pioroPrzeciętny czytelnik bardzo rzadko zwraca uwagę na to, kto przetłumaczył powieść czy wiersz. W powszechnej świadomości tłumacz jest kimś, kto świadczy swojego rodzaju usługę, jest przezroczysty – z resztą tak samo jak redaktor czy korektor. Choć wszyscy oni są niezbędni przy wydawaniu książki i zostawiają w tekście swoje ślady, mało kto zapoznaje się z ich nazwiskami w trakcie lektury.

Gdy opowiadamy komuś, co przeczytaliśmy, prawie nigdy nie wspominamy, w czyim tłumaczeniu była owa pozycja. Ciężko też spotkać kogoś, kto kompletując swoją bibliotekę, kierował się przy wyborze książek nazwiskiem tłumacza. Kupuje się przecież Szekspira, a nie tłumaczącego go Barańczaka. A przecież postać tłumacza w przypadku poezji, czy szerzej – literatury – jest niezwykle istotna. Dzięki jego pracy dzieło ma szansę zaistnieć w innych kręgach językowych. Świadczy chociażby o tym postać Tadeusza Boya-Żeleńskiego, bez którego pracy w Polsce nie znani byliby Proust, Balzak, Molier, Stendhal, Flaubert, Diderot i wielu innych przedstawicieli francuskojęzycznej literatury. Dzięki temu, że podjął się on tłumaczenia tych autorów, polskie biblioteki nie tylko wzbogaciły się o przekładane dzieła, lecz także o cały szereg polskich książek, które były w mniejszy lub większy sposób nimi inspirowane.

Traktowanie tłumacza jak przezroczystej szyby nierozsądne jest także z innego powodu – wszak tłumacz, pracując nad tekstem, w sposób niepodważalny przekształca go. Widać to szczególnie wyraźnie, gdy porówna się różne przekłady tego samego utworu. Bardzo często, czytając wiersz w różnych tłumaczeniach, mamy wrażenie, że obcujemy z odrębnymi tekstami. Nic w tym dziwnego. Należy bowiem pamiętać, że w przypadku tłumaczenia literatury niezwykle ważne staje się nie tylko rozumienie sensu wypowiadanych słów, lecz także całego bagażu, który niesie za sobą forma. Tłumacz musi doskonale orientować się w kontekstach i realiach językowych, żeby wiedzieć, co poza dosłownym sensem pisarz próbuje przekazać w swoim utworze. Ponadto w wierszu dodatkowe znaczenie niosą zestawienia słów, gry i napięcie między nimi – jak oddać to podczas tłumaczenia tekstu?

Trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że tłumaczenie utworu literackiego, to każdorazowo jego interpretowanie, wybieranie sensu i próba oddania go po swojemu. Prawdziwość tłumaczenia w przypadku literatury postrzegana jest nieco inaczej – literalny przekład niekoniecznie ukazałby charakter wiersza. Na wierność tłumaczenia będzie więc składać się oddanie sensu tekstu, jego atmosfery i chwytów stylistycznych. Najprawdopodobniej jednak tłumacz, zastanawiając się, jak oddać emocje, które towarzyszą wersji oryginalnej, będzie musiał z czegoś obecnego w pierwotnej wersji zrezygnować, dodając jednocześnie od siebie coś innego. W takiej sytuacji warto byłoby się zastanowić, czy mamy tu do czynienia z przekładem, czy bardziej z parafrazą. Może tłumacz jest jednak kimś w rodzaju równoległego autora?

Często czytelnicy nie dostrzegają tłumaczy, jednak od jakiegoś czasu w Polsce kwestia ich roli zostaje poruszana coraz częściej. Świadczą o tym chociażby spotkania z tłumaczami w trakcie Festiwalu im. Josepha Conrada w Krakowie, a także inicjatywy takie jak nagroda przyznawana przez Fundację Wisławy Szymborskiej za najlepszy tomik poezji, którą otrzymywać ma również tłumacz. Inspiracją niniejszego tekstu jest wypowiedź Michała Rusinka, wieloletniego sekretarza Noblistki, który stwierdził, że w Polsce postać tłumacza jest niedoceniana, a przecież jest on szalenie ważny, nie jest no name – zawsze zostawia ślad, jest niejako równoległym pisarzem, dlatego też również i jemu należy się część nagrody przyznanej pisarzowi (wypowiedź można obejrzeć pod adresem http://www.tvn24.pl/xiegarnia,66,m/rusinek-poeta-i-tlumacz-beda-nagradzani-przez-fundacje-wislawy-szymborskiej,298198.html). Wygląda na to, że literaturoznawcy postanowili sytuacje w Polsce zmienić. Może dzięki tego typu inicjatywom, również w świadomości czytelników tłumacze zaczną odgrywać większą rolę niż do tej pory.

Bądź na bieżąco
Zostaw adres, a poinformujemy Cię o nowych wpisach na blogu (zwykle 1-2 w miesiącu).
Nie rozsyłamy SPAM-u, ani nie udostępniamy adresów firmom trzecim.

Komentowanie zostało wyłączone