Tag: błedy

14
październik

Jakie konsekwencje mogą mieć błędy w tłumaczeniach i kto za nie odpowiada?

„Najlepszą pracę dostaje ten, kto może ją wykonać bez zrzucania odpowiedzialności na innych i przychodzenia z usprawiedliwieniami, dlaczego jej nie wykonał” – te słowa, których autorem jest Napoleon Hill, amerykański twórca bestsellerowej pozycji „Myśl i bogać się”, stanowią bardzo dobry wstęp do rozważań na temat konsekwencji pomyłek w przekładzie i tego, kto i jak za nie odpowiada.

Czym jest odpowiedzialność zawodowa?

Określenie to odwołuje się do obowiązku ponoszenia konsekwencji za popełnione przewinienia w zakresie wykonywania obowiązków zawodowych. Wobec pracownika mogą zostać zastosowane sankcje (np. majątkowe lub osobiste), których formy definiowane w kodeksie karnym lub cywilnym. Rzeczona odpowiedzialność dotyczy przede wszystkim osób, które wykonują tzw. zawody zaufania publicznego. Pojęcie to nie funkcjonuje w innych krajach europejskich, natomiast w Polsce jest używane na mocy art. 17. Konstytucji z dn. 2 kwietnia 1997 i współistnieje z samorządami zawodowymi. Te z kolei zrzeszają osoby wykonujące określoną profesję, które podlegają także tym samym normom.

Jakie przepisy regulują odpowiedzialność zawodową tłumacza przysięgłego?

Także zawód tłumacza przysięgłego objęty jest regulacjami, dotyczącymi popełniania błędów w sztuce i skutkami, jakie są przewidziane za ich zaistnienie. Postępując wbrew zapisom w ustawie o zawodzie tłumacza przysięgłego, podlega się odpowiedzialności dyscyplinarnej. Artykuł 24. tejże ustawy wyjaśnia, że na wniosek wojewody bądź Ministra Sprawiedliwości postępowanie dotyczące osoby wykonującej omawiany zawód wszcząć może Komisja Odpowiedzialności Zawodowej. W przypadku, kiedy tłumacz przysięgły wypełni swoje obowiązki w sposób niedostatecznie staranny lub wadliwy, istnieje możliwość zastosowania w stosunku do niego sankcji o następujących wymiarach:

  1. upomnienie,
  2. nagana,
  3. zawieszenie w wykonywaniu zawodu (od 3 do 12 miesięcy),
  4. całkowite odebranie prawa do wykonywania zawodu wraz z koniecznością przystąpienia na nowo do egzaminu, jednak nie wcześniej, niż po dwóch latach od decyzji Komisji Odpowiedzialności Zawodowej.

Ponadto przeciwko tłumaczowi przysięgłemu może zostać rozpoczęte postępowanie również w przypadku, gdy nie dostosuje się do obowiązku przyjmowania zleceń od organów administracji publicznej, prokuratury, sądów, czy policji. Ewentualna odmowa musi być spowodowana priorytetowymi okolicznościami.

Nieco inaczej sytuacja prezentuje się w przypadku tłumacza, który nie ma uprawnień do wykonywania przekładów poświadczonych. Jeżeli błąd w tłumaczeniu, wynikający z winy jego przeoczenia, niedostatecznej wiedzy w danej dziedzinie czy ubytkach w warsztacie doprowadzi do strat finansowych bądź wizerunkowych zleceniodawcy, ten ma prawo wnieść do sądu sprawę o odszkodowanie.

Polisa OC – zabezpieczenie odpowiedzialności kontraktowej i deliktowej

Błądzić jest rzeczą ludzką i każdemu zdarzają się pomyłki, także w zakresie pracy zawodowej. Niekiedy mogą one jednak stanowić poważną skazę na karierze, renomie, a przede wszystkim, bardzo obciążyć finansowo. Aby zapewnić sobie większy komfort realizacji zleceń, bez posiadania balastu w postaci obaw o konsekwencje ewentualnych pomyłek, warto pomyśleć o wykupieniu ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Trzeba zadbać, aby uwzględniała ona zarówno kwestie odpowiedzialności kontraktowej, jak i deliktowej.

Czym się one różnią?

Odpowiedzialność cywilna kontraktowa odnosi się do zaniechania wykonania zlecenia, bądź zrealizowania go w sposób nieprawidłowy w momencie, kiedy z klientem łączy nas umowa. W przeciwieństwie do odpowiedzialności deliktowej, w tym przypadku zleceniodawca nie musi udowadniać winy i może wystąpić o wypłatę roszczenia z naszego OC. Także gdy tłumaczenie zostało przekazane do wykonania innej osobie, konsekwencje błędów ponosi ten, kto podpisał umowę.

Natomiast odpowiedzialność cywilna deliktowa regulowana jest przepisami art. 415-449 kodeksu cywilnego, a także przepisami prawa zobowiązań z art. 353-404 kodeksu cywilnego i dotyczy czynu niedozwolonego, którego dopuści się tłumacz. Istotą tego rodzaju odpowiedzialności jest udowodnienie winy oraz wykazanie szkody (niemajątkowej lub majątkowej), a także związku między tymi dwoma czynnikami. Jeśli błędne wykonanie tłumaczenia przyczyniło się do poniesienia szkody przez klienta, jego autor może zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Podobnie w sytuacji, gdy wykonanie zlecenia zostało przez nas przekazane osobie trzeciej. Skutki prawne, jakie wiążą się z odpowiedzialnością cywilną deliktową to, w zależności od wyrządzonej szkody, wypłata odszkodowania, zadośćuczynienia, czy nawet świadczenia rentowego (w przypadku szkód osobowych).

Mając świadomość, jak duża odpowiedzialność ciąży na osobie wykonującej zawód tłumacza, warto zabezpieczyć się przed opisanymi powyżej, przykrymi konsekwencjami, poprzez wykupienie ubezpieczenia zawodowego OC. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX posiada polisę OC (odpowiedzialność deliktowa oraz kontraktowa) na kwotę 1 000 000 zł (https://translax.eu/dokumenty/#ubezpieczenie-oc).

BŁĘDY, JAKIE NAJCZĘŚCIEJ POJAWIAJĄ SIĘ W TŁUMACZENIACH

Istnieją pewne okoliczności, które zaburzają proces przekładu na tyle, że w wykonanym tłumaczeniu pojawiają się błędy. Co ważne, wynikają one nie tylko, jak się powszechnie zakłada, z winy jego autora, ale także np. z niedociągnięć w dokumentacji źródłowej. O jakie konkretnie pomyłki chodzi?

Najpierw dokonajmy analizy błędów „w sztuce” oraz powodów ich wkradnięcia się do tekstu.

BŁĘDY TŁUMACZENIA SYNTAGMATYCZNEGO

Tłumaczenie syntagmatyczne to strategia polegająca na przekładzie pojedynczych struktur wyrazowych, a często także samych słów, poprzez zastępowanie ich odpowiednikami z języka docelowego. Metoda ta pozbawiona jest głębszej analizy tekstu w ujęciu globalnym oraz opiera się często na zastosowaniu pierwszego podanego w słowniku ekwiwalentu wyrazowego, bez uwzględnienia kontekstu. Tego rodzaju błędy wiążą się także z nieznajomością false friends czy użyciem kalek językowych.

BŁĘDY REALIZACJI TEKSTU DOCELOWEGO

Tekst lub komunikat zostanie nieprawidłowo zrozumiany, jeśli w procesie przekładu tłumacz nie dostosuje opisywanych realiów do rzeczywistości odbiorców. Dlatego specjalista w tej dziedzinie powinien nie tylko biegle władać wyuczonym językiem, ale znać sytuację historyczną, geograficzną i społeczną danego obszaru językowego.

BŁĘDY METATRANSLACYJNE

Przekład tekstu jest procesem kilkuetapowym (analiza i przygotowanie, tłumaczenie, obróbka tekstu, finalizacja). Pominięcie któregoś z tych kroków, czyli droga na skróty, najczęściej prowadzi do wdarcia się do treści przekładu błędów metatranslacyjnych. Wynikają one z nieznajomości zasad i konwencji tłumaczeniowych, a efektem mogą być nieprawidłowo przetłumaczone terminy specjalistyczne czy pomyłki w danych (datach, nazwiskach, statystykach).

Jednak nie tylko niedociągnięcia w warsztacie językowym tłumacza mogą powodować pomyłki w tłumaczeniu. Ich przyczyną bywa także dostarczenie przez klienta treści, które zawierają:

  • błędy rzeczowe – pomyłki na płaszczyźnie treściowej, które ujmują treści logiki,
  • brak spójnej terminologii – stosowanie różnych wyrazów na nazwanie danego pojęcia, zwłaszcza w tekstach specjalistycznych, może wprowadzać chaos, który doprowadzi do nieodpowiedniego dostosowania terminologii przez tłumacza,
  • brak informacji stylistycznych i glosariusza podczas składania zlecenia – brak doprecyzowania przez klienta konkretnych wytycznych w zakresie stylistycznym oraz pominięcie dołączenia glosariusza, ujednolicającego zawartą w tekście terminologię, może być powodem dłuższego terminu realizacji zlecenia oraz niespójności przetłumaczonej dokumentacji.

Ryzyko związane z wystąpieniem pomyłek w tłumaczeniu oczywiście można zminimalizować, trzymając się następujących zasad:

  • Wybieraj biura tłumaczeń, które cieszą się renomą

O rekomendację możesz zapytać znajomych, sprawdzić opinie w Internecie, a także skontaktować się z kilkoma firmami, prosząc o przedstawienie oferty.

  • Do tłumaczenia przekaż tekst w wersji ostatecznej

Zawsze, jeśli to możliwe, przekazuj tłumaczowi finalną wersję treści. Wprowadzanie poprawek w trakcie procesu przekładu może być przyczyną niespójności, a styl tekstu, a czasem także warstwa merytoryczna, mogą na tym stracić.

  • Jasno określ zakres zlecenia

Jeśli potrzebujesz przetłumaczyć jedynie określone fragmenty danego tekstu, dokładnie zaznacz, o które chodzi. Pomożesz tym samym skrócić czas realizacji zlecenia oraz zmniejszyć cenę usługi.

  • Dołącz informacje na temat terminologii oraz dodatkowe uwagi

Jak już zostało wspomniane, teksty specjalistyczne cechują się indywidualną terminologią, nie tylko w zakresie branży, ale czasem także danej firmy. Możesz więc wspomóc proces tłumaczenia i przyspieszyć czas jego realizacji poprzez udostępnienie glosariuszy i dołączenie wszelkich wytycznych „z góry”.

POPRAWIAĆ, CZY NIE POPRAWIAĆ? – OTO JEST PYTANIE…

Czy zatem w obliczu napotkanych błędów w tekście źródłowym, tłumacz ma prawo wprowadzić poprawki w treści czy jest to zabronione?

Jak podaje Kodeks Tłumacza Przysięgłego według opracowania TEPIS, błędy, które nie mają wpływu na treść dokumentu, należy zwyczajnie pomijać. Jeśli zaś w grę wchodzą pomyłki poddające w wątpliwość rozumienie tekstu, informację o nich trzeba zamieścić w adnotacji w przypisie dolnym, na początku dokumentu lub bezpośrednio przy rzeczonym błędzie.

W tłumaczeniu poświadczonym nie można sobie także pozwolić na poprawianie „literówek” w danych osobowych czy nazwach własnych. Zatem jeśli pan Nowakowski widnieje w dokumencie jako Nowakwski, należy taką formę zostawić w niezmienionej postaci. Jednak także w tym przypadku w nawiasie kwadratowym dopuszczalne jest umieszczenie uwagi o prawdopodobieństwie wystąpienia błędu.

Zdecydowanie mniej restrykcyjnie wygląda proces przekładu tekstu np. przez tłumacza literackiego. Jeśli napotka on podczas pracy nad treścią błędy, które nie wpływają na jej sens, może je „naprawić” bez konieczności dodawania adnotacji. Należy jednak dokładnie przemyśleć daną kwestię, bo może się okazać, że jest to nie pomyłka, a gra słów czy celowy zabieg językowy. Warto zatem konsultować wprowadzanie poprawek z klientem.

PROFESJONALNE PODEJŚCIE DO POPEŁNIONYCH BŁĘDÓW

Jak wiadomo, nad rozlanym mlekiem płakać nie ma sensu. Aby zatem nie tracić czasu w momencie, kiedy błąd jednak wkradnie się do tłumaczenia, należy zastosować odpowiednie regulacje, które zminimalizują szkody zarówno po stronie biura tłumaczeń, jak i klienta. Translax posiada w swoim regulaminie zapis, który głosi, że:

reklamacje dotyczące tłumaczeń pisemnych zawierających wady w rozumieniu Kodeksu Cywilnego będą poprawiane nieodpłatnie w ciągu roku od chwili dostarczenia Klientowi gotowego tłumaczenia.

Dodatkowo posiadamy polisę dla biur tłumaczeń, której skan udostępniamy na stronie https://translax.eu/dokumenty/#ubezpieczenie-oc.

Mamy na uwadze, że pomyłki mogą się zdarzyć każdemu, ale także zdajemy sobie sprawę, że nie tylko do świadczonych usług, ale też do poprawiania błędów i minimalizacji ich ewentualnych następstw należy wykazywać profesjonalne podejście. Dodatkowo każda reklamacja jest rejestrowana w wewnętrznym wykazie działań niepożądanych.

6
lt.

Jedno słowo, bez którego nie można żyć

Co zainspirowało mnie do napisania tego tekstu?

Pewnego dnia sprawdzałem status przesyłki, którą zamówiłem przez Internet. Po drodze coś musiało się stać, czas mijał, a przesyłka nie przychodziła. Moje zamówienie zostało zignorowane albo – zwyczajnie rzecz ujmując – ktoś zawalił przy jego realizacji. W rezultacie przesyłka nie nadeszła w spodziewanym terminie. A więc zdecydowałem się zadzwonić. Dzwoniłem w kółko i na okrągło, lecz po drugiej stronie nikt nie odbierał. Kiedy po ośmiu telefonach nareszcie przedarłem się do obsługi klienta, miła pani próbowała mi pomóc, lecz nikt nigdy tak naprawdę nie wyjaśnił, co się stało. A wystarczyło jedno słowo – „przepraszam”. Gdyby to słowo padło, firma nie straciłaby klienta.

W 2013 roku 62% konsumentów rezygnowało z usług firm ze względu na słabą obsługę klienta.

Kiedy zdarzy się pomyłka…

Przepraszaj. Niezależnie od wykonywanej pracy, wszyscy czasem popełniają błędy. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi (oczywiście maszyny też nie są niezawodne!), a kiedy coś zawalimy, najlepszą rzeczą jest rozpoznać błąd i przyznać, że problem zaistniał. Następnie można przystąpić do prób znalezienia rozwiązania.

Problemy mogą wynikać z nieścisłości językowych

W świecie obsługi klienta, a także w świecie tłumaczeń, wiele rzeczy jest zależnych od punktu widzenia. Czasem los tekstu, jego akceptacja albo odrzucenie, zależy od osobistych preferencji osób decyzyjnych – dotyczy to zwłaszcza tekstów kreatywnych. Dla wielu firm tłumaczeniowych, problemy może stwarzać także duża liczba obsługiwanych projektów. Żeby temu zapobiec, należy wybierać firmy z dużym doświadczeniem, a przede wszystkich, stosujące wysokie standardy tłumaczeń.

Wysokie standardy pozwalają rozpoznać sytuację, w której pojawia się problem wymagający rozwiązania.

Do zapamiętania

Świadcząc usługi, jako firma tłumaczeniowa, organizacja, czy inny wykonawca, można natrafić na problemy i popełnić błędy. Jedyną właściwą rzeczą w takim wypadku jest użyć słowa, bez którego nie można budować partnerstwa w biznesie. Oczywiście lepiej, żeby nie musieć go używać, ale prawdziwi partnerzy nie usiłują się zwodzić i okłamywać. Tak postępują najlepsi w zakresie obsługi klienta.

Sprawdź nas!

23
styczeń

Rynek tłumaczenia filmów – kontrowersje i perspektywy

Odwieczny konflikt między zwolennikami filmów z dubbingiem, a fanami filmów z napisami chyba nigdy na dobre nie zostanie rozwiązany. Nie da się jednak ukryć, że ci drudzy są w lepszej sytuacji – w kinach wszystkie filmy są z napisami, a dubbing generalnie zarezerwowany jest dla filmów animowanych lub dla dzieci. Czasami dopiero po kilku latach ten sam film dostępny jest zarówno w wersji z napisami, jak z dubbingiem. Skąd wziął się prymat filmów z napisami i jak wygląda rynek tłumaczeń?

Kto tłumaczy filmy i jak powstaje dubbing?

Tłumaczenia dzielą się na dwa rodzaje – profesjonalne i amatorskie. Oglądając filmy na platformach filmowych bardzo często możemy dostrzec błędy ortograficzne lub stylistyczne. Oczywiste jest, że takie tłumaczenie nie zostało wykonane przez absolwenta wyższej szkoły filmowej, a co najwyżej studenta. Oprócz tego istnieje stały podział na tłumaczenie filmów związane ze stworzeniem napisów oraz nagraniem dubbingu. Dubbing jest bez wątpienia bardziej skomplikowany niż napisy do filmów – jest tożsamy z nagraniem nowej ścieżki dźwiękowej do filmu, co z kolei oznacza wyższe kwoty całego przedsięwzięcia.

recording-studio-1231072

Plusy i minusy pracy tłumacza

Praca tłumacza tekstów kultury, niezależnie czy jest to książka, czy film, nie należy do łatwych. Oprócz perfekcyjnej znajomości języka obcego należy również orientować się w historii kultury, bez trudu odnajdywać powiązania i zależności intertekstualne, a czasami wykazać się własną artystyczną inicjatywą. Tłumacz filmów jest również pod stałą presją związaną z surową oceną jego pracy przez tysiące lub miliony osób oglądających film, czasami należący do ich ulubionego, świętego niemal gatunku czy reżysera.

Wystarczy przypomnieć sobie, ile kontrowersji wywołało przetłumaczenie tytułu Dirty Dancing na Wirujący Seks.

Tłumacz, na którego spadają gromy krytyki musi być bardzo odporny psychicznie. Z drugiej strony satysfakcja z wykonanej pracy, przyjemność związana z oglądaniem filmów może rekompensować wszystkie trudy.

Perspektywy rynku tłumaczeń

Znajomość języka angielskiego wciąż nie jest powszechna, a umiejętność rozumienia ze słuchu jest jedną z najtrudniejszych, więc nawet zdane certyfikaty językowe nie gwarantują pełnego zrozumienia sensu poszczególnych zdań w filmie. Poza tym, choć amerykańska kinematografia wciąż dominuje, to dobrze mają się również filmy francuskie, czeskie czy skandynawskie. Co ciekawe, w kilku europejskich krajach znajomość języka angielskiego jest tak powszechna, że rynek tłumaczenia angielskich i amerykańskich filmów właściwie nie istnieje. Należą do nich państwa skandynawskie – Szwecja, Norwegia i Finlandia. Złośliwi twierdzą, że ojczysty język w tych państwach jest tak trudny w wymowie, że nie chodzi tu o świetny system szkolnictwa i ambicje młodych Skandynawów, a fakt, że zwyczajnie wolą oni używać łatwiejszego w wymowie i gramatyce angielskiego. Jeśli lekcje języka angielskiego w polskich szkołach będą wyglądać tak, jak obecnie, to tłumacze amerykańskich filmów nie muszą bać się o pracę – na pewno nie prędko jej zabraknie.

12
styczeń

Kiedy czas zmienić firmę tłumaczeniową?

Okazjonalne „wpadki” z pewnością zdarzają się każdemu usługodawcy, bez względu na branżę czy dotychczasową jakość obsługi, i nie jest to powodem, by kończyć współpracę. Podstawą jest wzajemne zrozumienie. Skoro tak, to kiedy można uznać, że starczy już rozczarowań?

Jakie znaki świadczą o tym, że czas poszukać nowej firmy?

  1. Wszyscy za burtę!

Czy dzwoniąc do działu obsługi klienta, za każdym razem słyszysz w słuchawce głos innej osoby? Pierwszym powodem do niepokoju może być duża rotacja na stanowiskach. Trzeba pamiętać, że jest to normalne, w przypadku, gdy nie przybiera zbyt dużych rozmiarów. Jeśli jednak odnosisz wrażenie zbytniego natężenia rotacji, może to świadczyć o ogólnej niestabilności w firmie. Co to oznacza dla ciebie, jako klienta? Firma ukierunkowuje się na pokonanie wewnętrznych wyzwań, co może prowadzić do zaniedbania obsługi projektów.

  1. Nie spotykasz się z innowacyjnymi pomysłami

Dobra firma tłumaczeniowa nie przestaje myśleć o kliencie i sposobach ułatwienia mu życia. Kiedy ostatnio otrzymałeś telefon z sugestiami dotyczącymi nowych rozwiązań, które ułatwiłyby realizację twoich projektów? Czy masz wrażenie, że firma pozwala Ci korzystać ze swojego doświadczenia i wiedzy? Jeśli odpowiedź na oba pytania brzmi: „nigdy” oraz „nie”, znaczy to, że firma nie pomaga Ci w dostateczny sposób.

Innowacja to także nowe rozwiązania technologiczne.

W służbie tłumaczeniu można użyć różnych narzędzi, które pozwalają zaoszczędzić czas i pieniądze klienta, a firmę, która z nich korzysta, można określić jako godną współpracy.

Translax Translation Office

  1. Wiesz, że chodzi o transakcje, nie o partnerstwo

Kiepska komunikacja bywa przyczyną straty czasu. Nawet praktykowane w dobrej wierze, częste informowanie o postępach w realizacji projektu odwraca uwagę klienta od innych spraw i jest szkodliwe.

Z drugiej strony możesz mieć powód do niepokoju, jeśli cały feedback, który otrzymujesz od swojej firmy tłumaczeniowej, to faktury. Spotkawszy się z takim traktowaniem, bądź świadom, że firma będzie miała problem ze zrozumieniem twoich długofalowych strategii.

W branży tłumaczeniowej firma obsługująca klienta powinna być jego partnerem, nie tylko wykonawcą.

  1. Nie zadowala cię jakość usług

W przypadku świadczonych usług, jakość nie jest czymś pozostawionym przypadkowi. Przynajmniej nie powinna być. Najlepsze firmy tłumaczeniowe przestrzegają ścisłej definicji jakości, jako procesu, nad którym czuwa się podczas każdej fazy realizacji projektu, przy użyciu określonych instrumentów, takich jak:

  • Normy jakości typu ISO 9001 i PN-EN 17100:2015
  • Staranna selekcja tłumaczy
  • Weryfikacja tłumaczeń na wielu etapach, w tym przez native-speakera
  • Stała gotowość do kontaktu z klientem

W skrócie, twój partner w biznesie powinien poświęcić dużo czasu i wysiłku na zdefiniowanie jakości i doglądanie jej jako procesu.

  1. Nie nadążają za twoim rozwojem

Sytuacja ta często zachodzi w przypadku wielu mniejszych przedsiębiorstw, których zasoby są ograniczone, przez co oferują tłumaczenia na niewiele języków. Korzystanie z ich usług jest opłacalne tylko przez pewien czas, ale kiedy pojawi się potrzeba lokalizacji nowego produktu na kilkanaście nowych rynków, wtedy należy poszukać większej firmy. Małe przedsiębiorstwa nie podołają takim zadaniom.

Nawet jeśli korzystasz z wielu mniejszych usługodawców, jeden z nich powinien służyć jako główny partner, który w przypadku większych projektów przejmie rolę lidera.

  1. Spóźniają się z terminami

Zazwyczaj jest to spowodowane ograniczonymi zasobami. Firma, która nie respektuje ustalonych terminów, marnuje czas klienta.

Jeśli już doszło do spóźnienia, firma powinna wyjaśnić powód i zrobić wszystko, żeby taka sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości. W dobrym guście jest również zaoferowanie jakiejś formy zadośćuczynienia.

WIEDZ, KIEDY PODZIĘKOWAĆ ZA WSPÓŁPRACĘ

Idealna firma tłumaczeniowa przyzwyczai Cię do doskonałej obsługi. Jeśli dotychczas zadowalałeś się czymś mniej niż perfekcją, najwyższy czas wypróbować nowego partnera.

 

Bezpłatna wycena w 15 minut, zamów teraz.

11
styczeń

Zalety i wady crowdsourcingu w służbie tłumaczeń

Dla jednych crowdsourcing jest przyszłością w automatyzacji pracy, dla innych sposobem na życie, a jeszcze inni widzą w nim rozrywkę. Na czym polega to zjawisko – w Polsce wciąż dopiero rozwijające się, za to na Zachodzie stosowane przez największe marki i tworzące rynek wielkości setek milionów dolarów? Czy warto korzystać z niego przy wykonywaniu tłumaczeń?

Czym jest tłumaczenie crowdsourcingowe?

Tłumaczenie tego typu polega na podziale tekstu źródłowego, a następnie rozdzieleniu pracy na wielu indywidualnych wykonawców – bardzo często wolontariuszy – którzy z różnych powodów (np. z chęci identyfikowania się z ulubioną marką), chcą wykonać tłumaczenie. Tak zdefiniowany crowdsourcing w dobie Internetu nabiera ogromnego potencjału. Mogło się zdarzyć, że sami zajmowaliśmy się crowdsourcingiem, nawet o tym nie wiedząc! Z pewnością każdy z nas wykonywał test CAPTCHA:

CAPTCHA

Ten system uwierzytelniania wykorzystano przy rozdzieleniu pracy między internautów i zastosowano do digitalizacji książek, zwłaszcza tekstów zbyt trudnych do rozpoznania przez maszyny. Niewątpliwie w crowdsourcingu tkwi wielki potencjał. W branży tłumaczeniowej szczególnie kuszące mogą wydawać się płynące z niego oszczędności. Istnieją jednak pewne minusy. Ważne jest, aby zapoznać się z obiema stronami medalu, zanim podejmie się decyzję o skorzystaniu z crowdsourcingu w realizacji projektów tłumaczeniowych twojej firmy.

Zalety tłumaczenia crowdsourcingowego.

Na tym rozwiązaniu szczególnie skorzystają firmy, które chcą ukończyć pojedynczy projekt przy niskiej cenie. Główne zalety to:

  • Tańsza (czasem darmowa) praca, a w rezultacie mniejsze koszty.
  • Prawdopodobnie szybszy czas realizacji projektu.
  • Łatwy dostęp do ogromnych zasobów ludzkich.
  • W przypadku dużych firm możliwość pracy z własnymi klientami, co ma duży wpływ na promocję marki.

Tłumaczenia crowdsourcingowe najlepiej stosować do prac, które są łatwe, powinny zostać wykonane szybko i nie wymagają specjalistycznej wiedzy, a nawet szczególnie wysokiej jakości. Z pewnością problemem jest brak konsekwencji, wynikający z podziału zadań między dużą liczbę wykonawców. Z tego powodu warunkiem koniecznym przy stosowaniu crowdsourcingu w realizacji projektu tłumaczeniowego jest nadzór doświadczonych specjalistów, którzy w czasie rzeczywistym będą dokonywać oceny i ujednolicania.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Tego typu tłumaczenie ma niewątpliwe zalety, ale niestety wady mogą okazać się przytłaczające, gdy pomyślimy o istniejących zagrożeniach:

  • Zarządzanie projektem zajmuje dużo czasu, generuje stres i straty, których można uniknąć zatrudniając firmę tłumaczeniową.
  • Niekonsekwentny styl, wynikający z braku współpracy między wykonawcami, może wypaczyć ogólne przesłanie tłumaczonego tekstu.
  • Korzystanie z niedoświadczonych tłumaczy, którzy nie zostali zweryfikowani pod kątem kompetencji i doświadczenia, stwarza zagrożenie, że wykonana praca będzie kiepskiej jakości.
  • Brak kontroli – wykonawcy nie są związani umową, mogą zrezygnować przed ukończeniem pracy.
  • Istnieje ryzyko kradzieży istotnych danych firmy.

Wybierz najlepszą opcję

Wydaje się, że wybór zależy od celów, jakie stawia sobie firma chcąca skorzystać z usług tłumaczeniowych. Ktoś, kto postanowi oszczędzać na tłumaczeniu i w rezultacie zadowoli się niższą jakością, może próbować skorzystać z rozwijającego się crowdsourcingu. Z kolei biznes ceniący sobie jakość i bezpieczeństwo wybierze doświadczoną firmę tłumaczeniową.

Należy jednak pamiętać, że w przypadku crowdsourcingu potencjalne zyski i koszty mogą szybko ulec odwróceniu. Jeśli tłumaczenie jest słabej jakości, należy przekazać je do korekty, a czasem nawet spisać na straty i zacząć od nowa. Z drugiej strony koszty wykonawców, korzystających z baz tłumaczeniowych, spadają im dłużej trwa partnerstwo. Wniosek jest następujący: przy wyborze powinniśmy w pierwszej kolejności kierować się wartością danej oferty (bezpieczeństwem, jakością i doświadczeniem), nie samą ceną.

18
wrz.

Wielojęzyczny skład DTP, czyli zarządzanie tekstem i nie tylko…

Jeden obraz wart jest więcej niż tysiąc słów, a jedno słowo rani bardziej, niż ostrze noża. Idąc tym tropem: gdy obraz jest nieostry… To wtedy właściwie co? No właśnie. Wtedy z pomocą przychodzi skład DTP.

DTP (ang. desktop publishing) czyli w dosłownym tłumaczeniu „publikowanie zza biurka” oznacza ogół zabiegów przygotowujących różnego rodzaju materiały do publikacji. Teksty poddawane są korekcie, a elementy graficzne, ilustracje, zdjęcia, wykresy, symbole – indywidualnej obróbce. Końcowym i najważniejszym etapem DTP jest ułożenie wszystkich tych elementów w całość gotową do publikacji (druku, publikacji cyfrowej itp.).

Czytaj więcej

17
kwiecień

„Stoję w kolejce w Liroju”, czyli o błędach w wymowie wyrazów obcego pochodzenia

Jak powszechnie wiadomo, język nie ma jednej stałej postaci, lecz ciągle ewoluuje pod wpływem innych języków i kultur. W polszczyźnie coraz większą obecność zaznaczają wyrazy pochodzenia obcego, w szczególności angielskiego, hiszpańskiego czy włoskiego. Warto korzystać z dobrodziejstw, którymi obdarzają nas języki obce, jednak wszystko należy robić „z głową”. Przez niedbałość użytkowników języka błędy językowe, których można by uniknąć, niepotrzebnie się mnożą i utrwalają. Dlatego też, niesieni poczuciem misji, postanowiliśmy zrobić zestawienie najpopularniejszych źle wymawianych przez Polaków zapożyczeń. Jak się okazuje, jest ich całkiem sporo.

Maggi

Przyprawa ta znana jest doskonale w każdym polskim domu. Wielu polaków nie wyobraża sobie bez niej niedzielnego obiadu. Jest doskonałym dodatkiem do zup i sosów. Nie można jednak powiedzieć, że poprawna wymowa jej nazwy jest równie rozpowszechniona, co sama przyprawa. Nie jest to „magi”, jak mawia większość, lecz „madżi”. Zbitkę dwóch spółgłosek „g” w języku włoskim, z którego wywodzi się ta nazwa, wymawia się bowiem tak, jak polskie „dż”

Sushi

Japoński przysmak przygotowywany z ryżu, alg, owoców morza i świeżych warzyw to jak się okazuje nie „suszi”. Prawidłowa wymowa tego słowa to „suśi”. Co ciekawe, wbrew powszechnej opinii, nazwa ta nie oznacza w języku japońskim surowej ryby, lecz coś kwaśnego w smaku. Odnosi się zatem do octu, którym doprawia się wodę do gotowania ryżu.

Tortilla

Danie kuchni hiszpańskiej, z którego nazwą Polacy mają niemałe problemy. Ile razy słyszy się bowiem o „tortilli”? Jednak jedyna prawidłowa wymowa to „tortija”, ponieważ zbitkę głosek „-ill” odczytujemy w języku hiszpańskim jak polskie „–ij”.

Jalapeño

Ta papryczka sprawia problem nie tylko przez swój ostry smak, ale również przez trudną wymowę swojej nazwy. Aby poradzić sobie z jej ostrością, popijajmy ją mlekiem, a zamiast „dżalapeno” czy „jalapeno” mówmy poprawnie: „halapeńo”.

Mojito

Ile razy będąc w barze usłyszeliście: „Jedno modżajto, proszę!”. Zapewne niezliczoną ilość razy. Zapamiętajmy: zamawiając ten drink, należy poprosić barmana o „mohito”.

Caffè latte

Kawa, której nazwa nie wydaje się trudna do wymówienia. Polacy mają jednak tendencję do tworzenia bardzo dziwnych form jej odmiany. Spotkamy się z „kafe lejt”, „kafe lajt”, a nawet z „kofi lejt”. Jedyną poprawną formą tej nazwy jest jednak „kafe late” (z akcentem na ostatnie sylaby).

Latte macchiato

Nie można też nie wspomnieć o caffè latte z podwójną ilością mleka. I tu nasza inwencja twórcza nie zna granic. Często nazywamy tę kawę „late maciato”, „late macziato”, a nawet idąc tropem caffè latte – „lejt macziato”. Poprawnie należy jednak mówić: „late makjato”.

Espresso

Kolejna kawa na naszej liście. W przypadku tej wymowa jest dokładnie taka sama jak pisownia, czyli „espresso”, choć wielu z nas, sugerując się nazwą maszyny do kawy, czyli ekspresem, uparcie dodaje do nazwy „k” i mówi o tej kawie „ekspreso”.

Carrefour

Robiąc zakupy w tym sklepie, nie powiemy o nim „kerfur”, lecz „karfur”. Wszystko dlatego, że jest to sieć sklepów francuskich, a nie amerykańskich czy angielskich, jak mogłoby się wydawać.

Leroy Merlin

Choć większość z nas powie „liroj merlin”, to zdecydowanie bardziej poprawnie jest powiedzieć „lerła merlę”. Taka wymowa bierze się z francuskiego pochodzenia tej marki sklepów.

Auchan

„Aszan”, „auchan” oraz najbardziej popularne w naszym kraju „oszołom” – żadna z tych transkrypcji nie jest poprawnym zapisem wymowy nazwy tej sieci francuskich sklepów. Prawidłowo tę nazwę powinno się wymawiać „oszą”.

Delete

Gdy chcemy usunąć coś z komputera używamy klawisza, którego nazwę wymawiamy „dilit”, a nie ja się powszechnie przyjęło „dilejt”.

Java

Nazwę tego oprogramowania często przekręcamy, wymawiając ją jako „jawa” lub „dżejwa”. Tak naprawdę jednak za jedyną poprawną wymowę uznaje się wersję „dżawa”.

Bluetooth

Kolejne słowo, przy wymowie którego kreatywność Polaków jest naprawdę godna podziwu: „blutacz”, „blusus”, „blutucz”, „blutut”, „blutu” – to tylko kilka z dziesiątek wersji wymowy tego słowa. Najbliższa oryginału, ze względu na różnice fonetyczne w języku polskim i angielskim będzie jednak wymowa „blutuf”.

Wi-fi

Skrótowce tego typu również sprawiają Polakom nie lada problem. Czy wymawiać je tak jak w języku oryginalnym (czyli „łaj-faj”), czy też posługiwać się polską fonetyką (czyli „wi-fi”)? Za spolszczeniami przemawia fakt, że wyrazy te funkcjonują w naszym języku już dłuższego czasu i przyjęły się już w uzusie. Można więc używać obu wersji, gdyż obie będą poprawne.

Legginsy/leginsy

Zapożyczenie, które stopniowo wypiera polskie „getry” i którego wymowa notorycznie jest przekręcana. Pamiętajmy więc, że prawidłowa nazwa to „leginsy”, a nie „ledżinsy”. Słowo to pochodzi bowiem od angielskiego słowa „leg” („noga”), a nie „jeans” („dżinsy).

Jak widać lista wyrazów obcych wymawianych z błędami jest bardzo długa, a to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jeśli kiedyś przyjdzie Wam usłyszeć którąś z niepoprawnych form, o których wspominamy wyżej, nie wahajcie się, poprawiajcie je. Nie przyczyniajcie się do mnożenia błędów. Skoro język polski i tak zalewany jest przez falę zapożyczeń, to dbajmy chociaż o ich poprawną wymowę. Dbajmy o poprawność języka.

17
marzec

10 najczęstszych błędów językowych popełnianych przez Polaków

Język polski uważany jest za jeden z najtrudniejszych języków na świecie. Jak się okazuje, nierzadko nawet dla jego rodzimych użytkowników. Podczas, gdy pisownię tzw. „wyrazów trudnych” (np. rzeżucha czy zasuwka) mamy wpajaną już od dziecka lub przynajmniej jesteśmy przy nich na tyle czujni, że ich pisownię sprawdzamy w słowniku ortograficznym, to czujność tę zazwyczaj tracimy przy słowach pozornie banalnych. Pilnując, by nie pomylić „komponentu” z „kompozytem” oraz „impotencji” z „indolencją”, wpadki zaliczamy na słowach tak prostych jak „wziąć”, włączać” czy „kupować”. Oto nasza subiektywna „lista przebojów”, złożona z błędów językowych najczęściej popełnianych przez Polaków (w kolejności od najmniej do najbardziej powszechnych i oczywistych):

10. „poszedł po najmniejszej linii oporu”

„Poszedł po najmniejszej linii oporu” czy „poszedł po linii najmniejszego oporu”?  Jedynie poprawna konstrukcja to „iść po linii najmniejszego oporu”. Chodzi tu bowiem o najmniejszy opór, a nie o najmniejszą linię.

9. „przekonywujący”

Jaki może być argument? Może być „przekonujący” bądź „przekonywający”, ale na pewno nie „przekonywujący”. Ta forma uznawana jest przez językowców za niepoprawną hybrydę dwóch pierwszych słów.

8. „okres czasu”

Pamiętajmy, że okres to miara czasu, a zatem powiązanie tych dwóch wyrazów tworzy „masło maślane”. Zdecydowanie bezpiecznej w kontekście poprawności językowej jest użyć wyrażenia „w tym czasie lub „w tym okresie.

7. „w każdym bądź razie”

Wyrażenie to jest uznawane za błędne i należy się go wystrzegać. Jest to niepoprawna hybryda stworzona na bazie wyrażeń „w każdym razie oraz „bądź co bądź.

6. „na dworzu”

Jedyną poprawną formą pozostaje „na dworze”. Można łatwo to zapamiętać, kojarząc ją z dworem królewskim. Mówi się przecież „na dworze królewskim”, a nie „na dworzu królewskim”. Bądźmy bardziej królewscy – mówmy „na dworze icon smile 10 najczęstszych błędów językowych popełnianych przez Polaków

5. „ubrać swetr”

Słowo „swetr” nie istnieje w języku polskim. Ten fakt nie podlega dyskusji. Co do czasownika „ubierać” , sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Można „ubrać kogoś w coś” lub „ubrać się w coś”, ale nigdy „ubrać coś”. Tak więc nie ubieramy swetra, ale ten sweter zakładamy (ewentualnie wkładamy).

4. „bynajmniej”

Tuż za podium na naszej liście uplasowało się słowo, które nie tyle wymawiane jest niewłaściwie, co używane jest przez wielu Polaków w niewłaściwym kontekście. Należy pamiętać, że „bynajmniej” służy wyłącznie wzmocnieniu przeczenia (np. „To bynajmniej nie byłem ja!”). Dużo użytkowników języka polskiego utożsamia jednak „bynajmniej” z „przynajmniej” podczas, gdy nie są to bynajmniej (sic!) synonimy.

3. „kupywać”

Trzecie miejsce na podium zajmuje niepozorny czasownik „kupować”. Często spotykaną i niepoprawną jego formą jest „kupywać”. Nic jednak w tym dziwnego. Czasownik „kupować, choć sam w sobie jest raczej łatwy i przyjemny, ma wokół siebie grupę sprawiających problemy krewnych. Wśród nich jest na przykład „dokupować, który posiada jednak również w zupełności poprawną formę oboczną „dokupywać. Polacy, używając błędnej formy „kupywać”, sugerują się też często czasownikami „odkupywać, „podkupywać  oraz „przekupywać, które występują tylko i wyłącznie z ową kłopotliwą cząstką –yw (formy „przekupowa攄odkupować” i podkupować” są błędne). Przez analogię do czasowników z przyrostkiem -yw tworzymy więc, wydawałoby się naturalną, formę „kupywać” i tym samym wpadamy w pułapkę błędu .

2. „wziąść”

W pełni zasłużone drugie miejsce na podium. Wyobraźmy sobie ogólnopolski sondaż dotyczący wymowy czasownika „wziąć. Prawdopodobnie wykazałby, że zdecydowana większość Polaków opowiedziałaby się za wymową „wziąść”. Tymczasem forma „wziąść” jest niepoprawna. Mówimy i piszemy wyłącznie „wziąć. Jeżeli mamy problem z zapamiętaniem właściwej formy czasownika, przypomnijmy sobie pokrewny mu rzeczownik „wzięcie(a nie „wzięście”). Pamiętajmy, „wziąć jest dalekim kuzynem nieużywanego dziś zbyt często słowa „jąć” i nie ma nic wspólnego z bardzo ekspansywną w polszczyźnie grupą czasowników zakończonych na -ść. Niestety, spora część naszych rodaków, nauczona niepoprawnej formy jeszcze w dzieciństwie, ma trudności z przestawieniem się na formę poprawną w dorosłym życiu.

1. „włanczać”

Zdecydowany zwycięzca w naszym plebiscycie. Tę niepoprawną postać słyszy się na polskich ulicach tak często, że niektórzy językoznawcy sugerują już zaakceptowanie obu form jako obocznych. Zanim to jednak nastąpi, jedyną poprawną formą jest jedynie forma „włączać”.  Przy okazji przypominamy również o „rozłączać”, „wyłączać” i „przełączać. Brzmią nienaturalnie? Lepiej nienaturalnie, niż niepoprawnie!

Granica między poprawnością a niepoprawnością form językowych bywa tak cienka, że czasem ciężko ją dostrzec. Trzeba jednak zachować czujność. Warto też pamiętać, że człowiek nie jest maszyną – nie jest nieomylny i nie zawsze jest w stanie nauczyć się wszystkich poprawnych form raz na zawsze. Ważne jest, aby mieć świadomość popełnianych błędów i aby wiedzieć, gdzie szukać odpowiedzi na językowe dylematy. Aby, mówiąc kolokwialnie, nie narobić sobie wstydu formami „wziąść” czy „włanczać”, warto nauczyć się korzystać z różnego rodzaju słowników: ortograficznego, poprawnej polszczyzny, języka polskiego, frazeologicznego, wyrazów obcych itp. Jeżeli nie jesteśmy pewni czy dana forma słowa jest poprawna, sprawdźmy, a jeżeli trzeba zróbmy to i dwa, i trzy, i dziesięć razy. W końcu zapamiętamy poprawną formę i będziemy używać jej właściwie. Zapewniamy, że naprawdę warto.

25
kwiecień

Wszystko o cudzysłowie – czyli ciąg dalszy porad dotyczących poprawności zapisu

Gdy tłumacz przekłada tekst, bardzo często spotyka się z problemem cudzysłowu. W języku polskim pewne kwestie rozwiązane są inaczej niż np. w angielskim, dlatego warto jest poznać szczegółowe wytyczne dotyczące jego użycia w polszczyźnie. Generalnie cudzysłów służy do wyodrębniania fragmentów tekstu – stosuje się go do wydzielania słów cytowanych i specyficznie użytych wyrazów i wyrażeń. Składa się on z dwóch znaków – otwierającego i zamykającego.

Najczęściej (zarówno w druku, jak i rękopisie) stosuje się cudzysłów apostrofowy: „ ”, mimo że można spotkać w różnego typu publikacjach znaki: ” ”, to zalecane jest jednak stosowanie tego pierwszego. Zdarzają się sytuację, w których używany jest cudzysłów ostrokątny: » « lub « » oraz definiujący o formie: ‘ ’ lub ‛ ’. W maszynopisie stosuje się cudzysłów złożony z dwu identycznych znaków: ″ ″. Niekiedy można spotkać się z zapisem: ” “, jest on jednak niepoprawny z punktu widzenia typograficznego, gdyż znak: ” oznacza cal lub sekundę (jednostka geograficzna).

Najpraktyczniejsze jest stosowanie cudzysłowu apostrofowego jako podstawowego oraz ostrokątnego do wyodrębniania fragmentów w tekście cytowanym i do wyróżnień specjalnych – np. wyodrębnienia znaczeń w słownikach i publikacjach naukowych. Dobrze jest jednak wiedzieć, że cudzysłowy ostrokątne mogą być stosowane w identycznym zakresie jak apostrofowe – najważniejsze jest, by w obrębie jednej publikacji zachować konsekwencję w ich używaniu.

Czytaj więcej

20
marzec

Przecinek we właściwym miejscu – Meandry polszczyzny, interpunkcja cz. 3

Wiele osób ma problemy ze wstawianiem przecinka we właściwym miejscu. Czytając niektóre teksty, zwłaszcza zamieszczane w internecie, można dojść do wniosku, że o umiejscowieniu przecinków autor decydował w drodze losowania. Często zdarzają się również przypadki, że piszący zupełnie zapominają o przecinkach, zwłaszcza widoczne jest to w korespondencji mailowej. Są to oczywiście skrajne przypadki i zapewne nikt, kto zajmuje się profesjonalnie językiem – jak tłumacz, nie ma aż takich problemów. Jednak i osoby profesjonalnie zajmujące się tłumaczeniem tekstów miewają wątpliwości, w którym miejscu należy przecinek postawić – i im właśnie dedykujemy ten wpis.

Podstawowe zastosowania przecinka

• Przecinek oddziela i wydziela, a także wskazuje miejsce na oddech. Generalnie używamy przecinka wtedy, gdy chcemy oddzielić słowa będące elementami wyliczenia, np.:
Kup: mleko, masło, chleb, rzodkiewki i szczypiorek.
oraz oddzielając w wypowiedzeniu poszczególne zdania składowe:
Kup, kiedy będziesz w centrum, kwiaty dla babci.
→ W funkcji wyodrębniania można zastąpić przecinek nawiasami lub myślnikami. Przyjęło się, że myślniki oznaczają wydzielenie mocniejsze niż przecinki, a słabsze niż nawiasy.

Sytuacja problematyczna
Dla wielu niejasna jest sytuacja, w której po zakończeniu zdania wtrąconego znajduje się spójnik, przed którym zazwyczaj nie stawia się przecinka: i, oraz, albo itd. Jednak, gdy mamy do czynienia z wtrąceniem, przecinek jest konieczny:
Doskonale gotuję, tak przynajmniej twierdzi moja matka, i zawsze wiem, jak dogodzić gościom.

Czytaj więcej