Inżynieria

8
Lut

Zarządzanie terminologią, czyli jak usprawnić relacje klient/tłumacz

Dobre tłumaczenie powinno być przejrzyste, zrozumiałe oraz w pełni zgodne z tekstem źródłowym, jednak nie zawsze jest to uzależnione wyłącznie od tłumacza. Współpracy z klientem wymaga między innymi zarządzanie terminologią, ponieważ pojęcia fachowe, opisujące dany przedmiot mogą różnić się nie tylko między różnymi firmami, ale nawet w ramach jednego przedsiębiorstwa. Stworzenie spójnej, zrozumiałej dla wszystkich terminologii pozwala zatem zaoszczędzić cenny czas, a co za tym idzie – pieniądze.

Skutki braku spójnej terminologii

Potrzeba zarządzania terminologią wynika z postępu technologicznego oraz globalizacji, która wymaga tłumaczenia niekiedy bardzo skomplikowanych treści. Podczas tego procesu jednym z największych problemów jest wieloznaczność słów i terminów. Za jej sprawą dokument stworzony zgodnie ze sztuką może być niezrozumiały dla odbiorcy, który zamiast wykonywać swoją pracę musi dopytywać się innych pracowników, inne działy czy nawet biuro tłumaczeń, co tak naprawdę było zamysłem autora.

pytanie gif
Najwięcej problemów sprawiają tłumaczenia specjalistyczne. Jeżeli nieścisłość dotyczy folderu reklamowego, możemy potraktować to jako wpadkę, lecz jeśli dotyczy opisu lub instrukcji obsługi skomplikowanego urządzenia, błędy mogą okazać się dużo kosztowniejsze, a nawet niebezpieczne dla zdrowia i życia pracowników.

Dylemat nie tylko dla tłumaczy…

Tłumaczenia to tylko jedna z dziedzin, których dotyka zarządzanie terminologią. Dotyczy to również działów inżynierii i budownictwa, marketingu, zarządzania produktowego, szkoleń i wielu innych. Jak się okazuje, sporo firm sobie z tym nie radzi, na co wskazują chociażby wyniki badań przeprowadzonych przez tekom – największe, europejskie stowarzyszenie zawodowe poświęcone dokumentacji technicznej. Wynika z nich, że ponad 70 procent ankietowanych pracowników (głównie pracujących w przemyśle, ale również firmach z branży IT i usługowych) często spotyka się z różnym nazewnictwem tych samych części lub produktów w oficjalnych dokumentach. Większość z nich nie tylko dostrzega ten problem, ale również jest świadoma jego konsekwencji.

zarządzanie termnologią

Badaniem zostało objętych blisko 1000 pracowników w 2009 roku, ale mimo upływu czasu, z naszych doświadczeń wynika, że niewiele zmieniło się w tym zakresie – szczególnie w Polsce.

Trzymajmy się jasnych wytycznych!

Jeżeli zatem same firmy często nie potrafią sobie poradzić ze spójnością terminologii, jak może to zrobić biuro tłumaczeń pracujące na ich zlecenie? Najlepiej korzystając z jasnych wytycznych lub tworząc je, aby nie było wątpliwości co do pełnego zrozumienia końcowego przekazu. Temu właśnie służy glosariusz oraz tzw. style guide.

Glosariusz – co to jest i czemu warto go tworzyć?

Glosariusz to słownik skomplikowanych i specjalistycznych terminów używanych w danym przedsiębiorstwie lub jego oddziale, przetłumaczonych na konkretny język. Warto zaznaczyć, że obejmuje on przede wszystkim dokumentację techniczną i specjalistyczną, a nie marketingową. Tworzenie treści sprzedażowych wymaga bowiem polotu, co jest niewskazane w tekstach technicznych, gdzie panuje inna stylistyka i występuje wiele powtórzeń, ponieważ konkretna część musi być nazwana w taki, a nie inny sposób.

Jest to narzędzie niezwykle ważne w pracy tłumacza, a ujęte w nim zapisy powinny być dla niego „świętością”. Niestety, niektórzy są przekonani, że warto do niego zaglądać tylko wtedy, gdy istnieją pewne wątpliwości, co jest błędem w sztuce. Glosariusz nie zawiera luźnych podpowiedzi, lecz wytyczne, których należy w pełni przestrzegać, by tłumaczenie zawierało taką terminologię, jakiej życzy sobie klient. Poza tym, używając takich programów jak SDL Multiterm (który wchodzi w skład pakietu SDL TRADOS Studio) praca z glosariuszem jest przyjemna, efektywna i szybsza. Podstawy programu można zobaczyć na poniższym filmie:

Osobiście byłem świadkiem, jak w dwóch zakładach jednej firmy, te same komponenty maszyn nazywano zupełnie inaczej. Takie sytuacje niestety zdarzają się często.

Rafał Kwiatkowski, General Manager w Translax

Generalnie, w Polsce większość firm nie ma przygotowanych własnych glosariuszy, z wyjątkiem klientów korporacyjnych, którzy mają swoje wewnętrzne działy tłumaczeń i wiedzą, co oznacza borykanie się z problemami obejmującymi zarządzanie terminologią. Jeżeli natomiast są to klienci, którzy dopiero zaczynają przygodę z tego typu dokumentami, często oczekują od tłumaczy pomocy w ich stworzeniu. Przykładem firmy, która od dawna przygotowuje się pod kątem spójnej terminologii jest Microsoft. Już w 2008 roku (krótko po uruchomieniu i udostępnieniu usługi Microsoft Language Portal) Licia Corbolante, Senior Italian Terminologist firmy Microsoft przygotowała studium przypadku na temat zarządzania terminologią (kliknij obraz poniżej, aby otworzyć cały dokument w nowym oknie):

microsoft_glosariusz

Na tej stronie możemy wyszukiwać przygotowane przez Microsoft frazy – od ogólnych, do bardzo technicznych – we wszystkich kombinacjach pomiędzy blisko 100 językami.

Przygotowanie glosariusza. Jak to się odbywa?

Wiele biur tłumaczeń traktuje tworzenie glosariusza jako dodatkową usługę, ale Translax za przygotowanie tego dokumentu nie pobiera dodatkowych opłat (nie dotyczy tłumaczenia glosariusza), traktując to jako standard. Robimy to w dwojaki sposób, w zależności od potrzeb oraz planowanych terminów.

1. Glosariusz przed tłumaczeniem

Ta forma jest najlepsza, ale zajmuje nieco czasu. Przed tłumaczeniem „wyciągamy” z tekstu źródłowego terminologię fachową, aby zaproponować konkretne zwroty klientowi. On potwierdza, czy są to wszystkie terminy, które należy umieścić w dokumencie oraz czy nie usunąć pewnych zwrotów, ponieważ nie jest to terminologia fachowa, a tłumacz zaznaczył je asekuracyjnie. Następnie glosariusz jest tłumaczony i po raz kolejny wraca do klienta, do osoby technicznej, która nie musi być specjalistą pod kątem stylistyki czy gramatyki, lecz fachowcem znającym terminologię w swojej dziedzinie. Na tym etapie glosariusz jest autoryzowany lub ewentualnie są na niego nanoszone ostateczne poprawki i dopiero po zakończeniu tej pracy przystępujemy do właściwego tłumaczenia dokumentu źródłowego.

tworzenie glosariusza

2. Tworzenie spójnej terminologii po tłumaczeniu

Niestety, często zdarza się, że przed tłumaczeniem nie ma czasu na stworzenie glosariusza, ponieważ, jak to bywa w branży, terminy są „na wczoraj”. Wówczas ten proces się odwraca – po tłumaczeniu dokument w całości trafia do osoby technicznej ze strony klienta, aby naniosła poprawki w trybie śledzenia zmian. Na ich podstawie nasi tłumacze uzupełniają treść, zaznaczając, które słowa źródłowe odpowiadały wcześniej innym frazom i ustalając, czy były to zmiany zasadne. Po ostatecznej autoryzacji tworzymy glosariusz, którego trzymamy się przy kolejnych zleceniach dla danego klienta.

Istnieje wiele ciekawych książek i publikacji dotyczących zarządzania terminologią i terminografii.
M.in. klasyka:

z_htm1_hb

Handbook of Terminology Management: Basic aspects of terminology management

z_htm2_hb

Handbook of Terminology Management: Application-oriented terminology management”. Obie książki dostępne są w regularnej sprzedaży oraz w postaci elektronicznej np. w księgarni Google.

 

Z doświadczenia wiem, że nawet tłumacz z ponad 20-letnim doświadczeniem nie zachowa spójności terminologicznej w przypadku tłumaczenia kilkuset stron bez glosariusza.
Rafał Kwiatkowski, General Manager w Translax

Należy zwrócić szczególną uwagę na to, że po wykonanym tłumaczeniu istnieje możliwość przeprowadzenia automatycznej kontroli zgodności tłumaczenia z glosariuszem (nie ma takiej możliwości jeśli chodzi o style guide’y!), co pozwala na wyeliminowanie przeoczeń, czyli czynnika ludzkiego. Otrzymujemy wówczas gotowy raport z wykrytych niezgodności, który umożliwia szybkie poprawienie tłumaczenia zgodnie z wytycznymi. Oczywiście SDL Multiterm nie jest jedynym, słusznym narzędziem do zarządzania terminologią, jednak wchodzi w skład SDL Trados Studio (który jest najpopularniejszym na świecie programem wspomagającym prace tłumaczy) zatem otrzymujemy go w pakiecie – wystarczy go zainstalować i zacząć używać. Dobrą alternatywą jest Xbench. To genialne narzędzie, które umożliwia wiele interesujących konwersji glosariuszy między różnymi standardami, kontrolę spójności użytej w tłumaczeniu terminologii z tą, zawartą w glosariuszu oraz sprawdzenie tłumaczenie pod wieloma kątami, co jest w pełni konfigurowalne. Xbench jest kompatybilny z wieloma narzędziami typu CAT (computer-assisted translation, więcej: Wikipedia).

neley

Style guide – niezbędnik dla profesjonalnego tłumacza

Kolejny, ważny dla tłumacza dokument to tzw. style guide, czyli zestaw wytycznych dotyczących stylu pisania i projektowania dokumentów. Powinien być on stworzony dla każdego języka, na jaki zamierzamy tłumaczyć dokumentację. Najczęściej zawiera informacje, w jaki sposób budować zdania i podaje przykłady niepoprawnych zwrotów, których klient nie życzy sobie używać w swoich materiałach. Jego celem jest poprawa komunikacji oraz spójność przekazu w dokumentach tworzonych w ramach jednej firmy lub jednego działu.

styleguide

Style guide jest dokumentem, który liczy od kilkunastu do kilkudziesięciu stron. Im większa firma go tworzy oraz im bardziej skomplikowanej dziedziny dotyczy, tym więcej niuansów należy w nim zawrzeć, co przekłada się na jego rozmiar. Najgrubsze tego typu dokumenty, jakie widzieliśmy były tworzone przez takie firmy jak Lexmark, Caterpilar czy Volvo. Oczywiście Microsoft również mógłby zawstydzić wiele firm swoimi „niezbędnikami”. Style guide od Microsoft we wszystkich przygotowanych językach można pobrać z tej strony.

Ponad style guide przypisany do konkretnego języka Microsoft od dawna tworzy tzw. „główne wytyczne dotyczące stylu” swoich publikacji (również technicznych).

mmos_cover

Obecna, czwarta edycja została wydana w 2012 roku, a poprzednia w 2004 roku, więc najprawdopodobniej za kilka lat doczekamy się edycji piątej. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie Microsoft dla Developerów.
Poza wskazówkami dotyczącymi stylu, publikacja zawiera leksykon ponad 1000 słów oraz fraz, alternatywnie dopuszczalne formy, wskazówki dotyczące formatowania tekstu, gramatyki oraz wiele ustandaryzowanych zaleceń.

Niechciane słowa

W przeciwieństwie do glosariusza, style guide dotyczy nie tylko tłumaczeń technicznych i specjalistycznych, ale również kreatywnych. Często zdarza się bowiem, że klienci życzą sobie, by ich dokumentacje marketingowe lub sprzedażowe były produkowane w konkretny sposób. Chcą unikać kolokwializmów lub konkretnych sformułowań i np. nie życzą sobie, by pisać, że ich produkty są tanie, ponieważ patrząc na psychologię społeczną jest to sformułowanie o zabarwieniu pejoratywnym. Świadomi klienci preferują zatem, by ich produkty były oferowane w korzystnych lub atrakcyjnych cenach. Tłumacz, który korzysta z tego typu wskazówek ma w gruncie rzeczy ułatwione zadanie, ponieważ ma dokładnie sprecyzowane założenia oraz wymagania, w związku z tym minimalizujemy ryzyko, że ostateczny tekst nie spełni oczekiwań klienta.

dobra robota gif

Zachodnie standardy vs. polskie realia

Zarządzanie terminologią to temat bardzo rozwojowy, a odpowiednie podejście do niego wymusza rynek. Po doświadczeniach na rynkach zachodnich widać bowiem, jakie problemy i reperkusje powstają wskutek braku budowania spójnej terminologii, zarówno w kwestii tłumaczeń, jak i komunikacji wewnątrz danego przedsiębiorstwa.

W Polsce problem jest powoli zauważany, ale często podchodzi się do niego z dystansem. Jesteśmy jednak przekonani, że warto się nim zająć i tworzyć dobrą praktykę, która pomoże zapobiec nieścisłościom oraz znacznie usprawni relacje między klientem i biurem tłumaczeń. Dlatego m.in. Translax oferuje sporządzenie glosariusza w standardzie swoich usług, co przekłada się na korzyści po obu stronach – wystarczy zaangażować się w proces, gdyż tworzenie glosariusza wymaga współpracy zarówno biura tłumaczeń, jak również klienta.

zarządzanie terminologią w tłumaczeniach

Mamy nadzieję, że nieco przybliżyliśmy Wam kwestie związane z zarządzaniem terminologią, problemy z tym związane oraz rozwiązania, które pomogą ich uniknąć. Jeżeli chcecie zgłębić temat lub macie pytania z tym związane, zapraszamy do kontaktu.

Bądź na bieżąco
Zostaw adres, a poinformujemy Cię o nowych wpisach na blogu (zwykle 1-2 w miesiącu).
Nie rozsyłamy SPAM-u, ani nie udostępniamy adresów firmom trzecim.
5
Lut

Transkreacja, czyli tłumaczenie dla zaawansowanych

Translacja (tłumaczenie), cieszy się ogromną popularnością, jeśli chodzi o preferencje klientów firm tłumaczeniowych. Ilekroć chcemy dokonać przekładu, mówimy właśnie o tłumaczeniu, zupełnie zapominając, czym jest transkreacja. Trzeba przyznać, że samo słowo brzmi dość obco. Nigdy nie słyszeliśmy o agencjach transkeacyjnych. Trudno nam wyobrazić sobie, że ktoś może określać się mianem transkreatora.

Tymczasem, pozostająca w cieniu popularnej siostry, transkreacja jest prawdziwym diamentem branży tłumaczeniowej. Wymaga zupełnie innego zestawu umiejętności, niż zwyczajne tłumaczenie. Jest połączeniem ogromnej kreatywności, świetnej znajomości języków, a także znajomości najdrobniejszych niuansów i związanych z nimi realiów kulturowych, które dotyczą tłumaczonego tekstu.

By zajmować się transkreacją nie wystarczy dobra, a nawet bardzo dobra znajomość języka obcego. Zgodnie z najwyższymi standardami, jakich można przestrzegać przy dokonywaniu przekładu, tłumacze powinni ograniczyć się tylko do tłumaczenia na język rodzimy, nawet jeśli językiem obcym operują na poziomie mistrzowskim. Oczywiście jest to wizja utopijna, jednakże tylko wtedy można zbliżyć się do osiągnięcia pewności, że wszystkie językowe niuanse nie zostaną zagubione w tłumaczeniu.

No właśnie, czym jest to coś, co czasem gdzieś się zapodziewa i gubi w tłumaczeniu? A raczej, czego brakuje tłumaczeniom, które nie sprostały wymaganiom klienta, choć na pozór wydają się bezbłędne? Tym czymś bardzo często jest niewłaściwe podejście do przekładu. Niektóre teksty nie powinny być zwyczajnie tłumaczone, powinny za to być napisane od nowa, z zachowaniem zamiarów autora, stylu, tonu i kontekstu. Tym właśnie zajmuje się transkreacja. W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że zwyczajnemu tłumaczeniu bliżej do dosłownego przekładu na wzór tłumaczeń maszynowych (np. przy użyciu Google Translator), tymczasem transkreacja to tworzenie nowego tekstu od podstaw w celu wywołania w odbiorcy przekładu tych samych emocji, które były przewidziane dla odbiorcy oryginału. Na najprostszym poziomie praca transkreatora, czy może raczej tłumacza zajmującego się transkreacją, polega więc na:

  • Zrozumieniu tekstu źródłowego i efektu (emocji, refleksji itd.), jaki ma wzbudzić w odbiorcy.
  • Zapomnienie o tekście źródłowym.
  • Stworzenie (kreacja) własnego tekstu, który niesie to samo znaczenie i wywołuje ten sam efekt, co tekst źródłowy.

choose-language-1460824

Zastosowanie transkreacji

Pierwotnie termin transkreacja był używany przez fachowców od reklamy i marketingu, którzy usiłowali zachować znaczenie treści tłumaczonej z jednego języka na inny. Dzisiaj to pojęcie rozprzestrzeniło się wśród osób zawodowo zajmujących się tłumaczeniami tj.: wśród project managerów, tłumaczy i korektorów. Celem transkreacji wciąż pozostaje wzbudzenie w odbiorcy tych samych emocji i oddanie kontekstu znaczeniowego, które przeznaczył dla odbiorcy autor oryginalnego tekstu. Zwiększył się jednak zasięg transkreacji, która, oprócz reklamy i marketingu, obejmuje także wszelkie teksty związane ze sztuką i kreatywnością. Transkreacji podlegają więc grafiki, nagrania audio i video, gry komputerowe, strony internetowe i wiele, wiele innych.

Wielu tłumaczy posiada umiejętności w różnych specjalistycznych dziedzinach, takich jak finanse, inżynieria, technika, czy prawo. Oznacza to, że są właściwymi osobami, by tłumaczyć dokumenty powiązane z tymi branżami, ponieważ niejednokrotnie wysoce specjalistyczna terminologia uniemożliwi innym tłumaczom pełne zrozumienie tekstu.

Z kolei inni tłumacze lepiej odnajdują się w obszarze tak zwanego „creative writing”, czyli pisania wymagającego kreatywności. Z tego powodu są zatrudniani przez firmy tłumaczeniowe przy projektach dotyczących marketingu, reklamy i branży rozrywkowej.

W przypadku zleceń wymagających szczególnej kreatywności, musimy pójść o krok dalej. Wtedy zaczynamy mówić o transkreacji. Osoba zajmująca się transkreacją musi niezwykle dobrze orientować się w kulturze obu krajów, zarówno kraju, z którego pochodzi oryginalny produkt, jak i tego, na rynek którego tłumaczy. Tylko w ten sposób, będzie w stanie:

  • Zrozumieć wszystkie niuanse tekstu i zamysły autora.
  • Oddać ich charakter w tłumaczonym tekście.

Bo jeśli chodzi o sztukę, wiele może skrywać się między wierszami i tylko niektóre osoby są w stanie dostrzec te – dla większości niewidzialne –  znaczenia

Bo tekst wiosny znaczony jest cały w domyślnikach, w niedomówieniach, w elipsach, wykropkowany bez liter w pustym błękicie, i w wolne luki między sylabami ptaki wstawiają kapryśnie swe domysły i swe odgadnienia.” – Brunon Schulz, „Sanatorium pod Klepsydrą”.

Ale niech nie zwiedzie nas pojawienie się tutaj słów wielkiego klasyka. Transkreacja nie znajduje zastosowania tylko w sztuce wysokich lotów.

Wyobraźmy sobie, że pracujemy dla firmy, która chce umieścić na rynku nowym produkt bądź usługę i zleciła nam zadanie napisania tekstu reklamowego, w taki sposób, że nie tylko przedstawimy ów produkt bądź usługę, ale też tchniemy weń życie i obdarzymy dużą siłą oddziaływania. Naszym celem będzie zaintrygowanie potencjalnego klienta, oczarowanie go i ostatecznie zachęcenie do kupna. To właśnie takie działanie określamy terminem: „copywriting”.

Ale co, jeśli zostaniemy poproszeni o przekład istniejącego tekstu reklamowego z języka obcego na rodzimy? Właśnie tutaj powinniśmy zacząć myśleć o transkreacji, która jest procesem wymagającym całkowicie innego podejścia niż zwykłe tłumaczenie.

Jeśli chodzi o tłumaczenie, można je opisać przymiotnikami takimi jak: „wierne”, czy „dokładne”. Używamy ich, by opisać jakość. Z kolei o przekładzie, który poddaliśmy procesowi transkreacji, powiemy: „kreatywny”, „oryginalny”, „śmiały”. Tłumaczeniem zazwyczaj zajmuje się jedna osoba (czasem dwie, jeśli chcemy wykonać korektę), podczas gdy transkreacja to proces, w który zazwyczaj angażuje się drużynę – jej zadaniem jest opracowanie strategii przekładu i ciągła komunikacja z klientem w celu stworzenia tłumaczenia, które będzie odpowiadało jego potrzebom.

Poprawność gramatyczna jest kluczowym elementem tłumaczenia. Nigdy nie należy zostawiać miejsca na możliwość popełnienia błędu, dlatego też tłumacze zawsze powinni tłumaczyć na swój rodzimy język. Jeśli nie jest to możliwe, najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest korekta native speakera, czyli osoby posługującej się językiem źródłowym, jako językiem rodzimym. Jednakże nawet opanowanie języka na poziomie mistrzowskim i dokonywanie przekładu na język rodzimy nie jest jedynym warunkiem, który należy spełnić, by zajmować się transkreacją. Konieczne jest tutaj posiadanie wysokich kwalifikacji, jeśli chodzi o pewnego rodzaju zręczność językową i twórczą. Przykładowo, niejednokrotnie transkreacja będzie wymagała oddania zabawnej gry słów – w takim wypadku należy wymyślić żart zrozumiały dla odbiorcy i zachować przy tym charakter oryginału.

transkreacja w branży filmowej

Trudno wyobrazić sobie, by swego czasu popularny w naszym kraju „Shrek”, osiągnął taki sukces bez genialnej transkreacji.

Ten film animowany to doskonały przykład, jak oddać ducha oryginału i jednocześnie wpisać się w gust odbiorcy przekładu. „Swojskość” wypowiedzi Osła i ogra jak najbardziej trafiła do polskiego odbiorcy.

Można tutaj zadać sobie pytanie, dlaczego firmy w ogóle decydują się na transkreację; czy nie wystarczy zespół copywriterów, którzy stworzą produkt od zera? Otóż większość klientów pragnie zachować charakter oryginału, co wymaga kogoś, kto posiada dużą znajomość języka źródłowego. Ktoś taki wie, dlaczego określone elementy produktu (określone gry słów, gagi itd.) działają i odnoszą określony skutek. Ktoś taki, osoba będąca połączeniem tłumacza i copywritera, może stworzyć produkt zlokalizowany na potrzeby nowego rynku.

Transkreacja nie jest wykorzystywana w celu powiedzenia tej samej rzeczy w innym języku. Prawda jest taka, że często nie jest to w ogóle możliwe. Celem transkreacji jest otrzymanie tej samej reakcji, którą wzbudza oryginalny produkt. Czasem zwykłe tłumaczenie nie jest w stanie osiągnąć tego celu.

Kto może zajmować się transkreacją?

Transkreacja znajduje wiele zastosowań w lokalizacji produktów, czyli dostosowaniu ich do określonego rynku. Z tego powodu osoba zajmująca się transkreacją, musi posiadać zespół cech świadczących o kompetencji kulturowej. Cechy te oznaczają umiejętność zachowania się w sposób odpowiedni dla danej kultury, posiadanie znajomości ważnych dla tej kultury wartości, a także pragmatyczną wiedzę o społeczeństwie i społecznych niuansach. Ten zespół cech i wiedza umożliwiają całościowe zrozumienie przekładanego tekstu, a także ułatwiają odpowiednie przekazanie treści przeznaczonych dla odbiorcy. Niejednokrotnie to właśnie osoba zajmująca się transkreacją musi zwracać klientowi uwagę na takie szczegóły jak nieodpowiednie gesty postaci występujących w produkcie (czy będzie to gra komputerowa, film, czy animacja) – szczególnie kraje europejskie są wyczulone na gesty przypominające nazistowski salut.

Znajomość kultury umożliwia właściwe określenie tolerowanego poziomu takich elementów jak przemoc, czy seks (mowa tutaj głównie o grach komputerowych). Te dwa elementy są dopuszczalne w różnych ilościach, jeśli chodzi o poszczególne kraje. Przykładowo: w Niemczech przemoc jest tak niepożądana we wszelkiego rodzaju mediach, że w historii tego kraju zdarzyły się już przypadki cenzury poszczególnych gier. Dochodziło od kuriozalnych z punktu widzenia graczy, ingerencji w kod źródłowy gry, przez co postaci, do których gracz strzelał ostrą amunicją, nie umierały, lecz zasypiały. Z kolei w Stanach Zjednoczonych przemoc jest tolerowana w o wiele większym stopniu, niż erotyka.

Należy więc posiadać dogłębną znajomość tła kulturowego, wykazać się uwagą i wrażliwością.

Profesjonaliści w fachu transkreacji muszą posiadać wiedzę nie tylko o języku, ale także o kulturze. Muszą brać udział w nieprzerwanym procesie nauki i nadążać za wydarzeniami w danym kraju, a wszystko to, by zachować wrażliwość na określone słowa, frazy i metody wyrażania się. Celem jest oczywiście także uniknięcie wpadek. Wszyscy znamy przykłady niefortunnych sformułowań, które, choć nie są błędne, to wzbudzają w odbiorcy określone konotacje. Z pewnością marka OSRAM nie wzbudza tych konotacji intencjonalnie, możemy być pewni, że nie takie było założenie właścicieli, gdy instalowali swoje żarówki na polskim rynku.

Osoba zajmująca się transkreacją powinna także mieszkać w kraju, w którym mówi się językiem docelowym. Dzięki temu ma nieprzerwany dostęp do języka, ale także do panujących aktualnie trendów i posiada wiedzę o tym, co jest ważne dla odbiorców, co ich smuci, a co śmieszy. Podobna zasada dotyczy znajomości grup docelowych, do których skierowany jest tłumaczony produkt lub usługa. Należy posiadać jak najwięcej informacji o życiu danej grupy, by móc do niej w efektywny sposób dotrzeć. Poza zdolnościami językowymi, wiedzą na temat kultur, znajomością danej materii i wysokimi umiejętnościami pisarskimi, umiejętność przekonania grupy docelowej jest jednym z głównych warunków, które musi spełnić osoba chcąca zajmować się transkreacją.

Dlaczego transkreacja to coś innego niż tłumaczenie i copywriting?

Mimo wyłożonej teorii trudno jednoznacznie określić granicę przebiegającą między tłumaczeniem a transkreacją. Nie jest to kwestia zero-jedynkowa. Tłumaczenia często zawierają elementy transkreacji w różnym natężeniu, zaś wybór między jednym a drugim odbywa się na poziomie poszczególnych zdań i zależy od decyzji tłumacza. Doświadczeni tłumacze wiedzą, kiedy pozostać wiernym źródłu na poziomie dosłownym, a kiedy stworzyć własną interpretację tekstu. Ten drugi wybór zachodzi częściej podczas tłumaczeń tekstów z dziedziny marketingu i rozrywki. Trudno wskazać wyższość jednego procesu nad drugim: mają one po prostu inne zastosowanie.

W teorii można jednak wskazać podstawowe różnice między tłumaczeniemtranskreacją.

Tłumaczenie Transkreacja
Struktura Identyczna jak oryginalny tekst Dopuszczalne są zmiany w oryginalnej strukturze
Styl Taki sam jak w oryginale Przystosowany do grupy docelowej
Informacja Dokładne odzwierciedlenie oryginału Zmiany pewnych elementów są możliwe, pod warunkiem, że tekst wywiera to samo wrażenie co oryginał
Wrażenie wywierane na odbiorcy Tekst poprawny, lecz brak w nim żywiołowości Tekst dostosowany do konkretnego odbiorcy, pełen zrozumiałych odniesień
Rodzaj tekstu Prawne, medyczne, techniczne itp. Teksty wymagające dużej kreatywności: opisy produktów, filmy, gry

Biuro tłumaczeń Translax korzysta z wiedzy i umiejętności wyspecjalizowanych tłumaczy posiadających wieloletnie doświadczenie w określonych dziedzinach technicznych, finansowych, medycznych i prawnych. Jednocześnie do państwa dyspozycji pozostają tłumacze z doświadczeniem w tworzeniu własnych tekstów, zdolni podjąć się transkreacji – wyspecjalizowani w obszarze literatury, mediów, rozrywki i marketingu.

Chociaż transkreacja w dużym stopniu opiera się na zdolności kreatywnego pisania, to istnieją zasadnicze różnice, między tymi dwoma pojęciami. Poniżej znajduje się krótkie zestawienie.

Transkreator

  • Posługuje się co najmniej dwoma językami w stopniu bardzo dobrym.
  • Specjalizuje się w tworzeniu przekładu, który jest oparty na tekście oryginalnym.
  • Posiada specjalistyczną wiedzę w co najmniej dwóch kulturach; rozumie niuanse tekstu źródłowego i potrafi znaleźć ich odpowiedniki tworząc przekład.
  • Przystosuje produkt w ten sposób, żeby został dobrze przyjęty przez rynek/grupę docelową.
  • Zwróci klientowi uwagę na różnice i problemy kulturowe pojawiające się przy lokalizacji produktu.
  • Posiada większe uprawnienia, jeśli chodzi o ingerowanie w wizerunek marki i ostateczny wygląd produktu.

Copywriter

  • W większości nie posługuje się językiem obcym na poziomie zbliżonym do transkreatora.
  • Tworzy od zera, nie opierając się na żadnym tekście źródłowym ani określonych emocjach czy reakcjach, jakie ma wzbudzać.
  • Specjalizuje się w określonych dziedzinach, na przykład: marketing, branże
  • Nie gwarantuje globalnej jednolitości, jeśli chodzi o markę. Tworzony przez niego tekst/produkt nie będzie posiadał cech wspólnych ze swoimi zagranicznymi odpowiednikami.

Czy potrzebujemy transkreacji?

Transkreacja pełni inną rolę niż zwykłe tłumaczenie czy copywriting. Jest połączeniem obu tych pojęć, a jednocześnie czymś więcej – oryginalną jakością, która wypełnia usługową lukę. Dobrze jest wiedzieć o istnieniu tej alternatywy. Zwłaszcza klienci, którzy obawiają się, że ich specyficzny, kreatywny tekst straci na tłumaczeniu, powinni zdecydować się na usługi transkreacyjne. W ten sposób mogą zyskać świadomość, że ich produkt w sposób bezpieczny zostanie zlokalizowany na rynku zagranicznym.

 

11
Cze

Narzędzia CAT – oprogramowanie wspomagające tłumacza

CAT, czyli Computer Aided Translation, to nazwa obejmująca wszelkiego rodzaju narzędzia usprawniające pracę tłumacza. Dzięki nowoczesnemu i rozbudowanemu systemowi tzw. pamięci tłumaczeniowych (ang. Translation Memory) programy CAT znacznie przyspieszają i ujednolicają proces przekładu. Tego typu narzędzia są wręcz niezastąpione w wypadku tłumaczeń technicznych, w których nader często występują powtórzenia słów, nazw, a nawet całych zdań. Programy CAT to po prostu pomoc tłumacza.

Oprogramowanie CAT przede wszystkim przyspiesza oraz ułatwia pracę tłumaczowi, umożliwia mu wykonywanie szybszych i lepszych tłumaczeń, przez co poprawia jego konkurencyjność. Pozwala również na tworzenie baz tłumaczeniowych i terminologicznych, dzięki którym podnosi się jakość przekładów. Umożliwia łatwą redakcję jednolitych, profesjonalnych i konsekwentnych pod względem językowym tekstów. Programy CAT gwarantują także zachowanie spójności terminologicznej i stylistycznej. Profesjonalne narzędzia pozwalają na tłumaczenie dokumentów w niepopularnych formatach (np. InDesign, Quark, FrameMaker). Coraz częściej Klienci mają własne bazy terminologiczne i oczekują, że będą one stosowane. Dzięki programom CAT tłumacz może spełnić oczekiwania nawet najbardziej wymagających zleceniodawców. Omawiane narzędzia udoskonalają również proces kontroli jakości (QA Distiller, X-Bench, QA Checker itp.).

Programy CAT są bardzo pomocne w wypadku tekstów elektronicznych, o dużym lub umiarkowanym stopniu powtarzalności (np. dokumenty rejestracyjne samochodu, odpis aktu urodzenia, instrukcje tego samego typu urządzenia, licencje, umowy handlowe) bądź w przypadku tłumaczeń o zbliżonej tematyce dla jednego klienta. Nie pomogą natomiast w tłumaczeniach o dużym stopniu zróżnicowania tematycznego lub dla różnych zleceniodawców, którzy posiadają odmienne preferencje dotyczące stylistyki albo terminologii.

Niemal każde tłumaczenie tekstu nieliterackiego zawiera w sobie pewne powtarzające się fragmenty. W zależności od charakteru materiału są to poszczególne nazwy, zdania albo nawet całe frazy. Bywa też tak, że zdania różnią się od siebie zaledwie jednym lub dwoma słowami. W takich sytuacjach zupełnie naturalną i logiczną czynnością jest skorzystanie z wcześniej przetłumaczonych fraz, skopiowanie ich i wklejenie ich (po dokonaniu ewentualnych poprawek) we właściwe miejsce. Właśnie w takich momentach z pomocą przychodzą tłumaczom programy typu CAT. W największym uproszczeniu: programy te są jak suflerzy – podpowiadają wcześniejsze tłumaczenie, jeśli dany fragment tekstu przypomina coś, co już wcześniej zostało przełożone.

Istnieją dwie zasadnicze kategorie programów typu CAT. Ze względu na funkcjonalność wyróżniamy programy przystosowane do współpracy z MS Word jako nakładki oraz programy z własnym, niezależnym edytorem tekstu. Pierwsza grupa umożliwia tłumaczowi pracę w doskonale znanym mu środowisku, natomiast programy CAT należące do drugiej grupy oferują większą elastyczność i wygodę, umożliwiając tłumaczenie szerokiej gamy formatów plików (mn. HTML, XML, edytory tekstu, pliki programów do składu DTP).

Praca z narzędziem CAT nie jest szczególnie skomplikowana, ale wymaga podstawowej wiedzy na temat możliwości i funkcji programu. Każdy plik, który poddajemy obróbce, dzielony jest na tzw. segmenty. Najczęściej są nimi zdania albo ich fragmenty, jeśli zdanie zawiera dwukropki, średniki, myślniki itd. Nie jest to jednak arbitralne – sposób segmentacji dokumentu może zostać spersonalizowany. Na przykład można zdefiniować funkcję dzielenia pliku tak, żeby uniknąć podziału zdania po „np.”.

Bez względu na to, czy program jest nakładką na MS Word, czy niezależnym narzędziem, CAT rozpoznaje, zapamiętuje i wyróżnia pierwszy segment (w Wordzie jest on wyróżniany graficznie, w edytorze wyświetlany w specjalnym oknie). Pojawią się wówczas dwa pola tekstowe: jedno z tekstem źródłowym, a drugie z tłumaczeniem lub miejscem na wpisanie tłumaczenia. Jeżeli pamięć tłumaczenia jest jeszcze pusta, bo tłumacz dopiero rozpoczął pracę, program nie będzie miał z czego czerpać podobnych fragmentów i jeszcze w niczym nie pomoże. Natomiast jeśli program ma już bazę, z której może skorzystać, to – w wypadku tekstu podobnego do niegdyś już przetłumaczonego – oprócz tekstu źródłowego pokaże propozycję tłumaczenia wraz z informacjami dodatkowymi. Te dodatkowe informacje to najczęściej identyfikator autora poprzedniego tłumaczenia, data powstania przekładu itd. Program będzie wówczas wymagał zatwierdzenia wpisanego tłumaczenia i automatycznie przejdzie do następnego segmentu. Graficzna oprawa tekstu pozwala tłumaczowi już na pierwszy rzut oka stwierdzić, czy fragment tekstu jest identyczny z tym, który występuje w bazie, czy podobny w mniejszym lub większym stopniu. Szacowana zgodność określana jest również procentowo, a różnice są wyraźnie oznaczane kolorami.

W miarę postępujących prac translatorskich programy CAT tworzą tzw. pamięć tłumaczeń (Translation Memory), czyli bazę, na podstawie której działają. Im większa, bardziej pojemna i zróżnicowana pamięć, tym lepiej dla tłumacza. Szeroka baza pojęć zwiększa szansę na znalezienie podobnych segmentów w kolejnych tłumaczeniach.

Jak to działa w praktyce? Bardzo obrazowym przykładem jest tłumaczenie instrukcji obsługi różnych urządzeń. Często urządzenia są udoskonalane i powstają ich nowe wersje. Przykładowo Produkt 1000 firmy X może się różnić od Produktu 2000 tej samej firmy zaledwie kilkoma funkcjami, które oczywiście należy uwzględnić również w jego instrukcji obsługi. Dysponując pamięcią tłumaczeniową z przekładu instrukcji Produktu 1000, z łatwością można stworzyć tłumaczenie instrukcji obsługi Produktu 2000, wzbogaconego o nowe funkcje. Będący w posiadaniu takiej bazy tłumacz może w kilkanaście sekund policzyć całkowitą objętość tekstu oraz liczbę nowych segmentów, które różnią się od tekstu już wcześniej przetłumaczonego. W takiej sytuacji może się okazać, że w tekście o objętości 60 tys. słów nowe fragmenty to zaledwie 5%! Nie trzeba więc nikogo przekonywać do tego, że takie tłumaczenie zajmuje o wiele mniej czasu niż pisanie całkiem nowego tekstu. Ponadto duże międzynarodowe firmy same korzystają z narzędzi CAT do przygotowania plików do tłumaczeń i przechowują własne bazy pamięci tłumaczeniowych. Dzięki temu po wysłaniu takiego pliku do tłumacza firma może zachować stylistykę i terminologię wszelkich wcześniejszych tłumaczeń.

Programy CAT umożliwiają bardzo łatwe i szybkie przeszukiwanie pamięci tłumaczeń. Jeżeli jakieś słowo było już kiedyś przetłumaczone, za pomocą zaledwie paru kliknięć myszy czy też kombinacji klawiszowych można odnaleźć wszystkie segmenty, w których kiedykolwiek występował dany termin (funkcja concordance).

Co ważne, programy tego typu pozwalają na zdefiniowanie funkcji, które odpowiadają za rozpoznawanie pewnych fragmentów tekstu (tzw. placeables), i kopiowanie ich za pomocą skrótu klawiszowego z tekstu źródłowego do wykonywanego w danej chwili tłumaczenia. Jest to funkcja bardzo przydatna w wypadku nazw produktów, dat (programy CAT przy okazji konwertują je na inny format), wartości liczbowych itd.

Wszystkie marki programów CAT posiadają własne moduły zarządzania terminologią lub umożliwiają współpracę z modułami peryferyjnymi – można więc zsynchronizować z takim narzędziem wszelkiego rodzaju słowniki, które podpowiadają prawidłowe tłumaczenia zdefiniowanych pojęć.

Należy jednak zawsze pamiętać o tym, że nie wszystkie tłumaczenia będą wykonywane za pomocą programów CAT z podobną skutecznością. Używanie jednej pamięci do wszystkich tłumaczeń również może się okazać złym pomysłem. Przykładowo baza tłumaczeniowa, która powstała na podstawie tłumaczeń instrukcji serwisowych do mikrofalówek, nie przyda się w tłumaczeniach regulaminów sklepów internetowych, a pamięć tłumaczeniowa z zakresu medycyny nie znajdzie zastosowania w lokalizacji oprogramowania.

Narzędzia CAT opierają się na następujących funkcjach:

  1. Segmentowanie tłumaczonego tekstu, czyli dzielenie go na jednostki (zdania lub fragmenty zdań). Taka forma podziału tekstu znacznie ułatwia i przyspiesza tłumaczenie. Często tekst oryginalny i tekst tłumaczony znajdują się w dwóch sąsiadujących ze sobą okienkach, dzięki czemu tłumacz może na bieżąco kontrolować przebieg procesu tłumaczenia.
  2. Tekst oryginalny i tekst tłumaczony traktowane są jako tzw. jednostka tłumaczeniowa. Jednostki takie są zapisywane w specjalnej bazie i tłumacz może z nich korzystać, wykonując kolejne tłumaczenia o podobnej tematyce.
  3. Korzystanie z tzw. pamięci tłumaczeniowych (są to specjalne pliki), w których przechowywane są jednostki tłumaczeniowe, czyli odpowiadające sobie fragmenty tekstu oryginalnego i przetłumaczonego z dokumentów, które wcześniej zostały przetłumaczone. Dzięki temu tłumacz może w dowolnym momencie korzystać z przetłumaczonych fragmentów (fuzzy matching), co znacznie przyspiesza pracę i zapewnia spójność tłumaczenia.

Najważniejsze programy CAT to m. in.:

– Pakiet Trados – jego podstawą jest Translator´s Workbench, program zarządzający TM. W skład pakietu wchodzą ponadto: uniwersalny edytor, zestaw makr do pracy w edytorze MS Word, programy wspomagające tłumaczenie plików w formacie Excel i PowerPoint, program do tworzenia plików TM z wcześniejszych tłumaczeń, narzędzia umożliwiające tłumaczenie plików programów do składu oraz program do zarządzania terminologią.

– SDLX – obecnie element pakietu Trados, program pracujący z użyciem własnego edytora. Możliwości programu:

  • obsługa wielu formatów (m.in. FrameMaker, Quark, InDesign, XML, SGML, (X)HTML, Illustrator itp.),
  • możliwość wykorzystywania wcześniejszych tłumaczeń poprzez rejestrowanie wykonanych przekładów,
  • tworzenie baz terminologicznych (SDLTM, MDB, TMW, TMX),
  • opcje/filtry Quality Assurance (QA Checker) oraz implementacja poprawek,
  • automatyczne podpowiedzi tłumaczeń w trakcie pracy, ustawienia liczby podpowiedzi i głębokości wyszukiwania,
  • zakładanie projektów tłumaczeniowych, dystrybucja (Trados Studio Professional) i finalizacja,
  • analiza powtarzalności treści, wewnętrzne dopasowania rozmyte, perfect matchcontext match,
  • tworzenie pamięci tłumaczeń z materiałów referencyjnych, baz terminologicznych, glosariuszy.

– MemoQ – nowy, bardzo dobry program, dynamicznie rozwijany, przebojem zdobywający coraz większą liczbę zwolenników.

Oprócz typowych cech programu CAT, takich jak: ułatwione tłumaczenie i weryfikacja tekstu, możliwość korzystania z pamięci tłumaczeń i wcześniej wypracowanych rozwiązań, tworzenie i rozbudowa baz terminologicznych, automatyczne podpowiedzi tłumaczeń, analiza powtarzalności (wraz z analizą jednorodności) tekstu źródłowego, ma zalety szczególne:

  • otwieranie formatów plików utworzonych w innych programach CAT (np. TTX TagEditor, Star Transit, SDLXLIFF Trados Studio),
  • łączenie funkcjonalności edytora tekstu z zarządzaniem pamięciami tłumaczeń i bazami terminologicznymi oraz integracja z silnikami przedtłumaczania maszynowego,
  • możliwość tworzenia projektów na serwerze MemoQ i dzielenia się pracą z innymi tłumaczami pracującymi nad projektem.

– OmegaT – jedyne całkowicie bezpłatne narzędzie CAT, dostępne dla wszystkich systemów operacyjnych (program w języku Java). Ma wiele funkcji typowych dla oprogramowania CAT: tworzenie, import, eksport pamięci tłumaczeniowych, dopasowywanie tłumaczeń. Umożliwia również:

  • tłumaczenie wielu plików w różnych formatach jednocześnie,
  • korzystanie naraz z kilku pamięci tłumaczeń i słowników,
  • kompatybilność z innymi narzędziami CAT, np. SDL TRADOS Studio (SDLXLIFF),
  • pracę w różnych systemach operacyjnych.

Dzięki licznym dodatkom OmegaT można rozbudować o kolejne przydatne funkcje. Interfejs programu jest całkowicie spolszczony.

– Across – program niedoceniany w naszym kraju, choć godny uwagi, ponieważ:

  • w wersji dla freelancerów jest bezpłatny, można go więc starannie przetestować, poznając zalety programów CAT bez ponoszenia kosztów,
  • może działać w dwóch trybach: jako samodzielny program lokalny lub połączony ze zdalnym serwerem,
  • jest to zintegrowane środowisko pracy z bogatą listą możliwości,
  • zawiera moduły pozwalające na tworzenie bazy Klientów, zarządzanie projektami, tworzenie glosariusza, kontrolę jakości.

– Muldrato – w pełni kompatybilny z plikami DWG i DXF, doskonały program do tłumaczenia dokumentacji CAD. Jego zalety:

  • jest autonomiczny i niezależny od systemu CAD – posiadanie AutoCAD czy innych tego typu programów nie jest konieczne do pracy nad tłumaczeniem dokumentacji,
  • pozwala eksportować teksty i automatycznie je optymalizować, analizować czcionki, teksty i rysunki,
  • ma odpowiednie narzędzia i funkcje do tworzenia, edycji i optymalizacji słowników,
  • nie wymaga ręcznego przetwarzania rysunków,
  • wspiera każdy język.

Zdecydowana większość biur tłumaczeń w Polsce stosuje narzędzia CAT – nie tylko ze względu na skrócenie czasu realizacji czy ograniczenie kosztu tłumaczenia, lecz także dla kontroli QA Checker (Trados Studio), kompatybilności z plikami w formatach DTP i IT oraz rozbudowywania własnej bazy tłumaczeniowej TM. Na rynkach zachodnich prawie wszystkie biura korzystają z co najmniej jednego narzędzia CAT. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX prowadzi szkolenia z obsługi najważniejszych programów CAT dla tłumaczy i menedżerów projektu. Takie zajęcia pozwalają zapoznać się z możliwościami tych narzędzi, dzięki czemu tłumaczenie nawet trudnych tekstów technicznych będzie przebiegać sprawniej przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej jakości przekładu.

Który program CAT wybrać? SDL Trados Studio 2014 posiada około 70% udziałów w rynku. Nie jest to narzędzie idealne, ale zaraz obok MemoQ jedno z najlepszych. Oba programy są równie kompatybilne, funkcjonalne i wygodne. Sugerujemy, by przed podjęciem decyzji zapoznać się z wersjami testowymi. Oba programy różnią się tak niewielkimi detalami, że z pewnością każdy z nich sprawdzi się w większości codziennych zadań. Osoby mające jednak inne zdanie mogą wybrać szkolenie z CAT spośród: SDL Trados Studio 2014, SDLX, SDL Passolo, MemoQ, Across, OmegaT, Muldrato.

6
Paź

DOBRZE I SZYBKO, BO SZYBKO I DOBRZE

DOBRZE I SZYBKO, BO SZYBKO I DOBRZE

„Na wczoraj!” – czy znasz ten zwrot? W ustach przełożonego, zleceniodawcy, czy pedagoga wywołuje on co najmniej gęsią skórkę. Działanie pod presją czasu to proces doskonale znany w każdej branży. Pośpiesznie i tym samym nierzadko chaotycznie wykonując polecenie często popełnia się błędy. Jak pogodzić najwyższą jakość pracy z optymalnie krótkim jej czasem? Czy w branży tłumaczeniowej taki kompromis w ogóle jest możliwy?

Czytaj więcej

25
Mar

Tłumaczenie audiowizualne – nowoczesne ujęcie przekładu

W jaki sposób zagraniczne filmy przystosowywane są do wymagań narodowych przemysłów filmowych i widzów na całym świecie? Za wszystko odpowiedzialni są tłumacze zajmujący się tzw. przekładem audiowizualnym. Właśnie tę dziedzinę tłumaczenia chcielibyśmy przybliżyć w poniższym wpisie.

Przekład audiowizualny (z ang. screen translation) jest stosunkowo nową i dynamicznie rozwijającą się gałęzią tłumaczenia. Świadczą o tym organizowane coraz częściej konferencje, kursy, warsztaty oraz liczne organizacje zrzeszające tłumaczy audiowizualnych. Ten rodzaj tłumaczenia zakłada wykorzystanie dźwięku (audio-) i obrazu (-wizualny) w procesie translacji w celu pełnego wyrażenia przekazywanych treści.

Początków tłumaczenia audiowizualnego upatruje się już w powstaniu kina niemego. Kino zaczęło dostarczać publiczności nowej formy narracji. Jednak akcja filmów była niejednokrotnie dla widzów tak zawiła, że duża ich część nie rozumiała tego, co się w nich działo. Stąd narodził się pomysł zatrudnienia w niektórych kinach aktorów, którzy na żywo czytali lub improwizowali odgrywane na ekranie dialogi. Dziś uważa się ich za pierwowzór tłumaczy audiowizualnych. Kino nieme wspomagane przez aktorów-interpretatorów nie przyniosło jednak zamierzonego efektu. Nie rozwiązywało także problemu przekładu filmów obcojęzycznych. Pierwsze jego próby pojawiły się na początku XX wieku wraz z narodzinami kina dźwiękowego. Jednakże koszt nagrania jednego filmu w kilku wersjach językowych był bardzo wysoki i na początku ograniczono się wyłącznie do nagrywania i odtwarzania filmów anglojęzycznych. Jednak wkrótce potem zaczęto poszukiwać nowych sposobów przekładu filmowego, gdyż widzowie byli już zmęczeni inwazją tego języka. Prężnie działające wówczas studia amerykańskie zaczęły więc przekładać dialogi z angielskiego w formie napisów na trzy języki: francuski, niemiecki i hiszpański. W krótkim czasie rozszerzono tłumaczenia także o inne języki. Przekład w formie napisów był jednak uciążliwy dla widzów, których większość była ówcześnie analfabetami. Jego niedociągnięcia przyczyniły się do powstania w 1929 roku pierwszego filmu dubbingowanego pt.  Rio Rita. Jednak bardzo słaba jakość (przede wszystkim asynchronia) tej oraz kilku kolejnych produkcji spowodowała odrzucenie dubbingu przez widzów oraz krytyków filmowych na dłuższy czas. Od tego momentu wszystkie techniki tłumaczenia audiowizualnego przeszły szereg zmian oraz zostały udoskonalone.

Współczesny przekład audiowizualny zakłada interpretację oraz objaśnianie znaków językowych za pomocą systemów znaków niejęzykowych z jednego języka na drugi, które przez swoją intertekstualność czy kontekst kulturowy mogą być dla widza niezrozumiałe. Nowy tekst musi być spójny z innymi elementami dzieła, których transfer językowy nie obejmuje m.in. z obrazem, scenografią, muzyką, gestykulacją, mimiką twarzy aktorów itp. Techniką tłumaczeniową wiodącą obecnie prym pośród technik audiowizualnych są napisy (z ang. subtitles), które jednak przez wymogi oraz ograniczenia techniczne z góry zakładają skrócenie oraz kondensację tekstu, co często wiąże się z „wypłaszczeniem” sensu. Badania dowodzą, że w tłumaczeniu zanika około 30–40% oryginalnego tekstu. Taka redukcja jest zabiegiem koniecznym, ponieważ przeciętny widz czyta wolniej niż odbiera zapis dźwiękowy. Stąd też, aby mógł on śledzić wszystkie elementy filmu (ścieżkę dźwiękową, szybko zmieniające się obrazy), tekst musi zostać ograniczony do koniecznego minimum. Tłumaczenie musi bowiem harmonijnie współgrać z wszystkimi elementami filmu i tworzyć jego homogeniczną wizję. I to właśnie do tłumacza należy trudna decyzja, które informacje tekstu oryginalnego pominąć, a które  zostawić, aby zachować charakter i intencję tekstu wyjściowego. Oczywiście wspomniana kondensacja nie może być  przypadkowa.  Do zadań tłumacza należy również dobór typu, koloru, rozmiaru i umiejscowienia czcionki, które są bardzo istotne dla skutecznego odbioru tekstu. Standardowo przyjmuje się, że napisy powinny mieścić się u dołu ekranu i zajmować dwie linijki liczące 34–38 znaków. Aby to osiągnąć, tłumacz ma on do dyspozycji specjalistyczne narzędzia, np. popularne oprogramowania Subtitle Workshop, SSA Tool, Subedit-Player itp. Główną zaletą tej metody jest stosunkowo niewielka ingerencja tłumacza w dzieło, gdyż widz może śledzić zarówno grę, interpretację, jak i umiejętności grających w filmie aktorów. Dodatkowo widz obcujący z oryginalną wersją filmu w tle może porównać przekład z oryginałem oraz ma bezpośredni kontakt z językiem i kulturą dzieła źródłowego, co jest dla niego bardzo cennym doświadczeniem. Zaraz za napisami plasuje się dubbing, czyli podkładanie tekstu w rodzimym języku pod ruchy warg postaci. Niekwestionowaną zaletą tej metody jest możliwość nieograniczonego dostępu widza do warstwy wizualnej filmu, ponieważ wszelkie dialogi i wypowiedzi docierają do niego w warstwie dźwiękowej. Odbiorca może się więc całkowicie skupić na tym, co dzieje się na ekranie. Do wad tej metody można zaliczyć  jej sztuczność, gdyż nawet najlepiej przetłumaczone dialogi, dopasowane pod kątem czasu trwania czy rozłożenia spółgłosek bądź samogłosek, tak aby odpowiadały one ruchowi ust aktorów, bardzo często różnią się od oryginału i wywołują u widza uczucie nienaturalności. Łatwo również wywnioskować, iż w metodzie tej tłumacz w znaczący sposób ingeruje w tekst, aby zachować spójną wizję na płaszczyźnie słownej, dźwiękowej oraz wizualnej, dokonując przy tym wielu skrótów, kondensacji, ale również adaptacji i udomowień w języku docelowym, które mają pomoc we właściwym odczytaniu kontekstu kulturowego tekstu. Wśród ważnych technik tłumaczenia audiowizualnego wyróżnia się także metodę voice-over, czyli nakładanie z kilkusekundowym opóźnieniem głosu lektora, który w pojedynkę odczytuje kwestie wypowiadane w oryginale przez wszystkich aktorów. Okazuje się, że właśnie ta ostatnia metoda jest w Polsce najbardziej popularna. Społeczeństwo polskie przyzwyczaiło się tak bardzo do jednostajnego głosu lektora w telewizji, że nierzadko rezygnuje z podjęcia wysiłku towarzyszącego np. czytaniu napisów umieszczanych w dolnej części ekranu.

Wymienione do tej pory techniki przekładu audiowizualnego nie są jedynymi odmianami spotykanymi w tej dziedzinie tłumaczenia. Wyróżnia się także metody poboczne, takie jak komentarz, w którym nie ma konieczności synchronizacji dźwięku z obrazem, nadpisy (np. w operze), tłumaczenie symultaniczne, z którym można się zetknąć w programach na żywo czy wywiadach telewizyjnych, tłumaczenie wielojęzykowe w formie teletekstu (np. na płytach DVD) oraz podpisy dla osób niesłyszących, a także tzw. audio deskrypcja dla osób niewidomych, która polega na  umieszczaniu dodatkowej ścieżki dźwiękowej zawierającej narrację ze skrótowym opisem scen widzialnych na ekranie.

Każda z przedstawionych metod przekładu audiowizualnego ma swoje zalety, ale też liczne wady, z którymi musi się zmierzyć tłumacz. Oprócz ograniczeń technicznych musi się on także zmierzyć z ograniczeniami socjokulturowymi, które często w znaczący sposób rzutują na przekład. Niektórzy uważają, że tłumaczenie filmowe jest mało istotnym typem tłumaczenia. Jednak w dzisiejszych czasach, w dobie elektroniki, tłumaczenie filmowe ma prawdopodobnie większy zasięg i wpływ na komunikację międzynarodową niż tłumaczenie literackie.

17
Mar

Słów kilka o lokalizacji gier komputerowych

W dzisiejszych czasach gry komputerowe są jedną z najbardziej popularnych form rozrywki – dogoniły już (a być może nawet wyprzedziły) kino, telewizję, czy książki. Dowodem na to są wzrastające obroty światowych producentów gier. Z uwagi na fakt, iż większość gier na polskim rynku jest produkcji zagranicznej, muszą one zostać zlokalizowane – ich treść jest dostosowywana przez tłumaczy i specjalistów od IT do warunków językowo-kulturowych typowych dla naszego rynku zbytu, który często znacznie różni się od rynku pierwotnego.

Lokalizacja gier komputerowych to jedna z najnowocześniejszych dziedzin tłumaczenia, która w Polsce zaistniała dopiero w latach 70-tych XX w. Wówczas jednak tłumaczenie gier ograniczało się jedynie do przekładu dostępnych w menu opcji, nigdy nie ingerowało za to w treść samej gry. Zmieniło się to wraz z postępem technicznym. Na przełomie lat 90-tych XX w. i pierwszego dziesięciolecia XXI w. w naszym kraju pojawiły się pierwsze profesjonalne tłumaczenia gier z języka angielskiego. Przekłady te odznaczały się bardzo wysoką jakością wykonania. Na przykład pierwszy przekład gry „Planescape” po przetłumaczeniu zajmował objętość aż około 5000 stron! A postępujący rozwój technologii nastręczał tłumaczom coraz to nowych problemów i wyzwań.

Dziś tłumacz, który zajmuje się lokalizacją gier komputerowych, musi mierzyć się z rozmaitymi trudnościami. Pierwszym problematycznym czynnikiem przy lokalizacji gier jest ogromna presja czasu. Proces tworzenia większości gier komputerowych zajmuje od jednego roku do trzech lat. W niektórych przypadkach tłumaczenie rozpoczyna się zaraz po ukończeniu scenariusza, jednakże zazwyczaj odbywa się najczęściej dopiero wtedy, gdy gra jest już w zasadzie gotowa. A lokalizacja musi zakończyć się przecież przed jej światową premierą, co sprawia, że termin realizacji tłumaczenia jest nieprzekraczalny. Przez to często trzeba zaangażować w projekt większą liczbę tłumaczy. Presja czasu i praca w grupie nie są jednak jedynymi trudnościami, z jakimi borykają się tłumacze. Mają oni bowiem często dostęp jedynie do papierowego scenariusza, bez możliwości obejrzenia gry. Znacznie utrudnia to rozwiązywanie niejasności, jakie napotykają w trakcie tłumaczenia. Kolejnym kluczowym elementem jest wpływ jakości przekładu na tzw. „grywalność” (ang. gameplay). Gry komputerowe różnią się bowiem od siebie pod względem historii, które opowiadają, stopnia interakcji, zasad rozgrywki, a także odniesieniami do elementów kultury. Różnorodność tematyczna, jaką charakteryzują się współczesne gry, wymaga od tłumacza wykształcenia w wielu dziedzinach, dzięki któremu da on radę sprostać wymaganiom danego projektu lokalizacyjnego.

Wiedza tłumacza na temat gier komputerowych nie powinna się jednak ograniczać do znajomości pojęcia grywalności. Tłumacz musi mieć także podstawowe wykształcenie informatyczne – musi być zaznajomiony m.in. ze strukturą i zasadami działania kodu źródłowego, bowiem niewłaściwe usunięcie lub dodanie choćby jednego znaku w jakimkolwiek miejscu w kodzie źródłowym może spowodować w najlepszym przypadku przerwanie gry, w najgorszym natomiast uszkodzenie całego komputera.

Lokalizacja gry komputerowej wymaga od tłumacza także znajomości technik używanych w tłumaczeniach audiowizualnych, dla których typowe są takie elementy jak podpisy oraz limity znaków w nich wykorzystywanych, wyskakujące okna, synchronizacja ruchu warg, a także ograniczenia czasowe i przestrzenne.

W ramach projektu lokalizacyjnego oprócz samej gry tłumaczy się także inne rodzaje tekstów. Do najczęściej tłumaczonych tekstów należą: instrukcja, opakowanie gry, plik readme, strona internetowa gry, dialogi do dubbingu i podpisów i grafiki tekstowe. Instrukcje obsługi zawierają dokładne wskazówki, w jaki sposób można wykorzystać wszystkie możliwości gry. Częściowo są to także teksty reklamowe – mają za zadanie przedstawić grę w możliwie najatrakcyjniejszy sposób. Tekst na opakowaniu gry jest mini-odpowiednikiem instrukcji. Podobnie jak ona jest reklamą gry, jednak bardzo krótką ze względu na ograniczenia przestrzenne. Z kolei strona internetowa ma przyciągać nowych nabywców, ale także – dzięki forom internetowym i chatroomom – zachęcać stałych klientów, do dokonywania kolejnych zakupów. Zmysł marketingowy jest więc u tłumacza jak najbardziej w cenie. Plik readme jest zazwyczaj technicznym tekstem, który w zwięzłej formie opisuje działanie gry, wymagania techniczne potrzebne do jej użytkowania oraz wprowadzone nowości i błędy usunięte z oprogramowania. Tworzenie dialogów na potrzeby dubbingu oraz napisów to z kolei zadanie wymagające od tłumacza dużej kreatywności i elastyczności. Elementy takie jak rejestr, odmiana języka, a także słownictwo typowe dla danej postaci w grze komputerowej muszą zostać przeniesionego języka docelowego. Innymi słowy, muszą zostać zlokalizowane. Ograniczona ilość czasu i miejsca na wypowiedź nastręcza jednak wielu trudności. Nie można zapomnieć również o tzw. grafikach tekstowych, czyli wielowarstwowych obrazach, w których jedna z warstw zawiera tekst wymagający przetłumaczenia. Przykładami takich grafik są: logo gry, tytuł na opakowaniu oraz komponenty tekstowe zawarte w grafice samej gry.

Teraz znają już Państwo tajniki lokalizacji gier komputerowych. Biuro Tłumaczeń TRANSLAX oferuje Wam tę usługę z gwarancją terminowości i najwyższej jakości. Specjaliści współpracujący z naszym biurem są doświadczeni i w pełni profesjonalni. Zaufało nam już bardzo wielu Klientów. Dołącz do nich!

5
Lip

Dobór czcionki do dokumentu wielojęzycznego

wybor_czcionkiDobór czcionki do dokumentu wielojęzycznego jest sprawą niezwykle ważną. Wybrana czcionka tworzy bowiem klimat całego projektu i/lub materiałów marketingowych. Tak więc rozpoczynając proces formatowania przetłumaczonego dokumentu, należy wybrać czcionkę bardzo starannie.

Wielojęzyczny skład komputerowy to proces dostarczenia takiego tłumaczenia dokumentu w języku docelowym, które jak najdokładniej odpowiada specyfikacji formatu oraz układowi dokumentu źródłowego.

Wielojęzyczny skład komputerowy jest ważną usługą dla każdego międzynarodowego przedsiębiorstwa lub globalnego marketera, który potrzebuje lokalizacji i internacjonalizacji dokumentu w różnych językach i krajach. Oprócz dokładności tłumaczenia bardzo ważnymi elementami przy tworzeniu globalnej dokumentacji do użytku na rynkach międzynarodowych są także: ostateczny układ dokumentu, rodzaj wybranej czcionki oraz kulturowa poprawność przetłumaczonego tekstu.

W języku angielskim do dyspozycji jest więcej rodzin czcionek niż w przypadku języków azjatyckich i wschodnioeuropejskich. Może to stwarzać problemy, gdy dany dokument jest tłumaczony na któryś z nich.

W przypadku języków, które wymagają znaków innych niż łacińskie, takich jak np. język rosyjski czy grecki, do dyspozycji są jedynie najpopularniejsze czcionki komercyjne. Ostateczny układ przetłumaczonego dokumentu może więc wyglądać inaczej niż w wersji angielskiej lub innej wersji oryginalnej.

W przypadku niektórych języków, takich jak np. hebrajski, arabski, chiński, japoński czy koreański, system znaków i pisma jest inny niż w językach opartych na łacinie. W rezultacie, aby prawidłowo przetworzyć tekst, trzeba wybrać inną czcionkę, a w niektórych sytuacjach nawet specjalne oprogramowanie lub system operacyjny.

Czcionki odgrywają ważną rolę w formacie dokumentu. Zapewniają one czytelność przekazu informacji nie tylko w plikach źródłowych, ale także w dokumentach wielojęzycznych. Pewne wskazówki oraz najlepsze praktyki pozwalają specjalistom od składu komputerowego dobrać odpowiednią czcionkę do międzynarodowej treści i materiałów marketingowych.

Czytaj więcej

3
Lip

Stracony plik źródłowy? Pomoże Adobe Illustrator

adobe_illustrator_cs6Często zdarza się, że zlecający tłumaczenie pliku nie dysponuje jego źródłową wersją (np. plikiem InDesign). Choć znacznie utrudnia to pracę, nie oznacza jednak, że biuro tłumaczeń będzie musiało od podstaw zbudować cały dokument. Gdy zlecający dysponuje plikiem PDF, można uciec się do kilku fortelów, w których używa się programu Adobe Illustrator.

Adobe Portable Document Format (PDF) to uniwersalny format plików, w którym mogą zapisane zostać zarówno dane wektorowe, jak i bitmapy. Jest on też natywnym formatem dla programu Adobe Illustrator, dzięki czemu jest to najlepsza aplikacja umożliwiająca bezpośredni import i eksport do formatu PDF.

Adobe Illustrator jest więc dobrym rozwiązaniem, gdy chcemy odzyskać plik lub jego część, a dysponujemy tylko dokumentem PDF, dzięki niemu nie będzie konieczności tworzenia pliku źródłowego od podstaw (edycja tekstów z PDFów spłaszczonych, skrzywionych lub pochodzących z CorelDraw jest utrudniona).

Jak edytować plik PDF w programie Adobe Illustrator?

Aby przenieść plik, na którym będziemy pracować, do Adobe Illustrator, trzeba użyć plecenia z menu Plik: Otwórz lub Umieść, można też zrobić to za pomocą komendy Wklej, lub metodą Przeciągnij i upuść.
1. Używając polecenia Umieść z włączoną opcją Łącze, można zaimportować dokument PDF (lub wybraną jego stronie) jako jeden obraz. W ten sposób można modyfikować obraz za pomocą narzędzia transformacji, jednak nie da się zaznaczyć i edytować jego poszczególnych składników.
2. Przy pomocy polecenia Otwórz lub Umieść z wyłączoną opcją Łącza można edytować zawartość dokumentu PDF. Illustrator rozpozna wtedy poszczególne składniki grafiki i pozwoli je edytować jako odrębne przedmioty.
3. Używając opcji Wklej lub metody Przeciągnij i upuść można zaimportować wybrane elementy z pliku PDF – w tym obiekty wektorowe, obrazy bitmapowe i tekst.

Czytaj więcej

1
Lip

Jak przygotować do tłumaczenia pliki programu QuarkXPress?

quarkxpressQuarkXPress to efektywne oprogramowanie służące do projektowania grafiki i składu komputerowego (DTP) dla dokumentów wielojęzycznych.

Przy obróbce plików QuarkXPress, które mogą wymagać tłumaczenia, graficy komputerowi powinni brać pod uwagę kilka kwestii.

Najlepsze praktyki optymalizacji plików QuarkXPress przeznaczonych do tłumaczenia

Wśród wielu tego typu najlepszych praktyk należy wymienić takie, jak:

1. Stosowanie oddzielnych stylów akapitu

01.styles

Specjaliści DTP często mają do czynienia z dokumentami utworzonymi bez użycia stylów akapitu. Nierzadko zdarza się tak, że ręczne formatowanie stwarza problemy dla narzędzi tłumaczeniowych w przypadku niektórych ustawień, takich jak kolor czy rozmiar czcionki, które mogą zostać utracone w czasie technicznego przygotowania przetłumaczonych plików. Dzięki właściwemu stosowaniu stylów akapitu i stylów znaku zespół DTP może zaoszczędzić sporo czasu, zwłaszcza w przypadku dużych dokumentów.

Czytaj więcej

25
Maj

Lokalizowanie plików audio

Lokalizacja plików audio jest ważną częścią procesu tłumaczenia większości projektów multimedialnych. W tym wpisie przedstawimy Państwu kolejne jej etapy, opiszemy, jak powinno wyglądać przygotowywanie tłumaczenia nagrań dźwiękowych krok po kroku.

1. Przygotowanie scenariusza
W procesie lokalizowania nagrania jedną z najważniejszych rzeczy jest upewnienie się, że scenariusz jest uniwersalny. Istotne jest bowiem, aby element specyficzne dla kultury, z której pochodzi źródłowy dokument, zostały wyeliminowane. Wszelkie lokalne konteksty mogą nie zostać zrozumiane przez odbiorców z innego kręgu kulturowego. Dlatego też czasem zdarza się, że łatwiej jest scenariusz napisać od nowa, niż go przetłumaczyć czy zlokalizować.

2. Znalezienie odpowiedniego lektora
Nie ulega wątpliwości, że najlepszym rozwiązaniem jest zatrudnienie native speakera. Kolejnym etapem jest jednak zdecydowanie, czy osoby, których głos będzie nagrywany, mają być profesjonalistami, czy niekoniecznie. Wszystko zależy oczywiście od budżetu oraz tego, w jakim celu powstają nagrania. Inaczej bowiem potraktować można nagrania powstające na jednorazowe szkolenie, inaczej zaś materiały, które będą sprzedawane.

3. Lokalizowanie scenariusza
Gdy dostarczą Państwo scenariusz do przetłumaczenia, proszę przygotować się na udzielanie odpowiedzi na pytania tłumaczy, mogą oni zadać bowiem szereg pytań, by jak najlepiej przygotować się do tłumaczenia. Jeśli nie dysponujecie Państwo umiędzynarodowionym skryptem, takim o jakim pisaliśmy w punkcie pierwszym, biuro tłumaczeń będzie musiało na własną rękę przystosować tekst do docelowego rynku.

Czytaj więcej