Tłumaczenia

11
czerwiec

Narzędzia CAT – oprogramowanie wspomagające tłumacza

CAT, czyli Computer Aided Translation, to nazwa obejmująca wszelkiego rodzaju narzędzia usprawniające pracę tłumacza. Dzięki nowoczesnemu i rozbudowanemu systemowi tzw. pamięci tłumaczeniowych (ang. Translation Memory) programy CAT znacznie przyspieszają i ujednolicają proces przekładu. Tego typu narzędzia są wręcz niezastąpione w wypadku tłumaczeń technicznych, w których nader często występują powtórzenia słów, nazw, a nawet całych zdań. Programy CAT to po prostu pomoc tłumacza.

Oprogramowanie CAT przede wszystkim przyspiesza oraz ułatwia pracę tłumaczowi, umożliwia mu wykonywanie szybszych i lepszych tłumaczeń, przez co poprawia jego konkurencyjność. Pozwala również na tworzenie baz tłumaczeniowych i terminologicznych, dzięki którym podnosi się jakość przekładów. Umożliwia łatwą redakcję jednolitych, profesjonalnych i konsekwentnych pod względem językowym tekstów. Programy CAT gwarantują także zachowanie spójności terminologicznej i stylistycznej. Profesjonalne narzędzia pozwalają na tłumaczenie dokumentów w niepopularnych formatach (np. InDesign, Quark, FrameMaker). Coraz częściej Klienci mają własne bazy terminologiczne i oczekują, że będą one stosowane. Dzięki programom CAT tłumacz może spełnić oczekiwania nawet najbardziej wymagających zleceniodawców. Omawiane narzędzia udoskonalają również proces kontroli jakości (QA Distiller, X-Bench, QA Checker itp.).

Programy CAT są bardzo pomocne w wypadku tekstów elektronicznych, o dużym lub umiarkowanym stopniu powtarzalności (np. dokumenty rejestracyjne samochodu, odpis aktu urodzenia, instrukcje tego samego typu urządzenia, licencje, umowy handlowe) bądź w przypadku tłumaczeń o zbliżonej tematyce dla jednego klienta. Nie pomogą natomiast w tłumaczeniach o dużym stopniu zróżnicowania tematycznego lub dla różnych zleceniodawców, którzy posiadają odmienne preferencje dotyczące stylistyki albo terminologii.

Niemal każde tłumaczenie tekstu nieliterackiego zawiera w sobie pewne powtarzające się fragmenty. W zależności od charakteru materiału są to poszczególne nazwy, zdania albo nawet całe frazy. Bywa też tak, że zdania różnią się od siebie zaledwie jednym lub dwoma słowami. W takich sytuacjach zupełnie naturalną i logiczną czynnością jest skorzystanie z wcześniej przetłumaczonych fraz, skopiowanie ich i wklejenie ich (po dokonaniu ewentualnych poprawek) we właściwe miejsce. Właśnie w takich momentach z pomocą przychodzą tłumaczom programy typu CAT. W największym uproszczeniu: programy te są jak suflerzy – podpowiadają wcześniejsze tłumaczenie, jeśli dany fragment tekstu przypomina coś, co już wcześniej zostało przełożone.

Istnieją dwie zasadnicze kategorie programów typu CAT. Ze względu na funkcjonalność wyróżniamy programy przystosowane do współpracy z MS Word jako nakładki oraz programy z własnym, niezależnym edytorem tekstu. Pierwsza grupa umożliwia tłumaczowi pracę w doskonale znanym mu środowisku, natomiast programy CAT należące do drugiej grupy oferują większą elastyczność i wygodę, umożliwiając tłumaczenie szerokiej gamy formatów plików (mn. HTML, XML, edytory tekstu, pliki programów do składu DTP).

Praca z narzędziem CAT nie jest szczególnie skomplikowana, ale wymaga podstawowej wiedzy na temat możliwości i funkcji programu. Każdy plik, który poddajemy obróbce, dzielony jest na tzw. segmenty. Najczęściej są nimi zdania albo ich fragmenty, jeśli zdanie zawiera dwukropki, średniki, myślniki itd. Nie jest to jednak arbitralne – sposób segmentacji dokumentu może zostać spersonalizowany. Na przykład można zdefiniować funkcję dzielenia pliku tak, żeby uniknąć podziału zdania po „np.”.

Bez względu na to, czy program jest nakładką na MS Word, czy niezależnym narzędziem, CAT rozpoznaje, zapamiętuje i wyróżnia pierwszy segment (w Wordzie jest on wyróżniany graficznie, w edytorze wyświetlany w specjalnym oknie). Pojawią się wówczas dwa pola tekstowe: jedno z tekstem źródłowym, a drugie z tłumaczeniem lub miejscem na wpisanie tłumaczenia. Jeżeli pamięć tłumaczenia jest jeszcze pusta, bo tłumacz dopiero rozpoczął pracę, program nie będzie miał z czego czerpać podobnych fragmentów i jeszcze w niczym nie pomoże. Natomiast jeśli program ma już bazę, z której może skorzystać, to – w wypadku tekstu podobnego do niegdyś już przetłumaczonego – oprócz tekstu źródłowego pokaże propozycję tłumaczenia wraz z informacjami dodatkowymi. Te dodatkowe informacje to najczęściej identyfikator autora poprzedniego tłumaczenia, data powstania przekładu itd. Program będzie wówczas wymagał zatwierdzenia wpisanego tłumaczenia i automatycznie przejdzie do następnego segmentu. Graficzna oprawa tekstu pozwala tłumaczowi już na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy fragment tekstu jest identyczny z tym, który występuje w bazie, czy podobny w mniejszym lub większym stopniu. Szacowana zgodność określana jest również procentowo, a różnice są wyraźnie oznaczane kolorami.

W miarę postępujących prac translatorskich programy CAT tworzą tzw. pamięć tłumaczeń (Translation Memory), czyli bazę, na podstawie której działają. Im większa, bardziej pojemna i zróżnicowana pamięć, tym lepiej dla tłumacza. Szeroka baza pojęć zwiększa szansę na znalezienie podobnych segmentów w kolejnych tłumaczeniach.

Jak to działa w praktyce? Bardzo obrazowym przykładem jest tłumaczenie instrukcji obsługi różnych urządzeń. Często urządzenia są udoskonalane i powstają ich nowe wersje. Przykładowo Produkt 1000 firmy X może się różnić od Produktu 2000 tej samej firmy zaledwie kilkoma funkcjami, które oczywiście należy uwzględnić również w jego instrukcji obsługi. Dysponując pamięcią tłumaczeniową z przekładu instrukcji Produktu 1000, z łatwością można stworzyć tłumaczenie instrukcji obsługi Produktu 2000, wzbogaconego o nowe funkcje. Będący w posiadaniu takiej bazy tłumacz może w kilkanaście sekund policzyć całkowitą objętość tekstu oraz liczbę nowych segmentów, które różnią się od tekstu już wcześniej przetłumaczonego. W takiej sytuacji może się okazać, że w tekście o objętości 60 tys. słów nowe fragmenty to zaledwie 5%! Nie trzeba więc nikogo przekonywać do tego, że takie tłumaczenie zajmuje o wiele mniej czasu niż pisanie całkiem nowego tekstu. Ponadto duże międzynarodowe firmy same korzystają z narzędzi CAT do przygotowania plików do tłumaczeń i przechowują własne bazy pamięci tłumaczeniowych. Dzięki temu po wysłaniu takiego pliku do tłumacza firma może zachować stylistykę i terminologię wszelkich wcześniejszych tłumaczeń.

Programy CAT umożliwiają bardzo łatwe i szybkie przeszukiwanie pamięci tłumaczeń. Jeżeli jakieś słowo było już kiedyś przetłumaczone, za pomocą zaledwie paru kliknięć myszy czy też kombinacji klawiszowych można odnaleźć wszystkie segmenty, w których kiedykolwiek występował dany termin (funkcja concordance).

Co ważne, programy tego typu pozwalają na zdefiniowanie funkcji, które odpowiadają za rozpoznawanie pewnych fragmentów tekstu (tzw. placeables), i kopiowanie ich za pomocą skrótu klawiszowego z tekstu źródłowego do wykonywanego w danej chwili tłumaczenia. Jest to funkcja bardzo przydatna w wypadku nazw produktów, dat (programy CAT przy okazji konwertują je na inny format), wartości liczbowych itd.

Wszystkie marki programów CAT posiadają własne moduły zarządzania terminologią lub umożliwiają współpracę z modułami peryferyjnymi – można więc zsynchronizować z takim narzędziem wszelkiego rodzaju słowniki, które podpowiadają prawidłowe tłumaczenia zdefiniowanych pojęć.

Należy jednak zawsze pamiętać o tym, że nie wszystkie tłumaczenia będą wykonywane za pomocą programów CAT z podobną skutecznością. Używanie jednej pamięci do wszystkich tłumaczeń również może się okazać złym pomysłem. Przykładowo baza tłumaczeniowa, która powstała na podstawie tłumaczeń instrukcji serwisowych do mikrofalówek, nie przyda się w tłumaczeniach regulaminów sklepów internetowych, a pamięć tłumaczeniowa z zakresu medycyny nie znajdzie zastosowania w lokalizacji oprogramowania.

Narzędzia CAT opierają się na następujących funkcjach:

  1. Segmentowanie tłumaczonego tekstu, czyli dzielenie go na jednostki (zdania lub fragmenty zdań). Taka forma podziału tekstu znacznie ułatwia i przyspiesza tłumaczenie. Często tekst oryginalny i tekst tłumaczony znajdują się w dwóch sąsiadujących ze sobą okienkach, dzięki czemu tłumacz może na bieżąco kontrolować przebieg procesu tłumaczenia.
  2. Tekst oryginalny i tekst tłumaczony traktowane są jako tzw. jednostka tłumaczeniowa. Jednostki takie są zapisywane w specjalnej bazie i tłumacz może z nich korzystać, wykonując kolejne tłumaczenia o podobnej tematyce.
  3. Korzystanie z tzw. pamięci tłumaczeniowych (są to specjalne pliki), w których przechowywane są jednostki tłumaczeniowe, czyli odpowiadające sobie fragmenty tekstu oryginalnego i przetłumaczonego z dokumentów, które wcześniej zostały przetłumaczone. Dzięki temu tłumacz może w dowolnym momencie korzystać z przetłumaczonych fragmentów (fuzzy matching), co znacznie przyspiesza pracę i zapewnia spójność tłumaczenia.

Najważniejsze programy CAT to m. in.:

– Pakiet Trados – jego podstawą jest Translator´s Workbench, program zarządzający TM. W skład pakietu wchodzą ponadto: uniwersalny edytor, zestaw makr do pracy w edytorze MS Word, programy wspomagające tłumaczenie plików w formacie Excel i PowerPoint, program do tworzenia plików TM z wcześniejszych tłumaczeń, narzędzia umożliwiające tłumaczenie plików programów do składu oraz program do zarządzania terminologią.

– SDLX – obecnie element pakietu Trados, program pracujący z użyciem własnego edytora. Możliwości programu:

  • obsługa wielu formatów (m.in. FrameMaker, Quark, InDesign, XML, SGML, (X)HTML, Illustrator itp.),
  • możliwość wykorzystywania wcześniejszych tłumaczeń poprzez rejestrowanie wykonanych przekładów,
  • tworzenie baz terminologicznych (SDLTM, MDB, TMW, TMX),
  • opcje/filtry Quality Assurance (QA Checker) oraz implementacja poprawek,
  • automatyczne podpowiedzi tłumaczeń w trakcie pracy, ustawienia liczby podpowiedzi i głębokości wyszukiwania,
  • zakładanie projektów tłumaczeniowych, dystrybucja (Trados Studio Professional) i finalizacja,
  • analiza powtarzalności treści, wewnętrzne dopasowania rozmyte, perfect matchcontext match,
  • tworzenie pamięci tłumaczeń z materiałów referencyjnych, baz terminologicznych, glosariuszy.

– MemoQ – nowy, bardzo dobry program, dynamicznie rozwijany, przebojem zdobywający coraz większą liczbę zwolenników.

Oprócz typowych cech programu CAT, takich jak: ułatwione tłumaczenie i weryfikacja tekstu, możliwość korzystania z pamięci tłumaczeń i wcześniej wypracowanych rozwiązań, tworzenie i rozbudowa baz terminologicznych, automatyczne podpowiedzi tłumaczeń, analiza powtarzalności (wraz z analizą jednorodności) tekstu źródłowego, ma zalety szczególne:

  • otwieranie formatów plików utworzonych w innych programach CAT (np. TTX TagEditor, Star Transit, SDLXLIFF Trados Studio),
  • łączenie funkcjonalności edytora tekstu z zarządzaniem pamięciami tłumaczeń i bazami terminologicznymi oraz integracja z silnikami przedtłumaczania maszynowego,
  • możliwość tworzenia projektów na serwerze MemoQ i dzielenia się pracą z innymi tłumaczami pracującymi nad projektem.

– OmegaT – jedyne całkowicie bezpłatne narzędzie CAT, dostępne dla wszystkich systemów operacyjnych (program w języku Java). Ma wiele funkcji typowych dla oprogramowania CAT: tworzenie, import, eksport pamięci tłumaczeniowych, dopasowywanie tłumaczeń. Umożliwia również:

  • tłumaczenie wielu plików w różnych formatach jednocześnie,
  • korzystanie naraz z kilku pamięci tłumaczeń i słowników,
  • kompatybilność z innymi narzędziami CAT, np. SDL TRADOS Studio (SDLXLIFF),
  • pracę w różnych systemach operacyjnych.

Dzięki licznym dodatkom OmegaT można rozbudować o kolejne przydatne funkcje. Interfejs programu jest całkowicie spolszczony.

– Across – program niedoceniany w naszym kraju, choć godny uwagi, ponieważ:

  • w wersji dla freelancerów jest bezpłatny, można go więc starannie przetestować, poznając zalety programów CAT bez ponoszenia kosztów,
  • może działać w dwóch trybach: jako samodzielny program lokalny lub połączony ze zdalnym serwerem,
  • jest to zintegrowane środowisko pracy z bogatą listą możliwości,
  • zawiera moduły pozwalające na tworzenie bazy Klientów, zarządzanie projektami, tworzenie glosariusza, kontrolę jakości.

– Muldrato – w pełni kompatybilny z plikami DWG i DXF, doskonały program do tłumaczenia dokumentacji CAD. Jego zalety:

  • jest autonomiczny i niezależny od systemu CAD – posiadanie AutoCAD czy innych tego typu programów nie jest konieczne do pracy nad tłumaczeniem dokumentacji,
  • pozwala eksportować teksty i automatycznie je optymalizować, analizować czcionki, teksty i rysunki,
  • ma odpowiednie narzędzia i funkcje do tworzenia, edycji i optymalizacji słowników,
  • nie wymaga ręcznego przetwarzania rysunków,
  • wspiera każdy język.

Zdecydowana większość biur tłumaczeń w Polsce stosuje narzędzia CAT – nie tylko ze względu na skrócenie czasu realizacji czy ograniczenie kosztu tłumaczenia, lecz także dla kontroli QA Checker (Trados Studio), kompatybilności z plikami w formatach DTP i IT oraz rozbudowywania własnej bazy tłumaczeniowej TM. Na rynkach zachodnich prawie wszystkie biura korzystają z co najmniej jednego narzędzia CAT. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX prowadzi szkolenia z obsługi najważniejszych programów CAT dla tłumaczy i menedżerów projektu. Takie zajęcia pozwalają zapoznać się z możliwościami tych narzędzi, dzięki czemu tłumaczenie nawet trudnych tekstów technicznych będzie przebiegać sprawniej przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej jakości przekładu.

Który program CAT wybrać? SDL Trados Studio 2014 posiada około 70% udziałów w rynku. Nie jest to narzędzie idealne, ale zaraz obok MemoQ jedno z najlepszych. Oba programy są równie kompatybilne, funkcjonalne i wygodne. Sugerujemy, by przed podjęciem decyzji zapoznać się z wersjami testowymi. Oba programy różnią się tak niewielkimi detalami, że z pewnością każdy z nich sprawdzi się w większości codziennych zadań. Osoby mające jednak inne zdanie mogą wybrać szkolenie z CAT spośród: SDL Trados Studio 2014, SDLX, SDL Passolo, MemoQ, Across, OmegaT, Muldrato.

21
Maj

Lokalizacja stron internetowych

Strony internetowe i kontaktowanie się poprzez nie z odbiorcą to jedna z najatrakcyjniejszych form informowania o przedsiębiorstwie i jego ofercie. Wielojęzyczna strona to już w zasadzie standard, niemal wszystkie witryny publikowane są w co najmniej dwóch wersjach językowych. Będziemy z Wami szczerzy – samo tłumaczenie tekstu strony to jednak wciąż zbyt mało, by skutecznie dotrzeć do klientów za granicą. Nie trudno jest wejść na rynek międzynarodowy. Ta łatwość oznacza jednak, że na tym rynku panuje ogromna konkurencja, więc zaznaczenie tam swojej obecności i odniesienie sukcesu już nie jest takie proste. W raporcie z zeszłego roku CENTR (Rada Europejskich Rejestrów Krajowych Domen Najwyższego Poziomu) ogłosiła, że na świecie jest zarejestrowanych prawie 280 mln domen. Natomiast statystyki NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa) wskazują na to, że w Polsce liczba aktywnych domen „.pl” to 2,5 mln, z czego zdecydowana większość, bo ponad 64% polskich domen to adresy przedsiębiorców. Polscy przedsiębiorcy aktywnie rozwijają działalności szukając odbiorców swoich usług na zagranicznych rynkach. Muszą być nie tylko konkurencyjni w swojej ofercie, ale też zauważalni wśród innych usługodawców. Nowoczesnym rozwiązaniem dla przedsiębiorstw chcących podbić międzynarodowy rynek jest profesjonalna lokalizacja strony internetowej.

W branżowym slangu lokalizacja stron internetowych nazywana jest w skrócie L10n (localization; 10 liter pomiędzy L i N). Określenie te jest kluczowe szczególnie dla tych właśnie przedsiębiorstw, które mają w swoich strategiach marketingowych zaplanowane skuteczne „wejście” na nowe rynki zagraniczne.

Tłumaczenie strony www i jej lokalizacja nie są więc tym samym; Czym jest tłumaczenie, wie chyba każdy. Lokalizacja natomiast jest procesem dostosowywania produktu, m.in. strony internetowej, do zarówno językowych, jak i kulturowych wymogów określonego środowiska – rynku docelowego (“lokacji”). Proces lokalizacji strony internetowej jest powiązany z adaptacją kulturową oraz tłumaczeniem wszystkich jej elementów – zarówno treści, jak i kodów.

Pierwsze wrażenie użytkownika na stronie internetowej jest bardzo istotne – często to właśnie na jego podstawie klient podejmuje decyzję, czy z daną firmą warto nawiązać kontakt. Prawidłowo przetłumaczona strona internetowa oraz jej właściwa lokalizacja są przede wszystkim międzynarodową wizytówką firmy, która dostarcza zagranicznemu klientowi zrozumiałych dla niego informacji na temat działalności przedsiębiorstwa. Faktem jest, że dobra prezentacja na stronie internetowej budzi zaufanie do firmy, zwiększając przy tym jej biznesowe powodzenie. Fachowa lokalizacja strony internetowej ułatwia poszukiwanie potencjalnych klientów za granicą, dotarcie do określonej grupy docelowej oraz zwiększa działalność sprzedażową.

Lokalizacja stron internetowych jest jednym z najbardziej wymagających i wieloaspektowych zagadnień lingwistyki. Jest to proces o wiele szerszy od zwykłego tłumaczenia.

Przed rozpoczęciem lokalizacji należy ustalić m. in. cele kampanii, profil klienta docelowego i informacje o produkcie, specjalistyczną terminologię, listę słów kluczowych, charakter identyfikacji wizualnej, oraz scharakteryzować najważniejszych konkurentów na zagranicznym rynku.

Niejednokrotnie lokalizację poprzedza internacjonalizacja, czyli przygotowanie treści tak, by odpowiadała ona potrzebom odbiorców bez względu na ich narodowość. Internacjonalizacja pozwala zaoszczędzić koszty i czas lokalizacji. Wyodrębnia się wówczas wszelkie elementy powiązane z daną kulturą, oraz treści charakterystyczne dla danego języka. Ułatwia to dostosowanie tekstu do wybranego rynku w późniejszym etapie – procesie lokalizacji. Opiera się on między innymi o cztery normy stowarzyszenia LISA (Localization Industry Standards Association), które są standardami językowymi, meterialnymi, kulturowymi, technicznymi i dotyczącymi działalności gospodarczej.

Lokalizacja polega na dostosowaniu warstwy tekstowej, kodów źródłowych, słów kluczowych, szaty graficznej, a także formatów zapisu daty, czasu, jednostek miar, walut do sytuacji językowej, rynkowej oraz socjokulturowej odbiorcy.

Inżynierowie lokalizacji muszą posiadać szeroką wiedzę programistyczną oraz gruntowną znajomość kontekstów kulturowych. Tłumacz lokalizujący stronę poza tekstem widocznym dla odbiorcy na stronie analizuje i tłumaczy przede wszystkim kod źródłowy, słowa kluczowe, metatagi, opisy, nagłówki, atrybuty alt, tytuły grafik oraz odsyłaczy. Dobranie skutecznych słów kluczowych w lokalizacji jest jednym z najbardziej efektywnych sposobów na zwiększenie popularności strony. Warto zwrócić na to szczególną uwagę, bo wyszukiwarki właśnie dzięki tym słowom generują najwięcej ruchu na stronach internetowych.

Zaraz po proscesie obejmującym tłumaczenie kodu źródłowego następuje dostosowanie wyniku końcowego strony do specyfiki i języka rynku lokalnego. Zarówno treść tekstu strony, jak i jej wszelkie graficzne elementy muszą odpowiadać preferencjom nowych użytkowników.Aby wzbudzić lokalne uczucia i zaufanie zagranicznych użytkowników, należy zapewnić im dostęp do bezbłędnych tłumaczeń. Jest to poważne zadanie, ponieważ w zależności od charakteru strony język może różnić się pod względem swojej formy. Słownictwo specjalistyczne, formalne, slangowe, związki wyrazowe charakterystyczne dla danego języka – to wszystko narzędzia, które ułatwią dotarcie do preferowanej grupy docelowej. Trzeba także wziąć pod uwagę to, że proces lokalizacji może dotyczyć regionów oraz krajów, w których ludzie posługują się tym samym lub różnymi językami (dobrym przykładem może być tutaj wielojęzyczna Szwajcaria, albo różnice w języku hiszpańskim w Hiszpanii oraz Ameryce Północnej). Poprawność pisania daty czy jednostek, kierunek tekstu (w hebrajskim czy np. arabskim tekst jest czytany od prawej do lewej), adaptacja symboli, grafik, nazw również mogą zaważyć na wiarygodności firmy. Przykładowo w Europie biały kolor kojarzy się z czystością, niewinnością, podczas gdy w Japonii czy Chinach jest to kolor żałobny. Dobrym przykładem może być również na pozór nieistotny rozmiar czcionki. Okazuje się, że w przypadku liter chińskiego alfabetu wielkość czcionki musi wynosić przynajmniej 12 pkt, ponieważ w przeciwnym razie tekst będzie zupełnie nieczytelny. Ilustracji podobnych różnic znajdziemy wiele: to, że w większości zachodnich krajów liczba „13” przywołuje na myśl coś pechowego, nie znaczy, że takie same konotacje ta liczba ma na wschodzie, itd.

Faktem jest, że klienci z innych krajów mogą być przyzwyczajeni do bardzo odmiennych standardów, jeśli chodzi o dobór kolorów czy układ graficzny. Aby sprostać ich oczekiwaniom należy znać ich preferencje. W takich przypadkach najlepiej sprawdzają się inżynierowie lokalizacji, którzy są przy okazji native-speakerami danego języka, pochodzą z docelowego państwa i znają kulturę jego narodu. Tylko taki ktoś może w pełni dopasować słownictwo do tego, jakim posługują się mieszkańcy danego kraju, tak by wszystko brzmiało naturalnie i nie raziło. Bardzo często korzysta się również z konsultacji z profesjonalistami: filologami, kulturoznawcami, antropologami. Taka pomoc przydaje się na dłuższą metę przedsiębiorcom, którzy osiągają sukces za granicą – przy kontaktach „face to face”, rozmowach telefonicznych czy nawet korespondencji mailowej różnice w standardach mogą naprawdę zaskoczyć. Przy bliższym zapoznaniu się z problemem można dostrzec, że zagadnienia takie jak kolejność zwracania się do ludzi zatrudnionych w przedsiębiorstwie, poczucie humoru, przebieg procesów decyzyjnych, pojęcie przestrzeni osobistej, sposób odnoszenia się do osób w różnym wieku, czy nawet prowadzenie spotkań, wygłaszanie prezentacji i podejście do punktualności bardzo często diametralnie różni się w przypadku danych kultur.

W przypadku stron o tematyce technicznej równie ważna jest współpraca ze specjalistami, którzy doskonale znają terminologię obowiązującą na stronie. Nie grożą im wówczas zniekształcenia przekazu, które często przydarzają się nieprofesjonalnym tłumaczom.

Trzeba pamiętać, że  byt dosłowne i autorytatywne tłumaczenie treści serwisu też nie pomaga, może wręcz zaszkodzić wizerunkowi firmy. Dostosowanie treści strony do preferencji całkiem nowych odbiorców polega poniekąd na kreowaniu nowego profilu działalności. Inżynier lokalizacji o umiejętnościach copywritera, doskonale znający zasady publikowania tekstów w Internecie w konkretnym języku będzie wiedział, które treści pominąć, a które zaakcentować na konkretnym rynku. Stworzy wiarygodny i spójny przekaz, który dzięki swojej autentyczności najtrafniej dotrze do odbiorców.

Lokalizacja posiada bardzo ważne, prawne podłoże. Prawie każdy kraj ma ustalone własne metody płatności stosowane w handlu elektronicznym. Niezlokalizowana strona sklepu internetowego może uniemożliwić zapłatę za produkt potencjalnemu lokalnemu klientowi, który zniechęcony może zdecydować o przeniesieniu się na stronę innego sklepu. Podobnie sprawa wygląda w kwestii zasad i warunków, poufności danych, metryki i lokalnych wymogów, które dla każdego kraju mogą być zupełnie inne. Przestrzeganie przepisów nie tylko zapewni bezpieczeństwo podmiotowi i użytkownikowi, ale również wzbudzi zaufanie klientów.

Wybór języka, na który lokalizuje się stronę internetową zależy od wielu czynników. Pierwsze z nich to oczywiście trendy i popularność. Faktem jest, że to język angielski jest kluczowym w europejskim biznesie. W handlu międzynarodowym oprócz języka angielskiego popularne są jeszcze języki: niemiecki, francuski, rosyjski, hiszpański i języki skandynawskie. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że na przykład mieszkaniec Czech, mimo, że płynnie mówi po angielsku, nadal będzie korzystał z czeskiej wyszukiwarki i będzie szukał interesujących go zagadnień najpierw w języku ojczystym. Dopiero później, na przykład w przypadku niepowodzenia pierwszego wyszukiwania, potencjalny klient zdecyduje się skorzystać z języka angielskiego, czy niemieckiego. To samo dotyczy każdej innej narodowości. Drugim motywem wyboru języka do lokalizacji jest oczywiście statystyka. Według najnowszych badań Ethnologue: Languages of the World, publikacji badającej języki, do najczęściej używanych języków należy chiński (mandaryński dialekt), hiszpański, angielski, hindi oraz arabski. Podczas lokalizacji na języki z tej grupy warto mieć na uwadze to, że każdy z nich należy do innej rodziny języków, a co za tym idzie – są powiązane z różnymi rynkami lokalnymi i zupełnie odrębnymi kontekstami kulturowymi.

Dlaczego warto zlokalizować stronę internetową? Powodów jest wiele. Statystycznie ponad połowa aktywnych użytkowników Internetu kupuje wyłącznie w serwisach oferujących strony zlokalizowane na ich język ojczysty. Największy odsetek takich konsumentów znajduje się we Francji i w Japonii. Dla większości użytkowników do podjęcia decyzji o zakupie najważniejsze jest to, by informacja o interesującym ich produkcie była przetłumaczona na ich język ojczysty.

Według badań Komisji Europejskiej z 2006 roku (www.cilt.org.uk/home/research_and_statistics/research/cilt_activities/idoc.ashx?docid=fc2dd2c9-1193-4b57-8a1f-737ca3fdd6b7&version=-1) tylko 1/3 małych i średnich przedsiębiorstw uczestniczy aktywnie w jakiejś formie działalności międzynarodowej, a zaledwie 1/4 jest zaangażowana w bezpośredni eksport.

Wśród 200 firm, które straciły szansę na kontakt z potencjalnym klientem z powodu braku znajomości języków obcych:

– 37 przedsiębiorstw oszacowało straconą szansę transakcji na kwotę od 8 do 13,5 miliona euro

– 54 firmy utraciło potencjalne transakcje o wartości od 16,5 miliona euro do 25,3 miliona euro

– 10 podmiotów oszacowało potencjalne straty na ponad 1 milion euro (Badanie ELAN: „Skutki braku znajomości języków obcych w przedsiębiorstwie dla gospodarki Unii Europejskiej”)

Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że pod koniec 2014 roku liczba osób na świecie posiadających stały dostęp do Internetu wyniesie 3 mld, czyli około 40% światowej populacji. W Europie ze stałego dostępu do Internetu korzysta 75% ludzi. Internet jest potężnym narzędziem dotarcia do mieszkańców krajów rozwijających się, którzy stanowią grupę 2 mld użytkowników.

Według danych z 2012 roku największa liczba użytkowników Internetu to Chińczycy. Tuż za nimi są mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Dalej wymienia się obywateli Indii, Japonii, Brazylii, Meksyku, Niemiec i Rosji. I to właśnie język rosyjski jest drugim językiem najczęściej odwiedzanych stron internetowych na świecie! Internet jest więc potężnym narzędziem, które rozsądnie wykorzystane może pomóc w zaistnieniu na międzynarodowym rynku.

Strony internetowe i kontaktowanie się poprzez nie z odbiorcą to jedna z najatrakcyjniejszych form informowania o przedsiębiorstwie i jego ofercie. Aby zdobyć nowe rynki, konieczna jest profesjonalna lokalizacja strony pozwalająca kreować dokładnie taki wizerunek, jakiego Państwo oczekują.

Biuro Tłumaczeń Translax ma doświadczenie w prowadzeniu tłumaczeń – lokalizacji stron www. Praca ta wymaga od nas ogromnej elastyczności ze względu na różnorodność plików otrzymywanych od Państwa. Potrafimy poddać lokalizacji plik w dowolnym formacie, nie tylko w najpopularniejszych jak HTML, HTM, XHTML, PHP, JAVA, czy Flash, ale także tych stosowanych przez korporacje i tworzonych specjalnie na ich potrzeby.

Dzięki wysokiej jakości naszych tłumaczeń otrzymają Państwo doskonale przetłumaczoną stronę, niezależnie od jej tematyki. Nasi tłumacze są ekspertami w różnych dziedzinach. Istnieje też możliwość tłumaczenia strony z języka obcego na obcy, z pominięciem języka polskiego, co sprawia, że strona jest idealnie dopasowana do odbiorcy – tłumaczem zawsze jest native, który posługuje się docelowym językiem tłumaczenia jako ojczystym.

Biuro Tłumaczeń TRANSLAX oferuje wysokiej jakości usługi lokalizacji. Wykonywane przez nas profesjonalne lokalizacje oprogramowania to wypadkowa naszych umiejętności, wiedzy specjalistycznej, wieloletniego doświadczenia oraz możliwości technicznych. Jesteśmy pewni jakości naszych usług – podejmujemy się realizacji nawet najbardziej skomplikowanych projektów lokalizacyjnych. Skuteczne i rzetelne wykonanie lokalizacji jest możliwe dzięki najnowocześniejszym programom i współpracy z doświadczonymi i wykwalifikowanymi kierownikami projektów, koordynującymi poszczególne zadania.

Skuteczna lokalizacja stron internetowych jest jedną z najbardziej wymagających dziedzin, w których Biuro Tłumaczeń TRANSLAX nieustannie potwierdza swoje możliwości. Wynika to w dużej mierze z faktu, że fachowe tłumaczenie stron internetowych i kwestie związane z profesjonalną lokalizacją stron internetowych wymagają od dostawcy elastyczności oraz zróżnicowanych zasobów. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX doskonale sobie radzi z opisem specjalistycznych produktów oraz usług, komunikacją firmy z zagranicznymi inwestorami, interpretacją wymogów prawnych, kampaniami marketingowymi i oprogramowaniem.

Skontaktuj się z Biurem Tłumaczeń TRANSLAX już dziś, aby zamówić usługi lokalizacji strony internetowej lub bezpłatną wycenę usługi lokalizacyjnej.

29
kwiecień

TRANSLAX na Kongresie Tłumaczy Lubelszczyzny

18 kwietnia 2015 roku to jeden z ważniejszych dni dla polskich tłumaczy. Odbył się wówczas wielki Kongres Tłumaczy Lubelszczyzny – jedyne tak obfite w informacje  i prelekcje wydarzenie w kraju. Jest to wydarzenie inaugurujące cykliczne spotkania branżowe tłumaczy z województwa lubelskiego zainicjowane i zorganizowane przez Lubelskie Stowarzyszenie Tłumaczy.

Tematem tegorocznego kongresu było prawo w praktyce zawodowej tłumacza. Uczestnicy spotkania mieli okazję usłyszeć prelekcje dotyczące m. in.:

– Roli tłumacza przysięgłego w postępowaniu sądowym z uwzględnieniem zmian w Kodeksie karnym

– Profesjonalizacji zawodu tłumacza konferencyjnego w Polsce

– Statusu i etyki zawodu tłumacza przysięgłego

Rafał Kwiatkowski, założyciel i właściciel naszego biura tłumaczeń jako uznany specjalista i trener w zakresie DTP, obsługi narzędzi CAT oraz rozwoju nowych technologii w branży tłumaczeniowej został zaproszony do wygłoszenia prelekcji na tym wyjątkowym wydarzeniu. Wykład lidera TRANSLAXU dotyczył innowacji w najnowszych programach CAT.

kongres2

Kongres Tłumaczy Lubelszczyzny ma na celu integrację, doskonalenie zawodowe lokalnego środowiska tłumaczy oraz propagowanie najlepszych praktyk i najwyższych standardów pracy tłumacza. Jest to możliwe dzięki sprawnej współpracy specjalistów z zakresu prawa krajowego i międzynarodowego. W realizacji projektu uczestniczyli również członkowie ogólnokrajowych stowarzyszeń tłumaczy, reprezentanci lokalnego biznesu oraz przedstawiciele międzynarodowych izby handlowo–przemysłowe.

kongres3
Tegoroczny Kongres Tłumaczy Lubelszczyzny zainaugurował cykliczne spotkania tłumaczy, które będą odbywały się co roku.

26
listopad

Wątpliwości? Sprawdź, na co warto zwracać uwagę.

Z pewnością przeglądasz od czasu do czasu zawartość swojej strony internetowej. Z biegiem lat Twoja firma rozwijała się, a wraz z nią jej wizerunek w sieci. Co raz więcej zakładek, co raz więcej tekstu. Lista ofertowa, to jedna z podstron. Jest chyba największa, bo starasz się dopasować swoje usługi do jak najszerszego grona potencjalnych klientów. Opisy produktów, usług, gwarancje jakości – chcesz, żeby kontrahenci wiedzieli o Tobie i Twoim biznesie jak najwięcej. Zakładka z historią firmy też się rozrasta. Krajowe sukcesy, wzrost zatrudnienia, wygrane przetargi – to wszystko buduje ciekawą opowieść o rozwoju Twojego przedsiębiorstwa. Certyfikaty, wyróżnienia, referencje – z każdym nowym klientem i kursem jest ich więcej i więcej, wszystko to umieszczasz na stronie. „Misje i cele” to może i mniejsza podstrona, ale jedna z bardziej istotnych – wszak podkreśla charakter Twojej działalności. Od niedawna zaczęliście prowadzić branżowego bloga. Wpisy pojawiają się na nim co kilka dni… Oby tak dalej! Do tego dochodzą kontakty z biurami, opis dojazdu, formularze kontaktowe. Jakby nie patrzeć – na Twojej stronie nagromadziło się sporo tekstu…

I nagle postanawiasz rozpocząć międzynarodową karierę. Wiąże się z tym przede wszystkim lokalizacja strony internetowej i tłumaczenie wszystkiego, co jest związane z Twoim biznesem.

Wszystkich, wszyściuteńkich tekstów. Setki stron rozliczeniowych.

Czy na pewno Cię na to stać?

Tak, stać Cię.

Zasada jest prosta, choć na pierwszy rzut oka nielogiczna:

im więcej tekstów tłumaczysz (w jednym biurze tłumaczeń), tym więcej pieniędzy możesz zaoszczędzić.

Już tłumaczymy jak to się dzieje;

Przede wszystkim należą się ukłony dla tak zwanych systemów pamięci tłumaczeniowej. Wszystkie teksty, które klient przesyła do biura tłumaczeń są przechowywane w specjalnym, dedykowanym mu repozytorium. Nowe zlecenia porównywane są z bazą, którą stworzono poprzez wcześniejsze tłumaczenia. Jeśli nowy materiał tematycznie i merytorycznie odnosi się w jakiś sposób do poprzedniego, posiada podobne słownictwo albo formułę, zestawiany jest on z zasobami wcześniej przetłumaczonych tekstów. W ten sposób wszystkie podobne do siebie lub powtarzające się tłumaczenia słów lub fraz mogą być w większym lub mniejszym stopniu wykorzystane ponownie w najnowszym materiale. Tego typu segmenty rozliczane są znacznie taniej, niż „nowe” słowa. Im bogatsza jest pamięć tłumaczeniowa, tym mniej kosztowne stają się kolejne tłumaczenia. W trakcie lokalizacji i przetwarzania materiału rzetelni tłumacze przygotowują słowniki pojęć, glosariusze i ujednolicają dokumenty w tym zakresie. Tworzą tym samym zbiór często powtarzających się elementów, aby później łatwiej im było korzystać z gotowych materiałów.

Zastanów się, ile powtarzających się fraz jest na Twojej stronie internetowej: nazwy projektów, produktów, opisy, charakterystyka – prawda, że wszystko jest do siebie podobne? Przyjrzyj się temu, sam będziesz zaskoczony!

Odnosi się to nie tylko do lokalizacji strony internetowej. Pamiętaj, że chcąc wejść na zagraniczne rynki musisz przetłumaczyć o wiele więcej. Opisy na opakowaniach produktów, instrukcje obsługi, książeczki gwarancyjne, umowy sprzedaży, charakterystyki usług, umowy o współpracy, opisy techniczne…

Nie daj się zakopać w stosie tekstów.

Oczywiście nie wszystko jest takie proste. Przy dużej ilości danych, nie trudno o bałagan i chaos. Zanim zdecydujesz się na długotrwałą współpracę z biurem Tłumaczeń upewnij się, że biuro to wdrożyło inteligentny i nowoczesny system przechowywania i zarządzania treścią.

Po czym poznasz profesjonalne praktyki zarządzania archiwami? Wszelkie materiały, które zostały przetłumaczone muszą mieć format (oczywiście cyfrowy), który umożliwi szybką i łatwą aktualizację. Każdy rodzaj zlokalizowanego materiału, bez względu na to, czy jest on notatką, arkuszem kalkulacyjnym materiałem video, audio, czy też zwykłym dokumentem tekstowym musi być łatwo dostępny w każdej chwili. W profesjonalnym biurze tłumaczeń masz bowiem prawo do wglądu do Twojego archiwum, za każdym razem, gdy tego chcesz.

Pamiętaj, że równie ważne jest bezpieczeństwo Twoich danych. W dzisiejszych czasach niezbędne jest stosowanie nowoczesnych rozwiązań i zabezpieczeń informatycznych do ochrony każdego archiwum, w tym archiwum tłumaczeń. Świadectwo pracowników odpowiednio przeszkolonych w zakresie bezpieczeństwa i przechowywania dokumentów, oraz klauzula poufności, którą wszyscy pracownicy profesjonalnego biura tłumaczeń formalnie zobligowani są przestrzegać, mogą świadczyć o rzetelności i wiarygodności biura.

 

Jak sam możesz wpłynąć na koszt tłumaczenia?

Żeby ułatwić pracę tłumaczom i tym samym znacznie obniżyć koszt zlecenia wystarczy, że odpowiednio przygotujesz swoje materiały. Przede wszystkim ważne jest, żeby przedstawić tłumaczom wszystkie pliki źródłowe w najbardziej optymalnej wersji. Co to oznacza? Wszystkie elementy graficzne, ilustracje, rzuty i oczywiście teksty powinny stanowić rozdzielne, odrębne pliki o standardowych formatach. Faktem jest, że dla Biura Tłumaczeń TRANSLAX nawet najbardziej nietypowe formaty nie sprawiają problemu – dysponujemy wszystkimi narzędziami umożliwiającymi edycję większości obecnie używanych rozszerzeń plików. Nie ukrywamy jednak, że najszybciej lokalizuje się pliki w formatach Java i XML.

Przed wysłaniem zestawu plików należy się upewnić, czy wszystkie wchodzące w jego skład dokumenty mają zostać przetłumaczone. Nierzadko jest tak, że w pośpiechu wysyła się folder, w którym znajdują się zbędne, przypadkowe pliki, które zupełnie bezsensownie zwiększają koszty pracy tłumacza. Należy również zadbać o to, by same nazwy plików i struktura katalogów były spójne, by umożliwić szybką i sprawną pracę tłumacza w zakresie wszystkich materiałów źródłowych.

Jeśli chcesz zaoszczędzić, odpowiednio wcześniej zaplanuj wszelkie prace lokalizacyjne. Trzeba liczyć się z faktem, że skrócenie czasu na wykonanie tłumaczenia może zwiększyć jego koszty – tak zwane tłumaczenia ekspresowe wymagają większego nakładu pracy.

Jeśli chcesz usprawnić pracę tłumaczy, możesz również samemu przeanalizować tekst pod względem występowania akronimów i idiomów. Sporządź listę z objaśnieniem tych słów i wyrażeń – nie pozostawi to żadnych wątpliwości tłumaczowi, który nie będzie musiał kontaktować się z Tobą za każdym razem, gdy na któreś z nich natrafi. Jeśli chcesz zaoszczędzić pracy tłumaczom skomponuj również listę wymagań odnośnie stylu, słownictwa, charakteru tekstu, który ma zostać przetłumaczony. Wskazówki te pozwolą uniknąć błędów i mogą uprzedzić pytania lingwistów odnośnie Twoich oczekiwań.

Wycena już w 15 minut!

Nasze Biuro Tłumaczeń gwarantuje wycenę Twojego zlecenia już w kwadrans! Wystarczy, że choćby teraz podeślesz nam swoje materiały źródłowe. Sprawdź nas, to nic nie kosztuje. Daj się zaskoczyć naszymi cenami: tłumaczenia z języków angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego na j. polski to około 34 zł netto!

19
listopad

Najprzyjemniejsza strona języka japońskiego

Ale nie uciekajcie w popłochu, nie będzie karkołomnego kursu języka japońskiego. Będzie łatwo i przyjemnie! Chcemy napisać o sushi.

To popularne ostatnio w Europie jedzenie pochodzi (wbrew pozorom) z Chin. Nare – zushi, bo tak się nazywała jego pierwotna wersja, to sposób konserwowania ryb przy pomocy słonego ryżu –dzięki niemu mięso po kilku dniach fermentowało – stąd nare, które oznacza „dojrzałe”. Ryż nie był wówczas zjadany, a mięso nadawało się do spożycia nawet przez rok. W ciągu kilku stuleci moda na nare – zushi rozpowszechniła się w całej wschodniej części Azji.

Wiemy, że pierwsze udokumentowane wzmianki o późniejszej formie sushi, czyli seisei – sushi pochodzą z VIII wieku z Japonii. Prawdopodobnie było ono wynikiem transformacji nare – zushi. Japończycy po prostu byli niecierpliwi – zaczęli zjadać mięso jeszcze przed tym, jak zaczęło fermentować. Ponoć z oszczędności zaczęli jeść również ryż. Z czasem kultura Japonii wypromowała haya-sushi – czyli połączenie nie tylko ryb i ryżu, ale też i warzyw, octu, owoców morza, suszonych składników.

Sushi, które znamy dzisiaj wyewoluowało stosunkowo niedawno, bo w XIX wieku w Tokio. Wciąż spieszący się Japończycy nie mieli czasu na przygotowywanie własnych posiłków – na ulicach zaczęły pojawiać się stragany z jedzeniem na wynos. Wtedy pojawiło się m. in. nigiri-sushi, czyli kluska ulepiona z ryżu z kawałkiem ryby na wierzchu.

Anegdotą do dzisiaj jest to, że klienci straganów z sushi wycierali po jedzeniu ręce w kurtynę zawieszoną nad takim straganem. Im brudniejszy był jej materiał, tym lepiej świadczył o jedzeniu, które się tam serwuje. Brudny materiał był wyznacznikiem popularności.

Nie będziemy Was nudzić już historią. Pora na słówka – czy wiecie, że znane Wam nazwy elementów sushi, jak np. Nigiri, Futomaki albo Chirasushi mają dosłowne znaczenie? Pora przyswoić sobie trochę ciekawego słownictwa, by później zabłysnąć na obiedzie ze znajomymi:

Nigirizushi 握り寿司 – czyli Sushi formowane ręką. Jest to najpopularniejszy rodzaj sushi. Jak już wcześniej wspomnieliśmy, jest to kulka ryżu z plastrem rybiego mięsa. Czasami można spotkać nigiri oplecione paskiem wodorostu nori.

Gunkanmaki 軍艦巻 – w dosłownym tłumaczeniu zwój łodzi bojowej – podobnie jak w przypadku nigiri, jest to kulka ryżu, jest ona jednak owinięta w wodorosty nori w taki sposób, że tworzy łódeczkę. Góra przykryta jest drobnymi składnikami jak na przykład ikra łososia.

Temarizushi 手まり寿司 – czyli po prostu kulka sushi. Jest to najzwyklejsza kulka ryżu ugnieciona z kawałkami ryby.

Makizushi 巻寿司 – zwijane sushi albo Makimono 巻物 – różne zwoje , przygotowuje się poprzez zwinięcie szerokiego kawałka wodorostu wraz z rybą i warzywami. Utworzony wałek kroi się na węższe, lub cieńsze elementy, które zależnie od ich szerokości nazywamy Futomaki 太巻 – grube zwoje, Hosomaki 細巻 – cienkie zwoje.

By rozróżnić nadzienie makizushi wyróżniamy:

Kappamaki 河童巻 – w dosłownym tłumaczeniu zwój z ogórkiem (zazwyczaj hosomaki z ogórkiem)

Tekkamaki 鉄火巻 czyli po prostuzwoje z kasyna (hosomaki z surowym tuńczykiem; z japońskiego tekkaba, to kasyno). W kasynach, gdzie podawano sushi gracze chcieli unikać lepiących się od ryżu rąk – specjalnie dla nich zaczęto wykorzystywać nori do zwijania składników w zgrabne, niebrudzące rolki – stąd nazwa.

Temaki 手巻 – czyli ręczne zwoje sushi to wodorost nori formowany w kształt stożka wypełniany jest różnymi składnikami. Temaki można jeść palcami, ponieważ ten rodzaj sushi nie jest odpowiednio wyważony do użycia pałeczek.

Uramaki 裏巻 sushi rolowane na odwrót – rolka sushi podobna do makizushi, z tą różnicą, że ryż znajduje się na zewnątrz wodorostu. Ponoć uramaki zostały stworzone specjalnie dla zachodnich turystów, którzy nie tolerowali smaku i konsystencji nori. Japończycy sprytnie schowali wodorost pod warstwę ryżu i przechytrzyli turystów.

Oshizushi 押し寿司 – zduszone sushi, czyli specjalność regionu Kansai w Japonii. Jest to sushi o formie prostopadłościanu uzyskanej przez ściskanie warstw warzyw, ryb i ryżu w drewnianej formie o nazwie Oshibako.

Inarizushi 稲荷寿司 , czyli mówiąc prościej: wypchane sushi. Ze spieczonego tofu, albo cienkiego omleta tworzy się „torebkę” w którą po prostu wpycha się nadzienie z ryb i warzyw.

Chirashizushi ちらし寿司, co oznacza rozdrobnione sushi – to nic innego, jak miska z ryżem z dodatkiem warzyw i ryby. Zależnie od regionu Japonii wariacje dotyczące składu chirashizushi mogą się zmieniać.

Czego mamy się spodziewać przy stole zastawionym sushi?

Elementem nieodzownym są pałeczki, czyli 箸hashi – w wersji eleganckiej będą to zrobione z drewna (lub też bambusa, porcelany, plastiku, drewna, kości) wyszlifowane i ozdobione drążki. W wersji bardziej ekonomicznej – jednorazowe, bambusowe waribashi 割箸.

Przy stole konieczna jest podstawka do pałeczek zwana Hasioki lub hashi-oki, na którą bezwzględnie trzeba odkładać pałeczki, gdy skończy się jeść sushi.Swoją drogą, to z tej nazwy na pewno śmieją się teraz Ślązacy… 😉

Na koniec czujemy się w obowiązku również przypomnieć, czego nie wypada robić przy japońskim stole. Z tego, co wyczytaliśmy, granicą tabu są właśnie pałeczki. Praktycznie wszystkie najgorsze i najbardziej bulwersujące faux-pas możemy popełnić przy pomocy hashi. Japończycy mają kulturowo rozwiniętą wrażliwość na gesty i zachowanie innych osób. Oni sami najczęściej komunikują swoje emocje nie poprzez słowa, ale czyny – dla nich pozornie nieważne skinienie nasycone jest klarowna i zrozumiałą treścią.

Żeby nie było tak łatwo, tutaj również zaserwujemy Wam parę nowych słówek:

utsushi-bashi – podawanie jedzenia innym osobom za pomocą pałeczek

neburi-bashi – oblizywanie pałeczek

hotoke-bashi – wbijanie pałeczek w miseczkę ryżu (w Japonii oznacza to ofiarowanie jedzenia przodkom)

mayoi-bashi – machanie pałeczkami nad daniem podczas zastanawiania się, co wybrać

kaki-bashi – trzymanie miski przy ustach i wyjadanie pałeczkami resztek dania

saguri-bashi – mieszanie zupy pałeczkami

choku-bashi – nakładanie jedzenia ze wspólnej miski własnymi pałeczkami, zamiast pałeczkami do podawania jedzenia

tsuki-bashi – czyli nabijanie jedzenia na pałeczkę

mochi-bashi – trzymanie miseczki i pałeczek w jednej ręce

namida-bashi – trzymanie kawałka potrawy w taki sposób, że ścieka z niej sos

Japonia to kraj, w którym dbałość o kulturowe dziedzictwo przejawia się w praktycznie każdej sferze życia – począwszy od codziennych zajęć, aż po wielkie uroczystości. Posiłki traktowane są tam z ogromnym pietyzmem, a gotowanie to nieomal magiczny rytuał. Szanujmy to za każdym razem, gdy jemy sushi – nawet w pobliskiej domu galerii handlowej. Kto wie, czy gdyby nie ta dbałość o dorobek kulturowy mielibyśmy nadal możliwość skosztowania czegoś tak pysznego, jak sushi?

www.sushi-online.pl

www.wikipedia.pl

3
listopad

Rozejrzyj się wokół

Nie jest ważne, czy jesteś w biurze, w domu, w restauracji. Ile widzisz wokół siebie urządzeń mobilnych? Ile razy dziennie z nich korzystasz? Na pewno posiadasz telefon komórkowy, z dużym prawdopodobieństwem możemy przypuszczać, że jest to smartfon. Masz tablet? To urządzenie również zyskuje na popularności – powszechność tabletów zaczyna dorównywać popularności komputerów osobistych. W związku z tym rozwija się także i rynek usług, zarówno zintegrowanych z systemem operacyjnym, jak i niezależnych, takich jak serwisy internetowe w wersjach na urządzenia przenośne.

Gdy chcesz rozwijać swoją firmę musisz zwracać uwagę nie tylko na poszczególne aspekty swojej pracy, ale również na jej wizerunek i powszechność. Internet, a przede wszystkim nośność aplikacji mobilnych i stron internetowych dają Ci możliwości dotarcia z informacją o Twoim przedsiębiorstwie do nawet najodleglejszych zakątków świata. Główni dostawcy aplikacji, Google Play oraz Apple’s App Store to rynek kilku milionów programów użytkowych. Nie ukrywajmy – to ogromna, międzynarodowa konkurencja. Wiemy jednak co możesz zrobić, by zaistnieć i na tej płaszczyźnie.

Strony internetowe i aplikacje mobilne to najlepsza i najbardziej rozpowszechniana wizytówka firmy. Dzięki nim klient może zapoznać się z ofertą i profilem przedsiębiorstwa, niejednokrotnie jest to jego pierwszy kontakt z marką. Pierwsze wrażenie może być w tej sytuacji decydujące – ktoś, kto zrazi się do Twojego wizerunku zaraz na początku, nie będzie ponownie narażał się na nieprzyjemności. Dlatego zawsze podkreślamy jak ważna jest profesjonalna lokalizacja, zwłaszcza tych najpopularniejszych nośników informacji o przedsiębiorstwie. Świat urządzeń mobilnych zmienia się w zastraszająco szybkim tempie. Im więcej wersji językowych posiada Twoja strona, lub aplikacja, tym lepiej. Im szybciej reaguje na potrzeby rynku, tym więcej wejść i pobrań może uzyskać. Już podczas tworzenia aplikacji, czy strony internetowej, można je równolegle tłumaczyć – jest to najprawdopodobniej najlepsza i najszybsza opcja. Już chwilę po premierze w sieci, produkt będzie mógł dotrzeć do zagranicznych odbiorców.

Intuicyjna i poprzedzająca jakiekolwiek działanie funkcja zmiany języka jest sygnałem dla użytkownika i potencjalnego klienta, że wychodzisz naprzeciw jego oczekiwaniom. Właśnie w ten sposób zaczyna się budować dobre wrażenie rzetelnego i profesjonalnego biznesmena.

Nie tylko językiem angielskim człowiek żyje…

Faktem jest, że język angielski jest dominującym językiem w handlu międzynarodowym. Jest on też najczęściej nauczanym językiem obcym na świecie i prawdopodobnie w najbliższym dziesięcioleciu osiągnie rekordową liczbę dwóch miliardów uczniów. Niestety lokalizacja stron internetowych i aplikacji mobilnych nie może ograniczać się do języka angielskiego. Musimy mieć świadomość, że nie każdy klient mówi po angielsku. Co więcej – przy zapoznawaniu się z ofertą sprzedażową we własnym, ojczystym kraju, niektórzy nawet nie chcą mieć kontaktu z obcym językiem. Najlepiej tę zależność opisuje cytat:

„Jeśli sprzedaję coś tobie, to mówię w twoim języku, aber wenn du mir etwas verkaufst, dann muβt du Deutsch sprechen (ale jeśli chcesz coś mi sprzedać, musisz mówić po niemiecku).

Willi Brandt, kanclerz Niemiec

Ponadto, biegła znajomość języka angielskiego jest dzisiaj postrzegana w środowisku biznesowym jako standardowa umiejętność – na równi z obsługą komputera. Tłumaczenie naszych materiałów wyłącznie na język angielski nie jest dużym atutem i nie przyczynia się do szczególnego rozwoju firmy. Lokalizacja aplikacji i stron internetowych na języki azjatyckie otwiera nam drogę do nieomal połowy użytkowników Internetu. Według ostatnich badań rynku największa ilość użytkowników urządzeń mobilnych to Chińczycy – jest ich prawie czterokrotnie więcej, niż będących na trzecim miejscu w rankingu mieszkańców Stanów Zjednoczonych. W czołówce znalazły się jeszcze Indie, Brazylia i Rosja. Nie trudno zauważyć, że językiem angielskim jako ojczystym posługuje się wyłącznie jeden z tych krajów – warto przy tym wspomnieć, że Stany Zjednoczone zamieszkuje ponad 25 milionów hiszpańskojęzycznych obywateli. Widać teraz, jak bardzo mylne jest myślenie, że wyłącznie język angielski jest kluczem do sukcesu na międzynarodowym rynku.

Budowanie więzi z marką dla zagranicznych użytkowników jest trudne. Każde miejsce na świecie ma swoje preferencje, oczekiwania i zasady. Jeśli użytkownik urządzenia mobilnego nie rozumie aplikacji, lub strony internetowej – najzwyczajniej w świecie nie pobierze jej i nie będzie z niej korzystał.

Proste rozwiązania należą do najbardziej skutecznych

Prawidłowe i profesjonalne tłumaczenie aplikacji i strony internetowej to podstawowy krok do wkroczenia na rynek międzynarodowy. Ostatnie badania przeprowadzone przez App Magazine pokazują, że ukierunkowanie aplikacji na kraje nieanglojęzyczne takie jak Francja, Włochy, Japonia, Chiny i Rosja zwiększają ilość pobrań o 767%. Jak widać, podstawowy krok nie musi być w efekcie krokiem najmniejszym!

Lokalizacja aplikacji mobilnych to nie tylko zwykłe tłumaczenie. Za pewne wiecie już, że jest to dostosowanie do odbiorcy lokalnego zarówno tekstu, jak i grafik, dat, zdjęć, a nawet kolorów! W swej istocie, lokalizacja jest przede wszystkim tłumaczeniem z uwzględnieniem i zrozumieniem różnic. Najlepszym sposobem na zapewnienie wysokiej jakości lokalizacji jest wynajęcie wykwalifikowanego w danym zakresie tłumacza, który w danym języku komunikuje się na co dzień. Do prawidłowej lokalizacji aplikacji i stron internetowych potrzebna jest szeroka wiedza na temat kultury danego kraju. Gruntowne badania niuansów kulturowych przez inżynierów lokalizacji pomagają im dobrać odpowiednie kolory, a nawet układ strony, dla danej narodowości. Przykładowo Grecy i Japończycy wykazują większe zainteresowanie treścią, gdy jest ona przeplatana dużą ilością zdjęć, przy czym Skandynawowie preferują teksty bez obrazków. Już same kolory mają często istotne znaczenie: w Indiach minimalistyczny wystrój strony internetowej, z dużą ilością białego koloru może się nie przyjąć, ze względu na silne konotacje tego koloru ze śmiercią.

Lokalizacja, a wizerunek

Zachowanie spójnego wizerunku podczas lokalizacji aplikacji mobilnych jest z pewnością niełatwym do osiągnięcia priorytetem. Podczas, gdy forma strony, jej kolorystyka, treści ulegają przemianom związanym z wymaganiami odbiorców na całym świecie nietrudno wpaść w pułapkę. Lokalizacja narzędzi mobilnych to praca, którą polecamy pozostawić profesjonalistom. Inżynierowie lokalizacyjni pomogą odnaleźć się Twojej firmie pośród preferencji zagranicznych klientów zachowując tym samym jej unikalny charakter. Należy wówczas wyraźnie określić najistotniejsze atrybuty marki, które pozostaną niezmienione. Ponadto w treści strony i aplikacji warto wyodrębnić te frazy i słowa kluczowe, które są niezbędne do przekazania wiadomości związanej z marką i jej usługami, by całą mniej istotną na pozór resztę dostosować w procesie lokalizacji.

Zagubiony?

Nie przejmuj się, lokalizacja to naprawdę nic strasznego – przynajmniej dla Biura Tłumaczeń TRANSLAX. Służymy pomocą – wyślij nam swoje materiały źródłowe przez formularz kontaktowy, a my już w 15 minut bezpłatnie wycenimy Twoją lokalizację i pomożemy Ci zrobić pierwszy, duży krok na międzynarodowy rynek!

30
październik

Złapać na gorącym uczynku…

Strony internetowe, reklamy telewizyjne, papierowe ulotki, audycje radiowe – wszystkie te media atakują nas z każdej strony informacją o najlepszych rozwiązaniach naszych problemów. Przedsiębiorstwa produkcyjne i usługowe zapewniają nas o najwyższej jakości swoich produktów, najlepszych specjalistach wykonujących u nich pracę, o wieloletnim doświadczeniu w branży i do tego również o najniższych cenach wykonawstwa. Biura tłumaczeń nie są pod tym względem wyjątkami. Należą one jednak do grupy usługodawców, których niewywiązanie się z umowy może nie być widoczne na pierwszy rzut oka i zarazem też trudne do udowodnienia.

Czytaj więcej

27
październik

Wyobraź sobie…

Wyobraź sobie, że jesteś właścicielem dobrze prosperującego przedsiębiorstwa. Na rynku krajowym Twoja firma jest dosyć znacząca – Wasze produkty i usługi cieszą się dużym zainteresowaniem. Macie opinię solidnych i rzetelnych. Wszystko idzie zgodnie z planem. Zatrudniasz wielu wykształconych i doświadczonych ludzi, którzy znają zarówno specyfikę Waszej branży, jak i wiele języków. Postanowiłeś wkroczyć na międzynarodowy rynek i wiesz, że jedną z pierwszych rzeczy, które musisz zrobić, to tłumaczenie materiałów związanych z firmą i jej działalnością. Czy zlecasz swoim pracownikom lokalizację tych materiałów?

Czytaj więcej

24
październik

O tym, jak korektor i tłumacz w jednym stali domu…

Wtorek, okolice godziny 9 rano. Za oknem jesienny krajobraz – kolorowe liście leniwie spadają z drzew, październikowe słońce nieśmiało zagląda do okien gabinetu Korektora. Na dębowym biurku leży schludna ryza papieru – to tekst, który zleciłeś, świeżo przetłumaczony przez nowego tłumacza. Za chwilę Korektor skończy robić sobie kawę i podejdzie do swojego stanowiska. Za chwilę Korektor zacznie czytać ten tekst. Jeszcze o tym nie wiesz, ale za chwilę zdenerwowany sięgnie po telefon, zadzwoni do Ciebie i powie, że tłumaczenie jest beznadziejne, bez dalszych wyjaśnień. Tłumacz twierdzi jednak, że dołożył wszelkich starań, by przełożony tekst był najwyższej jakości. Co robisz w takiej sytuacji?

Czytaj więcej

6
październik

Dobrze i szybko, bo szybko i dobrze

DOBRZE I SZYBKO, BO SZYBKO I DOBRZE

„Na wczoraj!” – czy znasz ten zwrot? W ustach przełożonego, zleceniodawcy, czy pedagoga wywołuje on co najmniej gęsią skórkę. Działanie pod presją czasu to proces doskonale znany w każdej branży. Pośpiesznie i tym samym nierzadko chaotycznie wykonując polecenie często popełnia się błędy. Jak pogodzić najwyższą jakość pracy z optymalnie krótkim jej czasem? Czy w branży tłumaczeniowej taki kompromis w ogóle jest możliwy?

Czytaj więcej