąć pod uwagę wielu czynników i na ich podstawie zdecydować, czy preferują ofertę freelancera, czy profesjonalnych firm tłumaczeniowych. Podjęcie decyzji ułatwi lektura tego artykułu.

A co z ofertami firm, które tłumaczą wszystkie języki świata? Oczywiście takie firmy preferują model mieszany, czerpiąc to, co najlepsze, z obu światów. Model biurowy, który miałby opierać się na stworzeniu przestrzeni pracy dla ponad 150 tłumaczy (jeśli założyć, że każdy z nich obsługiwałby tylko jedną parę językową) wymagałby ogromnych nakładów sił i środków. Stworzenie biblijnej wieży Babel nie jest oczywiście potrzebne, żeby oferować usługi najwyższej jakości. Z drugiej strony nie można jednak ograniczać się do tłumaczenia tylko kilku najpopularniejszych języków. Takie rozwiązanie nie stwarza oferty zdolnej zadowolić większości, nawet indywidualnych klientów.

Firma Translax czerpie z wiedzy i umiejętności specjalistów z całego świata, ale zatrudnia także  doświadczone zespoły tłumaczy etatowych. Każdy tłumacz przechodzi testy w celu określenia, czy spełnia normy wytyczone przez firmę. Wybór takiego rozwiązania pozwala świadczyć szeroki wachlarz usług, a przy tym wykonywać tłumaczenia, lokalizacje i internacjonalizacje w sposób szybki i zgodny z najwyższymi normami jakości, nad którymi czuwają project menadżerowie i native speakerzy.

Ostatecznie liczy się efekt

Tak naprawdę, kiedy praca już skończona, nie ma znaczenia, gdzie czy przez kogo została wykonana. Najważniejsze jest to, że jej efekt odpowiada potrzebom klienta i satysfakcjonuje go do tego stopnia, że klient w przyszłości ponownie skorzysta z naszych usług. Ale odpowiedź na pytanie, czy chcę zostać freelancerem, czy pracownikiem na etacie, każdy musi znaleźć sam. A dopiero po tym, gdy zdobędzie już doświadczenie w jednym i drugim systemie, będzie mógł stwierdzić, po której stronie płotu trawa jest bardziej zielona.

6
Lut

Jedno słowo, bez którego nie można żyć

Co zainspirowało mnie do napisania tego tekstu?

Pewnego dnia sprawdzałem status przesyłki, którą zamówiłem przez Internet. Po drodze coś musiało się stać, czas mijał, a przesyłka nie przychodziła. Moje zamówienie zostało zignorowane albo – zwyczajnie rzecz ujmując – ktoś zawalił przy jego realizacji. W rezultacie przesyłka nie nadeszła w spodziewanym terminie. A więc zdecydowałem się zadzwonić. Dzwoniłem w kółko i na okrągło, lecz po drugiej stronie nikt nie odbierał. Kiedy po ośmiu telefonach nareszcie przedarłem się do obsługi klienta, miła pani próbowała mi pomóc, lecz nikt nigdy tak naprawdę nie wyjaśnił, co się stało. A wystarczyło jedno słowo – „przepraszam”. Gdyby to słowo padło, firma nie straciłaby klienta.

W 2013 roku 62% konsumentów rezygnowało z usług firm ze względu na słabą obsługę klienta.

Kiedy zdarzy się pomyłka…

Przepraszaj. Niezależnie od wykonywanej pracy, wszyscy czasem popełniają błędy. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi (oczywiście maszyny też nie są niezawodne!), a kiedy coś zawalimy, najlepszą rzeczą jest rozpoznać błąd i przyznać, że problem zaistniał. Następnie można przystąpić do prób znalezienia rozwiązania.

Problemy mogą wynikać z nieścisłości językowych

W świecie obsługi klienta, a także w świecie tłumaczeń, wiele rzeczy jest zależnych od punktu widzenia. Czasem los tekstu, jego akceptacja albo odrzucenie, zależy od osobistych preferencji osób decyzyjnych – dotyczy to zwłaszcza tekstów kreatywnych. Dla wielu firm tłumaczeniowych, problemy może stwarzać także duża liczba obsługiwanych projektów. Żeby temu zapobiec, należy wybierać firmy z dużym doświadczeniem, a przede wszystkich, stosujące wysokie standardy tłumaczeń.

Wysokie standardy pozwalają rozpoznać sytuację, w której pojawia się problem wymagający rozwiązania.

Do zapamiętania

Świadcząc usługi, jako firma tłumaczeniowa, organizacja, czy inny wykonawca, można natrafić na problemy i popełnić błędy. Jedyną właściwą rzeczą w takim wypadku jest użyć słowa, bez którego nie można budować partnerstwa w biznesie. Oczywiście lepiej, żeby nie musieć go używać, ale prawdziwi partnerzy nie usiłują się zwodzić i okłamywać. Tak postępują najlepsi w zakresie obsługi klienta.

Sprawdź nas!

5
Lut

Transkreacja, czyli tłumaczenie dla zaawansowanych

Translacja (tłumaczenie), cieszy się ogromną popularnością, jeśli chodzi o preferencje klientów firm tłumaczeniowych. Ilekroć chcemy dokonać przekładu, mówimy właśnie o tłumaczeniu, zupełnie zapominając, czym jest transkreacja. Trzeba przyznać, że samo słowo brzmi dość obco. Nigdy nie słyszeliśmy o agencjach transkeacyjnych. Trudno nam wyobrazić sobie, że ktoś może określać się mianem transkreatora.

Tymczasem, pozostająca w cieniu popularnej siostry, transkreacja jest prawdziwym diamentem branży tłumaczeniowej. Wymaga zupełnie innego zestawu umiejętności, niż zwyczajne tłumaczenie. Jest połączeniem ogromnej kreatywności, świetnej znajomości języków, a także znajomości najdrobniejszych niuansów i związanych z nimi realiów kulturowych, które dotyczą tłumaczonego tekstu.

By zajmować się transkreacją nie wystarczy dobra, a nawet bardzo dobra znajomość języka obcego. Zgodnie z najwyższymi standardami, jakich można przestrzegać przy dokonywaniu przekładu, tłumacze powinni ograniczyć się tylko do tłumaczenia na język rodzimy, nawet jeśli językiem obcym operują na poziomie mistrzowskim. Oczywiście jest to wizja utopijna, jednakże tylko wtedy można zbliżyć się do osiągnięcia pewności, że wszystkie językowe niuanse nie zostaną zagubione w tłumaczeniu.

No właśnie, czym jest to coś, co czasem gdzieś się zapodziewa i gubi w tłumaczeniu? A raczej, czego brakuje tłumaczeniom, które nie sprostały wymaganiom klienta, choć na pozór wydają się bezbłędne? Tym czymś bardzo często jest niewłaściwe podejście do przekładu. Niektóre teksty nie powinny być zwyczajnie tłumaczone, powinny za to być napisane od nowa, z zachowaniem zamiarów autora, stylu, tonu i kontekstu. Tym właśnie zajmuje się transkreacja. W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że zwyczajnemu tłumaczeniu bliżej do dosłownego przekładu na wzór tłumaczeń maszynowych (np. przy użyciu Google Translator), tymczasem transkreacja to tworzenie nowego tekstu od podstaw w celu wywołania w odbiorcy przekładu tych samych emocji, które były przewidziane dla odbiorcy oryginału. Na najprostszym poziomie praca transkreatora, czy może raczej tłumacza zajmującego się transkreacją, polega więc na:

  • Zrozumieniu tekstu źródłowego i efektu (emocji, refleksji itd.), jaki ma wzbudzić w odbiorcy.
  • Zapomnienie o tekście źródłowym.
  • Stworzenie (kreacja) własnego tekstu, który niesie to samo znaczenie i wywołuje ten sam efekt, co tekst źródłowy.

choose-language-1460824

Zastosowanie transkreacji

Pierwotnie termin transkreacja był używany przez fachowców od reklamy i marketingu, którzy usiłowali zachować znaczenie treści tłumaczonej z jednego języka na inny. Dzisiaj to pojęcie rozprzestrzeniło się wśród osób zawodowo zajmujących się tłumaczeniami tj.: wśród project managerów, tłumaczy i korektorów. Celem transkreacji wciąż pozostaje wzbudzenie w odbiorcy tych samych emocji i oddanie kontekstu znaczeniowego, które przeznaczył dla odbiorcy autor oryginalnego tekstu. Zwiększył się jednak zasięg transkreacji, która, oprócz reklamy i marketingu, obejmuje także wszelkie teksty związane ze sztuką i kreatywnością. Transkreacji podlegają więc grafiki, nagrania audio i video, gry komputerowe, strony internetowe i wiele, wiele innych.

Wielu tłumaczy posiada umiejętności w różnych specjalistycznych dziedzinach, takich jak finanse, inżynieria, technika, czy prawo. Oznacza to, że są właściwymi osobami, by tłumaczyć dokumenty powiązane z tymi branżami, ponieważ niejednokrotnie wysoce specjalistyczna terminologia uniemożliwi innym tłumaczom pełne zrozumienie tekstu.

Z kolei inni tłumacze lepiej odnajdują się w obszarze tak zwanego „creative writing”, czyli pisania wymagającego kreatywności. Z tego powodu są zatrudniani przez firmy tłumaczeniowe przy projektach dotyczących marketingu, reklamy i branży rozrywkowej.

W przypadku zleceń wymagających szczególnej kreatywności, musimy pójść o krok dalej. Wtedy zaczynamy mówić o transkreacji. Osoba zajmująca się transkreacją musi niezwykle dobrze orientować się w kulturze obu krajów, zarówno kraju, z którego pochodzi oryginalny produkt, jak i tego, na rynek którego tłumaczy. Tylko w ten sposób, będzie w stanie:

  • Zrozumieć wszystkie niuanse tekstu i zamysły autora.
  • Oddać ich charakter w tłumaczonym tekście.

Bo jeśli chodzi o sztukę, wiele może skrywać się między wierszami i tylko niektóre osoby są w stanie dostrzec te – dla większości niewidzialne –  znaczenia

Bo tekst wiosny znaczony jest cały w domyślnikach, w niedomówieniach, w elipsach, wykropkowany bez liter w pustym błękicie, i w wolne luki między sylabami ptaki wstawiają kapryśnie swe domysły i swe odgadnienia.” – Brunon Schulz, „Sanatorium pod Klepsydrą”.

Ale niech nie zwiedzie nas pojawienie się tutaj słów wielkiego klasyka. Transkreacja nie znajduje zastosowania tylko w sztuce wysokich lotów.

Wyobraźmy sobie, że pracujemy dla firmy, która chce umieścić na rynku nowym produkt bądź usługę i zleciła nam zadanie napisania tekstu reklamowego, w taki sposób, że nie tylko przedstawimy ów produkt bądź usługę, ale też tchniemy weń życie i obdarzymy dużą siłą oddziaływania. Naszym celem będzie zaintrygowanie potencjalnego klienta, oczarowanie go i ostatecznie zachęcenie do kupna. To właśnie takie działanie określamy terminem: „copywriting”.

Ale co, jeśli zostaniemy poproszeni o przekład istniejącego tekstu reklamowego z języka obcego na rodzimy? Właśnie tutaj powinniśmy zacząć myśleć o transkreacji, która jest procesem wymagającym całkowicie innego podejścia niż zwykłe tłumaczenie.

Jeśli chodzi o tłumaczenie, można je opisać przymiotnikami takimi jak: „wierne”, czy „dokładne”. Używamy ich, by opisać jakość. Z kolei o przekładzie, który poddaliśmy procesowi transkreacji, powiemy: „kreatywny”, „oryginalny”, „śmiały”. Tłumaczeniem zazwyczaj zajmuje się jedna osoba (czasem dwie, jeśli chcemy wykonać korektę), podczas gdy transkreacja to proces, w który zazwyczaj angażuje się drużynę – jej zadaniem jest opracowanie strategii przekładu i ciągła komunikacja z klientem w celu stworzenia tłumaczenia, które będzie odpowiadało jego potrzebom.

Poprawność gramatyczna jest kluczowym elementem tłumaczenia. Nigdy nie należy zostawiać miejsca na możliwość popełnienia błędu, dlatego też tłumacze zawsze powinni tłumaczyć na swój rodzimy język. Jeśli nie jest to możliwe, najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest korekta native speakera, czyli osoby posługującej się językiem źródłowym, jako językiem rodzimym. Jednakże nawet opanowanie języka na poziomie mistrzowskim i dokonywanie przekładu na język rodzimy nie jest jedynym warunkiem, który należy spełnić, by zajmować się transkreacją. Konieczne jest tutaj posiadanie wysokich kwalifikacji, jeśli chodzi o pewnego rodzaju zręczność językową i twórczą. Przykładowo, niejednokrotnie transkreacja będzie wymagała oddania zabawnej gry słów – w takim wypadku należy wymyślić żart zrozumiały dla odbiorcy i zachować przy tym charakter oryginału.

transkreacja w branży filmowej

Trudno wyobrazić sobie, by swego czasu popularny w naszym kraju „Shrek”, osiągnął taki sukces bez genialnej transkreacji.

Ten film animowany to doskonały przykład, jak oddać ducha oryginału i jednocześnie wpisać się w gust odbiorcy przekładu. „Swojskość” wypowiedzi Osła i ogra jak najbardziej trafiła do polskiego odbiorcy.

Można tutaj zadać sobie pytanie, dlaczego firmy w ogóle decydują się na transkreację; czy nie wystarczy zespół copywriterów, którzy stworzą produkt od zera? Otóż większość klientów pragnie zachować charakter oryginału, co wymaga kogoś, kto posiada dużą znajomość języka źródłowego. Ktoś taki wie, dlaczego określone elementy produktu (określone gry słów, gagi itd.) działają i odnoszą określony skutek. Ktoś taki, osoba będąca połączeniem tłumacza i copywritera, może stworzyć produkt zlokalizowany na potrzeby nowego rynku.

Transkreacja nie jest wykorzystywana w celu powiedzenia tej samej rzeczy w innym języku. Prawda jest taka, że często nie jest to w ogóle możliwe. Celem transkreacji jest otrzymanie tej samej reakcji, którą wzbudza oryginalny produkt. Czasem zwykłe tłumaczenie nie jest w stanie osiągnąć tego celu.

Kto może zajmować się transkreacją?

Transkreacja znajduje wiele zastosowań w lokalizacji produktów, czyli dostosowaniu ich do określonego rynku. Z tego powodu osoba zajmująca się transkreacją, musi posiadać zespół cech świadczących o kompetencji kulturowej. Cechy te oznaczają umiejętność zachowania się w sposób odpowiedni dla danej kultury, posiadanie znajomości ważnych dla tej kultury wartości, a także pragmatyczną wiedzę o społeczeństwie i społecznych niuansach. Ten zespół cech i wiedza umożliwiają całościowe zrozumienie przekładanego tekstu, a także ułatwiają odpowiednie przekazanie treści przeznaczonych dla odbiorcy. Niejednokrotnie to właśnie osoba zajmująca się transkreacją musi zwracać klientowi uwagę na takie szczegóły jak nieodpowiednie gesty postaci występujących w produkcie (czy będzie to gra komputerowa, film, czy animacja) – szczególnie kraje europejskie są wyczulone na gesty przypominające nazistowski salut.

Znajomość kultury umożliwia właściwe określenie tolerowanego poziomu takich elementów jak przemoc, czy seks (mowa tutaj głównie o grach komputerowych). Te dwa elementy są dopuszczalne w różnych ilościach, jeśli chodzi o poszczególne kraje. Przykładowo: w Niemczech przemoc jest tak niepożądana we wszelkiego rodzaju mediach, że w historii tego kraju zdarzyły się już przypadki cenzury poszczególnych gier. Dochodziło od kuriozalnych z punktu widzenia graczy, ingerencji w kod źródłowy gry, przez co postaci, do których gracz strzelał ostrą amunicją, nie umierały, lecz zasypiały. Z kolei w Stanach Zjednoczonych przemoc jest tolerowana w o wiele większym stopniu, niż erotyka.

Należy więc posiadać dogłębną znajomość tła kulturowego, wykazać się uwagą i wrażliwością.

Profesjonaliści w fachu transkreacji muszą posiadać wiedzę nie tylko o języku, ale także o kulturze. Muszą brać udział w nieprzerwanym procesie nauki i nadążać za wydarzeniami w danym kraju, a wszystko to, by zachować wrażliwość na określone słowa, frazy i metody wyrażania się. Celem jest oczywiście także uniknięcie wpadek. Wszyscy znamy przykłady niefortunnych sformułowań, które, choć nie są błędne, to wzbudzają w odbiorcy określone konotacje. Z pewnością marka OSRAM nie wzbudza tych konotacji intencjonalnie, możemy być pewni, że nie takie było założenie właścicieli, gdy instalowali swoje żarówki na polskim rynku.

Osoba zajmująca się transkreacją powinna także mieszkać w kraju, w którym mówi się językiem docelowym. Dzięki temu ma nieprzerwany dostęp do języka, ale także do panujących aktualnie trendów i posiada wiedzę o tym, co jest ważne dla odbiorców, co ich smuci, a co śmieszy. Podobna zasada dotyczy znajomości grup docelowych, do których skierowany jest tłumaczony produkt lub usługa. Należy posiadać jak najwięcej informacji o życiu danej grupy, by móc do niej w efektywny sposób dotrzeć. Poza zdolnościami językowymi, wiedzą na temat kultur, znajomością danej materii i wysokimi umiejętnościami pisarskimi, umiejętność przekonania grupy docelowej jest jednym z głównych warunków, które musi spełnić osoba chcąca zajmować się transkreacją.

Dlaczego transkreacja to coś innego niż tłumaczenie i copywriting?

Mimo wyłożonej teorii trudno jednoznacznie określić granicę przebiegającą między tłumaczeniem a transkreacją. Nie jest to kwestia zero-jedynkowa. Tłumaczenia często zawierają elementy transkreacji w różnym natężeniu, zaś wybór między jednym a drugim odbywa się na poziomie poszczególnych zdań i zależy od decyzji tłumacza. Doświadczeni tłumacze wiedzą, kiedy pozostać wiernym źródłu na poziomie dosłownym, a kiedy stworzyć własną interpretację tekstu. Ten drugi wybór zachodzi częściej podczas tłumaczeń tekstów z dziedziny marketingu i rozrywki. Trudno wskazać wyższość jednego procesu nad drugim: mają one po prostu inne zastosowanie.

W teorii można jednak wskazać podstawowe różnice między tłumaczeniemtranskreacją.

Tłumaczenie Transkreacja
Struktura Identyczna jak oryginalny tekst Dopuszczalne są zmiany w oryginalnej strukturze
Styl Taki sam jak w oryginale Przystosowany do grupy docelowej
Informacja Dokładne odzwierciedlenie oryginału Zmiany pewnych elementów są możliwe, pod warunkiem, że tekst wywiera to samo wrażenie co oryginał
Wrażenie wywierane na odbiorcy Tekst poprawny, lecz brak w nim żywiołowości Tekst dostosowany do konkretnego odbiorcy, pełen zrozumiałych odniesień
Rodzaj tekstu Prawne, medyczne, techniczne itp. Teksty wymagające dużej kreatywności: opisy produktów, filmy, gry

Biuro tłumaczeń Translax korzysta z wiedzy i umiejętności wyspecjalizowanych tłumaczy posiadających wieloletnie doświadczenie w określonych dziedzinach technicznych, finansowych, medycznych i prawnych. Jednocześnie do państwa dyspozycji pozostają tłumacze z doświadczeniem w tworzeniu własnych tekstów, zdolni podjąć się transkreacji – wyspecjalizowani w obszarze literatury, mediów, rozrywki i marketingu.

Chociaż transkreacja w dużym stopniu opiera się na zdolności kreatywnego pisania, to istnieją zasadnicze różnice, między tymi dwoma pojęciami. Poniżej znajduje się krótkie zestawienie.

Transkreator

  • Posługuje się co najmniej dwoma językami w stopniu bardzo dobrym.
  • Specjalizuje się w tworzeniu przekładu, który jest oparty na tekście oryginalnym.
  • Posiada specjalistyczną wiedzę w co najmniej dwóch kulturach; rozumie niuanse tekstu źródłowego i potrafi znaleźć ich odpowiedniki tworząc przekład.
  • Przystosuje produkt w ten sposób, żeby został dobrze przyjęty przez rynek/grupę docelową.
  • Zwróci klientowi uwagę na różnice i problemy kulturowe pojawiające się przy lokalizacji produktu.
  • Posiada większe uprawnienia, jeśli chodzi o ingerowanie w wizerunek marki i ostateczny wygląd produktu.

Copywriter

  • W większości nie posługuje się językiem obcym na poziomie zbliżonym do transkreatora.
  • Tworzy od zera, nie opierając się na żadnym tekście źródłowym ani określonych emocjach czy reakcjach, jakie ma wzbudzać.
  • Specjalizuje się w określonych dziedzinach, na przykład: marketing, branże
  • Nie gwarantuje globalnej jednolitości, jeśli chodzi o markę. Tworzony przez niego tekst/produkt nie będzie posiadał cech wspólnych ze swoimi zagranicznymi odpowiednikami.

Czy potrzebujemy transkreacji?

Transkreacja pełni inną rolę niż zwykłe tłumaczenie czy copywriting. Jest połączeniem obu tych pojęć, a jednocześnie czymś więcej – oryginalną jakością, która wypełnia usługową lukę. Dobrze jest wiedzieć o istnieniu tej alternatywy. Zwłaszcza klienci, którzy obawiają się, że ich specyficzny, kreatywny tekst straci na tłumaczeniu, powinni zdecydować się na usługi transkreacyjne. W ten sposób mogą zyskać świadomość, że ich produkt w sposób bezpieczny zostanie zlokalizowany na rynku zagranicznym.

 

29
Cze

Tłumaczenia techniczne

Określeniem „tłumaczenie techniczne” nazywa się z reguły rodzaj przekładów specjalistycznych, które wykonywane są na tekstach technicznych (podręcznikach, instrukcjach, specyfikacjach itp.), czyli takich, które zawierają specyficzne dla danej dziedziny słownictwo, szczegółowo opisują tę dziedzinę lub zawierają informacje technologiczne. Trzeba jednak pamiętać, że nie każdy tekst posługujący się charakterystyczną nomenklaturą może być zakwalifikowany jako techniczny.

Tłumaczenia techniczne obejmują przekłady różnego rodzaju tekstów specjalistycznych i wymagają wysokiego poziomu umiejętności językowych, (m.in. opanowania właściwej terminologii i pisania w konwencji), a także szerokiej wiedzy tematycznej.

W tłumaczeniach technicznych bardzo istotna jest spójna i konsekwentna terminologia oraz pewna oficjalna schematyczność. Ze względu na swoistą powtarzalność i przewidywalność tekstów technicznych szczególne znaczenie dla tłumacza ma możliwość zastosowania nowoczesnych komputerowych narzędzi, takich jak np. programy typu CAT (Computer Aided Translation). Tłumaczenia techniczne wymagają od tłumacza zachowania równowagi pomiędzy formą i treścią tekstu – na cechy tłumaczenia technicznego składają się bowiem zarówno jego charakterystyczna forma językowa, jak i sensu stricto techniczny tekst.

W samej translatoryce tłumaczenia techniczne zostały oficjalnie zdefiniowane około 1960 roku. Obecnie są to najczęściej wykonywane tłumaczenia profesjonalne – ponad 90% wszystkich tłumaczeń wykonywanych jest przez wyspecjalizowanych, profesjonalnych tłumaczy technicznych.

Tłumacz techniczny jest nie tylko pośrednikiem w komunikacji technicznej, lecz także konstruktorem dyskursu, pewnej formy organizacji języka techniki poprzez dobieranie odpowiednich słów o konkretnym znaczeniu. Często tłumacz techniczny może oficjalnie podjąć się roli twórcy tekstów technicznych. Bardzo często zleceniodawcy oczekują, że przetłumaczone teksty techniczne będą nie tylko nowymi „opakowaniami” starej treści, ale też same ustanowią zupełnie nową jakość i znaczenie, co podkreśla bardzo ważną rolę, jaką odgrywają tłumacze w tej dziedzinie.

Podobnie jak na przykład inżynier lokalizacji, tłumacz techniczny musi posiadać wieloaspektową wiedzę i umiejętności. Oprócz teoretycznych kwalifikacji i zdolności językowych tłumacz ten musi rozumieć przedmiot danego tekstu, znać pewne mechanizmy psychologii poznawczej, inżynierii użyteczności oraz komunikacji technicznej. Są to niezbędne narzędzia pracy profesjonalnego tłumacza technicznego. Ponadto większość tłumaczy technicznych pracuje w zakresie specjalistycznej dziedziny, takiej jak na przykład medycyna lub programowanie komputerowe, która wymaga bardzo szerokiego zakresu wiedzy i odbycia specjalistycznych szkoleń.

Tłumaczenie techniczne wymaga solidnych umiejętności technologicznych, zwłaszcza jeśli tłumacz zdecyduje się używać programów komputerowych wspomagających tłumaczenie. Wiele internetowych translatorów w postaci darmowych wyszukiwarek jest dostępnych w Internecie. Jednakże w dziedzinie komunikacji technicznej prym wiodą specjalistyczne, profesjonalne programy typu CAT, które w krótkiej chwili są w stanie przełożyć ogromne ilości tekstu. Teksty techniczne zawierają bardzo dużą liczbę powtórzeń. W zależności od charakteru materiału są to albo poszczególne nazwy, albo frazy, albo nawet całe zdania. Bywa też tak, że zdania różnią się od siebie zaledwie jednym lub dwoma słowami. W takich sytuacjach zupełnie naturalną i logiczną czynnością jest skorzystanie z wcześniej przetłumaczonych fraz, skopiowanie ich i wklejenie (po dokonaniu ewentualnych poprawek) we właściwe miejsce. Właśnie w takich momentach z pomocą przychodzą tłumaczom programy typu CAT.

Ich działanie oparte jest na funkcjach skonstruowanych na podstawie słowników i wcześniej przetłumaczonych fraz. Systemy tłumaczenia maszynowego opierają się również na pracy lingwistów, którzy określają zasady gramatyki dla języków źródłowych i docelowych. Maszyna pracuje w ramach zasad i wytycznych opracowanych przez językoznawców. Obsługa tych programów jest jednak dosyć skomplikowana i opanowanie jej do poziomu satysfakcjonującej użyteczności również wymaga odbycia szkoleń.

Mimo że teksty techniczne na pierwszy rzut oka mogą się wydawać bardzo formalne, uniwersalne i pozbawione indywidualnego charakteru, bardzo istotnym czynnikiem w ich tłumaczeniach jest jednak kontekst kulturowy i specyficzne cechy kulturowe. W rzeczywistości w tekstach technicznych zrozumienie kontekstu kulturowego jest równie ważne jak umiejętności językowe. W wypadku takich tłumaczeń dwie różne kultury mogą wykazywać drastyczne różnice w pisaniu tekstów technicznych, nawet wtedy, gdy obie pracują w tym samym języku docelowym. Uwidocznia się to nie tylko w kwestii formatów daty i godziny, jednostek miar i walut, lecz także w obieraniu konkretnych strategii retorycznych, dyskursów i rozbieżności w celach. Przykładem może być test przeprowadzony na powszechnie dostępnych oficjalnych tłumaczeniach Deklaracji Praw Człowieka według Organizacji Narodów Zjednoczonych[1]. Zanalizowano wówczas korelacje między siedmioma wersjami językowymi dokumentu. W obrębie tych siedmiu języków wspólne słowa, takie jak „ludzie”, „jednostka”, „człowiek”, „naród”, „prawo”, „wiara” i „rodzina”, miały względem siebie odmienne poziomy ważności w dokumencie. Podczas gdy w języku arabskim słowo „człowiek” wykazuje bardzo wysoki poziom znaczenia w tekście, w innych językach na podobnym poziomie znajdują się słowa takie jak „osoba” czy „jednostka”. Pokazuje to, że w treści nawet dobrego tłumaczenia nieodpowiednie użycie słów bez znajomości subtelnych różnic kulturowych może doprowadzić do zatracenia istoty albo zupełnej zmiany pierwotnego znaczenia tekstu. W wypadku tekstów technicznych niepełna baza wiedzy kulturowej – lub jej brak – może być dramatyczna w skutkach i doprowadzić na przykład do nieskutecznego i nieczytelnego ostrzeżenia o ryzyku. Różne paradygmaty wiedzy i różne strategie retoryczne mogą skłonić ludzi do reagowania na naprawdę bardzo zróżnicowane sposoby. Zrozumienie kontekstu kulturowego musi być więc priorytetem, zwłaszcza w wypadku komunikatów i ostrzeżeń o zagrożeniach, których nie brak w tekstach technicznych. Rozbieżność definicji pojęć i niespójne paradygmaty wiedzy kulturowej wskazują na potrzebę uważnego określania grupy docelowej oraz odpowiedniego doboru słów w komunikatach o ryzyku. To, co jest właściwe dla jednej grupy odbiorców, może zupełnie nie wywrzeć odpowiedniego wrażenia na innej grupie. Porównując komunikację dotyczącą ryzyka w górnictwie w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, można zauważyć różnice między postrzeganiem tego, kto jest odpowiedzialny za promowanie bezpieczeństwa w miejscu pracy. Podczas gdy jedna kultura utrzymuje, że odpowiedzialny za to jest pracownik, druga wskazuje na odpowiednich instruktorów lub regulaminy. Mimo że generalnie uważa się, iż zagrożenia, ostrzeżenia lub przestrogi są często ważnymi i obiektywnymi elementami dokumentów technicznych, profesjonalny tłumacz musi rozumieć, jak niuanse wrażliwości kulturowej mogą wpływać na skuteczność przetłumaczonego komunikatu w danej grupie. Z kolei próby przekazywania treści w jak najbardziej internacjonalny, uniwersalny i pozbawiony kulturowych zabarwień sposób być może rozwiązują problem z samą czytelnością komunikatu, lecz badania wykazują, że komunikat może bardzo stracić na swojej mocy i sile perswazji[2].

Tłumacze techniczni muszą być cały czas świadomi, że kultura i jej konteksty mają ogromny wpływ na Internet. Różne języki, wpływ wrażliwości narodowych i przyzwyczajenia niejako formują sposób korzystania z Sieci na całym świecie. Aby skutecznie dotrzeć do różnych grup docelowych w dziedzinie komunikacji technicznej, trzeba wykorzystać wiedzę i strategię opracowaną przez wielu specjalistów i inżynierów. Technologia może sprawić, że komunikacja międzykulturowa jest łatwiejsza i bardziej czytelna. Bardzo często kluczem do porozumienia jest płaszczyzna etyki. Tradycyjne modele podejmowania decyzji mogą być implementowane w przypadku lokalizowanych tekstów technicznych, jednakże profesjonaliści unikają takich zastosowań ze względu na ryzyko stereotypowości czy etnocentryzmu.

Tłumaczenie techniczne jest medium, dzięki któremu zarówno język, jak i dyskurs oraz komunikacja swobodnie współistnieją w globalnym świecie. Ponieważ technologia umożliwia łatwą i szybką komunikację, świat podąża w kierunku stania się ogromną globalną społecznością. W obliczu takich zmian podczas komunikowania się z ludźmi z różnych stron trzeba mieć na względzie również konteksty kulturowe. Zamiast pracować na całym świecie w wielu językach, niektórzy zaproponowali ideę posługiwania się językiem angielskim jako podstawowym dla globalnej komunikacji. Lingua franca, bo tak nazwano ten projekt, zakłada język angielski jako wspólny dla świata. Jednak angielski jako lingua franca ma różne konsekwencje dla zakresu komunikacji technicznej. Szczególnie w wypadku tłumaczeń technicznych tłumacze, którzy są native speakerami języka angielskiego, czasem wykazują tendencję do przyjmowania tylko jednego kontekstu tłumaczenia. Konsekwencją obrania jako priorytetu samego procesu translacji z języka angielskiego i na język angielski jest pozbawienie przekładów kulturowych kontekstów. Wówczas cel i sens lokalizacji zostają w najlepszym przypadku sprowadzone jedynie do kultury anglosaskiej, a w najgorszym – pozbawione jakiegokolwiek zabarwienia.

Koncepcja utrzymania komunikacji technicznej w językach innych niż angielski ma szczególne znaczenie w krajach o dużym odsetku osób wielojęzycznych. Na przykład badania wykazały, że anglojęzyczne nastawienie w ramach komunikacji i tłumaczeń technicznych ma negatywny wpływ na hiszpańskojęzycznych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Odzwierciedlało się to zarówno w drastycznie pogarszającej się jakości tłumaczeń hiszpańskich, jak i w malejącej ich liczbie. Brakowało wówczas m.in. instrukcji obsługi różnych urządzeń elektronicznych, a dostęp do nielicznych, które pozostały, był wówczas bardzo ograniczony.

Lingua franca jest projektem dosyć nieudanym również ze względu na tzw. słowa nieprzetłumaczalne, które mają wbrew pozorom ogromne znaczenie dla tłumaczeń technicznych. Takie słowa lub wyrażenia to po prostu pojęcia, które nie są łatwe do przetłumaczenia. Słowo jest uważane za nieprzetłumaczalne, gdy na przykład nie ma bezpośrednio odpowiadającego mu słowa w języku docelowym lub gdy wymaga ono innych słów do jego opisania, albo też gdy posiada ważne konotacje kulturowe z języka źródłowego, które są trudne do zrozumienia dla odbiorców spoza tej kultury.

Jednym z wielu przykładów takich słów może być niemieckie fernweh oznaczające „tęsknotę za miejscem, w którym nigdy wcześniej się nie było”. Ilustruje ono nieprzekładalność z powodu braku odpowiedniego słowa w języku polskim. Badania wykazują, że w wypadku słów nieprzetłumaczalnych w tłumaczeniach technicznych niektórzy translatorzy uciekają się często do pomijania tych słów całkowicie! Jest to zupełnie nieprofesjonalna taktyka, która może mieć naprawdę poważne konsekwencje. Tłumaczenia techniczne nie mogą więc korzystać tylko z języka angielskiego jako lingua franca.

Tłumacze TRANSLAX-u posiadają nie tylko umiejętności językowe, lecz także kierunkowe wykształcenie, rozległą wiedzę specjalistyczną i pasję. Wszystko to składa się na doskonałe tłumaczenie tekstu i zachowanie stylistycznej i merytorycznej spójności przekładu. Każdy z przetłumaczonych materiałów jest korygowany przez native speakera i poddawany wielokrotnej kontroli jakości.

Nasza oferta obejmuje tłumaczenia tekstów z różnych dziedzin. Niejednokrotnie pracujemy na materiale o bardzo zaawansowanej i niestandardowej tematyce. Dbamy o najwyższą jakość tekstu, więc śledzimy nowe trendy i zmiany w poszczególnych gałęziach biznesu, m.in. w takich sektorach jak: IT, technika i technologia, transport, prawo, ekonomia i finanse, marketing i reklama, medycyna, farmacja itd. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX tłumaczy m.in.: podręczniki użytkownika, książki serwisowe, instrukcje: instalacji, obsługi, konserwacji, serwisowania, szybkiego startu, dokumentacje maszyn i procesów technologicznych, specyfikacje techniczne urządzeń elektronicznych i elektrycznych, katalogi i broszury o charakterze technicznym.

Konkurencyjność rośnie w każdej branży. Zespół TRANSLAX posiada w swoich szeregach tłumaczy o bardzo fachowej wiedzy. Nasi eksperci wyposażeni są we wszystkie niezbędne narzędzia potrzebne do tłumaczeń specjalistycznych: biegłość językową, doświadczenie i wiedzę. Znajomość danych sektorów rynku i związanego z nimi języka pozwala zarówno na przetłumaczenie specyficznego tekstu, jak i na merytoryczne utrzymanie jego sensu. Dobre tłumaczenie nie jest bowiem oparte jedynie na doborze słów.

TRANSLAX gwarantuje nie tylko najwyższą jakość tłumaczenia, lecz także możliwość znacznego obniżenia kosztów. Dzięki najnowocześniejszym narzędziom CAT zleceniodawca płaci tylko raz za unikatowe wyrażenia. Powtarzające się fragmenty tekstu są tłumaczone bezpłatnie.

Biuro Tłumaczeń TRANSLAX obsługuje wszystkie rodzaje plików graficznych i tekstowych, nawet w formatach wymagających specjalistycznego oprogramowania (Adobe InDesign, Framemaker, Photoshop, Illustrator, QuarkXPress, Corel Draw itp.).

Oferta biura TRANSLAX zawiera również kompleksowe usługi DTP, dzięki czemu możemy nie tylko przygotować do tłumaczenia pliki FM, QXP, INDD, czy PM (i inne), lecz także wykonać skład typograficzny po tłumaczeniu. Dysponujemy 16-osobowym zespołem grafików i inżynierów DTP, który zajmuje się składem i fotoskładem. Tekst po tłumaczeniu zmienia swoją objętość – w wypadku tłumaczenia na język polski zwykle wydłuża się o kilkanaście procent, więc bez stosownej obróbki zwyczajnie nie zmieści się w układzie. Gotowy skład możemy przygotować do druku cyfrowego lub offsetowego zgodnie z dostarczoną specyfikacją. Projekty do druku dostarczane są w postaci kompozytu, separacji CMYK lub gotowej impozycji.

[1] http://en.wikipedia.org/wiki/Technical_translation

[2] https://en.wikipedia.org/wiki/Technical_translation

3
Lis

Rozejrzyj się wokół

Nie jest ważne, czy jesteś w biurze, w domu, w restauracji. Ile widzisz wokół siebie urządzeń mobilnych? Ile razy dziennie z nich korzystasz? Na pewno posiadasz telefon komórkowy, z dużym prawdopodobieństwem możemy przypuszczać, że jest to smartfon. Masz tablet? To urządzenie również zyskuje na popularności – powszechność tabletów zaczyna dorównywać popularności komputerów osobistych. W związku z tym rozwija się także i rynek usług, zarówno zintegrowanych z systemem operacyjnym, jak i niezależnych, takich jak serwisy internetowe w wersjach na urządzenia przenośne.

Gdy chcesz rozwijać swoją firmę musisz zwracać uwagę nie tylko na poszczególne aspekty swojej pracy, ale również na jej wizerunek i powszechność. Internet, a przede wszystkim nośność aplikacji mobilnych i stron internetowych dają Ci możliwości dotarcia z informacją o Twoim przedsiębiorstwie do nawet najodleglejszych zakątków świata. Główni dostawcy aplikacji, Google Play oraz Apple’s App Store to rynek kilku milionów programów użytkowych. Nie ukrywajmy – to ogromna, międzynarodowa konkurencja. Wiemy jednak co możesz zrobić, by zaistnieć i na tej płaszczyźnie.

Strony internetowe i aplikacje mobilne to najlepsza i najbardziej rozpowszechniana wizytówka firmy. Dzięki nim klient może zapoznać się z ofertą i profilem przedsiębiorstwa, niejednokrotnie jest to jego pierwszy kontakt z marką. Pierwsze wrażenie może być w tej sytuacji decydujące – ktoś, kto zrazi się do Twojego wizerunku zaraz na początku, nie będzie ponownie narażał się na nieprzyjemności. Dlatego zawsze podkreślamy jak ważna jest profesjonalna lokalizacja, zwłaszcza tych najpopularniejszych nośników informacji o przedsiębiorstwie. Świat urządzeń mobilnych zmienia się w zastraszająco szybkim tempie. Im więcej wersji językowych posiada Twoja strona, lub aplikacja, tym lepiej. Im szybciej reaguje na potrzeby rynku, tym więcej wejść i pobrań może uzyskać. Już podczas tworzenia aplikacji, czy strony internetowej, można je równolegle tłumaczyć – jest to najprawdopodobniej najlepsza i najszybsza opcja. Już chwilę po premierze w sieci, produkt będzie mógł dotrzeć do zagranicznych odbiorców.

Intuicyjna i poprzedzająca jakiekolwiek działanie funkcja zmiany języka jest sygnałem dla użytkownika i potencjalnego klienta, że wychodzisz naprzeciw jego oczekiwaniom. Właśnie w ten sposób zaczyna się budować dobre wrażenie rzetelnego i profesjonalnego biznesmena.

Nie tylko językiem angielskim człowiek żyje…

Faktem jest, że język angielski jest dominującym językiem w handlu międzynarodowym. Jest on też najczęściej nauczanym językiem obcym na świecie i prawdopodobnie w najbliższym dziesięcioleciu osiągnie rekordową liczbę dwóch miliardów uczniów. Niestety lokalizacja stron internetowych i aplikacji mobilnych nie może ograniczać się do języka angielskiego. Musimy mieć świadomość, że nie każdy klient mówi po angielsku. Co więcej – przy zapoznawaniu się z ofertą sprzedażową we własnym, ojczystym kraju, niektórzy nawet nie chcą mieć kontaktu z obcym językiem. Najlepiej tę zależność opisuje cytat:

„Jeśli sprzedaję coś tobie, to mówię w twoim języku, aber wenn du mir etwas verkaufst, dann muβt du Deutsch sprechen (ale jeśli chcesz coś mi sprzedać, musisz mówić po niemiecku).

Willi Brandt, kanclerz Niemiec

Ponadto, biegła znajomość języka angielskiego jest dzisiaj postrzegana w środowisku biznesowym jako standardowa umiejętność – na równi z obsługą komputera. Tłumaczenie naszych materiałów wyłącznie na język angielski nie jest dużym atutem i nie przyczynia się do szczególnego rozwoju firmy. Lokalizacja aplikacji i stron internetowych na języki azjatyckie otwiera nam drogę do nieomal połowy użytkowników Internetu. Według ostatnich badań rynku największa ilość użytkowników urządzeń mobilnych to Chińczycy – jest ich prawie czterokrotnie więcej, niż będących na trzecim miejscu w rankingu mieszkańców Stanów Zjednoczonych. W czołówce znalazły się jeszcze Indie, Brazylia i Rosja. Nie trudno zauważyć, że językiem angielskim jako ojczystym posługuje się wyłącznie jeden z tych krajów – warto przy tym wspomnieć, że Stany Zjednoczone zamieszkuje ponad 25 milionów hiszpańskojęzycznych obywateli. Widać teraz, jak bardzo mylne jest myślenie, że wyłącznie język angielski jest kluczem do sukcesu na międzynarodowym rynku.

Budowanie więzi z marką dla zagranicznych użytkowników jest trudne. Każde miejsce na świecie ma swoje preferencje, oczekiwania i zasady. Jeśli użytkownik urządzenia mobilnego nie rozumie aplikacji, lub strony internetowej – najzwyczajniej w świecie nie pobierze jej i nie będzie z niej korzystał.

Proste rozwiązania należą do najbardziej skutecznych

Prawidłowe i profesjonalne tłumaczenie aplikacji i strony internetowej to podstawowy krok do wkroczenia na rynek międzynarodowy. Ostatnie badania przeprowadzone przez App Magazine pokazują, że ukierunkowanie aplikacji na kraje nieanglojęzyczne takie jak Francja, Włochy, Japonia, Chiny i Rosja zwiększają ilość pobrań o 767%. Jak widać, podstawowy krok nie musi być w efekcie krokiem najmniejszym!

Lokalizacja aplikacji mobilnych to nie tylko zwykłe tłumaczenie. Za pewne wiecie już, że jest to dostosowanie do odbiorcy lokalnego zarówno tekstu, jak i grafik, dat, zdjęć, a nawet kolorów! W swej istocie, lokalizacja jest przede wszystkim tłumaczeniem z uwzględnieniem i zrozumieniem różnic. Najlepszym sposobem na zapewnienie wysokiej jakości lokalizacji jest wynajęcie wykwalifikowanego w danym zakresie tłumacza, który w danym języku komunikuje się na co dzień. Do prawidłowej lokalizacji aplikacji i stron internetowych potrzebna jest szeroka wiedza na temat kultury danego kraju. Gruntowne badania niuansów kulturowych przez inżynierów lokalizacji pomagają im dobrać odpowiednie kolory, a nawet układ strony, dla danej narodowości. Przykładowo Grecy i Japończycy wykazują większe zainteresowanie treścią, gdy jest ona przeplatana dużą ilością zdjęć, przy czym Skandynawowie preferują teksty bez obrazków. Już same kolory mają często istotne znaczenie: w Indiach minimalistyczny wystrój strony internetowej, z dużą ilością białego koloru może się nie przyjąć, ze względu na silne konotacje tego koloru ze śmiercią.

Lokalizacja, a wizerunek

Zachowanie spójnego wizerunku podczas lokalizacji aplikacji mobilnych jest z pewnością niełatwym do osiągnięcia priorytetem. Podczas, gdy forma strony, jej kolorystyka, treści ulegają przemianom związanym z wymaganiami odbiorców na całym świecie nietrudno wpaść w pułapkę. Lokalizacja narzędzi mobilnych to praca, którą polecamy pozostawić profesjonalistom. Inżynierowie lokalizacyjni pomogą odnaleźć się Twojej firmie pośród preferencji zagranicznych klientów zachowując tym samym jej unikalny charakter. Należy wówczas wyraźnie określić najistotniejsze atrybuty marki, które pozostaną niezmienione. Ponadto w treści strony i aplikacji warto wyodrębnić te frazy i słowa kluczowe, które są niezbędne do przekazania wiadomości związanej z marką i jej usługami, by całą mniej istotną na pozór resztę dostosować w procesie lokalizacji.

Zagubiony?

Nie przejmuj się, lokalizacja to naprawdę nic strasznego – przynajmniej dla Biura Tłumaczeń TRANSLAX. Służymy pomocą – wyślij nam swoje materiały źródłowe przez formularz kontaktowy, a my już w 15 minut bezpłatnie wycenimy Twoją lokalizację i pomożemy Ci zrobić pierwszy, duży krok na międzynarodowy rynek!

30
Paź

Złapać na gorącym uczynku…

Strony internetowe, reklamy telewizyjne, papierowe ulotki, audycje radiowe – wszystkie te media atakują nas z każdej strony informacją o najlepszych rozwiązaniach naszych problemów. Przedsiębiorstwa produkcyjne i usługowe zapewniają nas o najwyższej jakości swoich produktów, najlepszych specjalistach wykonujących u nich pracę, o wieloletnim doświadczeniu w branży i do tego również o najniższych cenach wykonawstwa. Biura tłumaczeń nie są pod tym względem wyjątkami. Należą one jednak do grupy usługodawców, których niewywiązanie się z umowy może nie być widoczne na pierwszy rzut oka i zarazem też trudne do udowodnienia.

Czytaj więcej

6
Paź

DOBRZE I SZYBKO, BO SZYBKO I DOBRZE

DOBRZE I SZYBKO, BO SZYBKO I DOBRZE

„Na wczoraj!” – czy znasz ten zwrot? W ustach przełożonego, zleceniodawcy, czy pedagoga wywołuje on co najmniej gęsią skórkę. Działanie pod presją czasu to proces doskonale znany w każdej branży. Pośpiesznie i tym samym nierzadko chaotycznie wykonując polecenie często popełnia się błędy. Jak pogodzić najwyższą jakość pracy z optymalnie krótkim jej czasem? Czy w branży tłumaczeniowej taki kompromis w ogóle jest możliwy?

Czytaj więcej

9
Kwi

Mini-słowniczek terminów tłumaczeniowych

Na pewno nieraz mieliście niemały problem ze zrozumieniem specjalistycznej terminologii dotyczącej przekładu, którą posługują biura tłumaczeniowe. Aby wyjść Wam naprzeciw postanowiliśmy stworzyć mini-słowniczek terminów tłumaczeniowych, który pozwoli Wam lepiej odnaleźć się w świecie tłumaczy i zrozumieć o czym oni właściwie mówią. Nie będziecie więcej musieli głowić się nad tym do czego służy „internacjonalizacja tekstu” lub czym są „narzędzia CAT”. Wystarczy, że zajrzycie do tego podręcznego słowniczka, a wszystko stanie się jasne. Gotowi? No to zaczynamy!

Tłumaczyć – wyrażać tę samą informację za pośrednictwem innego języka niż język źródłowy. Może się odbywać zarówno w formie pisemnej jak i ustnej. Niby proste, a jednak nie zawsze oczywiste.

Tłumaczenie (translacja) – proces tłumaczeniowy lub efekt końcowy tegoż procesu, czyli przetłumaczony na inny język tekst.

Transliteracja – zapis tekstu z użyciem liter innego alfabetu niż alfabet właściwy dla danego języka, np. przełożenie cyrylicy na znaki alfabetu łacińskiego.

Transkrypcja – system zapisu głosek danego języka za pomocą symboli graficznych (pisowni fonetycznej) lub system fonetycznej konwersji pisma. Służy do zapisu wyrazów jednego języka w formie pozwalającej łatwo odtworzyć jego brzmienie – głoski jednego języka oddaje się znakami pisma innego języka.

Transkodowanie – przetwarzanie informacji wyrażonych w jednym kodzie na znaki innego kodu.

Ekwiwalencja – równoważność znaczeniowa w języku źródłowym i języku docelowym.

Ustawienia regionalne – językowe, kulturowe, techniczne i geograficzne zwyczaje danej grupy odbiorców.

Lokalizacja – adaptacja zawartości tekstu, procesów i technik tłumaczeniowych oraz oprogramowania do określonych ustawień regionalnych.

Internacjonalizacja – przystosowanie zawartości tekstu, procesów i technik tłumaczeniowych, produktów oraz oprogramowania do funkcjonowania w różnych kręgach językowych, co w następstwie znacznie ułatwia i obniża koszty lokalizacji.

Usługa – towar handlowy, który zakładająca realizację powierzonego zadania w określonym czasie lub ramach czasowych.

Dostawca usług – bezstronna osoba oferująca bądź świadcząca usługę.

Usługa tłumaczeniowa – usługa w obrębie sektora tłumaczeniowego.

Dostawca usług tłumaczeniowych – dostawca usług w obrębie sektora tłumaczeniowego realizujący zadania zlecone przez Klienta. Z punktu widzenia tego ostatniego można wyróżnić dwa typy dostawców tłumaczeniowych: jednojęzycznego (czyli takiego, który tłumaczy tekst źródłowy tylko na jeden język docelowy) oraz wielojęzycznego (czyli takiego, który tłumaczy tekst źródłowy na wszystkie oczekiwane przez Klienta języki docelowe).

Dostawca usług językowych – dostawca świadczący usługi w każdym zakresie w obszarach związanych w jakikolwiek sposób z językami naturalnymi. Usługi te mogą obejmować: tłumaczenie pisemne, tłumaczenie ustne, korektę i redakcję tekstu, pracę terminologiczną, tworzenie napisów, lokalizację, tworzenie tekstów specjalistycznych, copywriting, czy warsztaty językowe.

Tekst źródłowy – tekst przeznaczony do przetłumaczenia.

Tekst docelowy – tekst końcowy, który powstaje w wyniku procesu tłumaczeniowego.

Język źródłowy – język, w którym napisany/wypowiedziany jest tekst źródłowy.

Język docelowy – język, w którym napisany/wypowiedziany jest tekst docelowy.

Typ tekstu – rodzaj tekstu wynikający z podziału (klasyfikacji) tekstów względem cech charakterystycznych w ich budowie oraz ich funkcji użytkowej.

Funkcja tekstu – cel jaki dany tekst ma spełniać dla określonej grupy odbiorców.

Terminologia (słownictwo specjalistyczne, słownictwo techniczne) – wszystkie terminy dotyczące danej wyspecjalizowanej dziedziny.

Praca terminologiczna – praca związana z systematycznym gromadzeniem, opisywaniem, przetwarzaniem i prezentacją terminologii.

Zarządzanie terminologią – dział pracy terminologicznej obejmujący wpisywanie danych do baz terminologicznych, przetwarzanie ich i dostarczanie tych danych w momencie, gdy zajdzie taka potrzeba.

Baza terminologiczna (bank terminów) – elektroniczny zbiór terminologii. Baza terminologiczna pojmowana jest najczęściej jako zbiór danych wraz z systemem zarządzania gromadzonymi danymi.

System zarządzania terminologią – oprogramowanie służące porządkowaniu danych w bazie terminologicznej.

Język kontrolowany – język naturalny, który ograniczony jest pewnymi regułami. Jego ograniczenia dotyczą zwykle gramatyki i słownictwa (gramatyka jest bardziej restrykcyjna niż w przypadku języka ogólnego, a zakres słownictwa znacznie uboższy), jednak mogą one również dotyczyć składni lub stylu i rejestru wypowiedzi.

Pamięć tłumaczeniowa – baza danych zawierająca odpowiadające sobie przetłumaczone segmenty tekstu źródłowego i docelowego. Przez segmenty możemy rozumieć zdania, tytuły, elementy składowe list, poszczególne komórki tabel, jak również całe paragrafy tekstu.

System pamięci tłumaczeniowej – oprogramowanie wykorzystywane do tworzenia, użytku i zarządzania pamięcią tłumaczeniową.

CAT (Computer-Assisted Translation) – czyli tłumaczenie wspomagane komputerowo. Jest to tłumaczenie, które dokonywane jest przez żywego tłumacza wspomagającego się oprogramowaniem komputerowym.

Narzędzia CAT – oprogramowania służące tłumaczeniom wspomaganym komputerowo. Typowe narzędzie CAT składa się z systemu pamięci tłumaczeniowej, bazy terminologicznej, edytora tekstu, narzędzia porządkującego segmenty tekstu, programów do konwersji plików oraz z komponentów do zarządzania projektem.

Tłumaczenie maszynowetłumaczenie języka naturalnego dokonywane przez program komputerowy. W zależności od stopnia zaawansowania programu może (choć nie musi) wymagać ingerencji żywego tłumacza przed, w trakcie lub po dokonaniu tłumaczenia.

System tłumaczenia maszynowego – oprogramowanie dokonujące tłumaczenia maszynowego. Systemy te pracują posługując się metodą gramatyczną, statystyczną lub łączoną.

Mamy nadzieję, że przygotowany przez nas mini-słowniczek będzie Wam dobrze służył i specjalistyczne słownictwo, którym posługują się profesjonalni tłumacze nie będzie już dla Was tajemnicą. Miejcie go zawsze pod ręką, a żadna skomplikowana terminologia tłumaczeniowa Was już nie zaskoczy.

17
Mar

SDL Trados Studio 2015 – narzędzia CAT pod lupą

W erze automatyzacji i komputeryzacji praca, jaką wykonywali pierwsi tłumacze, przekładając dzieła ręcznie, linijka po linijce, wydaje się już niemożliwa i zupełnie nieopłacalna. Dążąc do usprawnienia pracy dzisiejszych tłumaczy, stworzono szereg różnego rodzaju narzędzi, których zadaniem jest zaoszczędzić cenny czas i zwiększyć wydajność pracy tłumacza. Do tego typu oprogramowań należą tzw. narzędzia CAT (ang. Computer Assisted Translation). O narzędziach tych pisaliśmy już ogólnie w tym artykule: https://translax.eu/tlumaczenia/narzedzia-cat-w-pracy-tlumacza/. Dziś szczegółowo przyjrzymy się jednemu z tych programów – flagowemu produktowi firmy SDL, czyli Tradosowi.

Czym jest Trados Studio?

SDL Trados Studio to oprogramowanie służące do tłumaczenia wspomaganego komputerowo. Stworzone zostało przez niemiecką firmę Trados GmbH założoną w 1984 roku w Stuttgarcie (Niemcy) przez Jochena Hummela oraz Iko Knyphausena. Pierwsza wersja programu, złożona z dwóch komponentów (MultiTerm oraz Translator’s Workbench), powstała na początku lat 90.  Pod koniec dekady, między innymi za sprawą wykorzystania programu przez firmę Microsoft do lokalizacji Windowsa, Trados stał się liderem na rynku oprogramowania tłumaczeniowego. W wyniku odnoszonych sukcesów, w 2005 r. licencja na ten program została odkupiona przez brytyjskiego potentata SDL International – firmę świadczącą usługi językowe (ang. LSP – Language Services Provider).

Co wyróżnia Trados Studio na tle innych narzędzi CAT?

Trados jest najbardziej zaawansowanym produktem spośród wszystkich narzędzi CAT dostępnych na rynku. Podobnie jak w przypadku innych programów tłumaczeniowych, w trakcie pracy nad tłumaczeniem użytkownik na bieżąco tworzy i uzupełnia bazy danych (tzw. pamięć tłumaczeniową – Translation Memory, TM oraz bazę terminologiczną – Term Base, TB). Mechanizm obsługi baz umożliwia zarówno automatyczne tłumaczenie wcześniej przetłumaczonych fragmentów tekstu (exact matches), jak i podpowiadanie użytkownikowi zbliżonych tłumaczeń, zwanych tłumaczeniami rozmytymi (fuzzy matches). Pamięć tłumaczeniowa oprócz par tłumaczonych segmentów zawiera także informacje dotyczące struktury i kontekstu zawartych danych. Dzięki temu narzędzie, napotkawszy na zbliżony lub wręcz identyczny fragment tekstu, może wybrać najlepiej odpowiadające mu w danym przypadku tłumaczenie. Od wersji 2007 oprogramowanie Trados nie jest już skorelowane jest z pakietem Microsoft Office. Tłumacz nie używa więc do tłumaczenia programu Microsoft Word zaopatrzonego w dodatkową zakładkę, lecz wbudowanego w Studio edytora.   Korzystanie z programu skraca czas tłumaczenia dokumentu, a dzięki weryfikacji spójności terminologicznej w systemie Quality Assurance możemy mieć pewność, że terminologia będzie spójna nawet przy projektach wykonywanych przez wielu tłumaczy. Ale to dopiero początek długiej listy zalet pakietu Trados. Mocną stroną programu jest również możliwość korzystania z gotowych słowników przygotowanych specjalnie dla Tradosa oraz możliwość wymiany pamięci tłumaczeniowych między wieloma użytkownikami na serwerze. Ponadto Trados Studio dzięki specjalistycznym komponentom umożliwia tłumaczenie i weryfikację tekstów niezależnie od formatu pliku, włączając w to również tłumaczenie grafiki za pośrednictwem schowka systemowego. Najnowsza wersja programu obsługuje ponad 70 różnych formatów plików, takich jak TTX, ITD, SGML, XML, HTML, XLIFF, SDLXLIFF, SVG, pliki programu OpenOffice, TXT, Java, Microsoft .NET, pliki pakietu Microsoft Office, pliki programów firmy Adobe: PDF (dzięki silnikowi Solid), FrameMaker, InDesign oraz InCopy, a także pliki innych programów graficznych takich jak QuarkXPress, PageMaker oraz Interleaf. Program Trados posiada tak wiele różnych opcji, że trudnym zadaniem jest, zwłaszcza dla nowicjusza, odkryć i wykorzystywać je wszystkie. Jednak po dogłębnym zapoznaniu się z programem, jasnym staje się dlaczego przoduje on na rynku narzędzi tłumaczeniowych.

Co wykazały nasze testy najnowszej wersji SDL Trados Studio 2015?

Trzeba przyznać, że twórcy wprowadzili do najnowszej wersji swojego flagowego produktu kilka nowych, ciekawych rozwiązań. Poprzednim wersjom programu bardzo dużo czasu zajmowało zaimportowanie dokumentu. Problem ten został naprawiony w najnowszej wersji dzięki zastosowaniu nowego algorytmu. Czas otwarcia i zapisu dokumentu skrócił się o blisko 70%. Praca w programie również została usprawniona dzięki wprowadzeniu opcji podglądu kilku dokumentów na jednej karcie. Ostatnią ważną zmianą w stosunku do wcześniejszych wersji Tradosa jest wprowadzenie opcji autozapisu. Niemożliwa staje się więc utrata danych podczas pracy. Dodatkowo oprogramowanie działa szybko i bezawaryjnie.

W porównaniu z innymi narzędziami CAT – Wordfastem, OmegąT czy nawet MemQ – Trados jest programem dość rozbudowanym i skomplikowanym. Aby efektywnie korzystać z wszystkich jego funkcji, nie wystarczy przemknąć przez instrukcję użytkownika. Należy wgłębić się w opcje oferowane przez program i przetestować je w praktyce. Zajmie to zapewne nieco czasu, jednak zdecydowanie warto – opanowawszy jego działanie możemy zaoszczędzić mnóstwo czasu przy każdym kolejnym  tłumaczeniu. Ponadto jest to narzędzie w pełni profesjonalne – korzysta z niego większość biur tłumaczeniowych na całym  świecie, jak również wiele międzynarodowych organizacji. Wskazane jest zatem zaznajomić się z tym narzędziem, jeśli planuje się karierę profesjonalnego tłumacza.